Forum Zbawieni

Pełna wersja: Prawda w osobie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Wiele się mówi o prawdzie jako np. zbiorze dogmatów, w nauce mówi się o twierdzeniach prawdziwych lub fałszywych,
udowadnia się, że coś jest prawdą przez badania i doświadczenia,świadkowie Jehowy często używają określenia :
"kiedy poznałem prawdę".
Ja chciałabym zwrócić uwagę na prawdę w osobie, na człowieka jako "nośnika " prawdy.
Wszyscy znamy bardzo dobrze słynny werset z ew.Jana 14: 6, gdzie Jezus powiedział :

"Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca,tylko przeze mnie"

Jan mowi również w 1:17 :

"Zakon został dany przez Mojżesza, łaska zaś i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa"

W 2.Liscie Jana zaś przeczytamy w pierwszych 4 wersetach, gdzie w każdym wersecie występuje słowo prawda :

"1Starszy do wybranej pani i do jej dzieci, które w prawdzie miłuję ja, a nie tylko ja,
lecz i wszyscy, którzy poznali prawdę, 2Ze względu na prawdę, która mieszka w nas
i będzie z nami na wieki: 3Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i od Jezusa Chrystusa,
Syna Ojca, niechaj będzie z nami w prawdzie i w miłości. 4Uradowałem się bardzo,
że między dziećmi twoimi znalazłem takie, które chodzą w prawdzie, jak przykazał nam Ojciec."

Duch Święty nazwany jest Duchem prawdy(Jana14:17)
Jezus przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie(Jana 18:37):

"Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat,aby dać świadectwo prawdzie;
każdy , kto z prawdy jest,słucha głosu mego."

Prawda jest jednym z owoców światłości,poza sprawiedliwoscią i dobrocią(Ef5:9)'

A prawdziwą światłością, która oświeca każdego człowieka, jest Jezus Chrystus(Jana 1:9).

1 List Jana 1:5-7 mówi zaś o światłości :

"5A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością,
a nie ma w nim żadnej ciemności. 6Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności,
kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. 7Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości,
społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu".


Czy nie zastanawia to, że o prawdzie i światłości jest mowa w kontekście etycznym, w kontekście wydawanego
owocu ?

W Biblii przeczytamy o synach światłości i o tych, którzy są z prawdy. Czy chodzi o dogmatyczne oświecenie
i poznanie prawdy jako zbioru doktryn, czy też chodzi o charakter?

Synowie światłości i ludzie z prawdy, to ci, którzy narodzili się z prawdy i światłości i którzy
przejęli jej charakter, czyli stali się według obrazu Bożego dziećmi Bożymi.

My mamy być po owocach rozpoznawani i po owocach sądzeni.

czyż te owoce to nie owoce światłości, czyli dobro , prawda i sprawiedliwość.

Prawda występuje jako owoc - nie jako dogmat.

Abraham czy Noe,czy Hiob nie za wiele znali prawdy "dogmatycznej", ale oni byli prawdziwymi ludźmi, ludźmi z prawdy
i prawda była w nich. A znaczy to,że mówili prawdę w sercu swoim i zyli w świetle w swym sercu i zasłony na nim nie
mieli, ale ich serce świeciło.

Czy ludzie zdają sobie sprawę z doniosłości tego, co napisałam i rozumieją, jakie to ma znaczenie w dojściu do Boga?

W Przypowieściach przeczytamy o mądrości jak o osobie w NT przeczytamy o Jezusie jako o Prawdzie.

Jezus był człowiekiem, przez którego prawda się stała, to On sam był świadectwem. "Oto człowiek" powiedziano o Nim,

bo On prawdę uosabiał, ona była w nim żywa,emanowała z niego.W Nim nie było żadnej ciemności tylko swiatło,dobroć

prawda i sprawiedliwość. Jezus nie mówił za bardzo o dogmatach ,On pokazywał prawdziwego człowieka, jakim powinien być.

On pokazał też prawdziwego Boga.

Zastanówcie sie nad tym wersetem:

"Zakon został dany przez Mojżesza, łaska zaś i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa"

Bóg nie objawił się w zakonie - zakon to służba śmierci i zasłona. Bóg się schował za zakonem, aby obietnica, łaska

i prawda zostały unicestwione na wiele stuleci. Ale Bóg objawił prawdę o sobie Mojżeszowi, bo Mojżesz zobaczył Jego

chwałę, że Bóg prawdziwie jest miłością i miłosierdziem,ale nad tą prawdą o Bożej łasce i miłosierdziu zasłona zakonu

zawisła. Na obliczu Chrystusowym jest Boża chwała, ta którą widział Mojżesz a jest nią Boża miłość łaska i miłosierdzie.

Nikt jednak tej chwały nie zobaczy, póki zasłona jest na jego sercu.

Na forum Henryka Kubika była dyskusja o zakonie i o tym, że Bóg jest niezmienny, ale za bardzo do prawdy na ten temat

nie doszli.

A Bóg owszem jest niezmienny, tylko że nie należy zakonu brać pod uwagę analizując Bożą niezmienność, bo zakon nie

jest odbiciem Bożego charakteru. Zakon jest zasłoną Bożego Charakteru. O tym mówi obszernie List do Galatów, jak jednak

się Pawła odrzuca, to widać, że nie może sie dojść do prawdy na ten temat.

Wiele osób niby się nawróciło do Jezusa Chrystusa, ale jednak tkwi dalej w zakonie, czyli tak naprawdę dalej zasłona

jest na ich obliczu i Bożej chwały nie widzą, nie mogą więc wydawać owoców chwały , ani na obraz Boży się przemienić.

Zastanówcie się nad tym głęboko, jakie tak naprawdę przeszkody oddzielają was od Boga!

Człowiek nie musi znać wszystkich dogmatów i wszystko rozumieć , aby być prawdziwym człowiekiem.

Można mało wiedzieć, ale można żyć w prawdzie i prawdą.Można zawsze mówić prawdę i sprawiedliwie siebie osądzać i

zawsze chodzić w swiatłości i nigdy nie uciekać w ciemność - to jest możliwe dla każdego, ale to kosztuje.

Jeśli popełniamy grzech ciała, to jednak nasz duch może pozostać czysty, gdy prawdę mówimy o swym grzechu i sprawiedliwie

go osądzamy. Bóg o ludziach, którzy co prawda grzeszą, ale cały czas chodzą w światłości i nie ukrywają się w ciemnosci

powiedział, że tacy dzięki światłości mają z Nim społeczność, a On wcześniej czy później oczyści ich od wszelkiej nieprawosci.

Ci ludzie w duchu są już czyści, bo chodzą w swietle. Narodzenie z ducha, to narodzenie do swiatłosci w duchu, podczas gdy w

ciele dalej grzech mieszka - ALE W DUCHU JUŻ NIE .

Jezus był światłością i prawdą i my też możemy, jest to dla nas możliwe.

Po owocach ich poznacie - dotyczy owoców ducha, a kto z Boga się narodził, zapanuje wczesniej czy później tez nad ciałem,

bo Bóg to obiecał.

Chcę zwrócić uwagę na prawdę w człowieku , niezależnie od dogmatów , jakie kto wyznaje, to można poznać czy ktoś jest

prawdziwy i mówi prawdę o swoim sercu i przyznaje się do błędów, jeśli je popełnił.

Tutaj można przeanalizować, jak to trzeba człowieka przypierać do muru, żeby przyznał sie do swych zapędzeń, a jak

już jest zagnany w kozi róg , to wtedy po prostu ucieka nie mierząc się ze swoim zapędzeniem i nie mówiąc

prawdy o nim.

http://zbawieni.com/showthread.php?tid=333&page=2

Czy takie swiadectwo Jezus wydawał i czy to swiadectwo powyżej jest dowodem , że jest się duchowym dzieckiem Chrystusa?

Czy można o kimś takim powiedzieć tak jak o Jezusie "oto człowiek"?

Tak ,Zwiastunie, ja w Tobie owoców prawdy i swiatłości nie widzę, ale ucieczkę w ciemność a i owszem.

Skłamałabym gdybym inaczej napisała.

Mam nadzieję, że kiedyś i o Tobie będzie można powiedzieć "oto człowiek".
W jakim sensie Jezus Chrystus jest „prawdą”? Huh


Jezus Chrystus, podobnie jak jego Ojciec, Jehowa, jest „pełen życzliwości niezasłużonej i prawdy” (Jn 1:14; Ef 4:21). Będąc na ziemi, zawsze mówił prawdę przekazaną mu przez Ojca (Jn 8:40, 45, 46). „On grzechu nie popełnił ani w jego ustach nie znaleziono nic zwodniczego” (1Pt 2:22). Nigdy nie przeinaczał faktów. Nie tylko ?był pełen prawdy’, ale sam ?był prawdą’ i poprzez niego ?przyszła prawda’. Oświadczył: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (Jn 14:6). A apostoł Jan napisał: „Prawo zostało dane poprzez Mojżesza, niezasłużona życzliwość i prawda przyszły poprzez Jezusa Chrystusa” (Jn 1:17).


Słowa Jana nie oznaczają, jakoby Prawo nadane za pośrednictwem Mojżesza było błędne; ono też zawierało prawdę i odpowiadało Bożym normom świętości, prawości oraz dobra (Ps 119:151; Rz 7:10-12). Niemniej Prawo posłużyło za „wychowawcę prowadzącego do Chrystusa” (Gal 3:23-25) i stanowiło jedynie „cień”, czyli proroczy zarys, większych realiów (Heb 8:4, 5; 10:1-5). Dlatego poprzez Prawo — choć prawdziwe — nie mogła ?przyjść’ pełna prawda; musiało ono ustąpić miejsca rzeczywistości, którą obrazowało. Sprawę tę uwypuklił apostoł Paweł w Liście do Kolosan: „Niech was nikt nie osądza co do jedzenia i picia bądź w odniesieniu do jakiegoś święta lub przestrzegania nowiu albo sabatu; bo te rzeczy są cieniem tego, co ma nadejść, ale rzeczywistość należy do Chrystusa” (Kol 2:16, 17).


?Prawda przyszła poprzez Jezusa’ w tym sensie, że urzeczywistnił on wszystko to, czego „cień” stanowiło Prawo. Sam Jezus nie był „cieniem”, lecz rzeczywistością, czyli „prawdą”. Ponadto usługując obrzezanym Żydom oraz prozelitom, spełnił obietnice Boże dane praojcom Żydów i tym sposobem stał się ?sługą ze względu na prawdomówność Boga’ (Rz 15:8; zob. JEZUS CHRYSTUS [„Dać świadectwo prawdzie”]).
Podobnie wzmianka apostoła Pawła o ?zrębach prawdy w Prawie’ bynajmniej nie sugeruje, jakoby w Prawie był zawarty jakikolwiek fałsz (Rz 2:20), lecz wskazuje, iż nie stanowiło ono pełnej prawdy.


„Duch prawdy”. Duch pochodzący od Jehowy Boga jest czysty i święty. To „duch prawdy” (Jn 14:17; 15:26). Jezus Chrystus rzekł do uczniów: „Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale w tej chwili nie możecie tego znieść. Kiedy jednak ten przybędzie — duch prawdy — wprowadzi was w całą prawdę, bo nie będzie mówił sam z siebie, lecz będzie mówił to, co słyszy, i oznajmi wam to, co nadchodzi” (Jn 16:12, 13).
Duch Boży miał ich nauczyć wszystkiego, czego potrzebowali do wykonywania poruczonego im dzieła: miał im przypominać słowa Jezusa i pomóc w zrozumieniu tego, czego wcześniej nie pojmowali (Jn 14:26). Miał im także oznajmić „to, co nadchodzi”. Mogło to oznaczać, że pomoże im uświadomić sobie wagę takich wydarzeń jak śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, które należały jeszcze wtedy do przyszłości, a których nie rozumieli (Mt 16:21-23; Łk 24:6-8, 19-27; Jn 2:19-22; 12:14-16; 20:9). Później duch Boży oczywiście uzdolnił naśladowców Chrystusa również do przepowiadania tego, co stanie się w przyszłości (Dz 11:28; 20:29, 30; 21:11; 1Tm 4:1-3). Święty duch Boży, będąc „duchem prawdy”, absolutnie nie mógł być źródłem błędu, lecz miał chronić naśladowców Chrystusa przed fałszywymi naukami (por. 1Jn 2:27; 4:1-6). Miał ?świadczyć’ o prawdzie dotyczącej Jezusa Chrystusa. I rzeczywiście od dnia Pięćdziesiątnicy 33 r. n.e. duch Boży ?składał takie świadectwo’, dopomagając uczniom w zrozumieniu proroctw, które jasno dowodziły, że Jezus jest Synem Bożym. Na podstawie tychże proroctw dawali oni świadectwo innym (Jn 15:26, 27; por. Dz 2:14-36; Rz 1:1-4). Zresztą nawet przed Pięćdziesiątnicą „duch prawdy” poświadczał, iż Jezus jest Synem Bożym (1Jn 5:5-8), bo przecież tym duchem został on namaszczony i dzięki niemu potrafił dokonywać potężnych dzieł (Jn 1:32-34; 10:37, 38; Dz 10:38; zob. DUCH).

Słowo Boże jest prawdą. Słowo Boże w niczym nie mija się z rzeczywistością, wyjawia przymioty Jehowy, Jego zamierzenia i przykazania oraz ukazuje faktyczny stan ludzkości. Jest zatem słowem prawdy, które wyjaśnia, jak człowiek może zostać uświęcony, czyli święty, oddzielony do służby dla Jehowy, i jak może trwać w tym uświęceniu. Dlatego Jezus słusznie prosił w modlitwie za swych naśladowców: „Uświęć ich przez prawdę; twoje słowo jest prawdą” (Jn 17:17; por. Jak 1:18).


Jego uczniowie uzyskiwali stan uświęcenia dzięki posłuszeństwu wobec prawdy objawionej w Słowie Bożym, ta prawda bowiem oczyszczała ich dusze (1Pt 1:22). W ten sposób dowodzili, że „nie są częścią świata”, który nie trzymał się prawdy Bożej (Jn 17:16).
?Chodzenie w prawdzie’. Kto pragnie zyskać uznanie Boga, ten powinien ?chodzić w Jego prawdzie’ i ?służyć Mu w prawdzie’ (Ps 25:4, 5; 26:3-6; 43:3; 86:11; Joz 24:14; 1Sm 12:24; Iz 38:3). W tym celu musi ściśle przestrzegać Jego wymagań oraz pełnić swą służbę wiernie i szczerze. Jezus Chrystus powiedział pewnej Samarytance: „Nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca duchem i prawdą, bo właśnie takich szuka Ojciec, aby go czcili. Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą” (Jn 4:23, 24). Takie oddawanie czci Bogu nie może się opierać na ludzkich wymysłach, lecz musi odpowiadać prawdzie, czyli temu, co On sam objawił o sobie i swych zamierzeniach w swoim Słowie.


Chrystianizm to „droga prawdy” (2Pt 2:2), a ci, którzy wspierają innych w jego rozkrzewianiu, stają się „współpracownikami w prawdzie” (3Jn 8). „Prawdą” lub „prawdą dobrej nowiny” nazwano ogół nauk chrześcijańskich, które później weszły w skład spisanego Słowa Bożego. Każdy, komu zależy na wybawieniu, koniecznie musi się trzymać tej prawdy, musi w niej "chodzić" (Rz 2:8; 2Ko 4:2; Ef 1:13; 1Tm 2:4; 2Tm 4:4; Tyt 1:1, 14; Heb 10:26; 2Jn 1-4; 3Jn 3, 4). Jeżeli chrześcijanin przykładnie się prowadzi, to prawda (zgodność jego czynów ze Słowem Bożym oraz faktyczne skutki jego postępowania) jasno poświadcza, że można się na nim wzorować (3Jn 11, 12). Natomiast przestaje "chodzić w prawdzie" ten, kto odstępuje od podstawowych nauk chrystianizmu — czy to przez naganny tryb życia, czy przez szerzenie fałszywych poglądów.


Coś takiego przydarzyło się tym, którzy uparcie twierdzili, iż niezbędnym warunkiem wybawienia jest obrzezanie. Ich nauki były sprzeczne z prawdą chrześcijańską, a kto je przyjął, już ?nie chodził w prawdzie’, bo nie był jej posłuszny (Gal 2:3-5; 5:2-7). Dlatego gdy apostoł Piotr zachował się niestosownie, czyniąc różnicę między Żydami i nie-Żydami, Paweł wytknął mu, że ?nie chodzi zgodnie z prawdą dobrej nowiny’ (Gal 2:14).


„Filar i podpora prawdy”. Zbór chrześcijański stanowi „filar i podporę prawdy” — podtrzymuje ją, broni jej oraz strzeże jej czystości (1Tm 3:15). Wobec tego ci, którym powierzono nadzór nad zborem, koniecznie muszą umieć poprawnie władać „słowem prawdy”. Jeżeli należycie posługują się Słowem Bożym, potrafią skutecznie rugować ze zboru fałszywe nauki, odpowiednio pouczając „nieprzychylnie usposobionych; bo może Bóg udzieli im skruchy prowadzącej do dokładnego poznania prawdy” (2Tm 2:15-18, 25; por. 2Tm 3:6-8; Jak 5:13-20). Nie wszyscy się nadają do udzielania w zborze takich pouczeń. Nie może ich udzielać np. ten, kto żywi zazdrość i jest swarliwy.
Gdyby ktoś taki chełpił się posiadaniem kwalifikacji do nauczania, mijałby się z prawdą.


Uczeń Jakub słusznie napisał: „Kto wśród was jest mądry i odznacza się zrozumieniem? Ten niech swym szlachetnym postępowaniem pokaże swe uczynki z łagodnością właściwą mądrości. Ale jeśli w swych sercach macie gorzką zazdrość i swarliwość, to się nie przechwalajcie i nie kłamcie przeciwko prawdzie” (Jak 3:13, 14).


Jeżeli zbór chrześcijański ma być „filarem i podporą prawdy”, to jego członkowie muszą dostosowywać do niej swoje życie (Ef 5:9). Muszą niezachwianie trwać w szlachetnym, czystym postępowaniu, jak gdyby byli ?opasani prawdą’ (Ef 6:14).

Jednocześnie powinni dbać o czystość zboru. Apostoł Paweł, chcąc podkreślić potrzebę chronienia zboru chrześcijańskiego przed kalającym wpływem osób nieprawych, napisał: „Usuńcie stary zakwas, żeby być nowym ciastem, tak jak jesteście wolni od kwasu. Bo istotnie Chrystus, nasza ofiara paschalna, został ofiarowany. A zatem obchodźmy święto nie ze starym zakwasem ani też z zakwasem zła i niegodziwości, lecz z przaśnikami szczerości i prawdy” (1Ko 5:7, 8). Skoro Jezus Chrystus, zobrazowany przez baranka paschalnego, został ofiarowany jeden jedyny raz (por. Heb 9:25-28), to chrześcijanie muszą dbać o to, by całe ich życie, porównane przez Pawła do Święta Przaśników, było wolne od wszelkiego zła i niegodziwości. Muszą być gotowi usuwać wszystko, co grzeszne, aby zachowywać w czystości samych siebie i cały zbór, a tym samym ?obchodzić święto z przaśnikami szczerości i prawdy’.

"Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca,tylko przeze mnie"

Wielu ludzi na podstawie tego wesetu wyciąga błędne wnioski, otóż takie że wystarczy wierzyć w Jezusa Chrystusa i to wystarcza do zbawienia, jednak to jest błędna droga, bo przez takie podejście nie podchodzą poważnie do swojego postępowania, po prostu ignorują Boże wskazówki i pouczenia, twierdzą że wolność oznacza niepodporzątkowywanie się Bożym zasadom, że można sobie żyć jak się chce i wyznawać włąsne zasady moralne a biblia przecież mówi:

"nie opieraj się na własnym zrozmieniu"

Przysłów 3:5-6
Cytat:Zaufaj Jehowie całym sercem i nie opieraj się na własnym zrozumieniu. Zważaj na niego na wszystkich swych drogach, a on wyprostuje twe ścieżki.

[b]Wielu ludzi twierdzi że prawo można naginać, że Chrystus jakoby zniósł prawo więc nie trzeba go wykonywać.
Sleepy


Niestety takie lekkie podejście do życia to bardzo błędna droga, taka sama ją poszli Adam i Ewa. Undecided


"...Czyż więc poprzez wiarę przekreślamy Prawo? Wręcz przeciwnie. My Prawo umacniamy..."
(Jakuba 2:14-26)




Przysłów 14:12
"Istnieje droga, która w oczach człowieka jest prostolinijna, lecz potem jej końcem są drogi śmierci."



Kto chciałby wejść do Królestwa, musi podążać wąską drogą, znaleźć ciasną bramę, stale prosić, ciągle szukać i wciąż pukać, a dopiero wtedy zostanie mu otworzone. Przekona się, że ta droga jest „wąska”, ponieważ kroczący nią nie mogą czynić niczego, co przynosiłoby szkodę im samym lub innym (Mt 7:7, 8, 13, 14; por. 2Pt 1:10, 11). Aby uzyskać wstęp, być może ktoś taki będzie musiał symbolicznie stracić oko lub rękę (Mk 9:43-47). Królestwo nie miało być plutokracją, w której można by kupić sobie łaskę Króla; bogaczowi (gr. ploúsios) nie będzie łatwo się do niego dostać (Łk 18:24, 25). Nie będzie tam żadnej świeckiej arystokracji; pozycje społeczne uważane dziś za wysokie stracą wszelkie znaczenie (Mt 23:1, 2, 6-12, 33; Łk 16:14-16). Jeśli chodzi o otrzymanie zaszczytnych przywilejów związanych z tym Królestwem, ludzie na pozór „pierwsi”, sprawiający wrażenie bardzo religijnych, będą „ostatnimi”, a „ostatni” okażą się „pierwszymi” (Mt 19:30 do 20:16). Znamienici, lecz obłudni faryzeusze, przekonani o swej wyższości, mieli ujrzeć, jak nawrócone nierządnice i skruszeni poborcy podatkowi wchodzą do Królestwa przed nimi (Mt 21:31, 32; 23:13). Wszystkich obłudników, którzy lekceważą słowo i wolę Boga, objawione przez Jezusa, a mimo to nazywają go swoim Panem, Chrystus odrzuci, mówiąc: „Nigdy was nie znałem! Odstąpcie ode mnie, czyniciele bezprawia” (Mt 7:15-23).




Do Królestwa wejdą ci, którzy sprawy materialne uważają za drugorzędne, a szukają najpierw Królestwa i Bożej prawości (Mt 6:31-34). Tak samo jak namaszczony przez Boga Król, Chrystus Jezus, miłują prawość i nienawidzą niegodziwości (Heb 1:8, 9). Przyszłymi uczestnikami tego rządu będą ludzie usposobieni duchowo, miłosierni, o czystym sercu i pokojowym nastawieniu pomimo drwin i prześladowań (Mt 5:3-10; Łk 6:23). Jezus zaprasza ich, by wzięli na siebie jego „jarzmo”, czyli podporządkowali się jego władzy królewskiej. Ale ci, którzy wzorem Króla są ?łagodnie usposobieni i uniżeni w sercu’, uważają to za miłe jarzmo i lekkie brzemię (Mt 11:28-30; por. 1Kl 12:12-14; Jer 27:1-7). Słowa te niewątpliwie dodały otuchy wszystkim słuchaczom Jezusa i upewniły ich, że jego panowanie będzie wolne od wad wielu wcześniejszych władców, zarówno izraelskich, jak i nieizraelskich. Dawały im podstawy do nadziei, że jego rządy nie pociągną za sobą uciążliwych podatków, przymusowej służby czy innych form wyzysku (por. Pwt 17:15-17, 20; 1Sm 8:10-18; Ef 5:5). Jak pokazały również późniejsze wypowiedzi Jezusa, nie tylko główny Władca przyszłego Królestwa miał dowieść niesamolubnej miłości przez oddanie życia za swój lud — wszyscy jego współwładcy mieli być gotowi usługiwać drugim, a nie oczekiwać, żeby im usługiwano






Werset z dziejów 4:12 należy rozumieć w ten sposób że kto się ubiega o życie wieczne, ten musi naśladować Chrystusa, gdyż „nie ma pod niebem żadnego innego imienia danego ludziom, dzięki któremu mamy zostać wybawieni” (Dz 4:12).

[b]Jezus wskazał, że taki człowiek musi być świadomy swej potrzeby duchowej, a prócz tego ma łaknąć i pragnąć prawości (Mt 5:3, 6). Nie może być tylko słuchaczem dobrej nowiny - musi też wierzyć w Jezusa Chrystusa i za jego pośrednictwem wzywać imienia Jehowy
(Rz 10:13-15). Wzorem Jezusa ma dać się ochrzcić w wodzie (Mt 3:13-15; Ef 4:5), a potem stale szukać Królestwa i prawości Jehowy (Mt 6:33).

Trzeba strzec swego serca. Uczeń Jezusa Chrystusa nie może zbaczać z drogi prowadzącej do życia. Biblia ostrzega: „Kto zatem myśli, że stoi, niech się strzeże, aby nie upaść” (1Ko 10:12). A w innym miejscu radzi: „Bardziej niż wszystkiego innego, czego należy pilnować, strzeż swego serca, bo z niego pochodzą źródła życia” (Prz 4:23). Jezus wykazał, że właśnie z serca pochodzą niegodziwe rozważania, cudzołóstwo, morderstwo i inne podłości, które prowadzą do śmierci (Mt 15:19, 20). Chcąc ustrzec przed nimi serce, chrześcijanin musi je napełniać życiodajnym pokarmem duchowym — prawdą pochodzącą z czystego Źródła życia. W przeciwnym razie serce może go zwieść i sprowadzić z drogi życia (Rz 8:6; zob. SERCE).
Kto w trosce o życie strzeże swego serca, ten musi też panować nad własnym językiem. „Śmierć i życie są w mocy języka, a kto go miłuje, będzie jadł jego owoc” (Prz 18:21). Jak wyjaśnił Jezus, „to, co wychodzi z ust, pochodzi z serca, i to kala człowieka” (Mt 15:18; Jak 3:5-10). Ale kto posługuje się językiem we właściwy sposób i wysławia nim Boga, ten dalej podąża drogą wiodącą do życia. (Ps 34:12-14; 63:3; Prz 15:4).[/b]



Uważam że poznanie Boga (niejako ujrzenie Go) opiera się na dogłębnej wiedzy biblijnej na Jego temat (dzięki ciągłemu studiowaniu biblii dowiaduję się o szczegółach dotyczących prawdziwych planów Boga wobec ziemi i ludzkości, Jego wymagań wobec ludzi oraz Jego sprawiedliwego postępowania a także wiedza nt. kwestii spornej:
http://zbawieni.com/showthread.php?tid=287
, byśmy nie osądzali Boga że postępuje niesprawiedliwie lub że jest Bogiem tego świata, wiedza biblijna ukazuje nam rzeczywistego sprawcę obecnego zła na ziemi czyli szatana i jego hordę demonów) - dogłębne studiowanie czyli wiedza biblijna ukazuje prawdziwe oblicze Boga takie jest moje zdanie - tego próżno szukać w religiach świata, gdzie Bóg jest przedstawiany jako ktoś tajemniczy i groźny, tego nie odnajdę sam na własną rękę w internecie ale dzięki wiedzy, która jest w biblii, wielu ludzi niestety prawdziwego Boga nie odnajduje, odnajdują natomiast np. królową niebios, której się kłaniają, lub niosą ją jako "bałwana" na różnych religijnych pochodach czy też odnaleźli boga Mitrę czyli obecnie Boga Jezusa ustanowionego w 325 roku n.e. na soborze nicejskim.

PRAWDA JEST TYLKO W BIBLII, Jezus Chrystus nam tę prawdę przyniósł jako że jest rzecznikiem Boga.


Smile
Już wcześniej ,Zwiastunie, nie okazywałeś zrozumienia dla określenia "Prawda w Osobie Jezusa Chrystusa"
i teraz też skupiłeś się przede wszystkim na prawdzie w znaczeniu doktrynalnym, a ja tego aspektu
omawiać nie chciałam. W taki sposób postępując jak Ty, to nigdy się do celu nie dojdzie.
Temat nie jest o wszystkich aspektach prawdy tylko jest ujęty w określonym aspekcie, ale Ty niestety lubujesz
się w rozpisywaniu nie na temat.
Rozpisywanie się nie na temat to odciąganie od sedna - to też jest owoc, który się nazywa "zaciemnianie sytuacji".

W tym wątku już podanym powyżej :

http://zbawieni.com/showthread.php?tid=333&page=2

jest na temat niedochodzenia do sedna, czyli do prawdy - jak odpowiesz prawdziwie na pytania , które tam Ci zadałam to do sedna
dojdziesz i będziesz wtedy człowiekiem prawdziwym.
Jednak już wiele razy dałeś przykłady tego, jak lawirować, żeby do sedna nie dochodzić , bo sedno jest przeciwko Tobie,
więc do niego dojść nie można.
Wiele razy miałam takie doświadczenia ze świadkami Jehowy.Oni za bardzo nie widzą tego, że mogą błędy popełniać, po
prostu piszą i mówią to, co podaje Strażnica, a że są dziedziny białych plam w Strażnicy , to i w tym , co mówią
świadkowie Jehowy są białe plamy - tak też wygląda odpowiedź Zwiastuna : jak Strażnica nie podaje, to znaczy , że tego nie ma.
Takim przykładem jest choćby sprawa tego, czy cuda i rzeczy nadzwyczajne i mowienie językami się skończyło wraz ze
śmiercią apostołów - jeszcze chyba nie spotkałam świadka Jehowy, który by ten temat z Biblią omówił, bo oni omawiają go ze
Strażnicą, powołując się w zasadzie tylko na jeden werset biblijny całkowicie wyrwany z kontekstu. A jak się poda biblijne
dowody, że nie tak się sprawy mają, to co robią świadkowie Jehowy? Mówią, że muszą się z kimś skonsultować albo"głębiej"
poszukać w Strażnicy , po czym się już nie zjawiają. Po paru miesiącach znowu przychodzą świadkowie Jehowy i scenariusz
zaczyna się od początku, czyli dochodzi się do punktu sedna niewygodnego dla świadków Jehowy, oni mówią, że teraz nie odpowiedzą
bo się muszą skonsultować, poczym znowu nie przychodzą. Po paru tygodniach znowu się powtarza ten sam scenariusz.
Po prostu istny obłęd.
Tak samo jak świadkowie , Ty Zwiastunie tez nie dochodzisz do sedna w tematach dla Ciebie niewygodnych.
To przede wszystkim miałam na mysli zakładając wątek o prawdzie w osobie.
To nie ma znaczenia czego dotyczy sprawa, czy jakiejś doktryny czy zwykłej ,nieistotnej z punktu religijnego sprawy,
są jednak cechy charakteru, które pozwalają w tej sprawie dojść do sedna-czyli prawdy albo od tego celu odstręczają.
W takim aspekcie piszę o prawdzie jako owocu.
Ten owoc to dążenie do wyjasnienia wszystkiego w świetle.
Narzędziem prawdy jest sprawiedliwość, czyli obiektywne , bezstronne, oparte o rzetelność i czystość sumienia podejście
do sprawy. Jesli nie biorę niczyjej strony i gotowa jestem ponieść konsekwencje sprawiedliwości, to znaczy, że gotowa
jestem zmierzyć się i z sednem, które mi nie odpowiada i adekwatnie do sedna zadziałać.
Jeśli nie jestem z prawdy, to będę za wszelką cenę odwodzić od prawdy, która dla mnie jest niewygodna i zaciemniać,
aby do sedna nie dojść.Będę wtedy stronnicza, czyli szukać tylko swego dobra albo dobra mej grupy(amoralny kolektywizm)
dobra swego będę upatrywać w ciemności i ukryciu prawdy, bo w tym mam korzyści.

Życie w prawdzie , bycie w prawdzie, życie prawdą, ujmuję przede wszystkim w takim aspekcie - prawda doktrynalna
jest tylko małym wycinkiem i aspektem.

Jezus powiedział do swoich uczniów :"wy jesteście światłością świata i solą ziemi", a co miał na mysli ,czy prawdę
doktrynalną, którą oni nieśli, czy to kim oni byli?
Jezus sam był swiatłością, a jak ktoś jest światłością i prawdą, to automatycznie daje gwarancje, że wszystko z niego
będzie światłem i prawdą. Naprawdę tak trudno to zrozumieć i pojąć i światłość i prawdę i sprawiedliwość jako owoc
człowieka? No chyba że się zrozumieć nie chce.

Wieleokrotnie pisałam o zdjęciu swej zasłony,Paweł o tym pisze jako o pokazaniu swego środka przed sumieniem ludzi,
jako o wyrzeczeniu się wszystkiego, co ukryte w ciemności i pokazaniu w swietle(2Kor4:2).
Pokazanie prawdy o sobie, to stanie się człowiekiem prawdy i światła.
On pisze o ubraniu się w nowego człowieka stworzonego w sprawiedliwości i świętości prawdy(Ef 4:24)
Tu jest mowa o nowym charakterze, a nie o doktrynie.
W duchu rodzi się nowy człowiek, który jest światłością i solą ziemi tak jak jego Pan Jezus Chrystus.
Ale dla wielu to niepojęte.
W każdym razie owoce pokazują , do kogo się należy, czy do Pana światłośći, czy księcia ciemności.

Owocem światłości nie jest doktryna , ale charakter człowieka!
(27-03-2014, 07:16 AM)aga napisał(a): [ -> ]w tym , co mówią świadkowie Jehowy są białe plamy ... czy cuda i rzeczy nadzwyczajne i mowienie językami się skończyło wraz ze śmiercią apostołów jeszcze chyba nie spotkałam świadka Jehowy, który by ten temat z Biblią omówił

Nie spotkałam czy nie chciałam spotkać? Smile
Kto szuka ten znajdzie Big Grin

Ja nie widzę żadnych białych plan ani braków, wielokrotnie już pisałem że takowe "braki w zasięgu" widziałem właśnie w różnych religiach czy dogmatach wymyślonych przez ludzi, którzy nie do końca kierowali się tekstem biblijnym, pomijając coś lub w ogóle ignorując, np. gdy ktoś twierdzi że Jezus jest Bogiem wówczas powstaje "biała plama" bo sypie się logika Pisma Świętego i nie pasuję choćby werset z ewangeli Mateusza, rodział 24, werset 36. Takich przykładów jest sporo i o tym pisałem na forum, gdzie brak logii powoduje wysyp błędnych wniosków.Także i w tej sprawie nie widzę żadnych braków, mówienie językami czy prorokowanie zostało omówione w tym osobnym temacie, polecam:

"Umiłowani, nie każdej natchnionej wypowiedzi wierzcie, lecz sprawdzajcie natchnione wypowiedzi, czy pochodzą od Boga - 1 Jana 4:1
http://zbawieni.com/showthread.php?tid=385&action=lastpost


P.S.
A dla tych, którzy szukają więcej wiedzy (bez białych plam) polecam http://www.jw.org bądź nawet lepiej, wyszukiwarkę biblioteki internetowej, gdzie na każde hasło będzie konkretna odpowiedź na podstawie biblii:
http://wol.jw.org/pl/wol/lv/r12/lp-p/0

Smile
@aga

Streszczając Twój przydługawy wpis, należy powiedzieć że najistotniejszą rzeczą jest bycie w Jezusie Chrystusie. Narodzenie się na nowo, otrzymanie nowego serca, nowej natury, myślenia i usposobienia/postawy jakie było w Jezusie Chrystusie...
Bo można coś dobrego robić w wyniku mocnego charakteru/postanowienia, ale można też czynić to z powodu zmienionej natury. Myślę że o to chodzi w chrześcijaństwie. Ty raczej zgodzisz się z moim streszczeniem, ale inni już nie koniecznie ?
 Witaj Kalebie!


   Wątek ten powstał przede wszystkim z powodu Zwiastuna,  dla którego czymś obcym było wyrażenie "prawda w osobie" - jak widać jednak po jego postach, dalej czymś obcym pozostało. Większość ludzi prawdę sprowadza do doktryny, ja zaś chciałam podkreślić, że owoc światłości to całe dobro, prawda i sprawiedliwość i potraktować prawdę właśnie jako owoc.
Człowiek z Boga mówi prawdę, nie kłamie, nie zaciemnia, nie manipuluje, nie jest rozdwojony w sercu myśląc jedno, a ustami wyznając co innego...
   Rozumiem, że dla Ciebie, człowieka oświeconego i wiele rozumiejącego mój przydługawy wpis jest rzeczą niepotrzebną i zbędną i wystarczyłoby sprowadzić mój cały wywód do "bycia w Jezusie Chrystusie," myślę jednak, że niektórym osobom mógł pomóc ten mój wpis, aby spojrzeli na prawdę jako na owoc i cechę charakteru, bo jestem przekonana, że wielu się nad tym aspektem nie zastanawiało.
   Tak, oczywiście zgodzę się z Twoim streszczeniem, ale nie zgodzę się z tym, żeby się tylko do streszczenia ograniczać.
Narzędziem prawdy jest sprawiedliwość, a prawdziwych czcicieli Boga poznaje się i po sprawiedliwości i po wierności "w małym".
Nasze podejście do sprawy pokazuje, czy objawia się w tym owoc światłości czy nie. Możemy twierdzić i mówić, że mamy naturę Chrystusa, ale ona właśnie w owocach się objawia i to one są ostateczną weryfikacją. Jan w swym pierwszym Liście używa określenia :"po tym poznajemy" - poznajemy i siebie i innych, czy jesteśmy z prawdy i w Chrystusie po owocu właśnie.
Paweł pisze (2Kor 4:2):
"Lecz wyrzekliśmy się tego, co ludzie wstydliwie ukrywają, i nie postępujemy przebiegle ani nie fałszujemy Słowa Bożego, ale przez składanie dowodu prawdy polecamy siebie samych sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem."

Jezus zaś powiedział słynne zdanie, że Bóg szuka takich, którzy będą Mu oddawać cześć w duchu i prawdzie, a np. w Psalmach o takich czcicielach przeczytamy, że mówią prawdę w sercu swoim.
   Patrzę na wielu ludzi, jak prowadzą dyskusję i bardzo często nie widzę owocu światłości, ale wymigiwanie się od odpowiedzi, zaciemnianie, odwodzenie od istoty rzeczy, sprowadzanie dyskusji na inne tory, które są bardziej wygodne i bardzo często widzę ucieczkę.
Czy to jest owoc światłości?
I tu w ogóle nie chodzi o przedmiot dyskusji, chodzi właśnie o cechę charakteru, o sprawiedliwe podejście jako narzędzie prawdy.
To po tej drobnostce "sprawiedliwości w małym" się poznaje, czy człowiek jest ze światłości czy nie. Tak nauczał Jezus(Łuk 16:10) i pokazał to wielokrotnie na przykładzie pozornych zgorszeń, jak to ludzie z ciemności szukają pretekstów do tego, aby do sedna czyli światłości nie dojść.  Jeśli masz naturę Chrystusa, to ona się w twoim owocu objawi, ale wielu naprawdę nie wie, co jest prawdziwym owocem.
Możesz mój wpis nazwać przydługawym, ja wiem jednak jedno: jak wielu chrześcijan nie wie i nie rozumie tego, co napisałam.
To jest naprawdę dla wielu tajemnica. Spierają się o doktryny,  których i tak większość wcale nie rozumie, a połykają wielbłąda, bo nie rozumieją wcale, co jest istotą rzeczy. Jeśli nie rozumieją i nie pojmują, jak mogą rozróżniać, jak rozpoznawać, kto naprawdę jest z Boga?

   Sednem dla chrześcijanina jest przyjęcie natury Chrystusowej, zewleczenie z siebie starej natury Adama i obleczenie się w Chrystusa, a to w procesie się odbywa. Świętość i doskonałość na wzór Chrystusa jest naszym celem i to będzie naszą przyszłość determinować.
Liczy się charakter. Poznanie nawet największych tajemnic i rozumienie szczegółów doktryn nic nie pomoże, bo nie to jest najważniejsze.
Oczywiście my sami swego charakteru nie zmienimy, ale skoro jesteśmy Bożymi współpracownikami i mamy swoje zbawienie sprawować, to i na nas spada odpowiedzialność. Ja nie widzę czegoś takiego, żeby Bóg dawał od razu człowiekowi wszystko. Widzę, że daje zmiany w ponadnaturalny sposób i człowiek czasami z dnia na dzień porzuca wiele swoich grzechów bez walki, ale część jest mu pozostawiona właśnie po to, żeby walczył, bo determinacja i nieugiętość wobec przeciwności to też cecha Bożego charakteru i istota wiary.
Ogólnie więc się z Tobą zgadzam, ale mam zasadnicze zastrzeżenie co do "streszczenia", bo to właśnie w tym temacie trzeba się szeroko rozpisywać i go analizować. Bo wiesz, czy ktoś ma w ogóle pełne poznanie o tym, co to tak naprawdę jest np. piekło czy dusza, czy Trójca? Czy bez tego poznania będziemy ułomni i to będzie determinować nasze zbawienie? Nie sądzę. Jeśli jednak na dzień Pański mamy być doskonali i bez nagany, to to jest rzecz , na której naprawdę powinniśmy się skupić...

Jak prawda była w Chrystusie, tak i w nas powinna być, w nas jako ludziach z prawdy, którzy chodzą w świetle i niczego nie ukrywają i zasłony na sercu nie kładą.

   Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy szczerym sercem szukają Jezusa Chrystusa!
  
@aga

Rozumiem Twoje intencje, ale liczenie na to żeby ktoś publicznie przyznał się do zmiany poglądu, jest nierealne.

Czy dla Ciebie Owoc Ducha Świętego to tylko miłość  ?

Czy uważasz że unikanie odpowiedzi na moje fundamentalne pytanie w wątku pt. „Głoście i uzdrawiajce ” jest wyrazem światłości chrześcijanina ?
W związku z tym kluczowym pytaniem uważam że doktryny są niezwykle ważne. Sam apostoł Paweł nauczał :
„ Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! ”
[Ga 1;8].
Jak myślisz co apostoł ma  na myśli, czy nie doktryny ?

Uważam że zmiana natury, starej na nową jest aktem, Ty zaś piszesz  że jest to proces. Jest powiedziane o ubraniu/przywdzianiu oraz o narodzinach. Czy  logiczną rzeczą jest uważać że coś się ubiera całe życie, albo że niemowlak rodzi się lata ?
Masz na myśli chyba dojrzewanie, które faktycznie jest procesem  ?

Piszesz też że nie widzisz w Biblii żeby Bóg dawał człowiekowi wszystko. No to chyba czytamy inne Biblie
„ Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę,  przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. ”
[2 P 1;3-4].
Kalebie!
Ja publicznie potrafię przyznać się do błędu, bo m.in. to uważam za chodzenie w światłości. I naprawdę jestem otwarta, więc jeśli ktoś mi pokaże, ze się mylę, to przyjmę to z radością, bo mi zależy na prawdzie i ona jest dla mnie skarbem.
Jak ktoś jeszcze tego nie osiągnął, żeby prawdę swego serca pokazywać, to wniosek prosty, że chodzi w ciemności - i poprosiłabym, żebyś co do tego zdania za słówka mnie nie łapał, bo kilka aspektów ono ma i jak ktoś chce, to do wszystkiego może się przyczepić.
Pozostałe owoce Ducha tak naprawdę z miłości wynikają i radość i pokój i dobroć itd. A czymże jest sprawiedliwość, skoro jej najważniejsze przykazania to "kochaj Boga i bliźniego". Sąd odbywa się tylko nad tym, kto sam miłosierdzia i miłości nie okazał, bo człowiek będzie osądzony tak, jak innych sądzi. Co do tego stwierdzenia też mnie za słówka nie łap.
To samo dotyczy też tego Twojego zdania:

"Piszesz też że nie widzisz w Biblii żeby Bóg dawał człowiekowi wszystko. No to chyba czytamy inne Biblie"

Ja zaś napisałam tak:
"Ja nie widzę czegoś takiego, żeby Bóg dawał OD RAZU człowiekowi wszystko"
A potem uzasadniłam to pisząc o determinacji , która się w boju kształtuje.

Jak więc mam traktować to, co Ty robisz z moimi słowami?
Stwarzasz problemy, których nie ma, więc nie rozumiem, o co Ci chodzi. Czy rzeczywiście chodzi tylko o spytki?

Co do doktryn, to nigdy nie twierdziłam, że są nieważne. A co podkreślam? Ano mówię o kryterium ważności i podziale na rzeczy zbawcze i niezbawcze. Jeśli mamy zbawienie tylko w imieniu Jezus i przez osobiste przyjście do Niego, to waga tego jest fundamentalna i nie ma tu żadnej dyskusji. Natomiast nic się nie stanie, jeśli nie poznam szczegółów tego, co to dokładnie jest dusza czy piekło.
O takim kryterium wyraźnie pouczył Jezus, gdy mówi, że faryzeusze dają dziesięcinę z kopru i mięty , a zapomnieli o tym co jest ważniejsze czyli sprawiedliwości, miłosierdziu i wierności. I w tym kontekście jest mowa o przecedzaniu komara i połykaniu wielbłąda.
Przepraszam Kalebie, czy Ty nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć? Dziesięć razy mam to samo tłumaczyć?
Weź zastanów się nad słowami Jezusa i jakiś praktyczny wniosek i naukę z nich wyciągnij, bo mam wrażenie, że dla Ciebie to istnieje "a muzom". Przepraszam, jeśli jestem za mało łagodna!
A Paweł do Galatów pisze o fundamentalnej sprawie usprawiedliwienia z łaski i nowym przymierzu dla synów narodzonych z wolnej.
Jeśli doktrynę potraktujemy jako naukę, to wszystko jest doktryną. Ja jeszcze raz zwracam uwagę, że mówiłam o tym w kontekście ważności i podziału na rzeczy zbawcze i niezbawcze. Więc ostatecznie nie chodzi o samo słowo "doktryna", ale o to , że spory o słowa w sprawach drugorzędnych, które i tak do zbawienia się nie przyczyniają, są bezużyteczne a nawet szkodliwe, bo dzielą ludzi.

A wracając do 2 P 1;3-4 , to oczywiście, że Bóg dał człowiekowi wszystko. Ale przy narodzeniu na nowo jesteś jak ziarno, które w sobie ma już genetycznie wszystko zapisane, ale jeszcze dojrzałej rośliny przynoszącej owoce nie widać.
A gdzie to, co napisałam o procesie przemiany, przeczy temu, że narodzenie się na nowo jest aktem?
Znowu niepotrzebna dyskusja i mimo że pisaliśmy już o skrótach myślowych, to ciągle wracamy do tego samego. Tak jakby każdą dyskusję od alfabetu trzeba było zaczynać.
A zaraz po tym wersecie , który podałeś czytamy(5...):
"I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełnijcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością,
powściągliwość wytrwaniem....
Aktem jest narodzenie się na nowo, a choć natura jest w genach ziarna zapisana, to jednak wcale się rozwinąć tak jak trzeba nie musi...
Nie będę tego wątku kontynuować, bo znowu jakieś problemy wynikną.

Tak więc, Kalebie, widzę, że bardzo lubisz łapać mnie za słowa, tak jakbyś chciał, żebym zawsze precyzyjnie i naukowo wszystko formułowała. Ja jakoś nie zauważam, żeby np. Jezus takimi naukowymi definicjami mówił.
Nie wiem, czemu ma służyć takie Twoje podejście , bo dyskusję to na pewno utrudnia niesamowicie i na pewno odwodzi od tematu głównego.
Może już jesteś po prostu takim bardzo precyzyjnym człowiekiem, ale chyba przyznasz, że jest to nieco męczące.
Marta o wiele rzeczy się zamartwiała, a przecież jednego tylko było potrzeba.
Właśnie w miłości widzę rozwiązanie masy problemów i skupienie się na niej załatwia mi inne sprawy.
Jak kocham bliźniego, to nie ustępuję w modlitwie za niego i wiara moja , że Bóg wysłucha z miłości się rodzi. Jak kocham Boga, to chcę czynić to, czego On pragnie i porzucam swe grzechy, żeby Go nie zasmucać. Radość moja jest z miłości i pokój itp.
Dla mnie to jest podstawa, która mi wszystko dobrze układa.
Masz coś przeciwko takiemu podejściu?
Pozdrawiam Cię serdecznie i mam nadzieję, że wyjaśniłam twoje wątpliwości.
Widocznie mam taką naturę że lubię rzeczy rozkładać na czynniki pierwsze. Ale czy jest to męczące, no cóż   jest to Twoje zdanie do którego masz prawo.
Sporo piszesz, używasz wielu słów, jak typowa kobieta. W związku z tym oczekuję precyzji w wypowiadaniu myśli, szczególnie gdy mówi się o rzeczach duchowych, które muszą być mocno osadzone w Biblii. A niestety zauważyłem coś odwrotnego i stąd mój alarm.

Główny temat wątku, czyli prawda o nas jako uczniach Jezusa Chrystusa, zawarta jest w opisie Owocu Ducha Świętego :
„Zaś owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobrotliwość, ufność, łagodność, panowanie nad sobą; ”
[Galatów 5;22 według Nowej Biblii Gdańskiej].

W charakterystyce tej jest wiele różnych przejawów jednego owocu Ducha Świętego, czy wielu owoców ? Taki szczegół ale są  różne spojrzenia w tej kwestii. Jaki więc Ty osobiście masz pogląd  ?

Panowanie nad sobą, czyli wstrzemięźliwość w jedzeniu i seksie. To chyba najtrudniejsze obszary. Jaka jest prawda o nas w tym zakresie ?
W tej dziedzinie dzięki Bożej pomocy odnoszę zwycięstwo.

Czy jesteśmy łagodni na wzór Jezusa Chrystusa ? Ze smutkiem muszę przyznać że tutaj wychodzi mi kiepsko.

Myślę że uprzejmość, dobrotliwość i  ufność, można podciągnąć pod jedno i nazwać to dobrodusznością. W tych dziedzinach to wychodzi mi średnio. A jak jest u Was ?

Cierpliwość jest chyba moją największą dumą, zważywszy na fakt że naturalnie nie jestem skłonny do emanowania tą cnotą. No i  w dobie internetu, to chyba wszyscy mamy z tym kłopot. Dlatego Pan stale uczy mnie cierpliwości, głównie przez moją kochaną Żonę, a aktualnie przez okoliczności...
Co możecie napisać w tym temacie ?

Radość i pokój też połączyłbym. Radość płynie przede wszystkim z nadziei że koszmar tej  doczesności się wkrótce skończy, aczkolwiek życie jest piękne...No i w związku z tym moje serce wypełnione jest pokojem. Też tak macie ?

Natomiast miłość w moim osobistym odczuciu jest czymś tak oczywistym że chyba najmniej o niej napiszę. W odróżnieniu od założycielki wątku.
Mała korekta mojego powyższego wpisu Big Grin

Stwierdziłem po dłuższym namyśle że jednak na pierwszym miejscu przejawów Owocu Ducha Świętego, nie jest cierpliwość lecz ufność. Słowo to inne przekłady oddają jako wierność...mając na uwadze wierność  małżeńską  mojej jedynej  Żonie.  W tej kwestii to jest podobnie do wina, im starsze tym lepsze...
Stron: 1 2