Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Świadkowie Jehowy - moje osobiste doświadczenia
#1
Skoro Agnieszki już na tym forum nie ma, to chyba nie zakłócę jej świętego spokoju otwierając swe usta. Chciałbym ten post napisać przede wszystkim dla Obserwatora,
choć zdaję sobie sprawę, że patrzy na mnie przez pryzmat osobistego uprzedzenia, no ale może jednak...........,bo nadziei nigdy tracić nie należy.

Dużo miejsca na tym forum poświęca się Świadkom Jehowy. Z racji tego, że parę ładnych lat tej organizacji poświęciłam, mam na jej temat nieco do powiedzenia.
Nigdy Świadkiem Jehowy nie zostałam, choć niewiele brakowało. Zerwałam z nią chyba z 13 lat temu po moim nawróceniu.
Napiszę o Ś.J. w kontekście mego nawrócenia.
Miałam ze Ś.J. wielki problem, bo nie sposób im odmówić gorliwości i zaangażowania w tym, co robią. Na początku też atmosfera u nich jest "wspaniała"
i wydaje się, że jest u nich prawdziwa miłość, o której mówił Jezus.
Zawsze jednak coś mi tam "zgrzytało" i tak naprawdę nie wiedziałam, co.
Z tego powodu ciągle odkładałam decyzję o zostaniu Ś.J. Analizowałam ich nauki, kupowałam różne książki, potem doszedł jeszcze internet,
ale w tamtych czasach nie było jeszcze za dużo informacji. Wydawało mi się, że niektóre nauki Ś. J. nie są prawdziwe, ale z drugiej strony
nie znałam innej tak gorliwej organizacji religijnej, więc pozostawałam w rozdwojeniu ,ale jednak nie wyobrażałam sobie innego miejsca, gdzie bym miała pójść.
W moim życiu nastąpiło parę przełomów i głębokich doświadczeń ze Ś.J., które dopiero otworzyły mi oczy, bo oni tam w kilku sprawach okazali się niesprawiedliwi.
Mimo tej niesprawiedliwości dalej jednak nie miałam , gdzie pójść.
Zaczęłam jednak coraz bardziej odczuwać potrzebę bezpośredniego zwrócenia się do Jezusa -co u Ś.J. nie wchodziło w grę.
Męczyło mnie to kilka miesięcy, aż w końcu zajęłam się tym porządnie. Zgłębiałam Biblię pod tym kątem długi czas i odrzuciłam już literaturę Ś.J.
a skupiłam się tylko na Biblii. No w i końcu nastał ten moment, że Biblia przekonała mnie , że muszę przyjść osobiście do Jezusa.
Z wielkim strachem pomodliłam się po raz pierwszy do Jezusa i oddałam Mu moje życie. No i od tamtego czasu nastąpił przełom.
Jezus stał sie dla mnie żywy. No i w prostocie serca zadałam Mu pierwsze dla mnie niezwykle istotne pytanie czy Ś.J. to rzeczywiście Jego prawdziwi słudzy.
Jezus odpowiedział mi następnego dnia.
Fragment Biblii, który czytałam setki razy nagle przemówił do mnie w jasny sposób i stał się odpowiedzią na moje pytanie.
A konkretnie to 2Tes 2:1,2 i 2Tym 2:18

"Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć,
czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański."

"Którzy z drogi prawdy zboczyli, powiadając, że zmartwychwstanie już się dokonało, przez co podważają wiarę niektórych."

Świadkowie Jehowy uczyli, że niewidzialne Królestwo Boże i dzień Pański już nastał w 1914 r. Tak samo uczyli, że nastąpiło już niewidzialne zmartwychwstanie tych ,
co mieli rządzić z Chrystusem w niebie.

Jak czytałam te wersety to dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że Paweł ostrzegał przed ludźmi, którzy już wtedy czegoś takiego uczyli.
I co ciekawe musiało tu chodzić o dzień Pański i zmartwychwstanie NIEWIDZIALNE, czyli identycznie jak u Ś.J.

Paweł mówił o ludziach, którzy coś takiego głoszą,że "z drogi prawdy zboczyli i bałamucą i straszą chrześcijan"

A więc to nie wszystko jedno, kto co głosi, bo po prostu jest to prawdą albo nie.

I ja też mogłam wydać świadectwo o gorliwości Świadków Jehowy, ale jednak ich nauki były identyczne , jak tych , o których mówi Paweł, że " z drogi prawdy zboczyli".

No i co miałam sobie zlekceważyć to, co tak naprawdę jest tą drogą prawdy?

Weszłam do szkoły Jezusa Chrystusa, który w wielkiej ilości doświadczeń, które przeszłam i doświadczyłam na własnej skórze, nauczył mnie tej drogi prawdy.

Świadkowie Jehowy bardzo często używają wersetu z Przypowieści 4:18

"Ale droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia"

Tylko oni nie dostrzegają tak naprawdę o czym ten werset mówi , a używają go do uzasadniania ciagłych zmian ich nauki, które określają mianem "nowego światła".
I nie skupiają się na tym, że światło jest dane tylko sprawiedliwym.

Sedno jest własnie w tym, że żaden niesprawiedliwy Królestwa Bożego nie odziedziczy.

Pisałam już o sprawiedliwości i jeszcze o niej nieco napiszę.

Teraz zaś wrócę do "objawień" i żywego Bożego prowadzenia.
Ś.J. czegoś takiego nie uznają i zawsze kwitują to stwierdzeniem, że to demoniczne zwiedzenie. Podobnie zareagował Obserwator, gdy Orjo pisała o objawieniu
(ale chyba potem ten fragment usunął ze swojego posta).
Ja z tego powodu zaznałam od Ś.J. również kilku upokorzeń i do odpowiedniego worka byłam wrzucana, gdy o swoich objawieniach mówiłam.
Ale nie mogę kłamać, że Jezus nie otworzył mi oczu na wersety, o których pisałam powyżej, bo dokładnie tak było w następnym dniu po moim nawróceniu i dla mnie
te wersety są "BOŻYMI ARGUMENTAMI" przeciwko Ś.J. bezpośrednio od Pana Jezusa Chrystusa otrzymanymi - a ich interpretacja i to ,że jednoznacznie odsłaniają
kłamstwa Ś.J. jest" bezdyskusyjna".
Niedługo potem Pan Jezus pokazał mi "próbkę" niesprawiedliwości Ś.J. w małym i właściwie od tamtego czasu szczegółowo mnie zaczął o tym uczyć.

Miałam mieć po jakimś czasie , gdy odeszłam od Ś.J. spotkanie ze Świadkiem Jehowy, który prowadził ze mną studium.Przed tym spotkaniem otrzymałam w natchnieniu
"dokładne wytyczne" co mam powiedzieć. Na początku miałam zrobić oświadczenie(on również) przed Bogiem, że wszystko co bedziemy mówić będzie w oparciu o prawdę
i sprawiedliwość, bezstronnie, bez względu na osobę,w oparciu o czystość sumienia.
Rozmowa była długa, a na końcu zajęłam się sprawą greckiego słowa "oddawać cześć" i tego, dlaczego Ś.J. oddają je w inny sposób, gdy odnosi się ono do Boga ,
a w inny gdy odnosi się do Jezusa. A w swoim przekładzie Nowego Świata pisali, że tak samo wszędzie tłumaczą te same greckie słowa.
Jednak w Hebr 1:7 i Mat 4:10 oddali to samo greckie słowo raz czcić,a gdy odnosiło się ono do Jezusa "złożyć hołd".
Niby to drobnostka, ale prawda jest taka, ze Ś.J., gdzie tylko mogą w Piśmie w swoim tłumaczeniu umniejszają rolę Jezusa i odzierają Go z należnej Mu czci
w nieuprawniony sposób ingerując w Słowo Boże, po prostu je fałszując.

Czarno na białym pokazłam to temu Ś.J., a on skwitował to jednym zdaniem, ŻE ON BARDZIEJ WIERZY BRACIOM CHRYSTUSA Z CIAŁA KIEROWNICZEGO NIŻ MOIM WYMYSŁOM.

Tym zdaniem zakończyła się nasza rozmowa.
A pokazała ona jednoznacznie "stronniczość" czyli nie patrzenie na obiektywną prawdę, tylko branie względu na osobę, czyli przewodników swojej religii.
Ten człowiek jednoznacznie sprzeniewierzył się oswiadczeniu, które złożył na początku naszej rozmowy. On może nawet i tego nie zauważył, ale ja miałam
lekcje o sprawiedliwości jak na dłoni.
I takich lekcji odebrałam wiele - nie tylko teorii - ale lekcji praktycznych.
A wniosek z nich jest jeden - ludzi niesprawiedliwych nie prowadzi Bóg.

I nie chcę przez to powiedzieć, że już się od takich ludzi odżegnuję - bo oni są często nieświadomymi niewolnikami zwiedzenia i należy się nad nimi użalić
i się o nich modlić w nadziei, ze wyzwolą się spod wpływu szatana, który zmusza ich do czynienia swojej woli(2Tym 2:25,26 ; Judy 22,23)
Bo nie wiem, czy znajdzie się jakiś człowiek, który nigdy nie uległ zwiedzeniu. A i do Piotra Jezus powiedział "idź precz szatanie", więc i chrześcijanie
mogą dać się zwieść i ulegać złym wpływom, ale jeśli będą chodzić w sprawiedliwości to się od nich wyzwolą i w końcu dojdą do dojrzałości i nauczą się
te złe wpływy rozpoznawać i je odrzucać.

Co do objawień i tego typu rzeczy nadzwyczajnych, które odrzucają Ś.J. i jak się zdaje również Obserwator, to nauka Ś.J. ,ze tego typu rzeczy się skończyły
wraz ze śmiercią apostołów, jest całkowicie bezpodstawna i niebiblijna i trzeba wielkiego uporu i wręcz złej woli , zeby twierdzić inaczej.

Ś.J. jako podstawy swej nauki używają wersetu z 1Kor 13:8 :

"8Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci"

Zaś gdy przeczyta się dalej, to widać wyraźnie, o czym mówi Paweł:

"Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie; 10Lecz gdy nastanie doskonałość, to, co cząstkowe, przeminie.
11Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem jak dziecię, rozumowałem jak dziecię; lecz gdy na męża wyrosłem, zaniechałem tego, co dziecięce.
12Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak,
jak jestem poznany.
"
Tu nigdzie nie jest napisane, że jezyki , proroctwa przeminą wraz ze śmiercią apostołów. A dziwne, że jakoś "wiedza" wraz z ich śmiercią również nie
przeminęła.
Paweł mówi, że te rzeczy przeminą , gdy nastanie doskonałość i spełnienie w Królestwie Niebios, gdzie ujrzy już twarzą w twarz.

A straszne jest to, co Ś.J. tu robią, bo takimi naukami odstręczają od Ducha świetego. Sami nie wchodzą i innym zagradzają drogę nakazując wszelkie
objawienia i rzeczy nadzwyczajne traktować jako demoniczne. A tak Biblia nigdzie nie uczy, za to uczy , zeby duchy badać, czy są z Boga, a nie wszystko
od razu w czambuł potępiać i do jednego worka wrzucać.
Oni zachowują się tak jakby mówili - żeby uniknąć zwiedzenia, to wszystkie tego typu rzeczy odrzucimy i już bedziemy bezpieczni.
Ale Biblia tak nie uczy, Biblia każe nauczyć się rozróżniania, zeby nie dać się zwieść, a nie odrzucania wszystkiego.

Czytamy w Biblii o tym, ze w kościele będą i prorocy i moc czynienia cudów i uzdrawiania i jezyki((1Kor 12:28 , 7-11). Czytamy co Biblia zapowiada na
czasy ostateczne(Dz 2:17,18), ze bedą śnić, mieć widzenia, prorokować.
Ale dla Ś.J. to wszystko są martwe rzeczy. Nie wiem, czy Kościół taki jak go Paweł opisuje, już się skończył?
Ja chyba czytam jakąś inną Biblię niż Ś.J. , bo nijak tam nauki o skończeniu się takiego Kościoła nie widzę.

Tak naprawdę to Nowy Testament nie jest dla Ś.J. - według nich nie odnosi się on do nich jako do drugich owiec -poza nieliczną resztką, ostatkiem
ze 144 tys., którzy z Jezusem bedą rządzić w niebie.

W przypadku Ś.J. można zobaczyć genialny "majstersztyk" szatana. On pokazuje im ewangelię, która ich nie dotyczy i z której skorzystać nie mogą,
tak jakby lizali lody przez szybę.

Przymierze Jezusa Chrystusa ich nie dotyczy, udział w Jego ciele i chlebie również.
Sam Chrystus jest dla nich niedostępny i zakazuje się im do Niego bezpośrednio przyjść, choć inaczej się do zbawienia nie wchodzi jak
przez Chrystusa.
Duch święty i jego dary również dla nich nie są, bo wmawia im się, że trzeba te rzeczy odrzucać jako demoniczne.
Mocy Ducha świetego w pokonywaniu grzechów nie znają i nie uczą tego co Paweł, zeby uważać siebie za umarłych dla grzechu(Rz 6.rozdz.),
bo im się wmawia, ze bedą mieli czas na osiągnięcie doskonałości w 1000-letnim Królestwie.


Jak się dokładnie przyjrzeć to jest to organizacja odciągajaca od zbawienia, przeinaczając i fałszując rzeczy zbawcze.

Dlaczego ludzie dają się złapać w ich sieć?

Przede wszystkim dlatego, ze widzą kontrast z Kościołem katolickim i w gorliwości i zaangażowaniu. Łatwo też można wykazać niebiblijność np kultu Marii itp.
więc Ś.J. łapią tych ludzi na takich kilka prawdziwych nauk. Ale chyba ich największym atutem jest "miłość wśród nich panująca".
Takiej atmosfery nie ma zazwyczaj w KK. Na zewnątrz też wydają się sprawiedliwi.

I wydaje się, że miłość i sprawiedliwość to znak rozpoznawczy, więc właściwie czegoż chcieć więcej.

Więc zrobię teraz oswiadczenie przed Bogiem o rzeczach, których na zewnątrz nie widac, a których byłam świadkiem.

Małżeństwo Ś.J. mieszkajace z teściową też Ś.J.Na zewnatrz pieknie ładnie, ale jak już zostałam"uznana za swoją", to dopiero mogłam się nasłuchać, jak
on swojej teściowej nienawidzi.
Inne małżeństwo Ś.J. - ona usuwa ciąże, bo jej w karierze bedzie to przeszkadzać - jestem w to wtajemniczona ze względu na długą znajomość- na zewnątrz
nikt o tym nie wie i wszystko pasuje do idealnego obrazka.

Spotkałam się z takimi rzeczami u Ś.J. jak kupowanie matury i innych papierów,niejednym rozwodem i zdradą małżeńską, wulgarnością i całkowicie świeckim
życiem w swojej klice, z której rzeczy na zewnątrz nie wychodzą i na zebraniu wszystko ładnie wygląda.

Wśród Ś.J. jest też bardzo wiele wartościowych osób, dużo lepszych niz przeciętna w społeczeństwie, którzy prawdziwie szukali Boga.

I mam takie nieodparte przekonanie, ze trafili oni do Ś.J. przez sprytny zabieg szatana,zeby tych ludzi, którzy szukają Boga uwięzić w religiach
takich jak Ś.J. , aby ich na drodze do Boga zatrzymać.

Ś.J. często piszą w swej literaturze o ludziach szukajacych Boga i modlacych sie o prowadzenie, gdy tu nagle na drugi dzień Świadkowie Jehowy do nich
zapukali - i ci ludzie uznają to za znak od Boga i są otwarci na to, co im mówią Ś.J.
Sama znam takich ludzi, którzy w taki sposób zostali Ś.J.
Człowiek w takich sytuacjach robi się mniej krytyczny, a że najczęściej za bardzo Biblii nie zna, to daje się "na ten haczyk" złapać.

Bo Biblia mówi "badajcie duchy" - ale Ś.J. im prawdy o rozróżnianiu nie podadzą, ani o prawdziwym owocu nie pouczą. Ale każdy człowiek jest
odpowiedzialny bezpośrednio przed Panem i to Jego ma słuchać - a gdy Mu bedzie posłuszny i okaże się sprawiedliwy, to w końcu bedzie musiał
stwierdzić, że Ś.J. tak naprawdę zagradzają drogę do Boga.


Chcę jeszcze zwrócić uwagę na pewną istotną rzecz - u Ś.J. widać na zewnątrz "miłość, łagodność, pokorę, pokój..." jest to w nich dość ujmujące,
taka zewnętrzna ogłada.

Jak pisałam gdzieś o okazaniu się sprawiedliwym, to Obserwator przytoczył werset z Jakuba 3:18

"A owoc sprawiedliwości bywa zasiewany w pokoju przez tych, którzy pokój czynią."

A wiele osób widzi w tym pokój ,łagodność,ustępliwość, miłosierdzie itd. i łączą to też z wersetem, że uczniów Jezusa pozna się po tym, ze bedzie
miłość między nimi.

Wiele osób stwierdza, ze widzą w tych wersetach i określeniach Świadków Jehowy.

Weźcie jednak pod uwagę całą prawdę, o której te wersety mówią !


Napisałam kiedyś nieco szerzej o owocu światłości, że to :dobroć , prawda i sprawiedliwość.

Jak weźmiemy definicję miłości to też tam widzimy odniesienie do prawdy i sprawiedliwości.
Czyli prawdziwa miłość Boża to nie tylko łagodność, ustępliwość itd..., ale bezwzgledne odniesienie się również do prawdy i sprawiedliwości.
Miłość bez tego odniesienia, to miłość zła i slepa , do dobrego nie prowadząca.

A zobaczmy w jakim kontekście jest ten werset z Jakuba o zasiewaniu owocu sprawiedliwości w pokoju.
On jest napisany w kontekscie mądrości z góry

"Ale mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta, następnie miłująca pokój, łagodna, ustępliwa, pełna miłosierdzia i dobrych owoców,
nie stronnicza, nie obłudna."

I zwróćcie uwagę, ze obok takich rzeczy, które są wymienione w definicji miłości występują jesze dwie-

-nie stronnicza, nie obłudna.
A mowa tu o tym samym, co w owocu światłości i definicji miłości - czyli o sprawiedliwości i prawdzie.


A wszedzie, gdzie się pisze o sprawiedliwości i prawdzie dołącza się w zasadzie MIŁOŚĆ, bo prawda i sprawiedliwość bez miłości jest suchym
legalizmem.
Ale czym jest MIŁOŚĆ bez prawdy i sprawiedliwości? Uczuciem, emocją, sentymentalizmem..........
Matka kochajaca dziecko bez odniesienia do prawdy i sprawiedliwości, krzywdzi je i nie prowadzi do dobra.

Te trzy rzeczy połączone razem tworzą dopiero dzieło doskonałe - czyli prawdziwe DOBRO - które jest ISTOTĄ BOGA
-to jest owoc doskonały-

Wróćmy teraz do tego wersetu o zasiewaniu owocu sprawiedliwości w pokoju i popatrzmy co trochę dalej pisze Jakub(4:4,8)

- WIAROŁOMNI
-GRZESZNICY
-LUDZIE O ROZDWOJONEJ DUSZY

Ależ Jakubie przed chwilą o zasiewaniu owocu sprawiedliwości w pokoju mówiłeś a za chwilę od wiarołomnych i grzeszników wyzywasz?


I przypomnijcie sobie reakcję Agnieszki i Obserwatora, gdy im uwagę zwróciłam.


Tak z zewnatrz patrząc to ma się wrażenie, że oni w jakimś dziwnym oderwaniu pokój pojmują, jako pokój bez prawdy i sprawiedliwości.

Na taką miłość i pokój dają się też ludzie Świadkom Jehowy usidlić.

Paweł też by mógł w imię jakiegoś fałszywie pojętego pokoju ,Piotrowi uwagi nie zwracać, a do Koryntian same pokojowe listy słać i o ich
grzechach nie wspominać.

Bo Biblia mówi ,ze prawdziwy pokój jest dziełem sprawiedliwości i tej sprawiedliwosci nie da się tu w żaden sposób usunąć.

I tak wydaje się, że jak Obserwator ten werset z Jakuba przytaczał, to tylko tam słowo pokój dostrzegł, ale słowa sprawiedliwość to
jakos nie zauważył.

Dzieło doskonałe to połaczenie tych trzech rzeczy :dobroć, prawda, sprawiedliwość.

A pod pojęciem dobroci miesci się i pokój i miłość i łagodność.......


I znając ten owoc można samego siebie rozpoznawać, czy się naprawdę w Bogu chodzi, można też innych rozpoznawać i się ich strzec, zeby nas
na manowce nie zwiedli. Mozna też próbowac im pomagać i otwierać oczy i z ognia wyrywać. Jednak jak się tylko zgorszenie tym pomaganiem
wzbudza to lepiej odejść i zostawić im świety spokój, bo prawdziwy pokój przez nas ofiarowany do nas wraca, miejsca sobie nie znalazłszy,
jak napisano.

Moje świadectwo o Świadkach Jehowy jest właśnie takie, a jest to tylko wierzchołek góry lodowej.
Jak ktoś chce zostać Ś.J. mimo ostrzeżeń i rzetelnych argumetów, to niech zostaje. Jesli bedzie uczciwy to w końcu ,pewnie już po wielu
latch doświadczeń, bedzie musiał przyznać , że w niezłym bagnie ugrzązł. Dla niektórych taka lekcja moze nawet jest konieczna.
Jednak biorąc pod uwagę czas i to, ze się z tego bagna można już nie wydostać, rozsadniej by było pochopnych kroków nie robić,a o
prawdziwą mądrość z góry prosić.

Pozdrawiam
Aga
Odpowiedz
#2
Ja nie do tematu ale witaj aga i cieszę się, że zajrzałaś na forum.
Odpowiedz
#3
Witaj Adminie!
Osobiście jeszcze ze sobą nie rozmawialismy, ale również cieszę się, że Ty się cieszysz. Jak wiesz, to samo napisałam do Agnieszki, ale "nasza historia" za dobrze się nie skończyła.
Ja cieszę się, że parę rzeczy mogłam napisać na tym forum i w moim przekonaniu "dac świadectwo prawdzie", a może i sama się czegoś
tu nauczę, co przyczyni się do mego wzrostu. Mam ciągle nadzieję, że MieczDucha wróci na forum, bo nie jestem do niego źle nastawiona. Jak powyżej napisałam, chyba nie ma człowieka, który nie dałby się podejść szatanowi, a chodzi o to , żeby te złe wpływy rozpoznawać i wyrzucać. A pokora i przyznanie się do błędu każdemu z nas się przyda , może i ja bedę musiała się upokorzyć i przepraszać, jeśli MieczDucha udowodni, że się mylę.
Nie chcę tu "pastwić" się nad Agnieszką, ani Tobie za bardzo słodzić, ale jej zbanowanie i Twoje argumenty są dla mnie wyrazem mądrosci z góry, jak przystało na dobrego szafarza.
Też nie w temacie, jak widzisz, no ale cóż, czasami tak bywa.
Pozdrawiam serdecznie, Aga
Odpowiedz
#4
(1 Tym. 1:4-8)

Cytat:I nie zajmowali się baśniami i nie kończącymi się rodowodami, które przeważnie wywołują spory, a nie służą dziełu zbawienia Bożego, które jest z wiary. A celem tego, co przykazałem, jest miłość płynąca z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej,
Czego niektórzy nie osiągnęli i popadli w próżną gadaninę, Chcą być nauczycielami zakonu, a nie rozumieją należycie ani tego, co mówią, ani tego, co twierdzą. Wiemy zaś, że zakon jest dobry, jeżeli ktoś robi z niego właściwy użytek

"Czy usłuchasz wyraźnych ostrzeżeń?"
http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2011524#s=14:0-15:0


Cytat:Apostoł Paweł wspomina o jednej z przebiegłych szatańskich strategii: o szerzeniu „fałszywych opowieści” (odczytaj 1 Tymoteusza 1:3, 4). Aby nie zboczyć z drogi życia, musimy wiedzieć, czym są „fałszywe opowieści” i jak się ich strzec.

Swoją przestrogę Paweł zawarł w pierwszym liście do chrześcijańskiego nadzorcy Tymoteusza, który miał dbać o czystość zboru i pomagać współwyznawcom zachowywać wierność (1 Tym. 1:18, 19). Apostoł użył tu greckiego słowa, które może się odnosić do fikcji, mitu lub oszustwa. Według pewnej encyklopedii określa ono „opowieść (religijną), która nie ma żadnego związku z rzeczywistością” (The International Standard Bible Encyclopaedia). Prawdopodobnie Pawłowi chodziło o kłamstwa religijne rozpowszechniane za pośrednictwem sensacyjnych opowiadań i dziwacznych legend*. Takie historie jedynie „powodują powstawanie pytań wywołujących dociekania” — pytań nieistotnych, prowadzących do jałowych dywagacji.
(...)
Sztuczkę tę stosuje arcyzwodziciel, Szatan, który za pomocą kłamstw religijnych i mitów chce zwieść niczego niepodejrzewające osoby. Rada Pawła jest jasna: Nie zwracaj uwagi na fałszywe opowieści!
(...)
Szkodliwe plotki mogą doprowadzić do rzucania oszczerstw, co często wywołuje zwady (Prz. 26:20). Bez względu na to, czy złośliwi oszczercy są tego świadomi, czy nie, naśladują Szatana Diabła*. "Mieszają się w cudze sprawy". Nie mamy prawa dyktować innym, jak mają postępować w kwestiach osobistych.
(...)
Szatan chciałby uciszyć głos naszej wiary — chciałby, abyśmy przestali obwieszczać dobrą nowinę (Obj. 12:17). W tym celu próbuje nas skłonić do zaangażowania się w sprawy, przez które tylko tracilibyśmy czas albo które wywoływałyby między nami podziały.


(2 Kor. 4:16-18Smile
Cytat:Dlatego nie upadamy na duchu: bo choć zewnętrzny nasz człowiek niszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem. Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, Nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne.

(2 Kor. 1:3)
Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy.

Amen.
Odpowiedz
#5

Przeczytałam świadectwo - agi - które wiele wyjaśnia ,ale
twojej odpowiedzi Obserwator - nie pojmuje jak to połaczyć ?
O jakich baśniach wspominasz .

Swiadków zawsze przyjmowałam , rozmó sie nie bałam ani z początkującymi ani z tymi co po nich przychodzili.

Jednak teraz kiedy 'widze' jak na forach potrafia traktowac innych jaka ich
oschłość to juz mi wystarcza i nie tęsknie za kontaktem z nimi.



Odpowiedz
#6
Obserwatorze, nie wiem, czy zauważyłeś, ale merytorycznie to się nie odniosłeś do tego, co napisałam.
Piszesz "pośrednio", ze zajmuję się baśniami, szkodliwymi plotkami i rzucaniem oszczerstw.

To jest moje osobiste świadectwo, rzeczy których doświadczyłam u Świadków Jehowy.
To jest również moje świadectwo, jak Bóg mnie stamtąd wyprowadził i jak prowadził.
A prowadził mnie w sposób nadzwyczajny i po raz kolejny oświadczam wszystkim i przed Bogiem, ze prawdą, jest to, co napisałam.

Nie są więc to ani plotki, bo to nie rzeczy zasłyszane, ale te które widziałam na własne oczy i które przeżyłam.
Nie są to baśnie, ale prawda o której składam świadectwo.
Nie są to też żadne oszczerstwa, o rzeczach, których nie mogę udowodnić ,wydałam świadectwo przed Bogiem.
Zaś o innych rzeczach jednoznaczne świadectwo wydaje Biblia.

Jak oddają Ś.J. to samo greckie słowo"czcić" w Hebr 1:6 i Mat 4:10, to każdy może sobie sprawdzić.
Czego uczy Biblia o darach duchowych, ze nigdzie nie jest napisane, ze ustaną ze śmiercią apostołów, też mozna sprawdzić.

Odnieś się proszę choćby do tych dwóch rzeczy"merytorycznie", bo to je przede wszystkim poruszyłam pokazując, że Ś.J. nie mówią tu prawdy i udowodnij, ze słusznie mi zarzucasz oszczerstwo.

Czekam na Twoje dowody, bo zważ, ze jeśli ich nie dasz, to sam podpadasz pod zarzut bezpodstawnego oszczerstwa.!

A nie musisz ani czytać ani przyjmować mego świadectwa. Jednak jeśli mi zarzucasz i plotki i baśnie i oszczerstwo, to zechciej je czymś
poprzeć.
Odpowiedz
#7
______________________________________________

"Kto trzyma w ryzach swe wargi, postępuje roztropnie. (...) Mąż, który ma głębokie rozeznanie, milczy"
(Prz. 10:19; 11:12)

"Kto jest nieskory do gniewu, obfituje w rozeznanie, lecz kto jest niecierpliwy, wywyższa głupotę"
(Prz. 14:29)

"a kto nienawidzi wielomówstwa, uniknie nieszczęścia"
(Syr 20:6)

"W obfitości słów na pewno nie obejdzie się bez występku lecz kto trzyma w ryzach swe wargi, postępuje roztropnie"
(Prz. 10:19)

______________________________________________




"Na wszystko jest wyznaczony czas (...) czas milczenia i czas mówienia"
(Kazn. 3:1, 7)

Jezus milczał, gdy się zorientował, że zabranie głosu
pośród wrogiego mu otoczenia nie przyniesie już pożytku (Mat. 26:63).

Niech się tak stanie. Wink
Odpowiedz
#8
Czy wklejane wersety maja zastąpic dyskusje takie przerzucanie sie wersetami?
To poto sa potrzebne ?
Moim zdaniem programujesz tak jak ciebie zaprogamowano a czy sam potrafisz
odpowiedziec swoimi słowami ?


"Kto trzyma w ryzach swe wargi, postępuje roztropnie. (...)
Mąż, który ma głębokie rozeznanie, milczy"
(Prz. 10:19; 11:12)
Big Grin a jak głębokie ?
wargi w ryzach dobra rzecz ale i krk ma milczace zakony
Odpowiedz
#9
Obserwatorze, napisałeś:

"Jezus milczał, gdy się zorientował, że zabranie głosu
pośród wrogiego mu otoczenia nie przyniesie już pożytku (Mat. 26:63)."

Jeśli wszyscy są tu do mnie wrogo nastawieni i nikomu nie przyniesie pożytku to, co piszę, to nie ma powodu, zebym burzyła i zakłócała ich spokój. A wcale nie mam ochoty "pchać" się tam, gdzie mnie nie chcą.
Ale jednak przeczytałam, że niektórzy się o mnie tu pozytywnie wyrazili, więc chyba raczej nie powinieneś się za wszystkich wypowiadać, ale sam za siebie, że stawiasz się na pozycji mojego wroga.

Pozostałe wersety, które podałeś "nakazują" mi milczenie.

A dlaczego chcesz mi zatkać usta?

Nie udowodniłeś, ze mówię nieprawdę, a jednak baśniami, plotkami i oszczerstwami nazwałeś to, co napisałam.

Łatwo jest człowieka nazwać oszczercą i obrazić, a potem uciec i chować się, gdy się domaga dowodów na takie obelgi.

Dorosły odpowiedzialny człowiek tak się nie zachowuje, tak się moze zachować małe, nieodpowiedzialne dziecko.

Nikt Ci nie broni przyjmować tego, co głoszą Ś.J. ani zostać Ś.J. - dlaczego jednak chcesz zamykać usta innym, którzy mają na ich temat coś do powiedzenia?
Każdy za siebie samego zda sprawę i ja również zdam sprawę z moich słów, a przed Bogiem oświadczyłam, ze prawdą jest to, co napisałam.
A ja potrafię dowieść na podstawie Biblii tych rzeczy, o których pisałam, więc to nie jest rzucanie słów na wiatr.

Wersety, które podałeś, nakazują roztropność w mówieniu.
Ty mi nieroztropność zarzucasz i nakazujesz milczeć, ale ja do swojego mówienia dodałam biblijne uzasadnienie i udowadniam, że słowa moje są głosem prawdy i rozsądku.

Ty zaś rzucasz oskarżenia pod moim adresem niczym ich nie uzasadniając.

Zastanów się, kto tu jest nierozsądny i komu brak bojaźni Bożej, żeby tak lekkomyślnie rzucać oskarżeniami.
O mnie gdzieś tam napisałeś, że się sedzią niesprawiedliwym uczyniłam, choć uzasadniałam wszystko, co powiedziałam. Zadaj sobie pytanie, kim Ty się czynisz,czy aby nie sędzią niesprawiedliwym właśnie, rzucając oskarżeniami bez pokrycia i czy Bóg to za dobre i sprawiedliwe uzna!




Odpowiedz
#10
aga
dałas świadectwo a co kto z nim zrobi co wyrazi jawnie a co przyjmie skrycie
to tego nie wiemy .
Wiemy ze jest zadasada osmieszania a kiedy juz osmieszony ,poturbowany zechce mówic ,to ci co pierw słyszeli drwin beda mieli spaczony obraz.
Mówił o ty Tozer moze znajde to umieszcze u siebie ,oczywiście.
A sa tez inne tematy ,tak ze nie ma co dłuzej trwac czy przekonywac.
Powiedziałs co miałas powiedziec a na obserwatorze swiat sie nie konczy.
Osobiscie unikam tematów śj - tu tylko ze wzgledu na twoje świadectwo.

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości