Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prawda w osobie
#11
Kalebie!
Ja nie napisałam, że miłość jest np. cierpliwością, ale że miłość wszystko dobrze ustawia.
Zajrzyj jednak do hymnu o miłości i czyż nie widzisz, że miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa...
Nigdy Ci do głowy nie przyszło, ze jak masz miłość, to masz i owoce Ducha?
Taka oczywista dla Ciebie jest miłość, że już się nią za bardzo zajmować nie będziesz, w odróżnieniu od założycielki wątku, a tego nie zauważasz, co powyżej napisałam?
"Jednego tylko potrzeba", mówi Jezus.
Mogę oczywiście ze szczegółami opisać owoce Ducha i potrafię być precyzyjna.
Jednak łapanie za słowa, Kalebie, to nie jest dążenie do precyzji, choć może się wydawać, że takie pozory posiada.
Bo każde łapanie za słowa to jest żmudne wyjaśnianie pobocznych aspektów niezwiązanych ściśle z tematem.
Ja zazwyczaj piszę obszernie z aspektami i jest to już mało przejrzyste, dlatego robię skróty myślowe, mając nadzieję,że rozmawiam z dojrzałymi osobami, które nie są zainteresowane szukaniem dziury w całym...,ale oczywiście, jak ktoś chce, to na podorędziu wiele "argumentów " typu nieosadzenie w Biblii, się znajdzie, bo jak się chce psa uderzyć, to kij się zawsze znajdzie.
Ja widzę, że mój poprzedni post jest precyzyjny, ale Ty go albo nie zrozumiałeś, albo zrozumieć nie chciałeś, bo robisz coś, co nazwę przesuwaniem akcentów, co skutkuje już właśnie nieprecyzyjnym odniesieniem się do tego, o czym pisałam - więc tak naprawdę kto tu jest nieprecyzyjny?
Bo któż to moje zdanie cytował bez kluczowych słów i na tej podstawie bezpodstawne zarzuty formułował?
Może jednak Kalebie trochę samokrytyki by się przydało?
Ja podobno piszę jak typowa kobieta używając wielu słów, a jak potraktować Twoją zmianę sensu mojej wypowiedzi i potem unikanie odniesienia się do tego?
Czy to może coś wspólnego ma z męską źle pojętą ambicją?
Męska doskonałość, do której mamy dążyć, to odwaga stawania w prawdzie, odwaga brania "na klatę". Wielki jest ten, kto przyznaje się do błędu, a nie ten, kto jak smarkacz mataczy, chcąc zachować twarz, a jeszcze swoje wady próbuje jako zalety pokazywać.
Ostro?
A to podobno po męsku!
Ale zawsze można okazać się dżentelmenem i się wycofać "z twarzą" argumentem, że kobiet się nie bije i dalej widzieć tylko swoją wspaniałomyślność - trików do wyboru do koloru, tylko gdzie w tym Chrystus ?

Jeśli chcesz, możemy rozmawiać tak, jak to powyżej zrobiłam?

Moja osobista smutna refleksja jest taka, że nie ma z kim rozmawiać. Podobno wśród tysiąca ludzi jednego człowieka tylko można było znaleźć , ale nie było tam kobiety...
Zmęczona jestem takimi rozmowami.
Przepraszam wszystkich za moją próbkę rozmawiania po męsku.
Nie po męsku, nie po damsku, ale niech to rozmowa według miary Chrystusowej będzie, w którym nie ma ani kobiety, ani mężczyzny, ani wolnego, ani niewolnika tylko nowe stworzenie się liczy.
Pozdrawiam Cię serdecznie Kalebie i naprawdę bardzo dobrze Ci życzę i może Cię to nawet zdziwi, ale kocham cię miłością Chrystusową.

Przebudzenie czas zacząć, bo czasu coraz mniej!
Odpowiedz
#12
Szkoda że nie odnosisz się do postawionych pytań...ale cóż może ktoś inny to zrobi...

Właśnie zaznaczyłem to że miłość jest tak jakby wypadkową innych przejawów Owocu Ducha Świętego. Tak więc sama miłość nie jest Owocem Ducha Świętego. Jaka więc jest prawda o nas samych, czy mamy też cierpliwość, czy jesteśmy dobroduszni, wierni w małżeństwie, panujemy nad emocjami i językiem ?

Sugerujesz mi że śpię, bo nie mam Twoich poglądów w kwestii że wiara czyni cuda ?

Skoro jesteś zmęczona rozmową ze mną, to po prostu nie pisz. Zrozumiem to  Big Grin
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#13
Witaj Kalebie!

 Co do mojego nieodnoszenia się do postawionych pytań, to czyżbyś nie zauważył, że zawsze się odnosiłam bardzo szeroko i z wieloma aspektami. Na początku za to mnie chwaliłeś, potem już nie bardzo. Po prostu się zmęczyłam, bo to właśnie z Twojej strony nie było prawdziwej kontynuacji.
To jest prawdziwa przyczyna, dlaczego jestem już zmęczona pisaniem z Tobą.

 
Mam to na szczegółach udowadniać, czy jednak choć w sercu przyznasz, że migałeś się od odpowiedzi?
A ja Ci na to pozwalałam, mając nadzieję, że się kiedyś zreflektujesz.
Bo czy ja muszę ludzi do muru przypierać? To jest Twoje życie i twoja odpowiedzialność, co z nim zrobisz.
Ale płaczę, jak widzę takie zachowanie jak Twoje i wielu innych. Tak, naprawdę płaczę, a słowa egzaltowane nie są mi potrzebne, bo widzę swoją bezradność i Bożą bezradność, gdy dar wolności na zgubę swą jest używany.

  Piszesz:
"Sugerujesz mi że śpię, bo nie mam Twoich poglądów w kwestii że wiara czyni cuda ?"

 Kalebie, zawsze szanuję czyjeś sumienie i przekonanie i nie odważyłabym się w jakikolwiek nieczysty sposób na nie wpływać.
Twoja wolność jest sprawą świętą i ani się złościć, ani denerwować nie będę, że nie wierzysz tak jak ja.
Piszę o tym w kontekście tego wątku, bo wielu stało się fałszywymi prorokami i nauczycielami z powodu tego, ze nie stanęli twarzą w twarz z prawdą o samym sobie.
Bóg odsłania nam prawdę o nas samych stopniowo i cały proces do końca musi zostać doprowadzony.
Możemy zrobić dobre kroki na początku z prawdą się mierząc i porzucając objawione nam zło, ale musimy tak robić z każdym objawieniem co do naszego serca i codziennie umierać, a nie tylko raz czy dwa. Bo złoto siedmiokrotnie jest czyszczone...
 To jest tajemnica czemuś bardzo ważnemu służąca, która ma bezpośredni związek ze złotem i srebrem i szlachetnymi kamieniami...

  Jak z obfitości serca mówią usta, tak samo z obfitości serca piszą ręce, więc serce człowieka widać jak na dłoni w tym, co mówi i co pisze.
Wielu nie widzi, bo nie wie, na co patrzeć, ale czyż duch proroctwa to nie duch jasnego widzenia?

  Czy bez cudów i daru uzdrawiania nie będziesz zbawiony? No takiego warunku w Biblii nie ma.
Nawet zbawiony będziesz, jak ze słomy i siana budujesz. Po co jednak Jezus tak wielki nacisk kładzie na to, żeby szczególnie w czasach ostatecznych nieustannie czuwać i się modlić? Po co tak wiele przypowieści związanych z jego przyjściem i rozrachunkiem chrześcijan...?

Na to od dawna kładę nacisk i Bóg mi to mocno na sercu położył.
Tak, piszę to enigmatycznie, tak jak już dawno kiedyś komuś z tego forum napisałam, że zdradzę tajemnice, które Bóg mi objawił, jeśli ten ktoś okaże się sprawiedliwy, ale się nie doczekałam.
Jednak kto widzi, już dawno wie przynajmniej o części z tych tajemnic i mam nadzieję, że złotem dla niego się stały, bo złota nabyć trzeba w ogniu wypróbowanego, bo jak bez niego szaty białe przyodziać, które nagość zasłonią?

 Cóż więc to ta prawda w osobie i czy niepełna wystarczy?

Piszesz np. o cierpliwości, dobroduszności, panowaniu nad językiem, a i owszem o rzeczach ważnych. Tylko że : "nigdy was nie znałem"  jest powiedziane  do tych, którzy serce swe zasłaniali i w pełnej światłości chodzić nie chcieli. Wszystko , co się ujawnia jest światłem, a Bóg obiecał, że ci, którzy  się do swego zła przyznają i co do niego w światłości chodzą, zostaną przez Niego oczyszczeni z wszelkiej nieprawości.
Więc sprawa osiągnięcia cierpliwości itp., to sprawa Bożego oczyszczenia, wszak jest On winogrodnikiem , który oczyszcza, ale sprawa chodzenia w światłości to nasza odpowiedzialność.

 Sprawa chodzenia w światłości to nasza odpowiedzialność

 
Niby oczywiste, ale guzik prawda, bo to właśnie na tym ludzie upadają.
Proste jak drut, ale dzieci światłości bardzo trudno jest znaleźć.

  Nie obruszaj się więc na mnie, ale wniknij w to, co piszę. I odrzuć dumę, dziecinną grę w kotka i myszkę i temu podobne rzeczy.
A jeśli uznasz, że wszystkie rozumy pozjadałam i zarozumiałość i wyniosłość tylko w mym pisaniu dostrzegasz i nie wiadomo za kogo się uważam, to trudno.
Ja mam Ci coś do powiedzenia i przekazania, możesz z tego skorzystać, jeśli tylko zechcesz.
Jesteś dojrzałym stażem chrześcijaninem, z którym powinno się móc twarzą w twarz rozmawiać, więc pokazuję Ci Twój problem.
Ale jeśli umiesz udowodnić, że to ja komuś chcę źdźbło z oka wyciągać, a belki we własnym oku nie widzę, to udowodnij to, a podziękuję Ci za to. Naprawdę podziękuję, bo ja rozwiązań szukam i strzępienie języka po próżnicy mi niepotrzebne.

  Panie Jezu, oświeć oczy serca naszego i pokaż to, co naprawdę ważne, abyśmy prawdziwie Twoją drogą chodzili, boś Ty prawdą i życiem!

  Pozdrawiam Cię Kalebie w imieniu Jezusa Chrystusa!
Odpowiedz
#14
aga ty w tym słowotoku zatracasz cały sens dyskusji czy nie widzisz tego ?
post powinien sie miescic w oknie i to bez przewijania - kropka
dlatego nie ma z kim rozmawiac przy takiej postawie piszacego .

sam Miłosc nie jest Owocem Ducha Świętego - dlaczego?
Miłosc jest Rozlana przez Ducha Świętego ,czy to za mało ?
Odpowiedz
#15
@aga

Jeśli dostrzegasz brak kontynuacji, to może on wynikać przede wszystkim z chęci uniknięcia wycieczek personalnych, oraz mojej ułomności. Bo wciąż się uczę i chociaż mam upartą naturę i apodyktyczną, to jednak chcę być otwarty na wszelkie sugestie. Zwłaszcza od kobiety, bo one patrzą inaczej niż faceci. Jeżeli nie odniosłem się do jakiejś kwestii, to bardzo proszę na przyszłość żebyś to podkreśliła, przykładowo przez wytłuszczenie ? Gdyż powodem było jedynie przeoczenie.
Nie można powiedzieć o Bożej bezradności w kształtowaniu człowieka. On ma wiele niekiedy dziwnych metod z ludzkiego punktu. Aczkolwiek musi on wyrazić taką chęć  mówiąc, „czyń ze mną cokolwiek Sam Chcesz”. Podobnie do Słów Jezusa w Getsemane „ Ojcze, jeśli chcesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie. ”. W pieśniach religijnych ten zwrot też się powtarza. Myślę jednak że nie wszyscy wierzący uświadamiają sobie co może się z tym wiązać...
Osobiście przechodzę właśnie taką ingerencję z Bożej strony. Stąd moje podziękowanie za Twoją modlitwę w wątku „ Głoście i uzdrawiajcie ”

Istotnie nieuświadomione zwiedzenia wynikają najczęściej z faktu że chrześcijanie (tak w ogólności, mam na uwadze wszystkich Rzymskokatolików i protestantów) nie stanęli prawdziwie w świetle Słowa Bożego. Tylko kierują się zwyczajami swoich przodków i  rutyną. A wiele prawd jest  dla nich sloganem...

A  to co piszesz o procesie poznawania siebie samych, jest absolutną prawdą. Można to określić słowem DOJRZEWANIE...
Dlatego w Biblii jest zalecenie patrzenia na koniec życia tych którzy nauczają Słowa Bożego. Bo można świetnie wystartować, ale później sobie folgować...
W tym miejscu przypomina mi się postawa jednego żywiołowego brata w Chrystusie. Zawsze był słyszalny, głośno się modlił na nabożeństwach i etc. W swoim środowisku zawodowym był aktywistą.  Przyrównywał  swoją postawę do chętniejszego konia w zaprzęgu. Faktycznie wśród koni tak istotnie jest. Lecz w podążaniu za Chrystusem, liczy się wytrwanie do końca, do śmierci, wierze. Nie wiem co dzieje się w jego prywatnym życiu, ale w zborze go nie ma pomimo że mieszka wciąż w tym samym miejscu. Lecz za to można zobaczyć migawki w telewizji regionalnej z jego udziałem.

Uważam że z tym siedmiokrotnym oczyszczaniem złota, to jest jedynie Twoja osobista interpretacja. Chodzi w ogólności o świętość, o oddzielenie tego co ziemskie od tego co niebiańskie.
Z utożsamianiem złota i białych szat, to też jest nieprawda. Gdy chodzi o ubranie się sprawiedliwość Chrystusową jest tylko jedna opcja. Bez tego ubioru nikt nie będzie zbawiony. Natomiast wiara ucznia Jezusa Chrystusa może opierać się aż na sześciu  rodzajach...

Chyba dobrze sobie przypominam że gdzieś napisałaś coś w tym stylu (jest  to parafraza) „Panie Jezu otwórz oczy Kaleba ”.  Zaś  teraz używasz liczby mnogiej, zaznaczając o konieczności prawdziwego kroczenia za Bogiem. Czy w związku z tym mam wnioskować iż nie wiem co jest najważniejsze ?

Kwestia chodzenia w światłości moim zdaniem powinna być rozpatrywana tylko w  dwóch kategoriach :
1. W ciemności, czyli bez Boga.
2. W Bożej światłości, czyli wszystko z Bogiem.

Nie ma czegoś takiego jak niepełna światłość, albo niecałkowicie białe szaty...

Czy mój problem polega na tym że jestem zbyt podejrzliwy ? To że łapię za słówka i rozstrząsam szczególiki ?
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#16
"I znowu serce me ciche

I znowu dusza nieśmiała"

Choć w czyjeś serce zajrzeć się odważyłam

I usta swe otworzyć

Ale "człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka

Może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu

Jeśli ją posiada"

Bo "nie stajemy się oświeceni wyobrażając sobie światło

Lecz czyniąc ciemność świadomą"

Bogu rzadko na to pozwolimy

A cóż dopiero drugiemu człowiekowi
Odpowiedz
#17
Bez prawdy w sercu i umiłowania światłości nie ma co przekonywać kogokolwiek do czegokolwiek - i tak pójdzie swoją drogą, drogą serca swego, bo w wolności człowiek za sercem swym idzie. Ci jednak, którzy do Chrystusa należą" też w wolności" nad sercem swym panować potrafią i go strzec umieją.
Po co komu maść na oczy, skoro i tak z sobą samym mierzyć się nie chce, bo czyż próbowanie złota to nie wyciągnięcie na wierzch wszystkich ukrytych i nawet nieświadomych nieczystości serca? Chwały przed ludźmi to nie przyniesie, a czasami upokorzenie.
W tym miejscu też zasadnym jest pytanie o prawdziwość nawrócenia, jeśli jednak światłości się nie pragnie.
Maść na oczy i złoto wypróbowane to droga do szat sprawiedliwości, bez której nikt Pana nie ujrzy. Pan sprawiedliwość przez wiarę daje, ale czyż człowiek nie przyodziewa się w nią stopniowo?
To Bóg oczyszcza z wszelkiej nieprawości.
Jarzmo Jezusa Chrystusa jest lekkie i miłe - chyba wielu w to jednak nie wierzy patrząc na swe niepokonane grzechy.
Jarzmo jest lekkie i miłe, bo Pan nam małe rzeczy do zrobienia daje. Wierność w małym i sprawiedliwość w małym nie jest jarzmem nie do udźwignięcia , tylko jakimś dziwnym "trafem" my chcemy patrzeć już na rzeczy wielkie pogardzając tymi małymi wręcz za nieważne je uznając. A czyż mały klucz drzwi do wielkiego domu nie otwiera? A czyż mały brakujący kawałek na swoim miejscu sytuacji o 180 stopni nie zmienia? A czyż w w kodzie dostępu małą kropkę i jotę zlekceważyć można?
Bo prawdziwej wartości i rzeczy wielkiej nie powierza się tym, którzy w małej wierni nie byli. Sprawiedliwość w rzeczach wielkich i poważnych też dana tylko tym będzie, którzy ją w małych sprawach zachowali.
Czy komuś maść na oczy się przyda?- jakże gorliwie niektórzy jej poszukują, ale często jak Naamana prostota rzeczy ich zgorszyć potrafi!!!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości