Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Piotr Zimbarder
#41
(19-11-2014, 03:02 PM)post napisał(a):  
(19-11-2014, 02:50 PM)Melantiq napisał(a):  teraz jestem pełny miłości i sprawiedliwy! ... niemiły nie jestem

No i dlatego mamy taki świat jaki mamy Sleepy

Nie nie dlatego!
Świat mamy taki jaki mamy bo są ludzie którzy nie chcą miłości i sprawidliwości, prowokują, są złośliwi, poniżają!
To oni to robią! Oni są kwasem!
Tacy jak ja czy Ty nigdy nic złego nie zrobiliśmy, a jak zrobiliśmy, to oni nami kierowali!
My sami z siebie nigdy nikomu pomysłu złego byśmy nie dali!
Kto zawsze zaczyna? ONI!
Odpowiedz
#42
(19-11-2014, 03:44 PM)Melantiq napisał(a):  Tacy jak ja czy Ty nigdy nic złego nie zrobiliśmy




A zobacz co mówi Bóg:
(Rzymian 3:10)

„Nie ma człowieka prawego — nawet jednego; nie ma ani jednego, który by przejawiał wnikliwość, nie ma ani jednego, który by szukał Boga. Wszyscy ludzie zboczyli, wszyscy razem stali się bezwartościowi; nie ma ani jednego, który by okazywał życzliwość, nie ma nawet jednego”. „Gardło ich to otwarty grób, językami swymi mówią podstępnie”. „Jad żmij jest za ich wargami”. „A usta ich są pełne przeklinania i gorzkich słów”. „Stopy ich są prędkie do przelewu krwi”. „Ruina i niedola są na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali”. „Bojaźni Bożej nie ma przed ich oczami”.



Nie ma w pełni sprawiedliwego ani 100% w pełni czyniącego dobro, wszyscy mają jakieś wady, mam je ja, masz Ty, ja nie powiedziałem nigdy że jestem bez wad, postępowałem źle dawno temu, postępuję także i teraz.

Jedno co możemy zrobić to zmniejszać popełniane przez nas zło i cały czas korygować się na podstawie biblii. Exclamation

Pewni ludzie tak bardzo lubują się w wytykaniu jakichś błędów świadkom Jehowy, bo sądzą że ci są ludźmi świętymi i bez wad, NIKT NIE JEST ŚWIĘTY I BEZ WAD, każdemu można coś wytknąć.

Tu chodzi o coś innego

Problemem na świecie jest to że niewielu ludzi potrafi przyznawać się do błędu i przejawiać realną skruchę nad swym postępowaniem. Tak wiec nie stara się nawet cokolwiek naprawiać w swym życiu bo uważa się za bezbłędnych i dobrze czyniących - to prosta droga do zwiedzenia, bo powinniśmy oceniać siebie przez pryzmat biblii.

Zobacz np. prezydent jakiegoś dużego kraju, który walczy z terroryzmem, wygłasza przemówienia w których mówi:
"niech nam Bóg błogosławi" zobacz czy to jest normalne? Idąc z kimś na wojnę i mordując go wygłaszamy że robimy to w imię Boga i że Bóg nam dopomoże?

Nazywamy kogoś żydem (w obraźliwym znaczeniu tego słowa) albo satanistą albo głupkiem, itp., mówimy że nienawidzimy kogoś jak psa a potem twierdzimy że przejawiamy miłość? Huh

A biblia wyraźnie mówi:
"niech z naszych ust nie wychodzi żadna zgniła wypowiedź"

Cały czas musimy się kształcić by wydawać realne owoce ducha, a nie twierdzić że jesteśmy dobrzy.

Musimy otworzyć swoje oczy i przejrzeć się w lustrze i nie możemy stwierdzić że jesteśmy sprawiedliwi i dobrzy w momencie gdy robimy coś odwrotnego a biblia nam to dosadnie wytyka.

Takie samolubstwo można przyrównać do rdzy, która się tworzy na metalu. Kiedy metalowy przedmiot jest wystawiony na wpływ warunków atmosferycznych, może zacząć rdzewieć. Prawdziwe niebezpieczeństwo polega na zignorowaniu rdzy — pozwoleniu jej na rozwinięcie się do tego stopnia, że spowoduje ona uszkodzenie lub zniszczenie danego elementu. Podobnie, chociaż nie możemy dziś wyeliminować niedoskonałości i skłonności do egoizmu, musimy uważać na związane z tym zagrożenia i zwalczać takie tendencje (1 Kor. 9:26, 27).



Jakuba 1:22-25:
jeśli ktoś jest słuchaczem słowa, a nie wykonawcą, to jest podobny do człowieka, który przygląda się w zwierciadle swemu naturalnemu obliczu. Gdyż przygląda się sobie i odchodzi, i natychmiast zapomina, jakim jest człowiekiem. Kto zaś wgląda w doskonałe prawo związane z wolnością i w nim trwa, ten będzie szczęśliwy, że to czyni, ponieważ nie stał się zapominającym słuchaczem, lecz wykonawcą.
Jeżeli komuś się wydaje, że formalnie jest czcicielem, a jednak nie kiełzna swego języka, lecz ciągle zwodzi swoje serce, to jego forma oddawania czci jest daremna.


Musimy cały czas spoglądać w biblijne lustro by widzieć nasz wygląd wewnętrzny ale nie możemy tylko się wpatrywać ale także wziąć do ręki przysłowiowy grzebień i się porządnie ogarnąć. Exclamation

Smile


Odpowiedz
#43
Ja myślałem, że Bóg nie zwraca zbytnio uwagi na wypowiadane przez nas słowa, ale na uczynki.
Nie mam takich uczynków jak słów. Ale dobrych uczynków też jakoś sie doszukuje w sobie a nie moge znaleźć.
A sąd coraz bliżej ;/ A ja wciaż bez uczynków ;/ Pisze tylko durne posty na forum i tyle to mojej wiary całej ;/
Jestem prawie pewny, że stane po lewej stronie z kozłami ;(
Nie wiem już co mam robić jak mam żyć.
Nie potrafie oddzielić chęci przetrwania od wiary w Boga.
Chce wierzyć w Boga, ale jednocześnie nie chce przerywać swojego życia dotychczasowego ;(
Strasznie boje sie słów Jezusa, gdy powie "idźcie precz przeklęci w ogień wieczny...". ;((
Odpowiedz
#44
(19-11-2014, 08:03 PM)Melantiq napisał(a):  Ja myślałem, że Bóg nie zwraca zbytnio uwagi na wypowiadane przez nas słowa, ale na uczynki.



Znasz takie przysłowie?

"Co w ustach, to i w sercu"

Nasze słownictwo częściowo ujawnia co myślimy i jakie jest nasze nastawienie. Exclamation



(19-11-2014, 08:03 PM)Melantiq napisał(a):  Nie mam takich uczynków jak słów. Ale dobrych uczynków też jakoś sie doszukuje w sobie a nie moge znaleźć.



Już kiedyś ci pisałem czy tak szybko zapominasz? Że nie od ilości twoich uczynków zależy wybawienie, ale od nastawienia właśnie. Dzięki ofierze okupu Jezusa Chrystusa każdemu człowiekowi jest dana szansa życia wiecznego, ale pod pewnymi warunkami - posłuszeństwu Bogu. Smile

Czy słyszałeś historię o łotrze wiszącym obok Jezusa, czy miał on jakieś dobre uczynki? A jednak Bóg da mu szansę na zmartwychwstanie do życia w raju gdzie będzie mógł uczyć się prawości i posłuszeństwa ponieważ przy końcu swego życia łotr bardzo żałował swych niegodnych czynów.

Musisz uwierzyć w to że zdołasz się przeciwstawić samemu sobie w i swym złym emocjom i postępowaniu.

Musisz uwierzyć że Bóg naprawdę Ci pomoże w życiu o ile Ty będziesz Go słuchał.

Zobacz że jeśli przejawiasz szczerą skruchę i chęć prawdziwej przemiany to Bóg Cię nie odrzuci. Apostoł Paweł był kiedyś faryzeuszem, który nawet zabijał chrześcijan, ale zrozumiał jak wielkie zło wyrządzał ale był tego nieświadomy, choć miał poczucie winy do końca życia to jednak się nawrócił a Bóg mu wybaczył.

Król Dawid z kolei bardzo się zadręczał swoimi przewinieniami.

Mówił: „PRZESZŁY mi (...) nad głową moje przewinienia” „Niczym wielki ciężar są dla mnie za ciężkie. Odrętwiałem i jestem nader zdruzgotany” (Psalm 38:4, 8).


Dawid wiedział, jakim brzemieniem może być dla człowieka nieczyste sumienie.

Znajdował jednak w czymś pociechę dla swego zbolałego serca. Rozumiał, że Bóg nienawidzi grzechu, a nie grzesznika jeśli ten okazuje szczerą skruchę i zrywa z grzesznym postępowaniem. Mając taką ufność w miłosierdzie Boże wobec skruszonych winowajców, psalmista oznajmił: „Ty, Jehowo, jesteś (...) gotów przebaczać” (Psalm 86:5).

My również możemy dźwigać ciężkie brzemię, gdy dopuścimy się jakiegoś grzechu. Ale wyrzuty sumienia wychodzą nam wtedy na dobre. Potrafią nas pobudzić do naprawienia błędów. Czasem jednak przytłacza nas nadmierne poczucie winy. W swym sercu uparcie się oskarżamy i uważamy, że Jehowa nam nie przebaczy, choćbyśmy bardzo żałowali swego czynu.

Jeżeli damy się ‛pochłonąć’ poczuciu winy, Szatan może próbować nas skłonić do opuszczenia rąk — do uznania, że w oczach Jehowy jesteśmy nic niewarci i niegodni pełnienia dla Niego służby (2 Koryntian 2:5-11).

Czy Jehowa rzeczywiście tak się na nas zapatruje? W żadnym wypadku! Darzy nas wielką miłością, a do jej przejawów należy przecież przebaczanie. W swym Słowie sam nas zapewnia, że jeśli okazujemy prawdziwą, szczerą skruchę, jest gotów nam przebaczyć (Przysłów 28:13).


Czy próbowałeś kiedyś wywabić plamę z jasnego materiału? Być może mimo wielu twoich wysiłków wciąż ją widać. Zwróć zatem uwagę, co Jehowa mówi o swej zdolności do przebaczania: „Chociażby wasze grzechy były jak szkarłat, zostaną wybielone jak śnieg; choćby były czerwone jak tkanina karmazynowa, staną się niczym wełna” (Izajasza 1:18). Słowo „szkarłat” odnosi się do intensywnej czerwieni.* „Karmazyn” należał do najjaskrawszych kolorów, na jakie barwiono tkaniny (Nahuma 2:3). Sami nigdy nie pozbędziemy się splamienia grzechem. Ale Jehowa może sprawić, że grzechy czerwone jak szkarłat i karmazyn staną się białe niczym śnieg lub niebarwiona wełna. Kiedy przebaczy nam grzechy, nie musimy się obawiać, że pozostaniemy nimi splamieni przez całe życie.


KLIK>> http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1102002051


Przysłów 28:13:
Kto zakrywa swe występki, temu się nie powiedzie, lecz kto je wyznaje i porzuca, temu będzie okazane miłosierdzie.


Smile
Odpowiedz
#45
No tak ale ten łotr na krzyżu, to przecież niewiadomo jak on wcześniej żył.
Przecież skoro Jezusa Bez Grzechu ukrzyżowano, to dlaczego sądzi sie, że ten łotr był wogle zły?
Ja nie wiem jak ludzie rozumują.
A nawet gdyby jego uczynki były złe, to zawsze można powiedzieć, że przecież nie miał wyboru, że urodził sie w takiej rodzinie i takiej, że każdy inny gdyby sie tak urodził byłby taki sam itp. itd. I co na to odpowiedzieć? Nie wiem.
Albo Paweł. No dobrze ja jeszcze to rozumiem, że był zły zabijał w imie czegoś tam, ale okazał potem skruche i Bóg mu wybaczył.
Ok to jeszcze da sie pogodzić z Bogiem tak myśle.
Tylko, że ja widze jedną kategoryczną różnice w tym co robił Paweł, i w tym co po dziś dzień robią tacy typowi grzesznicy, mordercy, złodzieje, dilerzy itp.
Różnica występuje między nimi a NAMI czyli Ludem Bożym. Choć wątpie czy ja do tego ludu należe.
My gdy robimy coś źle, to tylko dlatego, bo ktoś nas zwodzi, oszukuje, okłamuje, zastrasza.
I nasze występki nie są jakieś straszne, o morderstwie nie ma mowy.
A ta druga grupa z Pawłem włącznie, oni bez strachu, swobodnie, grzeszą i grzeszą!
I nie żałują. Nikt ich nie zwodzi i robią to zwyczajnie.

Inna sprawa, że potem żałują, bo nie mam pojęcia na czym polega ten żal, nie wnikam w to.
Odpowiedz
#46
(19-11-2014, 08:40 PM)Melantiq napisał(a):  No tak ale ten łotr na krzyżu, to przecież niewiadomo jak on wcześniej żył.
...
A ta druga grupa z Pawłem włącznie, oni bez strachu, swobodnie, grzeszą i grzeszą!
I nie żałują. Nikt ich nie zwodzi i robią to zwyczajnie.[/b]




Co do łotra to Jezus wiedział jakim był człowiekiem, przecież Jezus miał dar od Boga, wiedział to od swego Ojca, zaś ojciec widzi serce każdego człowieka.
Jeśli Bóg postanowił dać szansę łotrowi to znaczy że on tuż przed śmiercią naprawdę okazał skruchę ze szczerego serca i uwierzył w to że Jezus to naprawdę Boży syn, zaś popatrz na innych przestępców wiszących obok Jezusa, ci zaś zaczęli złorzeczyć Jezusowi, sami umierali a jeszcze przed śmiercią pyskowali - no czy tacy ludzie zasługują na jakiekolwiek przebaczenie lub szansę na zresocjalizowanie?


Apostoł Paweł był faryzeuszem, był uczniem rabinów, a nauka faryzeuszy niejako go zwiodła, tak jak dziś ludzkość zwodzi babilon wielki, który twierdzi że powinniśmy uczęszczać na wojnach i mordować się nawzajem, wojny bardzo często są popierane przez dzisiejszych duchownych różnych religii, tak było podczas wojen światowych, tak jest też dziś. Sam słyszałem audycję radiową jednego z kaznodziei amerykańskich, który nakazywał modlić się za amerykańskich żołnierzy najemników.

A Bóg wyraźnie mówił "wyjdźcie ludu z babilonu abyście nie mieli udziału w jej nieczystościach"

W tym właśnie sensie Paweł był zwiedziony naukami faryzeuszy ale w porę się opamiętał i wybrał ówczesną religię prawdziwą!



Pozwól że zadam ci pewien przykład abyś wczuł się w pewną osobę, wczuj się w apostoła Pawła

Co by było gdybyś wierzył że czynisz dobrze dla Boga zabijając niewiernych, bo tak cie uczyli duchowni, po latach nagle przychodzi otrzeźwienie w twoim umyśle i otworzyłyby ci się oczy i powiedziałbyś tak:

CO JA TAKIEGO NAROBIŁEM, JAKĄ KRZYWDĘ WYRZĄDZIŁEM RODZINOM POKRZYWDZONYCH NIGDY SOBIE TEGO NIE DARUJĘ, JAK MOGĘ TO NAPRAWIĆ?
CO ONI MUSZĄ CZUĆ, CZY BĘDZIE MI TO KIEDYKOLWIEK PRZEBACZONE

Po czym chciałbyś z całych sił się resocjalizować i nigdy przenigdy nie powtarzać podobnego błędu.

Jak sądzisz czy sprawiedliwy sędzia ma prawo skazać Cię na śmierć?
Skazuje cię także twoje własne SUMIENIE oraz poczucie winy ale Bóg nie skazuje na karę śmierci tych, którzy okazali szczerą skruchę, czy uważasz że jest sprawiedliwy wobec Ciebie że ratuje Ci życie? Być może ludzie będą ci zarzucali i złorzeczyli i nie dowierzali że Bóg dał Ci szansę życia pomimo zbrodni ale Ty wiesz że Bóg jednak kierował się sprawiedliwością i miłoscią wobec Ciebie a nie ludzie, którzy chcieliby cię od razu ukamienować i którzy nie potrafią wczuć się w twoje emocje.

To prawda co mówisz Melantiqu o tym że często ludzie stają się źli z powodu tego w jakim się wychowali otoczeniu, byli prowokowani, poniżani w młodości, gnębieni albo gwałceni.

Biblia jasno mówi że w świecie niemoralnym i pełnym nienawiści stajemy coraz mniej czuli ale Bóg nikogo nie potępia aż do czasu gdy ktoś taki potrafi wyjść z takiego zepsutego świata i szczerze Boga pokochać. Smile


Właśnie takich skruszonych grzeszników powinniśmy przyjmować i nie zachowywać się jak bracia w przypowieści o synu marnotrawnym ale jak ojciec z tej przypowieści, wspaniałomyślnie im przebaczać.

"Dalej znoście jedni drugich i wspaniałomyślnie przebaczajcie sobie nawzajem” (KOL. 3:13).

Natomiast co do jawnych grzeszników, którzy nie odmieniają swego życia aż do śmierci czeka marny los.

Hebrajczyków 10:31:
„Straszliwa to rzecz wpaść w ręce Boga żywego."
Odpowiedz
#47
post napisał(a):Pozwól że zadam ci pewien przykład abyś wczuł się w pewną osobę, wczuj się w apostoła Pawła

Co by było gdybyś wierzył że czynisz dobrze dla Boga zabijając niewiernych, bo tak cie uczyli duchowni, po latach nagle przychodzi otrzeźwienie w twoim umyśle i otworzyłyby ci się oczy i powiedziałbyś tak:

CO JA TAKIEGO NAROBIŁEM, JAKĄ KRZYWDĘ WYRZĄDZIŁEM RODZINOM POKRZYWDZONYCH NIGDY SOBIE TEGO NIE DARUJĘ, JAK MOGĘ TO NAPRAWIĆ?
CO ONI MUSZĄ CZUĆ, CZY BĘDZIE MI TO KIEDYKOLWIEK PRZEBACZONE

Jest w tym dużo racji z wyjątkiem jednego szczegółu.
Uważam, że nie byłbym w stanie nikogo zabić. Pod wpływem emocji nawet nie jestem w stanie a co dopiero na spokojnie, w imie czegoś?
Nawet gdybym w Boga nie wierzył, itak bym nie zabił, to tak wstrętne uczucie mieć żywego człowieka przed sobą i go zabijać.
Odpowiedz
#48
[Obrazek: image.jpg]

"Wobec nas".
Heh dobre.
Piotr Zimbarder myśli, że on jest częścią ludzi z forum Henryka, bo napisał tam dwa posty.
Na dodatek myśli, że zarzuty stawiane Henrykowi, dotyczą także jego.
Nie mam słów na tego człowieka.
Chłopie, NIKT wobec Ciebie zarzutu zadnego nie postawił, bo zwyczajnie NIKT sie Tobą nie interesuje.
Nikt Cie nie zna i nie jesteś nikim ważnym.
Przestań wkońcu syfić Henrykowi na forum!
Źle mi sie robi gdy czytam Twoje bezsensowe posty.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości