Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Daleko od Rzymu blisko Boga"
#1
"DALEKO OD RZYMU BLISKO BOGA" - książka to kompilacja 58 świadectw księży, którzy opuścili rzymski system, zostawili błędną rzymską ewangelię i nawrócili się do PANA JEZUSA. Polecam do przeczytania, bo jest bardzo dużo ciekawych i mądrych rzeczy, osobiście jednak nie zgadzam się z niektórymi świadectwami, gdzie byli księża mówią/sugerują, że rzymski katolicyzm to wielki babilon lub przyszła światowa religia to wielki babilon (wg mnie wielki babilon to cały świat i ten babilon zniszczy PAN JEZUS, natomiast przyszła światowa religia to może prędzej wielka nierządnica a tą zniszczy 10 królów i antychryst. Inną rzecza z którą się nie zgadzam są niektóre drobne wzmianki o losach po śmierci - nie zgadzam się z tzw piekłem i nieśmiertelną duszą, ale tak ogólnie polecam, bo niedawno przeczytałem tą książkę po ok 4 latach i zobaczyłem kilka cennych rzeczy. Książka zawiera pełne świadectwa ja podam tylko drobne fragmenty :
________________________________________________________________________________​________
1) Fragmenty świadectwa byłego księdza Celsa Muniza : "Wykonywałem wszystkie ćwiczenia ascetyczne, a nawet ich nauczałem jako wykładowca teologii ascetycznej i mistycznej oraz rektor Seminarium Metropolitalnego w Oviedo (Hiszpania). (Ascetyzm to sztuka panowania nad „sobą” i poskramiania namiętności, pragnień i żądz za pomocą surowej samodyscypliny, wstrzemięźliwości bądź kar cielesnych). Przez wszystkie te lata nie zdołałem jednak osiągnąć samokontroli, pokoju i pewności, do których zdobycia tak zachęcałem innych. Niepokój duszy, pogłębiony rozlicznymi rozczarowaniami, jakich doznawałem porównując naukę kościoła rzymskokatolickiego z Biblią, wzmagał tylko walkę wewnętrzną.

[Jako profesor teologii ascetycznej, Celso Muniz starał się posiąść sztukę panowania nad sobą i ujarzmiania ludzkich namiętności. W ramach jego badań mieściły się też metody stosowane w innych religiach, na przykład przez mnichów buddyjskich. Był on wybitnym znawcą dziedziny wszelkich obmyślonych przez człowieka metod mających prowadzić ku świętemu życiu. Wielką zatem wagę ma fakt, że uczony tej miary opowiedział się za przykazaniami Boga.

„Albowiem on tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy się my stali sprawiedliwością Bożą w nim” (2Kor 5,21).
Ileż to razy patrzył Bóg na grzeszników zmagających się z prądami Bożego prawa — i wyciągał ku nim pomocną dłoń zbawienia. Każdy zgubiony człowiek, który całkowicie zaufał i uwierzył Jego Słowu, został wyłowiony z morza potępienia i wprowadzony na brzeg nowego życia. Nigdy nie znajdziemy zbawienia, jeśli z jednej strony ufamy dziełu dokonanemu przez Chrystusa dla zgładzenia kary za grzech, z drugiej zaś nadal pokładamy nadzieję w sakramentach, odpustach i własnych dobrych uczynkach. Prawdziwego zbawienia dostąpimy tylko wówczas, gdy w pełni zaufamy Jezusowi Chrystusowi.
________________________________________________________________________________​_____________
2) Fragmenty świadectwa byłego księdza Luisa Padrosy :"Luis Padrosa zdecydował się na bolesny i niebezpieczny (zwłaszcza w Hiszpanii) krok: wyrzec się swego urzędu i pozycji społecznej i poświęcić sławę, którą sobie zdobył jako wykładowca i dyrektor Instytutu Loyoli w Barcelonie i Tarrasie. A to po to, by dochować wierności światłu, które otrzymał.

Kościół katolicki[...] sam pragnie być drogą i absolutnym władcą Prawdy, tak aby mógł ją sobie dowolnie przekształcać. By to osiągnąć, postawił duchowieństwo na miejscu należnym Jezusowi Chrystusowi, instytucję kościoła zaś — na miejscu należnym Biblii.
Po 43 latach szczerego katolicyzmu — z czego 15 poświęciłem na gruntowne studia seminaryjne, 10 przeżyłem jako kapłan i popularny kaznodzieja, a 23 spędziłem w Zakonie Jezuitów — doszedłem do przekonania, że kościół rzymski nie jest prawdziwym kościołem Jezusa Chrystusa. Trzynaście lat dogłębnych studiów apologetycznych skłoniło mnie do nieuniknionego wniosku; przy czym znam argumenty obu stron, gruntownie je przeanalizowałem. Wziąłem Pismo Święte i rozpocząłem poszukiwania:

„Gdzie jest mowa o nieomylności papieża?” Nie mogłem tego nigdzie znaleźć. „Gdzie jest mowa o poszczeniu przed Eucharystią? O mszy? Gdzie to wszystko jest?” Nie znajdowałem.
Im dłużej badałem sprawę, tym jaśniej widziałem, że chrześcijaństwo to jedno, a rzymski katolicyzm — to zupełnie co innego; im dłużej badałem Pismo, tym mocniej byłem o tym przekonany.
W katolicyzmie Jezus Chrystus jest ukazany jako quasi-skamielina, trup, człowiek przybity do krzyża i umarły, z którego uszło życie. Kościół nie jest więc w stanie nakłonić katolika, by miłował Jezusa Chrystusa; a gdzie nie ma miłości do Chrystusa, nie może być mowy o zbawieniu, bez względu na ilość mszy, szkaplerzy, medalików, nowenn i obrazów. Taka religia jest bezużyteczna, gdyż brak jej miłości i wiary, a miłość nie jest możliwa, póki człowiek nie ujrzy żywego Chrystusa, który oddaje za niego życie. W katolicyzmie zbawienie zależy od nas samych, od wygłaszania odpowiednio licznych modlitw, używania szkaplerzy, kultu Maryi i udziału w komunii świętej.

Rozterki katolików "Na podstawie tej i wielu innych spraw zrozumiałem, że doktryna katolicka nie może być zgodna z prawdą. Nie sposób opowiedzieć, przez co przechodziłem; były to bardzo poważne przeobrażenia. Musiałem przeciwstawić się ugruntowanej tradycji, atmosferze, w której dotąd żyłem, rodzinie, przyjaciołom i wszystkim znajomym. Od nich bowiem mogłem tylko spodziewać się wyroku o jednym bądź drugim brzmieniu (a czasem o obu naraz): oszalałem lub zakochałem się. Brak im innych argumentów, które mogliby przedstawić temu, kto zdecydował się opuścić kościół rzymskokatolicki na rzecz chrześcijaństwa.
Gdybyście znali wewnętrzną udrękę, jaką przechodzą katolicy! Nawet chodząc codziennie na mszę i różne nabożeństwa wciąż żyją w okrutnej niepewności: „Czy pójdę do nieba, czy do piekła? Czy aby na pewno dobrze się wyspowiadałem?” Nie mają pokoju. Na tym miałaby polegać prawdziwa religia? Gdzie w Ewangelii można znaleźć podobny sposób dręczenia grzeszników? Kiedyż to Jezus Chrystus bądź Jego apostołowie męczyli grzeszników podobnymi pytaniami? Jak cudownie jest wiedzieć w sercu, że Jezus Chrystus, nasz Pan, odkupił nas, że łaską jesteśmy zbawieni! Czyż św. Paweł nie powiedział:
„Nie odrzucam tej łaski Bożej; bo jeźli przez zakon jest sprawiedliwość, tedyć Chrystus próżno umarł” (Ga 2,21)

Zbawienie człowieka opiera się wyłącznie na Jezusie Chrystusie, naszym Boskim Odkupicielu. Jezus prawdziwą Drogą : To On jest Drogą. On nigdy nie powiedział, że Drogą jest kościół.
„Jamci jest ta droga, i prawda, i żywot; żaden nie przychodzi do Ojca, tylko przez mię” (J 14,6)

Temu, kto pragnie posiąść prawdę, mógłbym udzielić tej rady: aby czytał jak najczęściej Święte Ewangelie i Listy zawarte w Nowym Testamencie. Z nich dowie się, w co powinien wierzyć i co powinien czynić ten, kto pragnie być chrześcijaninem. „...dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji?” (Mt 15,3 BT).
„...dobrze powiedział o was prorok Izajasz: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi” (Mt 15,7–9 BT).
Zarzućmy przestrzeganie zasad ludzkich, a nakłońmy ucha ku Panu Jezusowi, bo tylko On ma słowa życia wiecznego. „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto słowa mego słucha i wierzy onemu, który mię posłał, ma żywot wieczny i nie przyjdzie na sąd, ale przeszedł z śmierci do żywota” (J 5,24).
________________________________________________________________________________​

3) Fragmenty świadectwa byłego księdza Salvatore Gargiula : "Kościół rzymski to kościół podążający raczej za Maryją, nie zaś faktyczny kościół chrześcijański. Taki byłem i ja. Zachęcałem wiernych do odmawiania różańca — monotonnie powtarzanych modlitw do Maryi — i z zapałem opowiadałem historie o cudach, jakich rzekomo dokonała, a które są przecież dziełem sił ciemności, zdolnym wieść miliony dusz na manowce i odwodzić od prawdy (2Kor 11,14; 2Tes 2,9–12). Lecz moje życie wtopiło się w ten system błędów; posiadałem zresztą tylko powierzchowną znajomość Pisma. Oszukiwałem siebie i zwodziłem innych (2Tym 3,13); moje studia teologiczne opierały się na scholastyce, a nie Słowie Bożym.

W swoim religijnym fanatyzmie i wierności zasadom, które oficjalnie określały prawa kapłanów, pewnego dnia spaliłem „protestancką” Biblię, bo nie miała „Imprimatur” ani też innego oznaczenia, które dozwalałoby ją czytać. Mocne przekonanie i wiara w instytucję rzymskiego katolicyzmu nie mogły zapełnić pustki w sercu. Udzielałem sakramentów, ale mnie samemu brakło największego daru, jaki Bóg pragnie ofiarować człowiekowi: pewności, że zostało się przyjętym przez Niego, bo nasze grzechy zostały raz na zawsze odpuszczone na Golgocie.

„Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej” (Rz 5,1–2; BW). Lękałem się śmierci i sądu Bożego. Moja religia skłaniała do czynienia różnych rzeczy, aby zyskać sobie zasługi (msza, sakramenty, różaniec, odpusty, umartwienia), lecz w głębi duszy czułem, że jestem zgubiony na wieki. Niestety, mimo ukończenia studiów teologicznych nie znałem pokoju i wewnętrznej prostoty, jakie daje zbawienie łaską. Popękane cysterny sakramentów nie mogły zaopatrzyć mnie w Wodę Żywota, której dusza tak rozpaczliwie pragnęła."
________________________________________________________________________________​__

4) Fragmenty świadectwa byłego księdza Jose Rica : "Pisałem książkę zatytułowaną „Kapłan i Hostia”, która — mimo że jeszcze nie opublikowana — zyskała już oficjalną aprobatę diecezji. Szukając natchnienia, zwróciłem się do Listu do Hebrajczyków — i nie znalazłem tam spodziewanej wzmianki o kapłaństwie katolickim. Jedynym kapłanem, o jakim pisano, był Jezus Chrystus, który „raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie” (Hbr 9,26 BT).
Przeczytałem wersety 10,17–18, o niemożliwości złożenia jeszcze jednej ofiary za grzech. Dlaczego więc z ambon katolickich głosi się, iż msza to bezkrwawe ponowienie ofiary krzyża — skoro List ten naucza, że nie istnieje możliwość powtórzenia tego, co Chrystus uczynił niegdyś raz na zawsze? I jakąż wartość miałaby taka bezkrwawa ofiara, skoro Autor Listu pisze, że „bez rozlania krwi nie bywa odpuszczenie grzechów” (Hbr 9,22).

Mówi on, że dokonawszy wiecznego odkupienia, ten Wieczny Arcykapłan Nowego Przymierza wstąpił na wysokości, gdzie teraz wstawia się za nami przed obliczem Boga (Hbr 1,3;7,25). Po zakończeniu studium Listu do Hebrajczyków poczułem, jakby jakaś niewidzialna wszechmocna dłoń odarła mnie z sutanny i całej mej kapłańskości. Jedynym prawowitym kapłaństwem dla ludzi jest dziś kapłaństwo opisane przez św. Piotra: „I wy jako żywe kamienie budujcie się w dom duchowny, w kapłaństwo święte, ku ofiarowaniu duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1P 2,5).
O tym właśnie mówi List do Hebrajczyków: „Przetoż przez niego ofiarujmy Bogu ofiarę chwały ustawicznie, to jest owoce warg wyznawających imieniowi jego” (Hbr 13,15).

Pojąłem bezsensowność i fałszywość idei czyśćca.

Ten sam bowiem Autor jasno stwierdza, że naszym czyśćcem jest sam Jezus Chrystus, który ofiarował życie na krzyżu i „oczyszczenie grzechów naszych przez samego siebie uczyniwszy, usiadł na prawicy majestatu na wysokościach” (Hbr 1,3).
Jeśli Chrystus oczyszcza nas z grzechów, po cóż dusze już przez Niego zbawione miałyby iść do czyśćca w celu oczyszczenia? Cóż to za czyściec, o którym Pismo Święte nie wspomina choćby słowem? Po tych odkryciach brakowało tylko okazji, aby osiągnąć cel jasno widniejący w oddali. Ale Bóg sam zaingerował, kontaktując mnie z pewnym młodym pastorem, w którym wrodzona lotność umysłu łączyła się z głęboką miłością do Boga i nadzwyczajną znajomością Pisma Świętego. Był to dyrektor Indiańskiego Instytutu Biblijnego Samuel Joshua Smith. Po raz pierwszy tak blisko zetknąłem się z heretykiem. Rozmowa z nim rozświetliła mi myśli, rozproszyła wątpliwości i pocieszyła serce, aż poczułem napływ wewnętrznej siły.

Zrozumiałem, co miał na myśli Jezus, mówiąc: „Jamci jest ta droga, i prawda, i żywot; żaden nie przychodzi do Ojca, tylko przez mię” (J 14,6).

Poprosiłem o przebaczenie za to, że tyle lat błąkałem się po manowcach. Postanowiłem chodzić Drogą, którą jest Chrystus Jezus. Odtąd patrzę na siebie jak na nowe stworzenie w Chrystusie Jezusie (2Kor 5,17). Zrozumiałem też, że Bóg mnie usprawiedliwił i usunął wielkie brzemię z mego serca, aż dotąd bezlitośnie mi ciążące. Tak —przeszedłem „ze śmierci do życia”. Jeszcze dwa miesiące wypełniałem obowiązki katolika; przed podjęciem ostatecznej decyzji chciałem bowiem wszystko dokładnie rozważyć. Były to najtrudniejsze chwile mego życia, ale w końcu Bóg rozerwał więzy, które tak długo mnie krępowały. Jednego słonecznego popołudnia przyjechałem do kościoła ewangelikalnego w Miraflores w La Paz. Prędko zdjąłem sutannę i ubrany już po cywilnemu zasiadłem do herbaty w towarzystwie braci, rozmawiając z nimi szczerze i otwarcie o sprawach duchowych, tak jakbym znał ich od zawsze. Tak oto opadła kurtyna, kładąc kres tragedii, jaką było 19 długich lat mego kapłaństwa"
________________________________________________________________________________​__________

5) Fragmenty świadectwa byłego księdza Jose A. Fernandeza : "Jednej niedzieli Kregel mówił o zbawieniu tylko przez wiarę, opierając wywody głównie na nauce św. Pawła. Zdążyłem już wtedy odrzucić niemal wszystkie nauki i praktyki rzymskokatolickie, ale trzymałem się kurczowo wiary w zbawienie z uczynków. Po nabożeństwie udałem się do gabinetu kapelana, by mu oznajmić, co myślę o tak heretyckich twierdzeniach. Uzbrojony w tekst z Listu Jakuba 2,24: „A widzicież, iż z uczynków usprawiedliwiony bywa człowiek, a nie z wiary tylko”, butnie, pewien swego wyrzuciłem:

— Jeśli to, co pan mówi, to prawda, to Jakub się myli; a jeśli Jakub mówi prawdę, to pan i Paweł się mylicie. W przeciwnym razie musi pan przyznać, że Biblia przeczy sama sobie. Kapelan z uśmiechem na twarzy kazał mi usiąść i „nie podniecać się tak”. W spokojny, pokorny, ale i pełen godności sposób, głosem pałającym żarliwą troską o duchowy stan żołnierza, który zakwestionował jego teologię, wyjaśnił:
— Jose, w Biblii nie może być sprzeczności, bo jej jedynym autorem jest Duch Święty, a On nie będzie przeczył sam Sobie. Rzecz jasna, zgodziłem się z tym. — A zatem — kontynuował — gdy Paweł mówi, że zbawienie jest tylko przez wiarę, to mówi to z punktu widzenia Boga, który czyta w naszych myślach i widzi nasze serca. Jeśli chodzi o Boga, jesteśmy zbawieni już w chwili, kiedy uwierzymy. Ale zwróć, proszę, uwagę, że wiara ta polega na zaufaniu, a nie tylko na rozumowym uznaniu kilku tez doktrynalnych.
— Lecz z drugiej strony — ciągnął — pisząc, że zbawienie jest też na podstawie uczynków, Jakub pisze to z punktu widzenia ludzi, którzy nie umiejąc czytać w myślach i sercu muszą mieć coś widzialnego i namacalnego, na podstawie czego osądzą, czy ktoś jest zbawiony. Z ludzkiego punktu widzenia jesteśmy więc zbawieni, gdy wydajemy dobry owoc (Mt 7,16). Ale dobre uczynki są nie źródłem, tylko skutkiem zbawienia.
Niebywałe wyjaśnienie — czegoś takiego jeszcze nie słyszałem! W pełni się zgodziłem; padła ostatnia rozumowa barykada Nigdy dotąd nie słyszałem takiej definicji wiary...

...Skoro zaświadczyłem już o zbawczej mocy Jezusa Chrystusa, ostatnią część świadectwa powinienem chyba poświęcić zagadnieniu: „ Czym Ewangelia jest dla mnie?” — jakim ja jestem świadkiem żywej i nieustannie działającej łaski Bożej? Chrześcijaństwo to dla mnie życie w Chrystusie przez wiarę w Tego, który jako jedyny może zbawić. Bóg swą prawdę ukazał w Biblii, przez Biblię też poznałem prawdziwego, żywego Chrystusa, uznając Go za Zbawcę i jedynego, pośrednika między Bogiem a ludźmi”. Jako hiszpański katolik, znałem Chrystusa jako niemowlę na rękach matki i jako martwe zwłoki na kolanach Maryi.
Żywy, zmartwychwstały Chrystus dla mnie nie istniał, do czasu aż Pismo Święte zaprowadziło mnie na Golgotę, do pustego grobu i do zmartwychwstałego Pana. Przez 44 lata wystawałem pod Synajem, słuchając gromów prawa miotanych przez kościelny rytuał; lecz nie zdołały mnie one przekonać o mym grzechu. Aż nadszedł dzień, gdy udałem się na Golgotę i ujrzałem Zbawcę, który tam, na krzyżu, wisiał zamiast mnie. W obliczu krzyża pierwszy raz w życiu uświadomiłem sobie sens odkupienia. Uwierzyłem nie tylko umysłem, ale i sercem, powierzając siebie w ramiona Zbawiciela. Wtedy poczułem, jakby spadło ze mnie brzemię. Narodziłem się na nowo, moja dusza otrzymała życie wieczne. Dzięki temu mogłem zakosztować chwały zmartwychwstania. W oczach Boga zostałem usprawiedliwiony, wszystkie me grzechy zostały usunięte sprzed Jego oblicza. Chrystus stał się dla mnie żywą rzeczywistością, i sam Duch wraz z moim duchem świadczył, że jestem synem Bożym, „uczestnikiem natury Bożej”. Typowy u katolika lęk przed śmiercią znikł z mego serca; i powtarzam za Pawłem: „Albowiem mnie życiem jest Chrystus, a umrzeć zysk” (Flp 1,21),
i za Hiobem: „Aczci ja wiem, iż Odkupiciel mój żyje” (Hi 19,25).

Mogę też powtórzyć radośnie i z triumfem słowa pewnej pieśni: „ On żyje! Rozmawia ze mną i jest obok mnie, i mówi, że do Niego należę. Pytasz, skąd o tym wiem? Bo On żyje w moim sercu”. Żywię głębokie przekonanie, że Ewangelia jest w swej istocie pełna mocy, zdolnej zmienić człowieka. Powiem za Pawłem: „Albowiem nie wstydzę się za Ewangieliję Chrystusową, ponieważ jest mocą Bożą ku zbawieniu każdemu wierzącemu, Żydowi najprzód, potem i Greczynowi” (Rz 1,16)

Dajcie mi proste poselstwo Ewangelii, to, które mądrzy tego świata mają za głupstwo! Mnie ono wystarcza, bo jest mocą Bożą ku zbawieniu. Poselstwem tym pierwsi chrześcijanie dla Chrystusa zdobywali pogański świat."
________________________________________________________________________________​

6) Fragmenty świadectwa byłego księdza Carla Fumagallego : "Biblijną naukę o zbawieniu zastąpił kościół katolicki wielością doktryn i praktyk i spełnianiem dobrych uczynków. Ale to nie zapewni nam zbawienia; Biblia przecież głosi: „I nie masz w żadnym innym zbawienia; albowiem nie masz żadnego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które byśmy mogli być zbawieni” (Dz 4,12). Paweł pisał do Efezjan: „Albowiem łaską jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, dar to Boży jest; Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Ef 2,8–9).
Do Tytusa zaś: „Nie z uczynków sprawiedliwości, które byśmy my czynili, ale podług miłosierdzia swego zbawił nas przez omycie odrodzenia i odnowienia Ducha Świętego” (Tt 3,5).

Zbawiony chrześcijanin rodzi dobre czyny tak, jak gałązka winorośli rodzi winogrona — z natury. „Jam jest winna macica, a wyście latorośle; kto mieszka we mnie, a ja w nim, ten przynosi wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie” (J 15,5). Wierzący czyni tak nie po to, aby być zbawionym, lecz dlatego, że stał się gałązką prawdziwej winorośli i żyje w Jezusie (J 15,1–5).

.. Odtąd nie dawało mi spokoju pytanie: „Skoro wieść o zbawieniu jest tak prosta, czemu nikt mi jej dotąd nie przekazał?” Ani lata studiów, ani liczne sakramenty i spowiedzi nie przyczyniły się w najmniejszej mierze do mojego zbawienia — zbawił mnie sam Jezus w chwili, gdy przyznałem, że jestem zgubionym grzesznikiem, i wezwałem Go na pomoc.
...Na ostatnich kartach Biblii, w Apokalipsie, znajdujemy zaproszenie: „A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! A kto słyszy, niech rzecze: Przyjdź! A kto pragnie, niech przyjdzie; a kto chce, niech bierze wodę żywota darmo” (22,17). Przyjmij to zaproszenie Jezusa. Czy naprawdę narodziłeś się na nowo? Wiedz, Przyjacielu, że nowe narodzenie nie nastąpi poprzez chrzest ani żaden inny rytuał i sakrament, ale tylko dzięki osobistej więzi z Jezusem (J3). Poproś Boga, by uświadomił Ci twój grzech i zbawił Cię tylko na mocy dokonanej raz na zawsze ofiary Jezusa.
________________________________________________________________________________​__

7) Fragmenty świadectwa byłego księdza Hugha Farrella : "...Gdy po powrocie każdy mnich stawał przed drzwiami swej celi, nadchodził czas biczowania. Na sygnał przełożonego gasło światło; zakonnicy zdejmowali część odzienia i biczowali się po nagich udach śpiewając bardzo powoli po łacinie Psalm 51. Biczem był potrójny sznur przeciągnięty przez tkany uchwyt, tworzący sześć końcówek, z których każda mierzyła około 40 centymetrów. Końcówki oblewano woskiem pszczelim, aby były twardsze. Dotkliwość uderzeń zależała oczywiście od gorliwości zakonnika, zwykle jednak lała się krew. Pod koniec psalmu ojciec przełożony odmawiał kilka modlitw, zakonnicy zaś na powrót wkładali odzienie. Gdy zapalało się światło, klękali przy celach. Ojciec przełożony przechodził korytarzem błogosławiąc każdego, oni zaś całowali jego szkaplerz (dwa kawałki materiału na piersi i plecach), po czym wracali do cel. Tak kończył się klasztorny dzień.

Gdyby uczynki mogły zbawić, karmelita byłby pewien zbawienia, wiodąc żywot tak pełen umartwień. Ale List do Rzymian 3,20 mówi, że „Przeto z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwione żadne ciało przed oblicznością jego, gdyż przez zakon jest poznanie grzechu”. Przeraża mnie świadomość, że co dzień tysiące zakonników, zakonnic i miliony katolików świeckich spełniają niezliczone uczynki, wierząc, że zostanie im to policzone za zasługę. Nie wiedzą, że „Przetoż mamy za to, że człowiek bywa usprawiedliwiony wiarą bez uczynków zakonu” (Rz 3,28).

Nie znając tak naprawdę Słowa Bożego wierzyłem, że muszę sobie zarobić na niebo i wysłużyć je własną pracą. Trwałem w ciemności. Wielu pyta, czemu mimo codziennych recytacji i śpiewów około 30 psalmów (tygodniowo przeszło cały Psałterz) na modlitwach i nabożeństwach nie poznaliśmy Bożego planu zbawienia, ukazanego przecież w Słowie. Dla katolika odpowiedź jest oczywista: Czytając ustęp sprzeczny z nauką kościoła, zawsze uznawaliśmy, że widać błędnie go interpretujemy. Słysząc Psalm 18,2 (BT):
„Boże mój, skało moja...” i Psalm 62,6 (BT): „ON [Bóg] JEDYNIE SKAŁĄ i zbawieniem moim”, albo ignorowaliśmy płynący z nich wniosek, że to nie Piotr jest ową Skałą, albo stwierdzaliśmy, iż nasza znajomość Pisma nie wystarcza, aby słowa te rozumieć. Tak też było z ustępami Starego i Nowego Testamentu odczytywanymi w Liturgii Godzin. I tak fragment z Listu do Rzymian 5,1:
„Będąc tedy usprawiedliwieni z wiary ...” rozumieliśmy jako: „Dostąpiwszy usprawiedliwienia przez wiarę w kościół rzymskokatolicki...”
_________________________________________________________________________

8) Fragmenty świadectwa byłego księdza Charlesa Boltona : "Pamiętam, jak pewnego dnia od świtu do wieczora pracowałem na polu w wielkim skwarze, a o zmierzchu, całkiem wyczerpany, ze spaloną słońcem skórą, poszedłem do czystego stawu położonego w lesie, zdjąłem brudne ubrania i zanurzyłem się w orzeźwiającej niebieskiej toni. Poczułem się tak, jakbym doświadczył cudu uzdrowienia, jak zupełnie nowy człowiek. Tak samo poczułem się w dniu, gdy po latach niewolniczej pracy i mozolnej służby opuściłem kościół rzymskokatolicki. Uwolniony od przykrych przesądów i od zwodniczych pułapek służalczości, zostałem obmyty żywymi wodami miłości Chrystusa.
Uzdrawiająca radość i pokój zbawienia, jakie otrzymujemy w darze od Boga, a nie dzięki własnym zasługom, były niczym balsam i lekarstwo wylane na zranione ciało, jakby Dobry Samarytanin
opatrzył rany na pół żywego człowieka pchniętego w przydrożny rów. Nastąpiło odmłodzenie serca i umysłu. Dzięki niech będą Bogu za Jego uzdrowieńcze miłosierdzie. Dziś z głębszym zrozumieniem mogę powtórzyć słowa, które wydrukowano kiedyś na pamiątkowej karcie z okazji mych święceń kapłańskich:
„Którego nie widziawszy, miłujecie, którego teraz nie widząc, wszakże weń wierząc, weselicie się radością niewymowną i chwalebną” (1P 1,8)

...Moje studia pokazały, iż żaden faktyczny autorytet nie jest w stanie uzasadnić dogmatów o Niepokalanym Poczęciu i cielesnym Wniebowzięciu Maryi. Na dodatek w ostatnich dziesięcioleciach kościół rzymski ulega modnemu szaleństwu, zrodzonemu głównie na gruncie rzekomych objawień w Lourdes i Fatimie, czyniąc z Maryi boginię, królową nieba i ziemi.
Wielu biskupów oraz samozwańczych teologów maryjnych usiłuje forsować naukę o odkupieniu świata przez Maryję, wbrew takim choćby słowom Pawła apostoła: „Boć jeden jest Bóg, jeden także pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus. Który dał samego siebie na okup za wszystkich, co jest świadectwem czasów jego” (1Tm 2,5–6).

To stwierdzenie przeczy też bezzasadnej teologii rzymskiej, wedle której wszelkie łaski przychodzą do człowieka za pośrednictwem Maryi. Tymczasem Pismo jednoznacznie wyjaśnia, że tylko przez Chrystusa otrzymujemy zbawienie: „I nie masz w żadnym innym zbawienia; albowiem nie masz żadnego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które byśmy mogli być zbawieni” (Dz 4,12)
_________________________________________________________________________

9) Fragmenty świadectwa byłego księdza Alexandra Carsona : "W niedzielną noc w lipcu 1972 roku zacząłem czytać List do Hebrajczyków, wynoszący Jezusa, Jego kapłaństwo i ofiarę ponad wszystko, co było w Starym Przymierzu. Przeczytałem, że Jezus „Który by nie potrzebował na każdy dzień, jako oni najwyżsi kapłani, pierwej za swoje grzechy własne ofiar sprawować, a potem za ludzkie; bo to uczynił raz samego siebie ofiarowawszy” (Hbr 7,27).

Zdumiony, pojąłem, że ofiarę złożono tylko raz jeden na Golgocie i że może ona pojednać z Bogiem mnie i wszystkich wierzących na przestrzeni wieków. Zrozumiałem, że „święta Ofiara Eucharystii” składana co dnia przeze mnie i tysiące księży katolickich na całym świecie jest zupełnie bez znaczenia, jest fałszem. A skoro, ofiara”, którą co dzień składam jako kapłan, jest bez znaczenia, to bezsensowne i bezpodstawne jest moje „kapłaństwo”, z nią przecież związane. Wnioski te prędko znalazły potwierdzenie w dalszej lekturze Hebrajczyków. W rozdziale 10 przeczytałem:

„Lecz ten [Jezus] jednę ofiarę ofiarowawszy za grzechy, na wieki siedzi na prawicy Bożej, Na koniec oczekując, ażby położeni byli nieprzyjaciele jego podnóżkiem nóg jego. Albowiem
jedną ofiarą doskonałymi uczynił na wieki tych, którzy bywają poświęceni” (wersety 12–14). „A gdzieć jest odpuszczenie ich [grzechów], jużci więcej ofiary nie potrzeba za grzech” (werset 18). Tej nocy kościół katolicki stracił w moich oczach wiarygodność, bo jako prawdę głosił coś, co wyraźnie przeczyło Biblii. Postanowiłem za probierz prawdy uznać Pismo Święte, a nie magisterium, czyli nauczycielski autorytet kościoła.
W pisemnej rezygnacji z członkostwa w kościele i kapłaństwa wyjaśniłem biskupowi, że porzucam kapłaństwo, bo nie mogę już odprawiać mszy wbrew Słowu Bożemu i swemu sumieniu. Było to w 1972 roku. Niebawem zostałem ochrzczony przez zanurzenie, rozpocząłem studia biblijne i zostałem ordynowany do posługi ewangelizacyjnej. Już od przeszło 20 lat żyję w wolności, o której mówił Jezus: „Tedy mówił Jezus do tych Żydów, co mu uwierzyli: Jeźli wy zostaniecie w słowie mojem, prawdziwie uczniami moimi będziecie; Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (J
8,31–32). „A przetoż jeźli was Syn wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie” (J 8,36)
____________________________________________________________________________

10) Fragmenty świadectwa byłego księdza Boba Busha : "Odkrywałem szereg dogmatów i doktryn, które ewidentnie przeczyły Pismu. Przyjrzeliśmy się też doktrynie o Niepokalanym Poczęciu, mówiącej, że „ Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia [...] została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”1. Przeczy to wersetowi 3,23 Listu do Rzymian, zgodnie z którym „Albowiem wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej.” Mieliśmy więc do czynienia z doktryną przekazaną przez tradycję, uroczyście określoną mianem niepodważalnej prawdy, ale przeczącą treści Biblii. Dotarliśmy do jednego z najbardziej spornych obszarów: do mszy, ofiary eucharystyczne.

W katechizmach msza jest tym samym co ofiara krzyżowa Jezusa. Nowy Katechizm Baltimorski uczy: „Msza jest tą samą ofiarą co ofiara krzyża, bo we Mszy św. ofiara jest ta sama i główny kapłan ten sam: Jezus Chrystus”. Ale List do Hebrajczyków 10,18 głosi:

„A gdzieć jest [grzechów] odpuszczenie ich, jużci więcej ofiary nie potrzeba za grzech.” Pismo mówi jasno. Na przestrzeni czterech rozdziałów (od siódmego do dziesiątego) Listu do Hebrajczyków aż ośmiokrotnie użyto słów „raz jeden”, „raz na zawsze” w odniesieniu do ofiary za grzech złożonej raz na zawsze!!!

Kto uczęszczał na mszę, pamięta słowa kapłana: „Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg, Ojciec Wszechmogący”, wymawiane z wielką powagą i prośbę wiernych, by Pan przyjął ofiarę. Ale kłóci się to z Pismem Świętym, bo ofiara już została przyjęta! Konając na krzyżu Jezus zawołał: „Wykonało się!” (J 19,30), a wiemy, że wykonało się, bo Ojciec przyjął doskonałą ofiarę Jezusa, który zmartwychwstał i zasiadł po Jego prawicy. Według Dobrej Nowiny, którą głosimy, Jezus zmartwychwstał, Jego ofiara jest spełniona, zapłacił On za każdy grzech. Gdy z łaski Bożej uznajemy tę ofiarę za nasze grzechy za dokonaną, otrzymujemy zbawienie i życie wieczne. Pamiątka to przypominanie tego, czego dla nas dokonano. Jezus polecił: „To czyńcie na Moją pamiątkę”.

Jesteśmy zbawieni łaską, a nie przez własne uczynki. Rzym dodaje zatem uczynki — konkretne rzeczy, które trzeba spełnić, aby być zbawionym; Biblia jednak głosi, że łaską jesteśmy zbawieni, a nie z uczynków, jasno dając do zrozumienia, że to dar udzielany przez Boga dobrowolnie, nie z powodu żadnych naszych uczynków.„Albowiem łaską jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, dar to Boży jest; Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Ef 2,8–9). „A ponieważ z łaski, tedyć już nie z uczynków, inaczej łaska już by nie była łaską; a jeźli z uczynków, jużci nie jest łaska; inaczej uczynek już by nie był uczynkiem” (Rz 11,6).
W Indiach sprawdzaliśmy te i wiele innych nauk; a w chwili wyjazdu wiedziałem już, że nie mogę dłużej reprezentować kościoła katolickiego. Z wolna docierało do mnie, że te dogmaty rzymskie, które przeczą Pismu Świętemu, są zbyt głęboko zakorzenione, by je zmienić. Chcę zaznaczyć, że serdecznie miłuję katolików i pragnę im pomóc. Oby znaleźli wolność zbawienia, życie i błogosławieństwo, płynące z posłuszeństwa Pismu Świętemu! Nie żywię do katolików i księży żadnej osobistej urazy — krępują ich bowiem dogmaty i doktryny. Ale Bóg chce ich uwolnić.

„Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji” (Mk 7,13 BT) — przed takim oto problemem stoimy. Tradycja godzi w Słowo samego Boga, bo przeczy prawdzie, którą tam zapisano. Nie idźcie za tłumem; wchodźcie przez ciasną bramę. Niech was nie gorszy zwiastowanie Ewangelii łaski Bożej. Nie istnieje inny sposób zbawienia. Bez łaski Bożej każdy jest zgubiony, do cna zepsuty, bez nadziei. Nie mamy sami z siebie nic, co moglibyśmy Bogu dać. Ze skruchą zaprzestań własnych wysiłków, które miałyby wysłużyć Ci niebo — zaufaj przelanej krwi Chrystusa, tylko jej. Łaska to dar Boży, ofiarowujący nam coś, na co nie zasłużyliśmy. A skoro Bóg usprawiedliwia nas sprawiedliwością Chrystusa, oddajmy Mu cześć i czyńmy wszystko „Ku chwale sławnej łaski swojej, którą nas udarował w onym umiłowanym” (Ef 1,6).
Tą Dobrą Nowiną chcę się dzielić z Czytelnikiem. Gdy nawrócisz się i uznasz, że na krzyżu Jezus umarł też za Twój grzech, Jego życie stanie się Twoim przez wiarę. Przed obliczem Boga proś, aby nie iść na kompromis i aby Pan uświęcił Cię w prawdzie;...
_______________________________________________________________________

11) Fragmenty świadectwa byłego Francisco Rodrigueza: "— Dlaczego opuściłeś kościół katolicki?
Szukałem światłości prawdy. Szukałem jej w Piśmie Świętym, a nie w teologiach i dogmatach. I znalazłem źródło wody żywej, która ugasiła me pragnienie światła i wolności. Spotkałem Jezusa, Zbawcę, Odnowiciela, który zmienia nas od środka. Przez Niego mogłem zbliżyć się do Ojca, który usprawiedliwia grzesznika tylko z racji ofiary Chrystusa, przez wiarę w moc Jego krwi., Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi. Chciał przez to okazać, że sprawiedliwość Jego względem grzechów popełnionych dawniej — za dni cierpliwości Bożej — wyrażała się w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość „Którego Bóg wystawił ubłaganiem przez wiarę we krwi jego, ku okazaniu sprawiedliwości swojej przez odpuszczenie przedtem popełnionych grzechów w cierpliwości Bożej, Ku okazaniu sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, na to, aby on był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który jest z wiary Jezusowej” (Rz 3,25–26).
Doznałem działania Ducha Świętego, który wiedzie nas do całej prawdy i wraz z naszym duchem świadczy, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Znalazłem wiarę — jedyną szatę weselną, w jakiej można wejść do życia wiecznego. Jako ksiądz cieszyłem się różnymi przywilejami duchowymi, opartymi na dogmatach ludzkiego pomysłu, związanymi z sakramentami. Otaczała mnie ciemność filozofii i niebiblijnej teologii. Żyłem w królestwie sił wrogich prawdzie Bożej, ale sądziłem, że służę właśnie Bogu. To On — a nie ja sam — mógł mnie obnażyć, zewlec ze mnie kapłańskie zaszczyty, zawieść do wolności dzieci Bożych.
— Czy musiałeś opuszczać kościół rzymskokatolicki?
Bez wątpienia. Będąc kapłanem, musiałbym dalej odprawiać mszę, bo według soboru trydenckiego „ta ofiara jest prawdziwie przebłagalna”.
Lecz Pismo mówi: „Albowiem jeźlibyśmy dobrowolnie grzeszyli po wzięciu znajomości prawdy, nie zostawałaby już ofiara za grzechy” (Hbr 9,26). Musiałbym słuchać spowiedzi, udając, że posiadam moc odpuszczać grzechy według swego uznania; musiałbym nauczać ludzi, że na życie wieczne mogą sobie zarobić przez swe uczynki oraz zasługi świętych. Ale wszystko to sprzeciwia się nauce Biblii: że Chrystus jest drogą, prawdą i życiem. To nie moje widzimisię. Musiałem opuścić kościół katolicki, który był dla mnie w Hiszpanii istnym rajem, aby podążyć za Chrystusem i Jego krzyżem.
________________________________________________________________________________​__

12) Fragmenty świadectwa byłego księdza Victora Affonsa : "Łaski — darmowego daru Bożego, dzięki któremu człowiek wierzy w Jezusa i otrzymuje życie wieczne — nie można wysłużyć uczynkami, nie można też wysłużyć jej dla innych. Mimo to kościół rzymskokatolicki podkreśla wagę pośrednictwa biskupów, kapłanów i sakramentalnych „uczynków” jako niezbędnych do otrzymania łaski ku zbawieniu. Przeczy to poselstwu Pisma, głoszącemu: „Albowiem łaską jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, dar to Boży jest; Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Ef 2,8–9).
Według Pisma Jezus to jedyny Zbawca. Tylko On mógł umrzeć i przelać Boską krew na Golgocie, by odpuszczone były ludzkie grzechy i pokonana śmierć wieczna. To On, Bóg, przybył, by obdarzyć nas wolnością i zbawieniem: „A przetoż jeźli was Syn wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie” (J 8,36). Apostoł Paweł nie dopuściłby, aby nawet on sam czy anioł z nieba przekręcił Ewangelię,
którą wcześniej ogłosił (Gal 1,8).
„Ale my każemy Chrystusa ukrzyżowanego, Żydom wprawdzie zgorszenie, a Grekom głupstwo; Lecz samym powołanym i Żydom, i Grekom każemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą” (1Kor 1,23–24). im, iż zbawienie zyskają poprzez ludzkie uczynki; są zatem nieświadomi prawdy Ewangelii. A przecież Jezus obiecał: „A on przyszedłszy, będzie karał świat z grzechu i z sprawiedliwości, i z sądu; Z grzechu mówię, iż nie uwierzyli we mnie” (J 16,8–9).

Duchowieństwo, pozbawione mocy Ducha Świętego (i zapewne nie narodzone na nowo), przeczy Ewangelii i posłannictwu Jezusa. Przez „dobre uczynki”, rytuały (sakramenty), talizmany (szkaplerze, medaliki) i mantry (litanie, nowenny, różaniec) — w których równie dobrze, a nawet lepiej spisują się poganie — mnoży się „martwe kościoły”. Jak napisano: „Poczęliśmy, boleliśmy; aleśmy tylko jakoby wiatr porodzili” (Iz 26,18).

Gdy w szpitalu przeżyłem nowe narodzenie, Duch Święty przekonał mnie o moich grzechach, spośród których część uważałem nawet za cnoty. Przedtem liczyłem na to, że uczynki oraz sakramenty kościoła wysłużą mi zbawienie; teraz pojąłem, że „porodziłem wiatr”. Nawróciłem się więc i uwierzyłem w PRAWDZIWĄ DOBRĄ NOWINĘ: że Jezus uczynił to WSZYSTKO za mnie, raz na zawsze swą jedną ofiarą na krzyżu. „Albowiem nie wstydzę się za Ewangieliję Chrystusową, ponieważ jest mocą Bożą ku zbawieniu każdemu wierzącemu, Żydowi najprzód, potem i Greczynowi” (Rz 1,16).
Katolicy nie mogą pojąć ani zwiastować Ewangelii przede wszystkim dlatego, że mimo napomnień Ducha Świętego nie są gotowi przyjąć do serca jej treści. System rzymski wpoił im, iż zbawienie zyskają poprzez ludzkie uczynki; są zatem nieświadomi prawdy Ewangelii. A przecież Jezus obiecał: „A on przyszedłszy, będzie karał świat z grzechu i z sprawiedliwości, i z sądu; Z grzechu mówię, iż nie uwierzyli we mnie” (J 16,8–9).
________________________________________________________________________________​____________

13) Fragmenty byłego nawróconego księdza Cipriana Valdesa Jaimesa : "Czy naprawdę przez 20 lat składałem na ofiarę Chrystusa? W niedziele nawet czterokrotnie? Co za drwiny z mojej strony, ze
strony każdego uczestnika tego, co Rzym zwie mszą! Człowiek nijak nie może powtórzyć dzieła Jezusa na krzyżu — sądzić inaczej to dawać posłuch diabłu. Biblia powiada:
„Chrystus powstawszy z martwych, więcej nie umiera i śmierć mu więcej nie panuje” (Rz 6,9);
jakże kapłan mógłby sprawić, iż umrze On znów, ale bezkrwawo? Tym bardziej, że List do Hebrajczyków 9,22 głosi: „bez rozlania krwi nie bywa odpuszczenie grzechów”.
Czego dokonuje msza? Oczyszcza i wyzwala dusze z czyśćca? Przecież według Pisma to „krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu”! (1J 1,7).

Zaufałem Chrystusowi; przyjąłem Go jako Zbawcę i Pana mego życia. Wiem już, że mam życie wieczne. Do nieba nie można wejść dzięki własnym uczynkom, ofiarom, cnotom, choćby największym. Jedyna droga do Ojca wiedzie przez nieskończone zasługi Chrystusa. Żadna ceremonia, rytuał i sakrament nie zbawią człowieka. Drogi Czytelniku, proszę Ducha Świętego, by dał Ci światło, mądrość i zrozumienie; byś przeczytawszy to świadectwo pojął, że składam je po to tylko, abyś wiedział, że Bóg może zmienić umysł, serce i życie każdego człowieka, bez względu na jego stan moralny i duchowy. Zmienił mnie — i może zmienić Ciebie.
________________________________________________________________

14) Fragmenty świadectwa byłego księdza Enrique Fernandeza : "W Liście do Hebrajczyków napisano, że Chrystus został za grzeszników ofiarowany raz jeden na zawsze.„ Zatem” — myślałem —
„jakże mógł sobór trydencki w 1562 roku ogłosić, że we mszy Chrystus ofiarowuje siebie przez ręce kapłana na prawdziwą i rzeczywistą ofiarę Bogu?” Wyczytałem, że usprawiedliwienie grzesznika dokonuje się z wiary. Pomyślałem:„Skoro w kościele katolickim nie znalazłem pokoju duszy, to może dlatego, że oczekiwałem pokoju jako nagrody za swoje wysiłki?” Pojąwszy, że Jezus nie wymaga ode mnie zapłaty, zarzuciłem próby zapracowania na zbawienie. Chrystus stał się moim jedynym Panem i Zbawicielem.
2 maja 1961 roku przyjechałem do Brukseli, skąd udałem się do Hilversum w Holandii. Stamtąd napisałem do mego arcybiskupa:„Odkryłem Słowo Boże, a Jezus Chrystus objawił mi Siebie jako jedyny Pan i Zbawca. Rzym twierdzi, że katolicyzm skupia się wokół osoby Chrystusa, ale w istocie katolicyzm odwrócił się do Niego tyłem”.

...Pragnę służyć Jezusowi Chrystusowi, nieść ludziom Ewangelię łaski i opowiadać o rzeczach, jakie uczynił mi Pan. Bo to, co uczynił dla mnie, może uczynić i dla innych. Dla Ciebie też Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone (Dz 3,19).
________________________________________________________________________________​_____

15) Fragmenty świadectwa byłego księdza Francisca Lacuevy : "21 czerwca 1962 roku napisałem w Barcelonie listy do biskupa i przewodniczącego rady przy katedrze w Tarazonie, gdzie 13 lat byłem kanonikiem. Zrzekłem się wszystkich zaszczytów i urzędu, informując, że opuszczam kościół rzymskokatolicki. W liście do biskupa wyjaśniłem, iż nie chcę być ofiarą przekleństw z Listu do Galacjan 1,8–9..."

...Wam zaś, moi byli współtowarzysze w kapłaństwie, pragnę rzec z głębi serca: Jestem szczęśliwy, żyjąc nowym życiem otrzymanym w Chrystusie i Jego Ewangelii. Pragnąłbym, byście i wy zakosztowali tej łaski. Nie zapomnę Was w modlitwach, a ufam, że i ja jestem obecny w modlitwach tych, którzy szczerze, w prostocie serca szukają prawdy. Wiedzcie, że zbawienie jest sprawą osobistą: między Bogiem a każdym z Was. Nie zależy ono od członkostwa w kościele, od pobożnych praktyk, nabożeństw, różańców, poselstw z Fatimy.
Niedobrze jest wierzyć, iż można być zbawionym dzięki przestrzeganiu pierwszych piątków czy pierwszych sobót. Dopiero osobiste uznanie w wierze niezwykłego faktu Odkupienia
przez Jezusa Chrystusa ma moc zbawić nasze dusze.
„Albowiem wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej. A bywają usprawiedliwieni darmo z łaski jego przez odkupienie, które się stało w Chrystusie Jezusie. Którego Bóg wystawił ubłaganiem przez wiarę we krwi jego, ku okazaniu sprawiedliwości swojej przez odpuszczenie przedtem popełnionych grzechów w cierpliwości Bożej, Ku okazaniu sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, na to, aby on był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który jest z wiary Jezusowej” (Rz 3,23–26).
Tak uczy Biblia i tak uczy apostoł Paweł w Liście do Rzymian. Rozważajcie Pismo Święte, a ono poprowadzi Was do Prawdy. Strzeżcie się fałszywej drogi. Pomyślcie o tym dziś, gdyż jutro może już być za późno."
__________________________________________________________________________

16) Fragmenty świadectwa byłego księdza Johna Zanona : "Nawet pozycja księdza katolickiego nie dawała mi pewności zbawienia duszy. Uświadomiłem sobie w końcu, że zapał i dobre uczynki kapłana nie są w stanie mnie zbawić; gdyż w Biblii przeczytałem:
„Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem
Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił” (Ef 2,8–9).
Zachwiało to moją wiarę w naukę katolicką.

... ponieważ zaś opadły mnie wątpliwości do co każdej z nich, rozpocząłem pilniejsze niż dotąd badanie Pisma. I odkryłem, że ofiara Chrystusa na krzyżu była w pełni wystarczająca:
„uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze” (Hbr 10,10);
„Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani” (Hbr 10,14);
„Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana [...] który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu” (Hbr 7,26–27). Nie ma zatem potrzeby mszy, spowiedzi ani czyśćca.

Chrystus zaprasza, byśmy przyszli prosto do Niego, a nie odwoływali się do pomocy świętych, jak chce kościół katolicki. „Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mt 11,28; BW); „Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6);
„O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię Moje, Ja to spełnię” (J 14,14). Paweł zaś z natchnienia Bożego napisał:
„Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus” (1Tym 2,5).
Ze studium Biblii wynikło zatem, że tysiąc i jedna litania do świętych to wymysł Rzymu. Pojąłem jasno, że nauki kościoła katolickiego są błędne. Podziękowałem Panu, że oświecił mój umysł. Nie miałem innego wyboru, jak opuścić kościół rzymski.
______________________________________________________________________

17) Fragmenty świadectwa byłego księdza Richarda Benetta : "Nie mogąc pogodzić życia w Jezusie Chrystusie z wiernością nauce Rzymu, porzuciłem kościół katolicki.
"Pokutujcie, a wierzcie Ewangelii” (Mk 1,15).

Najtrudniejszą w nawróceniu jest dla nas, gorliwych katolików, zmiana sposobu myślenia: przejście od „zasług”, „zarabiania”, „dobrych uczynków” ku pokornemu przyjęciu daru sprawiedliwości w Chrystusie Jezusie. Odmowa przyjęcia tego, co nakazuje Bóg, jest takim samym grzechem, jaki popełniali pobożni Żydzi w czasach Pawła: „Bo nie znając sprawiedliwości Bożej, a chcąc własną sprawiedliwość wystawić, sprawiedliwości Bożej nie byli poddani” (Rz 10,3).

Nawróćcie się i uwierzcie w Dobrą Nowinę!

Jako dziedzice natury Adama, wszyscy zgrzeszyliśmy i brak nam chwały Bożej. Jak zatem możemy stanąć przed obliczem świętego, jeśli nie w Jezusie, uznając, że umarł On za nas? Bóg daje wiarę potrzebną do nowego narodzenia i zdolność uznania Jezusa za naszą ofiarę zastępczą. Bo to On zapłacił cenę za nasze grzechy; choć sam bez grzechu, został ukrzyżowany. To poselstwo Ewangelii.

Czy zatem tylko wiara wystarczy? Tak, wiara osoby narodzonej na nowo wystarczy. Wiara ta pochodzi od Boga i rodzi dobre czyny, z których pierwszym jest nawrócenie.
„Albowiem czynem jego jesteśmy stworzeni w Chrystusie Jezusie ku uczynkom dobrym, które przedtem Bóg zgotował, abyśmy w nich chodzili” (Ef 2,10).

Nawracając się, porzucamy dzięki mocy Bożej dawne życie i dawne grzechy. Nie znaczy to, że odtąd nie zgrzeszymy, lecz zmienia się nasz status przed obliczem Boga: Zostajemy nazwani dziećmi Bożymi i naprawdę nimi jesteśmy. Jeśli mimo to grzeszymy, wystawiamy na szwank swoją przyjaźń z Bogiem, ale może ona zostać zaraz naprawiona.

„Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, które daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci”. - (Rz 8,1)

Nie tylko uwolniono mnie z systemu rzymskiego, ale i w Chrystusie stałem się nowym stworzeniem. Dzięki łasce Bożej, i tylko dzięki niej, porzuciłem martwe uczynki, by wejść do nowego życia."
Odpowiedz
#2
książkę można kupić tutaj na stronie |: http://horn.idl.pl/?ksiazki,6
Odpowiedz
#3
"A do sprzedających gołębie powiedział: Wynieście to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca domu kupieckiego.

17 I przypomnieli sobie jego uczniowie, że jest napisane: Gorliwość o twój dom zżarła mnie" - Ewangelia Jana 2:16-17 Uwspółcześniona Biblia Gdańska - jak wiadomo to tylko fragment całej wypowiedzi, która brzmi tak :

" Stałem się obcy braciom moim I nieznany synom matki mojej, (10) Bo gorliwość o dom twój pożera mnie, A zniewagi urągających tobie spadły na mnie" - Psalm 69:9-10 Biblia Warszawska

- "synom matki mojej" - synowie matki to rodzeni bracia . "Bo nawet jego bracia nie wierzyli w niego." - Ewangelia Jana 7:5 Uwspółcześniona Biblia Gdańska

, dogmaty maryjne to wielkie zwiedzenie. Wcielenie Chrystusa było nadnaturalne - Maria była dziewicą i pozostała nią aż do urodzenia Chrystusa. Natomiast kolejne dzieci Marii były owocem jej związku z Józefem - mieli normalne relacje małżeńskie

,
Odpowiedz
#4
Jako, że odświeżyłeś temat to mogę powiedzieć, że właśnie dzięki temu tematowi zakupiłem swego czasu 2 egzemplarze tej książki. Niestety nie odniosła nawet części pożądanego efektu na katolikach.
Moje wypociny na temat chrztu Duchem i języków jak ktoś chce - http://zbawieni.com/showthread.php?tid=604
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości