Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
11 pytań
#11
@aga

Uważasz że obietnice zapisane w Psalmie 103 dotyczą przyszłego życia, które będzie wolne od śmierci, cierpienia, trosk i etc. ? To wtedy  o jakim czasie mówi obietnica w Apokalipsie 22;1-5 ?
Moje pytanie jest skupione właśnie na tych dwóch obietnicach. Bo w przyszłej rzeczywistości w której będzie powszechny dostęp do drzewa życia, istnieć już będzie TYLKO  JEDEN  WARUNEK  uzdrowienia, czyli Boża Łaska. Gdyż wiara będzie już niepotrzebna (patrz 1 Kor 13). Jak widzisz ten mój wniosek ?

Nie wiem co rozumiesz poprzez stwierdzenie „ bo jednak
warunek to warunek  „
w kontekście konieczności posiadania wiary przez osobę proszącą o uzdrowienie.

Z pewnością opacznie mnie rozumiesz skoro  NIBY wnioskuję że nadprzyrodzone wydarzenia, takie jak przykładowo w linku jaki zamieściłaś, są nieprawdziwe. Nie podważam prawdziwości żadnego świadectwa. Tylko trzeba pamiętać o możliwości DWÓCH  ŹRÓDEŁ każdego spektakularnego wydarzenia...Bo chyba zgodzisz się z tezą że nie każdy cud jest od Boga ?
Przy okazji tych nadzwyczajnych wydarzeń (w większości przypadków) towarzyszy „upadanie w Duchu” tutaj chyba też masz takie same wiadomości ? Ten aspekt chciałbym rozwinąć nieco szerzej, później.

Chyba rozumiem Twoje podejście, które dosadnie wyrażasz w tym zdaniu „ Ale czy Bóg nie chce wyleczenia wszystkich? No chyba chce, tak samo jak chce, żeby wszyscy się nawrócili. „
Ale niestety jest ono błędne. Dlatego że uzdrowienie tego ziemskiego ciała nie jest zawarte w odkupieniu...ten wątek też następnym razem i pomocne byłoby zadanie pytań z Twojej strony ?

Czy zdajesz Sobie sprawę że stawiasz sprzeczne tezy (przynajmniej ja tak rozumiem) ? Bo piszesz  „ Więc ja wierzę w to, że Bóg chce uzdrowić wszystkich ludzi - nawet i teraz  „ ORAZ „Bóg może działać jak chce, a może przecież każdego uzdrowić , jeśli chce.    „
To więc Bóg CHCE  czy  MOŻE uzdrowić już teraz wszystkich ludzi ???
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#12
No widzisz ,Kalebie, takie rozmowy stają się już trochę bez sensu choćby co do ostatniego

Twego pytania :

"To więc Bóg CHCE czy MOŻE uzdrowić już teraz wszystkich ludzi ??? "

bo będziemy bawić się w filozofię typu: czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie byłby w stanie podnieść?

Bóg "może" i "chce" , ale sam się ogranicza , chocby z powodu wolnej woli, jaką dał człowiekowi, choć

nawet niektórzy chrześcijanie twierdzą, że coś takiego jak wolna wola też nie istnieje.

Nie wiem, czy wgłębianie się w to przyniesie nam jakąś korzyść i czy nie lepiej posłuchać rady Kaznodziei:

"Pisaniu wielu ksiąg nie ma końca, a nadmierne rozmyślanie męczy ciało.

Wysłuchaj końcowej nauki całości: Bój się Boga i przestrzegaj Jego przykazań"

Dlatego też napisałam to zdanie:

"A jeśli dojdziemy do wniosku, że Bóg teraz wszystkich nie uzdrowi, to przestaje być aktualne to,

że nie mamy, bo nie prosimy?"

- mając na uwadze praktyczną teraźniejszość, bo co i jak będzię w przyszłości, to nie wiemy,

bo widzimy to jakby w zwierciadle -wówczas ujrzymy twarzą w twarz, teraz nie.

Dlatego nie lubię takich rozmów, bo chyba nic mi nie dają.

Piszesz:"Dlatego że uzdrowienie tego ziemskiego ciała nie jest zawarte w odkupieniu".

I to oczywiscie ma praktyczne znaczenie. Tylko jakie to za sobą wnioski pociąga,

bo przecież Bóg i to ciało uzdrawiał. Czy robił to tylko w wymiarze znaku albo

żeby ulżyć ludziom w cierpieniu?A przecież wiesz, że niektórzy w ogóle nie wierzą, że Bóg

teraz uzdrawia i to Twoje zdanie bardzo by im pasowało do uzasadnienia swych poglądów.

A co do ciała obecnego i przyszłego, to wcale nie jest to takie proste, bo pytanie jest,

czy np. Jezus mógłby nie umrzeć, bo był czysty i grzechu nie popełnił. Niektórzy mówią,

że miał ciało grzechu odziedziczone po Marii, ale że grzechu nie popełnił,więc mógłby żyć wiecznie.

Niektórzy mówią, że miał ciało z nieba bez grzechu. A cóż dokładnie znaczy to "ciało uwielbione"

o którym mówi Biblia? A katolicyzm mówi nawet o tym , że Maria już niepokalanie poczęta była.


Każdy może wierzyć , jak chce, co do uzdrowień.Różne rzeczy czytamy o chorobach, a to, że np.

szatan związał jakąś osobę i ona cierpi już 18 lat, gdzie indziej czytamy, ze choroba nie była z

powodu grzechu ale dla chwały Bożej,a gdzie indziej, że przyszła np. na Hioba jako próba.

Jeśli Jezus Chrystus zapłacił już na krzyżu za nasz grzech, to dlaczego dalej umieramy?

Mimo tego, że mamy Ducha Świetego, to jednak Paweł mówi, że teraz widzimy w zagadce.

A o przekonywaniu Ducha też czytamy w kontekście grzechu ,sprawiedliwosci i sądu...

Zmęczyłam się.

Tak, szukam głębi, ale nie chcę też za bardzo zagłębiać się w rzeczy, gdzie wnioski ostateczne

i tak będą niejednoznaczne i ostatecznie też w niczym mi nie pomogą.

Ja jestem "wyznawczynią" kierowania się sumieniem i przekonaniem, choć wiem, że i ono też może się

mylić, ale jednak napisano , że ci którzy wbrew niemu postępują grzeszą.

Dlatego też szanuję i tych, którzy nie wierzą w obecnym czasie w uzdrowienia, jeśli im w tym

sumienie przeszkadza. Natomiast jednoznacznie i zdecydowanie występuję przeciwko tym, którzy

nie wierzą w uzdrowienia obecnie, a o tych co wierzą mówią, że to odstępcy i fałszywi chrześcijanie,

tak jak robią to świadkowie Jehowy.

Słowo Boże miało dojść do chrześcijan nie tylko jako Słowo, ale miał się objawić też i Duch i moc,

aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej(1Kor 2:4,5)

Tam też Paweł mówi, że jego głoszenie nie odbywało się w przekonywujących słowach mądrości.

Owszem sam Paweł wyjaśniał i trudne zagadnienia, ale jak czytamy u Piotra wielu się o te trudne

zagadnienia potknęło ku własnej zgubie. A i sam Paweł pisze o niekończących się sporach, które

nie służą dziełu zbawienia, które jest z wiary.

Mając to na uwadze,chciałabym na razie z tej dyskusji się wyłączyć, ale jeśli zechcesz napisać

o tym, o czym wspomniałeś, to chętnie przeczytam i może nawet się wypowiem.

Serdecznie Cię pozdrawiam, Agnieszka

Witaj Cyprianie!

Przede wszystkim to, żeby być uzdrowionym, to najpierw trzeba być chorym.

A oczywiscie, że i człowiek, który zachorował, może nawrócić się do Boga.

Jesli widzi, że jego choroba jest np. bezpośrednim następstwem jego złego

postępowania(np. picia alkoholu), to może dojść do mocnego przeświadczenia,

że Bóg powiedział, że: "co człowiek sieje, to i żąć będzie" i może to zapaść

w jego serce i do nawrócenia prowadzić.

Przecież funkcją zakonu miało być pokazanie człowiekowi duchowej choroby - grzechu,

który sprowadzał i niemoc i choroby i smierć.

Więc uzdrowienie jako znak, ma tak naprawdę pokazać Bożą moc i skłonić człowieka

do głębokiego wniknięcia w siebie, aby zastanowił się on przede wszystkim nad uzdrowieniem

ducha.

Jezus mówi: "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli".

Bo choroba ducha każdego z nas dotyka i tak naprawdę każdy widzi , że jest duchowo chory

i jeśli by tylko chciał, to może się z tym zmierzyć i wtedy musi uznać, że jest chory

z powodu grzechu i tylko Bóg może Go uzdrowić.

Więc znaki i cuda widzę tu m.in. jako zachętę dla ludzi, żeby w końcu stanęli z sobą twarzą w twarz

i w końcu prawdziwie zaczęli szukać Boga, żeby się z Nim pojednać.

"Za dobrego byłby ktoś w stanie umrzeć, ale za sprawiedliwego, już nie za bardzo".

Dziwne jest to stwierdzenie, ale ja widzę w tym to, że dobroć "zmiękcza" serce.

Jesteśmy bardziej skłonni kochać tych , którzy nam dobro czynią.

Bóg też nam wielką łaskę okazuje, czyniąc nam dobro. Jednak wysoko jakby stawia tych, którzy uwierzyli,

choć nie widzieli. Bo wiara jest wyrazem sprawiedliwości, gdyż sprawiedliwe rozsądzenie

i zbadanie rzeczy prowadzi nas do jedynego prawdziwego wniosku - że Bóg istnieje.

Sprawiedliwość dochodzi do wniosku, że jest Bóg i jej owocem jest wiara.

Tak można sobie podzielić ludzi na kilka grup: tych,

co nie widzieli i nie uwierzyli,

co nie widzieli i uwierzyli,

co widzieli i nie uwierzyli

i tych, co widzieli i uwierzyli.

Grecy szukali mądrości, a Żydzi cudów. Ci Żydzi przecież cuda Boże widzieli, a nie uwierzyli.

Straszne to jest bardzo, bo w najgorszej grupie się postawili, dlatego też takiej kary doświadczyli

jak żaden inny naród. A Paweł mówi o karze i chwale, że utrapienie spadnie na duszę każdego człowieka,

który czyni zło, ale najpierw na Żyda.

Ci Żydzi proszą jednak:"daj nam oglądać cuda,jak w dniach,gdy wychodziłeś z ziemi egipskiej"(Mich:7:15).

Jak wiemy, ludzie są w stanie poznać Boga, jeśli tylko chcą, bo przecież jego moc, bóstwo i mądrość

jest widziana w Jego dziełach, tak że żaden niewierzący nie ma wymówki.

Ale ludzie są słabi i przewrotni i rzadko kto ma w sobie tyle mocy i zaparcia, żeby wszystko zbadać,

sprawiedliwie osądzić i tak przyjść do Boga. Dlatego właściwie wołamy "pomóż niedowiarstwu naszemu".

I po to nam jest Duch Święty, a Duch daje , jak chce, a kiedy trzeba działa i poprzez znaki i cuda

i uzdrowienia...

Nasze uzdrowienie tu na tym świecie przecież nie jest celem samym w sobie, bo wszystko, co Bóg robi,

to robi ku dobremu dla nas, ku wzrostowi i osiągnięciu wymiarów Chrystusowych, a czasami dla nas

lepsza jest choroba niż zdrowie. Ale gdy już czegoś się nauczylismy, już pojęliśmy i zrozumieliśmy

i choroba spełniła już swą rolę, to czyż nie lepiej być uzdrowionym?

Tak Bóg mówi:"błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli", ale też mówi o tym, że niektórzy

wierzą, ale drżą, a jak ktoś się boi , to nie jest doskonały w miłości.

Biblia mówi o dojściu do wiary równie doskonałej , jaką mieli apostołowie, wiary czynnej w miłości,

a myślę że do takiej wiary tylko dobroć Boża prowadzi. Tak w każdym razie stwierdzam po moich

przeżyciach. Dawno uwierzyłam w Boga, zdobyłam jakąś tam wiedzę, utwierdziłam się w prawdzie,

ale brak mi było miłości. A ona się zrodziła z Bożych dotknięć i cudów, z nadzwyczajnej dobroci,

którą mi Bóg okazał.


Ja porównałabym chorobę z funkcją zakonu - pokazywania, że jesteśmy grzeszni.

Cierpienie zmusza nas do mierzenia się z Bogiem,wtedy często też na niego pomstujemy, że

coś takiego na nas spuścił. W dobrobycie i zdrowiu zazwyczaj się o Boga nie pytamy,ale w cierpieniu

Bóg otwiera nasze ucho.

Uzdrowienia są raczej dla ludzi, którzy do nich dojrzeli, gdy choroba otworzyła im ucho, ale

mogą i być dla ludzi niewierzących, żeby stać się wyzwaniem dla dociekania o Bogu i uwierzenia.

A jak popatrzymy na Hioba, to widzimy, że Bóg chorobę odjął, gdy próba się skończyła.

Wielu mówi, że chrześcijaństwa nie należy mylić ze "starotestamentowym" błogosławieństwem

"ziemskim" dla tych, którzy przestrzegali zakonu. Ale jednak funkcja choroby, kary, niedostatku

jest podobna jak w Starym Testamencie, to są często " narzędzia uświadamiania".

Jednak jak człowiek już uświadomiony i trwa w tym, co dobre, to po co ma cierpieć "niepotrzebnie".

Przytoczę już poruszany fragment z Jakuba, że jeśli ktoś między wami choruje, to niech przywoła starszych,

niech się modlą, a modlitwa płynąca z wiary uzdrowi go.

Czy my czytamy, że jak ktoś choruje,to ma cierpieć w cichości i uznawać, że taka jest wola Boża,

czy jednak wola Boża jest inna, czyli że chce On uzdrowienia cierpiącego?

Bardzo serdecznie Ciebie pozdrawiam, Agnieszka
Odpowiedz
#13
Witaj Kaleb,

Aby nieco zawęzić przedmiot dyskusji chciałbym zadać Ci pytanie, na które odpowiedz Tak, Nie lub Nie wiem. Dodatkowo napisz komentarz i uzasadnienie swojej odpowiedzi.
Dla prostoty pytanie dotyczy wyłącznie chorób fizycznych. Nad innymi przypadkami też się możemy zastanowić ale nie wszystko naraz.

Pytanie więc brzmi:

Czy w dzisiejszych czasach Bóg uzdrawia chorych, o których w imieniu Jezusa Chrystusa modlą się ludzie wierzący?

Nie chodzi mi o to czy Bóg uzdrawia wszystkich chorych, o których modlą się ludzie wierzący tylko czy w ogóle takie uzdrowienia według Ciebie mają miejsce w dzisiejszych czasach?
Odpowiedz
#14
(10-01-2016, 11:19 AM)Admin napisał(a):  Witaj Kaleb,

Aby nieco zawęzić przedmiot dyskusji chciałbym zadać Ci pytanie, na które odpowiedz Tak, Nie lub Nie wiem. Dodatkowo napisz komentarz i uzasadnienie swojej odpowiedzi.
Dla prostoty pytanie dotyczy wyłącznie chorób fizycznych. Nad innymi przypadkami też się możemy zastanowić ale nie wszystko naraz.

Pytanie więc brzmi:

Czy w dzisiejszych czasach Bóg uzdrawia chorych, o których w imieniu Jezusa Chrystusa modlą się ludzie wierzący?

Nie chodzi mi o to czy Bóg uzdrawia wszystkich chorych, o których modlą się ludzie wierzący tylko czy w ogóle takie uzdrowienia według Ciebie mają miejsce w dzisiejszych czasach?

Oczywiście że w tym doczesnym świecie Bóg przejawia Swoją Łaskę wyrażającą się w uzyskaniu poprawy kondycji ciała. Sam jestem tego dowodem, mówiąc precyzyjniej to chodzi o zniknięcie ostróg w piętach mojej Żony i nagła poprawa zdrowia naszych małych dzieci.
Jednak ciągle (bynajmniej ja osobiście) mam na uwadze to co zapisał apostoł :
„  Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku  dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie.   „
[ 2 Kor 4;17-18 BT].
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#15
Ojciec Witko przestrzega przed .... niewiarą. Potężną siłą złego!

http://www.fronda.pl/a/ojciec-witko-przestrzega-przed-niewiara-potezna-sila-zlego,63829.html
Odpowiedz
#16
(11-01-2016, 09:54 PM)aga napisał(a):  Ojciec Witko przestrzega przed .... niewiarą. Potężną siłą złego!

http://www.fronda.pl/a/ojciec-witko-przestrzega-przed-niewiara-potezna-sila-zlego,63829.html

Przeczytałem ten artykuł, ale powiem, że mam mieszane uczucia. Zgadzam się z ogólnym przesłaniem, czym może być niewiara i jak bardzo jest destrukcyjna.

Cytat:...
I rzeczywiście możemy doświadczać Bożego miłosierdzia, stawać się ludźmi zdrowymi i wolnymi, ale jeśli w to nie wierzymy, Bóg staje się bezsilny i nie uzdrowi człowieka choć tego pragnie.
...


Nie zgadzam się z tym sformułowaniem (podkreślone). Tu nie chodzi o tak pojmowaną bezsilność moim zdaniem, tylko właśnie o wiarę. Niepotrzebne jest to określenie. Rzeczywiście było tak, że:

Cytat:BW - Marka 6:1-6

(1) I wyszedł stamtąd, i udał się w swoje rodzinne strony, i szli za nim uczniowie jego.
(2) A gdy nastał sabat, zaczął nauczać w synagodze, a wielu słuchaczy zdumiewało się i mówiło: Skądże to ma? I co to za mądrość, która jest mu dana? I te cuda, których dokonują jego ręce?
(3) Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, i brat Jakuba, i Jozesa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nim.
(4) A Jezus rzekł im: Nigdzie prorok nie jest pozbawiony czci, chyba tylko w ojczyźnie swojej i pośród krewnych swoich, i w domu swoim.
(5) I nie mógł tam dokonać żadnego cudu, tylko niektórych chorych uzdrowił, wkładając na nich ręce.
(6) I dziwił się ich niedowiarstwu. I obchodził okoliczne osiedla, i nauczał.

Jest też taka sytuacja, gdy człowiek mówił, że wierzy, ale też prosił by pomóc jego niedowiarstwu.

Cytat:BW - Marka 9:22-24

(22) I często go rzucał nawet w ogień i wodę, żeby go zgubić; ale jeżeli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam. (23) A Jezus rzekł do niego: Co się tyczy tego: Jeżeli coś możesz, to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego.
(24) Zaraz zawołał ojciec chłopca: Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu:

Choroba jest zła i wynika z tego, co się stało w Edenie.
Ale nawet ta zła rzecz może się przyczynić do zmiany człowieka,
bo coś zrozumiał, gdy jej doświadczył. Wyobraźmy sobie bowiem kogoś,
kto prowadził zły tryb życia jako zdrowy człowiek.
Nagle zachorował i się nawrócił. Są takie przypadki, o czym już pisałem poprzednio.


Nie wszystko co nam się wydaje dobre jest dla nas dobre i nie wszystko co się nam wydaje złe jest dla nas złe.
Bóg wie, co dla nas dobre. I zna nas lepiej niż my sami. Wierzący musi się poddać woli Bożej.

Myślę, że też w związku z tym tematem chorób i uzdrawiania jakoś łączą się wersety (tak myślę, tak mi się wydaje - choć zasadniczo dotyczą czegoś innego - więc mogę się tu poważnie mylić):

Cytat:BW - Mateusza 18:8-9

(8) Jeżeli więc ręka twoja albo noga twoja cię gorszy, utnij ją i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie wejść do żywota kalekim lub chromym, niż mając obydwie ręce lub obydwie nogi być wrzuconym do ognia wiecznego.
(9) A jeśli cię oko twoje gorszy, wyłup je i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie z jednym okiem wejść do żywota, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego.

Bardzo to trudny dla mnie temat.
Jak go podjęliście, to widzę, jak wiele nie wiem.
Jestem na forum. Nie nauczam, bo jeszcze mało wiem.
Nie nauczam, tylko dyskutuję. Pisuję też na http://ewangelia.net.pl/
Odpowiedz
#17
Witaj Cyprianie!

Artykuł podałam, bo w dużej części dotyczy omawianego zagadnienia.Dodatkowo rodzi on kolejne
pytania, bo jak traktować cuda w katolicyzmie, który "tak oględnie rzecz ujmując"czasami dość
bardzo z Biblią się rozmija, ale to temat na inną rozmowę.
Wyrażenie "Bóg staje się bezsilny"należy traktować a kontekście i aspekcie.
To tak jak z określeniem, że "Bóg wszystko może".Może , bo wszystko jest poddane Jego mocy
i nic nie jest dla Niego niemożliwe, ale często nie robi, choć może,z różnych powodów.
Tak samo ze słowem "chce", które wcale nie musi oznaczać, że jako Wszechmogący zrobi to, co chce,
bo może, gdyż inne "aspekty" w danej sytuacji mają pierwszeństwo.
Jezus powiedział:"czyż nie mógłbym prosić Ojca, żeby wystawił mi więcej niż dwanaście legionów aniołów,
ale jak wtedy wypełniłyby się Pisma?"Albo gdzie indziej, jak płakał nad Jerozolimą,mówił, że chciał
ich wiele razy zgromadzić jak kokosz pisklęta pod swe skrzydła, ale oni nie chcieli.

"Bezsilność" Boża, to Jego wybór, choć oczywiście zawsze może On pomóc naszemu niedowiarstwu,
ale wydaje się, że jednak ostatecznie chodzi o to, żeby zbudować w nas silną , mocną i
niewzruszoną wiarę, której nic nie złamie.
Piotr zaczął tonąć, gdy zwątpił i pytanie "czyja była wiara", która w nim była?
Czytamy o tym, że Bóg daje wiarę i może zrobić to w nadzwyczajny sposób.
Tylko pytanie, czy On pobudza coś, co w nas jest, czy też daje nam coś, czego nie posiadamy?
A potencjał naszego mózgu jest olbrzymi, ale jak poprzestajemy na małym, to go nie wykorzystujemy.
Jak wmawia się dziecku, że jest głupie i nic nie umie, to często w to wierzy i ta jego wiara
jest przeszkodą w rozwoju.

Piszesz o zgorszeniu, żeby wyłupić sobie oko, jeśli nas gorszy.
Zastanów się jednak nad tym, co Bóg odpowiedział Mojżeszowi, gdy ten się "wymawiał", że jest niewymowny.
Bóg się spytał go, czyż to nie Bóg stworzył usta, sugerując Mojżeszowi, że da mu "wymowne" usta,
ale Mojżesz jakby Bogu nie uwierzył, więc Bóg pozwolił, żeby Aaron stał się ustami Mojżesza.

Jeśli nie potrafisz się wznieść na poziom wiary,żeby twoja ręka cię nie gorszyła, to ją odetnij,
bo lepiej bez niej wejść do Królestwa. Ten fragment w wielu aspektach można rozpatrywać.
Tu zwracam uwagę na aspekt trochę podobny jak u Mojżesza, gdzie Bóg uszanował jego opory, a może
nawet i niewiarę w to, że może on sprawnie mówić. Ale' Mojżesz dostał Aarona do pomocy, a w tym
fragmencie o zgorszeniu człowiek pozbywał się ręki czy nogi, czy oka.
Czyż nie lepiej jest zająć się "po bożemu" tym zgorszeniem bez potrzeby tracenia oka czy ręki?

Czasami "po swojemu" prosimy Boga o coś, a Bóg nawet i spełni nasze prośby, tylko czy to aby na pewno
dla nas to, co najlepsze?

Bóg zachęca do wiary, daje pomoc przy niedowiarstwie, ale my jesteśmy odporni na wiarę w Boga i Bogu
i wolimy wierzyć w niemoc.
Nikt nie przeczy temu, że przez cierpienie i doświadczenie człowiek się uczy, tylko zadajmy sobie pytanie,
gdzież jest ten kościół , o którym mówi Jakub, że jak ktoś chorował, to miał wezwać starszych i mieli się
modlić o uzdrowienie, a modlitwa płynąca z wiary miała chorego uzdrawiać?
To w końcu Biblia mówi na ten temat prawdę czy nie?
Ja na początku mego nawrócenia miałam dużo rzeczy nadzwyczajnych, ale potem stałam się jak Piotr, który
zwątpił i słuchałam różnych złych podszeptów, które bardzo mną zachwiały. Poza różnymi upadkami przyszedł
też taki czas, kiedy Bóg nie odpowiadał i doszłam do wniosku, że to próba, w której mam przypominać sobie
to wszystko, czego doświadczyłam i trzymać się tego jak kotwicy,choć noc dookoła i nie upadać na duchu.
Czasami tak jest , że i próba na nas jak na Hioba przychodzi, tylko w tym wszystkim nauczmy się rozpoznawać
z czym mamy do czynienia, żeby się nie okazywało, że to właśnie nasza niewiara jest naszym głównym problemem.

Serdecznie pozdrawiam, Aga
Odpowiedz
#18
(12-01-2016, 12:42 AM)aga napisał(a):  Czasami tak jest , że i próba na nas jak na Hioba przychodzi, tylko w tym wszystkim nauczmy się rozpoznawać
z czym mamy do czynienia, żeby się nie okazywało, że to właśnie nasza niewiara jest naszym głównym problemem.

 

Bardzo trafne spostrzeżenie !
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#19
Codziennie statystycznie ponad 400 osób w Polsce dowiaduje się że ma nowotwór złośliwy.
Rocznie jest to około 150 tysięcy osób.

Wiem, że to tylko teoretyczne rozważanie - ale jak byście/byśmy postąpili gdybyśmy byli wśród tych 150 tysięcy osób w Polsce które statystycznie usłyszą taką wiadomość w 2016 roku ??


, Czy burze, powodzie powaliłby dom, czy ostałby się bo jest zbudowany nie na piasku, ale na skale ??

, Czy mamy pewność zbawienia, czy widzimy gdzie jesteśmy bliżej każdego dnia, czy wiemy że idziemy do domu Ojca na wieczne spotkanie z Nim i Synem ??

, Czy mamy takie podejście jak apostołowie np :

Cytat:" Zgodnie z moim gorliwym oczekiwaniem i nadzieją, że w niczym nie będę zawstydzony, lecz z całą odwagą, jak zawsze, tak i teraz, uwielbiony będzie Chrystus w moim ciele, czy to przez życie, czy przez śmierć.

21 Dla mnie bowiem życie to Chrystus, a śmierć to zysk.
22 Lecz jeśli życie w ciele jest dla mnie owocem mojej pracy, to nie wiem, co mam wybrać.
23 Jedno i drugie bowiem mnie naciska: chcę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze;
24 Lecz pozostać w ciele jest bardziej potrzebne ze względu na was. " - Filipian 1:20-24 UBG



" Lecz ja o to nie dbam, a moje życie nie jest mi tak drogie, bylebym tylko z radością dokończył mój bieg i posługę, którą otrzymałem od Pana Jezusa, by dać świadectwo o ewangelii łaski Bożej. " - Dzieje Apostolskie 20:24



Cytat:" Kiedy tam mieszkaliśmy przez wiele dni, przyszedł z Judei pewien prorok, imieniem Agabos.

11 Przybył do nas, wziął pas Pawła, związał sobie ręce i nogi i powiedział: To mówi Duch Święty: Tak Żydzi zwiążą w Jerozolimie i wydadzą w ręce pogan człowieka, do którego należy ten pas.
12 Gdy to usłyszeliśmy, prosiliśmy my i miejscowi bracia, aby nie szedł do Jerozolimy.
13 Wtedy Paweł odpowiedział: Co czynicie, płacząc i rozdzierając mi serce? Ja bowiem dla imienia Pana Jezusa jestem gotowy nie tylko dać się związać, ale i umrzeć w Jerozolimie. " - Dzieje 21:10-13 UBG



" Nikt bowiem z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera. 8 Bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy, jeśli umieramy, dla Pana umieramy. Dlatego czy żyjemy, czy umieramy, należymy do Pana.


" Wiedząc, że ten, który wskrzesił Pana Jezusa, przez Jezusa wskrzesi także nas i postawi razem z wami.

15 Wszystko to bowiem dzieje się dla was, żeby obfitująca łaska, przez dziękczynienie wielu, rozmnożyła się ku chwale Bożej.
16 Dlatego nie zniechęcamy się, bo chociaż nasz zewnętrzny człowiek niszczeje, to jednak ten wewnętrzny odnawia się z dnia na dzień.
17 Ten bowiem nasz chwilowy i lekki ucisk przynosi nam przeogromną i wieczną wagę chwały;
18 Gdy nie patrzymy na to, co widzialne, lecz na to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, jest doczesne, to zaś, co niewidzialne, jest wieczne.

Wiemy bowiem, że jeśli zostanie zniszczony ten namiot naszego ziemskiego mieszkania, to mamy budowlę od Boga, dom nie ręką uczyniony, wieczny w niebiosach.

2 Dlatego w tym wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz dom z nieba;
3 Jeśli tylko zostaniemy znalezieni odziani, a nie nadzy.
4 Bo my, którzy jesteśmy w tym namiocie, wzdychamy, obciążeni, ponieważ nie pragniemy być rozebrani, ale przyodziani, aby to, co śmiertelne, zostało wchłonięte przez życie.
5 A tym, który nas do tego właśnie przygotował, jest Bóg, który nam też dał Ducha jako zadatek.
6 Tak więc mamy zawsze ufność, wiedząc, że dopóki mieszkamy w tym ciele, tułamy się z dala od Pana.
7 (Przez wiarę bowiem kroczymy, a nie przez widzenie.)
8 Mamy jednak ufność i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana.
9 Dlatego też zabiegamy o to, żeby się jemu podobać, czy mieszkamy w ciele, czy z niego wychodzimy.
10 Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za to, co czynił w ciele, według tego, co czynił, czy dobro, czy zło. " - 2 Koryntian 4:14-18, 5:1-10 UBG



,

nie mam teraz czasu na swoje odpowiedzi, ale następnym razem napiszę. Ale zachęcam was do podzielenia się swoimi odczuciami

,
Odpowiedz
#20
Podzielam Twoje spojrzenie. Generalnie chodzi o PERSPEKTYWĘ z jakiej patrzymy na to doczesne życie. Bo to wszystko co odczuwają nasze pięć zmysłów, jest przemijające, ale ludzie na serio traktujący obietnice biblijne, spodziewają się czegoś znacznie lepszego.
Dlatego te dwie poniższe obietnice determinują ową perspektywę :

„Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym. „
[Ap 2;7 BW].
ORAZ
„I pokazał mi rzekę wody żywota, czystą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka.  Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota, rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów. „ 
[Ap 22;1-2 BW]. 

Czy warto być zwycięzcą i wytrzymać próbę jaką jest to życie (nawet 100 lat) ?
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości