Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
11 pytań
#21
Miecz  napisałeś

 
Kod PHP:
Codziennie statystycznie ponad 400 osób w Polsce dowiaduje się że ma nowotwór złośliwy.
Rocznie jest to około 150 tysięcy osób.

Wiemże to tylko teoretyczne rozważanie ale jak byście/byśmy postąpili gdybyśmy byli wśród
 tych 150 tysięcy osób w Polsce które statystycznie usłyszą taką wiadomość w 2016 roku 
?? 

Czy wiesz  ze jest to PROGRAMOWANIE podświadomości   słuchających ?
oni dobrze wiedza co robia  bo to ich biznes  i wystarczy ,że rzuca  taki 'program'  to sie zapisze w podświadomosci
i ludzie  wpadaja w sidła.
Nie powinien wierzący   podawac takich 'przypuszczen'  "A CO BYSCIE zrobili " ???

Ska oni wiedza ile ludzi  zachoruje ? a wiedza  bo  sa wstanie obliczyc  ile ofiar wpadnie w sieci.
ja  zawsze przełącze na inny kanał  nie słucham  mówie 'spadaj'  .

Co do reszty   to powiem  ze  dopiero  sytuacja podbramkowa pokazuje  jak sie człowiek  zachowa.
Widziałes  ukryta kamere ?
najbardziej wpadaja w popłoch  super faceci  tacy napakowani   -dziwne  prawda ?
Odpowiedz
#22
(24-01-2016, 06:45 PM)orjo napisał(a):  Miecz  napisałeś


 



Czy wiesz  ze jest to PROGRAMOWANIE podświadomości   słuchających ?
oni dobrze wiedza co robia  bo to ich biznes  i wystarczy ,że rzuca  taki 'program'  to sie zapisze w podświadomosci
i ludzie  wpadaja w sidła.
Nie powinien wierzący   podawac takich 'przypuszczen'  "A CO BYSCIE zrobili " ???

Ska oni wiedza ile ludzi  zachoruje ? a wiedza  bo  sa wstanie obliczyc  ile ofiar wpadnie w sieci.
ja  zawsze przełącze na inny kanał  nie słucham  mówie 'spadaj'  .

Co do reszty   to powiem  ze  dopiero  sytuacja podbramkowa pokazuje  jak sie człowiek  zachowa.
Widziałes  ukryta kamere ?
najbardziej wpadaja w popłoch  super faceci  tacy napakowani   -dziwne  prawda ?

żadne programowanie ale życie, a co do statystyki to tylko statystyka, ale niestety z roku na rok ilość przypadków raka jest wzrostowa. Oby było mniej niż 150 tysięcy i wszyscy poznali prawdziwego Chrystusa.

Dlaczego nie ?? Takie pytania sprawiają, że człowiek prześwietla siebie, bada swe serce, swoją wiarę. Takie tematy są niewygodne ?? przecież uczniowie nie mają żadnej obietnicy że nie zachorują na raka czy na coś innego. Mają obietnicę zmartwychwstania, ale umrzeć możemy i na raka i nie jest to nic gorszącego - wręcz przeciwnie może być dobrym świadectwem dla innych chorujących na raka, że i w takim stanie można być uczniem Chrystusa i mieć pokój ducha, bo ma się wieczne obietnice ...

oczywiście, pisać to jedno, hipotetyczne zastanowienie się "gdybym ja zachorował to ... " - to jest coś innego, niż rzeczywisty stan, ale jak ktoś na samą myśl np o raku ma strach, przerażenie to nie jest duchowo zdrowy - nie mówię o tobie, ale ogólnie.

Powinniśmy rozważać różne życiowe burze, ciężkie zdarzenia, zamiast unikać wspominania o nich. Milczenie nie wyeliminuje ich, nie sprawi że ktoś usłyszy coś mądrego, budującego - coś co przyda mu się w jakiejś ewentualnej ciężkiej próbie, burzy życiowej

,
Odpowiedz
#23
Z wątku tego szczególnie podkreślano sprawę uzdrawiania,dlatego kilka myśli na ten temat chcę

napisać.

Polecam ten artykuł z Frondy:

Maria Vadia, znana charyzmatyczka: Widzę działanie Boga w Polsce!

http://www.fronda.pl/a/maria-vadia-znana-charyzmatyczka-widze-dzialanie-boga-w-polsce,69083.html

A kilka myśli chcę napisać w kontekście tego punktu z artykułu początkowego.

MieczDucha napisał:

-------------------------------------------------------------------------------------------------


5)
Skoro wielu uczniów Pana Jezusa Chrystusa ciężko chorowało i choruje to dlaczego mielibyśmy upaść w wierze,
gdyby również na nas przyszła ciężka a nawet śmiertelna choroba ??
Czy aktualne już nie są np te słowa : "Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej
zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie" - 1 Tesaloniczan 4:16 Biblia Warszawska.
Ewangelia sukcesu obiecująca zdrowie, bogactwa- światowe powodzenie to fałszywa ewangelia.

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Jednoznacznie chcę napisać, że i ja odrzucam tak zwaną ewangelię sukcesu, ale chcę zrobić wielkie "ale"

które się tutaj pomija i nie analizuje. Podczas gdy szukanie bogactwa i światowe powodzenie jest przez

Biblię jednoznacznie potępione, to nie tak ma się sprawa z uzdrawianiem. Zestawienie tych rzeczy z uzdrawianiem

sprawia wrażenie wręcz niepozytywne, czyli jeśli mamy odrzucić światowe powodzenie i szukanie bogactwa, to jakby

również szukanie uzdrowienia. Niektórzy mogą zaprotestować, że takie wnioski wyciągam, ale powierzchownie tak to

właśnie wygląda, że i co do uzdrawiania rodzą się niepozytywne wrażenia, jeśli w takim kontekście występuje.

Biblia jednoznacznie naucza np. w słowach Jezusa Chrystusa, że na tym świecie chrześcijanie będą mieli ucisk.

Mamy wiele przykładów prześladowania i męczeństwa.

Tylko takie pytanie, czy gdzieś naucza, że chrześcijanie będą zmuszeni poddawać się i chorobom w imię tego ucisku?

Skoro i przez choroby szatan prześladuje, to wydaje się, że tak.

Są jednak wielkie "ale" przeciwko takiemu poglądowi.

Przede wszystkim Bóg dał swemu ludowi dar Ducha świętego w postaci uzdrawiania.

Dar uzdrawiania jest dla Ciała Chrystusowego - zastanawia to, czy mamy to milczeniem pominąć?

Gdy Paweł pisze w kontekście Wieczerzy Pańskiej o wielu chorych i słabych w zborze w Koryncie, to on nie pisze,

że to jest normalny stan ucisku od szatana, on pisze,że tak się dzieje z powodu uchybień członków tego zboru.

Oni mają dary Ducha, wspomina o nich zaraz po fragmencie o Wieczerzy, ale oni są tacy, jak to opisał Jakub.

Że nie mają, bo nie proszą, a jeśli proszą to w kontekście swych pożądliwości. Ten Jakub dalej pisze do chrześcijan

nazywając ich ludźmi o rozdwojonej duszy, którzy się bratają ze światem. On też jednoznacznie powiedział, że chory

w zborze ma się zwrócić do starszych o uzdrowienie, a nie , że ma traktować chorobę jako wolę Bożą.

Po co jest ten dar uzdrawiania?

To jest kluczowa sprawa, bo choroba łączy się z grzechem. Można się przeciwstawiać takiemu poglądowi, bo i przecież

śmierć łączy się z grzechem, a umieramy. Jest jednak tu jedno "ale". Jezus powiedział, że kto w Niego uwierzy,

nigdy nie umrze. I wiemy, że Paweł pisze, ze chciałby się rozstać z życiem , żeby być z Chrystusem - co oznacza,

że po śmierci ciała, jeśli ktoś ma Ducha Chrystusowego od razu idzie do Chrystusa. Nasz ziemski namiot się rozpada,

i ciało umiera, ale nie duch, który ożywiony Duchem Bożym jest wieczny i nigdy nie umrze, jak powiedział Jezus.

Tutaj opisałam ciekawe doświadczenie człowieka, który został uzdrowiony ze stwardnienia rozsianego, jak wracał

do swego grzechu , to choroba też wracała :

http://zbawieni.com/showthread.php?tid=601&page=2

Nie zajmujemy się za bardzo tym problemem i go nie zgłębiamy, a to ważna sprawa, bo oto Jezus dał nam moc,

żeby deptać po potędzę nieprzyjacielskiej, a my z mocy nie korzystamy, choć ona jest dla nas -

bo ktoś nam wmówił, że dla nas nie jest. A kto wmówił, jeśli nie szatan, bo jeśli z przysługującej nam mocy Bożej

skorzystamy, to jego królestwo ciemności rujnujemy.

i tutaj kluczowa dygresja, o której chyba mało kto wie.

Mamy badać duchy, czy są z Boga i wszelki duch, który przeczy, ze Jezus Chrystus przyszedł w ciele, z Boga nie jest.

Zastanawiajace jest to, bo nietrudno jest "formalnie" powiedzieć, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele,

świadkowie Jehowy też się pod tym podpiszą. kluczem jest jednak tu "zasada podstawiania" i imlikacja, co to oznacza,

że Jezus przyszedł w ciele? Ano sam Jan w swoim Liście(1 Jana 3:8,9,10) pisze, że :"kto popełnia grzech, z diabła jest,

a Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie, kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia......"

Że Jezus przyszedł w ciele oznacza, że ofiarą ze swego ciała, które wydał za grzech, potępił grzech w ciele,

a to oznacza, że zniweczył dzieła diabelskie. Jeśli ktoś jest prawdziwie w Chrystusie, to szatan go tknąć nie może

i człowiek ten ma już Bożą pieczęć Ducha i ten, który jest z Boga zrodzony, strzeże go i zły nie może go tknąć(1Jan5:18).

Każdy więc, kto twierdzi, że tu na tym świecie nie możemy pokonać grzechu, mówi z podszeptu złego ducha. Tak jak np.

uczą świadkowie Jehowy, że na pokonanie grzechu i dojście do doskonałości będzie czas dopiero w 1000-letni Królestwie -

to nie jest Boża prawda, ale to mówi duch, który nie chce uznać, ze ciało Jezusa złamało moc szatana nad nami, bo

jakby duch przyznał, jaka implikacja wynika z tego, ze Jezus przyszedł w ciele, to pokazywałby jak złamać jego moc.

I tu rzecz następna. Jak to jest możliwe, że "ciało Chrystusa", którego On jest Głową, gdy właśnie dał ciało swoje

na potępienie grzechu, może dalej grzeszyć?

Jak to też jest możliwe, ze Ciało Chrystusowe może być chore?

Dziwne to, bo o Jezusie nie czytamy, że był chory, nie czytamy też, żeby za bardzo chorzy byli uczniowie Chrystusa,

którzy z Nim Chodzili?

Uczniowie często cierpieli dla Chrystusa, ale żeby to cierpienie było związane z chorobą, to jakoś o tym Biblia nie

za bardzo mówi...

Kolejna istotna sprawa. Napisałam o zasadzce szatańskiej w postaci zaciemniania prawdy o tym, co znaczy, że Jezus

Chrystus przyszedł w ciele i o tym, że uzdrawianie podaje się w kontekście szukania bogactwa i światowego życia.

I kolejna zasadzka szatana, której ja uległam.

Patrzyłam na Benny Hinna, czytałam książki Josepha Murphiego i choć na początku w to na krótko "weszłam",

to potem doszłam do wniosku, że Benny Hinn w nieprzyzwoity wręcz sposób się bogaci, wiele z jego cudów wygląda

na sztuczki, a Joseph Murphy używa wiary do zaspokojenia swych życzeń i pożądliwośći.

I owszem, to w zasadzie prawda, tylko ja tę "prawdę" rozciągnęłam właściwie i na uzdrawianie przez inne osoby,

już nie badając szczegółowo, czy i w ich przypadku tak się rzeczy mają.

To zasadzka bazująca na naszym doswiadczeniu, które tworzy schemat i chce już wszystko mierzyć według miarki,

jakiej doświadczyliśmy.

Pismo mówi o chrześcijanach, że uważani byli za sektę, której wszędzie się przeciwstawiano.

Myślę, że w obecnych czasach to właśnie uzdrawianie jest często tym kamieniem zgorszenia.

Można poczytać komentarze pod artykułem o Marii Vadii typu:

"Od kiedy to baby prowadzą rekolekcje ? Chyba tylko w heretyckich sektach."

"Kamień zgorszenia", który wykorzystuje szatan, bo wie, co może stracić, jeśli chrześcijanie wezmą moc,

która im jest dana.

Nie sądźcie jednak z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie!


Podałam kilka zasadzek szatańskich, powinny nam być bardzo dobrze znane, mówi Pismo, dla większości jednak

znane nie są.
Odpowiedz
#24
(03-04-2016, 06:36 PM)aga napisał(a):    Skoro i przez choroby szatan prześladuje, to wydaje się, że tak.
[...]
Gdy Paweł pisze w kontekście Wieczerzy Pańskiej o wielu chorych i słabych w zborze w Koryncie, to on nie pisze,

że to jest normalny stan ucisku od szatana, on pisze,że tak się dzieje z powodu uchybień członków tego zboru.
[...]------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak to też jest możliwe, ze Ciało Chrystusowe może być chore?

Dziwne to, bo o Jezusie nie czytamy, że był chory, nie czytamy też, żeby za bardzo chorzy byli uczniowie Chrystusa,

którzy z Nim Chodzili?

Uczniowie często cierpieli dla Chrystusa, ale żeby to cierpienie było związane z chorobą, to jakoś o tym Biblia nie 

za bardzo mówi...

Masz bardzo obszerne i wielowątkowe wpisy...dlatego odniosę się tylko do   powyższych myśli.

Bóg jest sprawcą dobra i zła, jest Panem wszystkiego, wszystko kontroluje i nic nie dzieje się bez Jego wiedzy. Tak więc Szatan który faktycznie ma sporą moc, jest tylko wykonawcą Bożych poleceń. Sam od siebie niczego nie jest w stanie czynić. No chyba że masz co innego na myśli ?

Naprawdę Biblia nie mówi o tym że uczniowie Jezusa Chrystusa nie chorowali ??? a to poniższe na co wskazuje ???

„ Bym się więc z nadzwyczajności objawień zbytnio nie wynosił, wbity został cierń w ciało moje, jakby posłaniec szatana, by mnie policzkował, abym się zbytnio nie wynosił. W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie.  Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa.  „
[2 Kor 12;7-9].
Wiem że są różne domniemania czym był cierń w ciele apostoła Pawła. Ale nikt nie zaprzeczy że miał chore oczy.

„  Samej wody już nie pij, ale używaj po trosze wina ze względu na twój żołądek i częste twoje niedomagania. „
[1 Tym 5;23].
Podobnie i to zalecenie starszego brata w wierze wskazuje jednoznacznie iż Tymoteusz też był chory fizycznie.
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#25
  Witaj Kalebie!

 Napisałeś:
Cytat:Masz bardzo obszerne i wielowątkowe wpisy...dlatego odniosę się tylko do   powyższych myśli.

 Przecież nie musisz się nawet w ogóle odnosić do tego, co napisałam. Każdy w wolności odnosi się do tego, co chce - no chyba, że ktoś domaga się wyjaśnienia co do nadziei naszej.

 Piszesz
Cytat: Naprawdę Biblia nie mówi o tym że uczniowie Jezusa Chrystusa nie chorowali ??? a to poniższe na co wskazuje ???

 Ja zaś napisałam :


Cytat:nie czytamy też, żeby za bardzo chorzy byli uczniowie Chrystusa,


którzy z Nim Chodzili?

 Wyrażenia "za bardzo" użyłam dlatego, że Biblia wspomina właśnie o tych sytuacjach, które przytoczyłeś.

 Ale powiem wprost i bez ogródek,dlaczego o tym wspomina, mam nadzieję, że się nie zgorszysz prostotą mej wypowiedzi.

 Biblia o tym wspomina m.in., aby niektórzy w tym znaleźli  swój kamień zgorszenia.

Tak samo jak Biblia mówi, że "kto się z Boga narodził, nie grzeszy" , a my widzimy takiego Piotra, który dopuszcza się grzechu obłudy odsuwając się od chrześcijan z pogan.

Proste pytanie: ilu ludzi wierzy Biblii, że kto się z Boga narodził nie grzeszy?

Celowo w moim poprzednim poście nawiązałam do tego, co to znaczy, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, bo niestety ale duch podpowiadający wielu chrześcijanom mówi im , że Jezus jednak w ciele nie przyszedł, bo oni nie wierzą, że w ich ciele tu na ziemi może być złamana moc szatańska. Tworzą masę różnych teorii,żeby jakoś to usprawiedliwić, że dalej grzeszą.
Zamiast się zająć wiarą, to tworzą jakieś budowle usprawiedliwiające ich niewiarę.

To samo jest z uzdrawianiem; wielu mówi, że skończyło się wraz z pierwszymi apostołami albo istnieje, ale jest niezwykle rzadkie...

W Biblii mamy wiele pozornych sprzeczności i one służą temu samemu celowi, o którym wspomniałam powyżej, czyli żeby stały się kamieniem potknięcia, bo zrażenie się powierzchownością i nie badanie, jak naprawdę się rzeczy mają, jest oznaką niesprawiedliwości.
Tak gorszono się Jezusem, że np. uzdrawia w sabat.

Jest też inna rzecz, która nazywa się" głębokości Boże", a jest dla tych, którzy już według ciała nie sądzą, ale Duch święty, który te głębokości Boże bada, odpowiada tym, którzy pytają o rzeczy ukryte.

Na przykładzie ciernia Pawłowego to wyjaśnię.
Najpierw jednak uwaga, że wielu chrześcijan, do których Paweł pisze , chorowało, ale wszystko wskazuje na to, że z powodu swojej niewiary....nawet do Tymoteusza Paweł napisał, żeby ten na nowo rozpalił w sobie dar, który dostał przez nałożenie rąk.
Piotr pisze o zaleceniach, co robić, aby nigdy się nie potknąć(2List 1....10). Paweł o zbroi Bożej, aby uniknąć pocisków szatana.
Jeżeli nie trwamy w Chrystusie, a mniemamy, że stoimy, to możemy się potknąć.
Więc m.in. na zasadzie , że wyjątek potwierdza regułę, nie wyciągajmy już wniosków, że nie ma reguły.
Reguły są, a mówią,że dla nas jest i życie bez grzechu i uzdrowienie.

Teraz co do Pawła.
Jak przeczytasz kontekst jego ciernia, to o chorobie tam akurat mowy nie ma.
1Kor. 11:23- 27 ; 12:10. Przeczytasz tam o biczowaniu, więzach , głodzie, nagości,zniewagach.

W 4.Mojżeszowej 33:55 przeczytamy, że narody niewypędzone przez Izrael będą jak ciernie dla ich oczu i jak kolce w ich bokach.

A o Pawle, żeby z nadmiaru objawień za bardzo się nie wynosił wbity został kolec w jego bok, jak posłaniec szatana.

Otóż to, cóż jest szczególnym zagrożeniem dla tych, którzy zostają królami i dziedzicami Królestwa?

 Wyniosłość z tym związana. Paweł mówi, że "we wszystkim jest doświadczony".

Ale jak wchodzimy w rzeczy dla nas nowe, no to dopiero wtedy patrzymy na siebie , jak na to reagujemy.

Wielu ubogim się wydaje, że nie są materialistami, ale jak jakimś trafem do pieniędzy dochodzą, to się dopiero w praktyce

okazuje, że się mylili. Piotr też powiedział, że pójdzie za Jezusem na śmierć, a zamiast tego się go zaparł.

Człowiek poznaje siebie w próbie i w konkretnej sytuacji a nie w teorii.

Szatan doprowadził Jezusa na krzyż, ale przez to swoje własne królestwo podkopał.

Bóg pozwolił, żeby szatan Pawła policzkował, ale dzięki temu Paweł się pychy ustrzegł.

A skoro szatan już na tym świecie  zaistniał i pewne wyzwania Bogu zrobił i o pewne rzeczy oskarżył, to rozprawa sądowa się toczy,

w której to , chcąc nie chcąc, uczestniczymy.

Szatan też do Boga przychodzi i chce, żeby przesiewać Boże dzieci.

Ale o Bogu powiedziano, że Bóg nikogo nie kusi. Bóg daje próby, żeby się okazało, że człowiek jest wierny i sprawiedliwy, ale Bóg wyjaśnia te

próby, mówi po co są i dlaczego Bożego przykazania nie wolno przekraczać i jakie będą tego konsekwencje. Bóg robi to dla dobra

ludzi, aby to ludziom dało życie. Szatan przychodzi , aby zabijać.

O szatanie powiedziano, że sam z siebie czyni zło i jest ojcem kłamstwa.

Bóg mówi:"Bądź mądry synu mój i rozweselaj moje serce,
a będę mógł dać odprawę temu, który mnie lży"(Prz 27:11).

Nie wiem, dlaczego piszesz, że Bóg jest sprawcą dobra i zła?

Bo Biblia mówi, że Bóg jest dobry.
Że pozwolił ludziom cierpieć w wyniku podjętych przez Adama decyzji, to nie znaczy, że Bóg jest sprawcą zła.
Że pozwolił szatanowi zrobić, to co zrobił?
Wolność tu się kłania.

W pewnym aspekcie możemy powiedzieć, że Bóg jest sprawcą zła, takim, że na nie zezwolił.

Ale Jego istotą jest dobro , a zło istnieje tylko w wyniku pewnych konsekwencji wynikajacych z wolności , prawdy,sprawiedliwości.

Jakże niezbadane są głębokości Boże i niewyśledzone ścieżki Jego, ale na tych ścieżkach Bóg zawsze jest Dobrem,Miłością i Sprawiedliwością i Prawdą.

Taka jest moja odpowiedź.
Odpowiedz
#26
Piszesz o tym że kto z Boga się narodził nie grzeszy, a tymczasem ten sam współautor Biblii w drugim rozdziale tego samego listu na początku pisze iż jeśli ktoś zgrzeszy, to ma niezwłocznie przyjść do Jezusa. Czym innym jest grzeszenie, czyli trwanie w grzechu, a czym innym zgrzeszenie, jednorazowe. Myślę że nie odróżniasz tych słów ?
Tutaj masz odpowiedz na Twoje pytanie, ilu ludzi wierzy iż jeśli narodzili się na nowo to  już nie grzeszą. No to ja ripostuję i modyfikuję to pytanie :
Ilu wierzących dostrzega istotę ZGRZESZENIA i GRZESZENIA ?

Moim zdaniem jeśli ktoś nie uznaje że Jezus Chrystus przyjął ciało „sarks „, czyli w aspekcie fizyczności, to jest  po prostu nie wierzący. Głos jaki słyszą tacy „chrześcijanie” nie jest autorstwa Ducha Świętego !
W tym miejscu należy rozgraniczyć znaczenie słowa ciało, w naszym języku ma to jedno znaczenie, i właśnie z tego wynikają dylematy związane z opacznym rozumieniem tego określenia. Natomiast w języku greckim jest słowo „sarks „ które dotyczy wyłącznie ciała rozumianego w aspekcie fizycznym, cielesności, ciała grzesznego, starej natury. Takie też przyjął nasz Pan Jezus Chrystus, był podobny ludziom we wszystkim z wyjątkiem grzechu.
Oraz „soma „usprawiedliwione, omyte Krwią Syna Człowieczego, nowy człowiek, świątynia Ducha Świętego.
Troszkę podobnie kiedy rozpatrujemy Ciało Jezusa Chrystusa, Jego Kościół/Oblubienicę. Chrystus stanowi Głowę, a grupa ludzi tworzy Ciało.

Piszesz że tak jak regułą jest fakt nowego narodzenia i życia w wolności od trwania w grzechu. To identycznie jest z uzdrowieniem.
OTÓŻ NIE !
Odkupienie z grzechów stało się naszym udziałem, bo Chrystus Umarł w ciele sarks. Podobnie i człowiek w chwili nawrócenia umiera symbolicznie z Nim. Od tej chwili żyje w wolności od grzechu, chociaż może zgrzeszyć. Ma nową naturę, jest nowym stworzeniem/człowiekiem...Lecz nadal żyje w starym ciele. Natomiast Jezus Zmartwychwstał i otrzymał nowe Ciało, nie podlegające prawom fizycznym. Zaś ludzie jeszcze nie dostąpili zmartwychwstania. To odkupienie/zbawienie nie zostało całkowicie dokonane dla śmiertelników. Z tego prostego powodu nie można twierdzić że wolność od grzechu jest tożsama z wolnością od chorób.

Gdy chodzi o cierń w ciele apostoła Pawła, to może chodzić też o to o czym piszesz, lecz nie tylko. Bo chyba nie zaprzeczysz że miał chory wzrok ?

Na co wskazują te poniższe fragmenty ?
„  I rzekła doń jego żona: Czy jeszcze trwasz w swojej pobożności? Złorzecz Bogu i umrzyj!  Odpowiedział jej: Mówisz, jak mówią kobiety nierozumne. Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego? W tym wszystkim nie zgrzeszył Job swymi usty. „
[Hi 2;9-10].
„  Czy nie lęka się lud, gdy w mieście zabrzmi trąba? Czy zdarza się w mieście nieszczęście, którego by Pan nie wywołał?   „
[Am 3;6].
„ A gdy od Saula odstąpił Duch Pański, zaczął go trapić duch zły, też od Pana.   „
[1 Sam 16;14].
Podobnych jest jeszcze trochę. Jak więc według Ciebie należy to rozumieć ?
Moja odpowiedz jest taka że Bóg jest Panem wszystkiego, wszystko kontroluje, nad wszystkim panuje i wszystko Jemu podlega.
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#27
Kalebie!

Jak najbardziej zgadzam się z Tobą co do grzeszenia i zgrzeszenia i doskonale rozumiem,

jaka jest różnica między tymi słowami.

Jan pisze tam w swoim liście, że Bóg "oczyści nas od wszelkiej nieprawości"(1 List 1:9).

Co to znaczy? Czy że jeśli wyznamy swe grzechy, to będą one obmyte krwią Jezusa i i na dany

moment będziemy "prawi",aż do następnego grzechu(i tak w nieskończoność,aż do otrzymania nowych ciał),

czy znaczy to, że Bóg doprowadzi nas jednak tu na ziemi.

do prawdziwej świętosci, wszak do tego nawołuje :"świętymi bądźcie, bo ja jestem święty".

Jeżeli piszesz, że Jezus przyszedł w ciele "sarks" w ciele grzesznym i starej naturze, a jednak

grzechu nie popełnił, no to uczniowie Chrystusa również powinni do takiego stanu bezgrzeszności

dojść, jaki miał Jezus, chyba logiczne się to wydaje. A jeżeli odpowiesz, że Jezus jako Bóg-Człowiek

tylko mógł grzech w grzesznym ciele pokonac, to pytanie czy aby na pewno we wszystkim do nas się

upodobnił (z wyjątkiem grzechu).

A jednak Pismo mówi, że Jezus zniweczył dzieła szatańskie, a to w kontekście tego, że kto z Boga się

narodził grzechu nie popełnia(1Jana 3:8,9).

Ty mi na to odpowiadasz o moim rzekomym nierozumieniu różnicy między grzeszyć i zgrzeszyć.

No to w końcu Jezus jest Zbawicielem i Wyzwolicielem czy nie jest - wszak napisano "on zbawi lud

swój od grzechów jego". Tu na ziemi ma zbawić, czy dopiero w przyszłości?

Czytamy w ew. Jana 8:34-36:

"Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu.

35A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze.

36Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie."

A w Liście do Galatów 5:24 przeczytamy , że ci , którzy należą do Chrystusa ukrzyżowali swoje ciało

wraz z namiętnościami i żądzami. A nieco powyżej, że ludzie popełniający grzechy do Królestwa Bożego

nie wejdą.

Paweł był gotowy do wejscia do Królestwa Bożego i mówił o byciu przygotowanym w doskonałości na Dzień

Pański. W Filipian 3:12-15 mówi niby, że jeszcze nie osiągnął,ale potem dodaje"ilu tedy nas jest

"doskonałych", wszyscy tak myślmy", przez co ostrzega nas przed mniemaniem, że możemy sobie pofolgować,

bo już osiągneliśmy, wszak napisano" kto mniema, że stoi niech baczy, żeby nie upaść".

Bo to Bóg strzeże nas, że zły nas tknąć nie może, a napisane jest to w kontekście tego, że kto się

z Boga narodził , nie grzeszy.

Ty zaraz byś mi odpowiedział, że nie grzeszy w znaczeniu, że nie trwa w grzechu, ale zgrzeszyć mu się

zdarzyć może. W takim razie dlaczego jest napisane, że zły go tknąć nie może?

Pewnie odpowiesz : " na stałe tknąć nie może" - ale słowo "tknąć" jednak jakoś ze stałością sie nie

kojarzy.

I tak to np. katolicy ciągle do spowiedzi chodzą, bo uczy ich się, że są kościołem grzeszników.

A Bóg zapobiegliwie wbił kolec w ciało Pawła, aby ten nie popełnił grzechu pychy, no bo Bóg

strzeże tych, którzy się z Boga narodzili, aby grzechu nie popełniali, Bóg powiedział, że oczyści

z wszelkiej nieprawości, a czystych ochroni. Pozwolił, żeby szatan go policzkował, ale w tym

policzkowaniu chodziło o to, żeby Paweł we wszystkim był doświadczony i grzechu mogącego zrodzić

się w nowej sytuacji, uniknął

Ja doświadczyłam, że Bóg oczyszcza i strzeże. Prosiłam,żeby Bóg uwolnił mnie od grzechu ciała,

choć właściwie na dwie strony kulałam, ale kiedyś tak widząc moją niemoc przed zbliżającym się

grzechem, zawyłam w sercu z rozpaczy i zawołałam jak Piotr"Panie ratuj"! I Pan uratował, tak

trzasnęłam sobie drzwiami w palce, że wszelka ochota na jakiekolwiek grzeszenie mi odeszła -

i tak uwolnił mnie Bóg od tego grzechu, a na pręgi na paznokciach patrzyłam z wielką radością.

Zaniedbywałam sprawy czystości i domowej i osobistej i tak w końcu Boga poprosiłam, zeby

mi pomógł i żebym rzeczywiście np. codziennie poszła się umyć. Ale jak przyszło co do czego,

to sobie myślę" a już tak późno jest i jestem taka zmeczona" i dzisiaj sobie daruję.

Nagle zabulgotało mi w brzuchu i zerwałam się do toalety,ale nie zdążyłam.No i i tak umyć

się musiałam. Mogłabym się nawet i wstydzić, że to piszę, ale po to tu się jakby "obnażam",

żeby pokazać, że Bóg naprawdę i oczyszcza i strzeże. Na Boga można liczyć i on człowieka

do świętości i doskonałości doprowadzi - ale problem jest w nas, w naszej niewierze, w naszych

fałszywych założeniach, które już z góry skazują nas na niesięganie po rzeczy, które dla nas są.

To wszystko, co Bóg ze mną uczynił, ja mam ciągle przed oczami, bo takimi przykładami, jak podane

powyżej Bóg potrafi swą naukę wryć tak w serce i pamięć, że tysiące słów tego nie zrobią.

Bóg nie musi używać słów, żeby do serca przemówić, a On jest Wychowawcą doskonałym.

Możemy sobie długo pisać i tworzyć teorie, czy np. uzdrowienie tego ciała wchodzi w zakres

odkupienia czy nie, a i pewnie nawet doktorat na tym by można było na teologii zrobić,

ja jednak czytam "że wszystko jest możliwe dla wierzącego" , a Jezus zachęca :"wierzcie w Boga

i we mnie wierzcie" - i tego się trzymam i na dobre mi to wychodzi!

Co do sarks i soma za bardzo bym nie chciała się odnosić, na tym forum i nie tylko na tym już

burzliwe dyskusje w tym temacie się przewinęły. Ja wierzę, że Jezus oddał swe ciało na ofiarę

i grzech w ciele potępił, dzieła diabelskie zniweczył i przez to nas od grzechu uwolnił

i jeśli tylko w to wierzymy, to Bóg w mocy swej do stanu doskonałości nas doprowadzi.

Nieosiąganie tego jest związane z niewiarą, która zazwyczaj się wiąże ze złą nauką, która

doprowadza do unieważniania Bożych obietnic. Tak jak u Galatów, w Duchu zaczęli, a na ciele

chcieli skończyć, zamiast być dziećmi wolnej, to wmówiono im, że mają być dziećmi niewolnicy

Hagar.Dlatego też Paweł mówi, że znowu w boleści ich rodzi, dopóki Chrystus nie będzie

ukształtowany w nas(Gal 4:19).

Jeśli chcesz wierzyć,że Bóg Ci wolności od chorób nie da, bo ta np.nie jest tożsama z wolnością

od grzechu i masz na to potwierdzenie w Biblii, to tak wierz. A może wierzysz, że jak Bóg

zechce, to w swej łasce może Ci wolność od chorób da.Przecież to ostatecznie jest Twoja

sprawa. W każdym razie, każdemu się stanie tak ,jak wierzy.

Ja jednak mówię:

Zrzucajcie więzy swej niewoli, aby być dziećmi wolnymi, wszak gdzie Duch Pański, tam wolność!


Co do ostatniej kwestii poruszonej w Twoim poście, to wydaje mi się, że już odpowiedziałam.

Nie Bóg był inspiratorem tego, co się Hiobowi przydarzyło. Że Hiob mówi, że przyjmujemy

zło z ręki Boga, to nie ma na myśli, że Bóg jest zły.

Nie mam siły teraz się w to wgłębiać, ale co to ma oznaczać, co piszesz -

mam z tego wyciągać wniosek, że Bóg jest np. zły?

Na świecie pojawiło się zło, nie Bóg był jego inspiratorem, ale skoro Bóg jest sprawiedliwy,

to pozwolił tym, którzy go lżyli i oskarżali na rozprawę i udowodnienie swych racji.

Szatan zarzucił Bogu, że Hiob jest uczciwy "egoistycznie" z powodu dobra, które Bóg mu dał,

a nie dla samej wartosci uczciwości.Bóg pozwala na rozprawę, która już w ogrodzie Eden się

zaczęła w imię prawdy i sprawiedliwości. Ale to szatan jest ojcem kłamstwa, od siebie

mówi kłamstwo i czyni zło.

Nie wiem, czy Twoje pytanie może zmierza do tego, że Bóg przez zło prowadzi nas do dobra

i przez chorobę i cierpienie uczy?

Zobacz coś takiego: "Miłość drugiemu krzywdy nie czyni".

Bóg mówi , że prawa swoje wypisze na naszym sercu. Czy Bóg musi tam cały zakon z wszystkimi

przepisami wypisywać? Nie. Wystarczy, że da człowiekowi do serca miłość, a ona wszystko za

człowieka zrobi. Każdy będzie znał Pana od najmniejszego do największego i nikt nie będzie

mowił "poznaj Pana". jak masz miłość, znasz Pana!

Teraz znaleźliśmy się w świecie, gdzie pojawiło się zło i Bóg to zło uwzględnia i my jesteśmy

uwikłani w konsekwencje z tym złem związane. Możemy dać odprawę oskarżycielowi, ale on nas

nie oszczędza i przesiewa jak pszenicę.

Nie ma nieszczęścia, którego by Pan nie wywołał, a Saula trapił zły duch od Pana -

ale to wszystko jest w aspekcie.Na skutek prośby szatana się to dzieje albo człowiek

zbiera konsekwencje tego, co posiał. To nie jest zło od Pana, bo Pan jest zły, tylko

dlatego, że Bóg w imię wolności i prawdy i sprawiedliwości na to zezwolił.

Jeżeli Bóg wszystko kontroluje i wszystko Jemu podlega, to co z wolnością i naszą

wolną wolą? Dał nam obszar dla naszej decyzji i wolność ku temu.Jeżeli Bóg stałby za

naszą indywidualną decyzją, to tak naprawdę, nie my byśmy ją podejmowali, a Bóg

musiałby za nią wziąć odpowiedzialność. A jednak mówi On, że co człowiek sieje,

to i zbierać będzie.

Znajdziesz oczywiście wersety polemizujące z tym, co napisałam, ale powiem krótko tak:

Bóg naprawia to, co człowiek w ramach swej wolnej woli zepsuł, a ostatecznie i tak

wola Boża dziać się będzie....
Odpowiedz
#28
Chciałabym nieco napisać jeszcze o wyjątkach potwierdzających regułę.

W Liście do Galatów przeczytamy, 4:13,14 :

"Wiecie przecież, że z powodu choroby ciała zwiastowałem wam za pierwszym razem ewangelię. I chociaż stan mój cielesny wystawił was na próbę, to jednak nie wzgardziliście mną ani nie plunęliście na mnie, ale mnie przyjęliście jak anioła Bożego, jak Chrystusa Jezusa."

Uważam jak najbardziej, że Bóg może chorobę wykorzystać do swoich celów, ale mocno to podkreślam, że w Nowym Testamencie o chorobie mówi się zazwyczaj w kontekście niewiary.Kaleb pisze, że Bóg kontroluje wszystko, nad wszystkim panuje i wszystko Jemu podlega.Czy chce przez to powiedzieć, że my żadnego wpływu na chorobę nie mamy i mamy się z nią pogodzić, uznając to za wolę Bożą? Po co w takim razie tak wiele wypowiedzi o nieosiąganiu z powodu niewiary? Po co Bóg w takim razie ustami Pawła czy Jakuba gani chrześcijan za ich niedziałanie?
Paweł pisze , że z powodu choroby zwiastował Galatom ewangelię i jego stan cielesny wystawił ich na próbę.
Czy mamy rozumieć, że Paweł innych uzdrawiając, sam siebie uzdrowić nie potrafił. A jak to wygląda w kontekście jego zarzutów do Koryntian, gdzie tam było wielu chorych z powodu niegodnego spożywania wieczerzy Pańskiej? Czymże więc jego choroba była, bo w kontekście jego własnych słów jakby w dobrym świetle go nie stawiała.
Jak Paweł do Rzymu się wybierał, to Bóg mu wycieczki zagranicznej nie wykupił, ale go w kajdanach tam posłał. Jak Bóg zamierzał posłać Józefa do Egiptu, aby jego rodzinę przed głodem ochronić, to też mu zagranicznej wycieczki nie wykupił.
Miałam taki przypadek, że żeby Bóg do mnie kogoś z mej rodziny doprowadził, to ta osoba musiała ulec poważnej kontuzji, a operację można było tylko w moim mieście przeprowadzić. Sama bym się z tą osobą nie spotkała, bo po różnych zawirowaniach m.in. rozwodowych już z tą osobą kontaktu nie miałam. Jak na tę sytuację patrzyłam, to byłam pewna, że to dzieło Boże.
Jak najbardziej więc Bóg mógł posłużyć się chorobą , którą dotknął Pawła, żeby dotrzeć do pewnych ludzi. I wyobrażam sobie, że i jakiś chrześcijanin może zachorować np. tylko po to ,aby w szpitalu trafić na lekarza, któremu ma pomóc poznać Boga.
Na czym polegało wystawienie na próbę Galatów? Dlaczego jest mowa o wzgardzeniu i plunięciu, że oni tego nie zrobili, a przyjęli Pawła jak anioła Bożego? Wydaje się, że właśnie dlatego, że słyszeli o Pawle, że jest mężem Bożym i choć powinien być zdrowy i sam uzdrawiać, to jednak był chory - ale oni ufali, że jest jakieś wytłumaczenie tego i nie zgorszyli się nim. Ten element zgorszenia jest częsty w Biblii właśnie jako próba. To właśnie po to Jezus uzdrawiał często w sabat, aby się okazało kto uzna to za zgorszenie, a kto się nie zrazi i się zatrzyma, żeby zbadać to dokładnie. Dokładnie tak było , gdy Jezus powiedział, że uczniowie muszą jeść Jego ciało i pić Jego krew. wielu się tym zgorszyło, ale Piotr i apostołowie nie odeszli, bo choć nie rozumieli , co to znaczy, to jednak wiedzieli z kim mają do czynienia i komu zaufali i że na pewno jest jakieś wyjaśnienie. I myślę, że dokładnie tak było z Pawłem i Galatami. Oczywiście można to inaczej tłumaczyć, ale ja tłumaczę właśnie tak, bo sprawa zgorszenia - kamienia obrazy i potknięcia jest właściwie tajemnicą i mało kto ją rozumie, a jest wręcz filarem rozpoznawania...

Mojżesz wkładał rękę w zanadrze i wyciągał ją potem z trądem, choroba wykorzystana była jako znak. Hiob bez winy swojej został chorobą dotknięty, bo szatan chciał go poddać próbie. Gechazi otrzymał trąd po Naamanie. Widzimy tu różne funkcje choroby.
Choroba w przypadku chrześcijan też różne funkcje spełniać może.Ale w zasadzie jej występowanie jest w Biblii pokazywane w kontekście niewiary chrześcijan. Pierwsza jej funkcja to więc znak niewiary i niekorzystania z darów Bożych.
Bóg nie musi "uczyć" prze chorobę, ale jak ktoś nie wykorzystuje swoich darów, a chorobę już ma , to Bóg jak najbardziej i jej może użyć, żeby coś w człowieku wykształcić. Ciekawa bardzo jest sytuacja z Tymoteuszem, który niedomagał na żołądek.Paweł do niego pisze(2Tym 1:6,7),żeby on na nowo rozniecił dar łaski Bożej, którego Paweł mu udzielił przez nałożenie rąk. Ale najciekawsze jest to, co pisze zaraz potem: "albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy... Wszystko wskazuje na to, że Tymoteusz też nie wykorzystywał darów i mocy, które miał i może właśnie dlatego nie był zdrowy. Może i Paweł mógł go uzdrowić, ale może ta choroba właśnie była dla Tymoteusza wyzwaniem i nie została usunięta, żeby Tymoteusz się z nią zmagał i na niej np. wiary ku uzdrawianiu nauczył.
Jak ktoś chce, to po prostu moje wyjasnienia za naciągane uzna i dalej będzie uważał, że choroba to wola Boża, ma przecież dowody chorób Pawła i Tymoteusza, ale może zgłębi jednak sprawę tego, o co chodzi dokładnie z tym pretekstem i kamieniem zgorszenia i zastanowi się, czy może jednak próby nie przeszedł.
Odpowiedz
#29
@aga

Cieszę się że trafiłem na konkretną osobę, w znaczeniu że nie szczędzisz słów aby wyrazić Swoje myśli. Bo w takiej wirtualnej rozmowie to trzeba użyć wiele słów w tym celu. Więcej niż w realu, bo nie widzimy mimiki.

Zacznę od wyjaśnienia iż nie jestem Rzymskokatolikiem. Jestem byłym Zielonoświątkowcem, a od około 2007 roku, niezrzeszony, jako sympatyk w tej społeczności...Gdyż zauważam że pniesz w tę stronę pisząc o tym że jesteśmy omyci Krwią Chrystusa do następnego grzechu i tak w nieskończoność. Takie podejrzenie to raczej ja mógłbym mieć, z uwagi na akcentowanie znaczenia Bożej Miłości...

Niezbyt rozumiem  pytanie odnośnie przebaczenia naszych grzechów, jeśli je wyznamy ? Bo zaznaczasz że na Boga można liczyć i On człowieka ufającego/wierzącego Mu doprowadzi do doskonałości.

Zaznaczasz że nasza wiara jest kluczowa, a problemy jakie dotykają wierzących są wynikiem tylko niewiary. Że stanie się nam tak jak wierzymy.
Oczywiście że musimy mieć BOŻĄ  WIARĘ, nie ludzką. W takim sensie że to nie wiara jako taka sprawia cokolwiek, przesunięcie przysłowiowej góry. Lecz Boża Łaska, Jego przychylność. Sprawcą jest nie nasza wiara, ale Boża moc. Jest taka pieśń zespołu TGD pt. „Wiara czyni cuda „ myślę że jest to opacznie postrzegane.
Z tego co piszesz to wnioskuję iż popierasz tzw. Ruch wiary i nauczycieli :
Torben Sondegaard, Todd White, Andrew Wommack, oraz Polskich : Tomasz Kmiecik, Leszek Korzeniecki...Wymieniam tylko tych bo zapoznałem się z ich nauczaniem.

Tak więc jest  to prawda i fakt  (nie teoria) o tym że uzdrowienie tego skażonego ciała, NIE  JEST   ZAWARTE  W ODKUPIEI na Golgocie. Ponieważ nie doświadczyliśmy zmartwychwstania i przemiany naszych ciał, co przeżył tylko Jezus Chrystus. On we wszystkim jest pierwszy.

Szatan sam od siebie niczego nie jest w stanie uczynić, gdyż jest tylko stworzeniem. Tak więc wszelkie jego inicjatywy (próba Hioba i Piotra/Szymona) były tylko za przyzwoleniem Stwórcy. Myślę że podobnie dzieje się też współcześnie. Bo są gorliwi i oddani Bogu ludzie którzy przechodzą różne doświadczenia...
Przykład w tym linku :
http://kpjch.pl/kazania-rozne/138-swiadectwo-polski-job

@aga

W myśl tego co napisał nasz poeta Aleksander Fredro „Niech się dzieje wola Nieba, Z nią się zawsze zgadzać trzeba „. Każdą niewygodną dla nas sytuację musimy uznać jako Bożą wolę, bo jesteśmy całkowicie zależni od Dawcy życia, Pana życia i śmierci. Z tym że łatwo jest wpaść w skrajność, czyli fatalizm. Dlatego możemy tylko i aż usilnie i wytrwale modlić się i błagać Boga o zmianę. Nie wolno zaakceptować tego co wiemy że jest robotą Szatana, lecz jedynie tolerować. Tak więc choroba jest wolą Bożą w sensie Jego dopustu/przyzwolenia, gdyż On jest dżentelmenem i szanuje tymczasowe rządy Szatana.

Myślę że w tym co apostoł pisze w kontekście niegodnego przyjmowania Wieczerzy Pańskiej, nie chodzi tylko o chorobę ciała. Podobnie jak fragment z 1 P 2;21-25, dotyczy grzechu, choroby duszy , a nie choroby fizycznej.

Tak gwoli ścisłości faktów z 2 Tym 1;6-7 :
Apostoł Paweł nakładał ręce, lecz to nie on dał Ducha Świętego.
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#30
Witaj Kalebie!
Co do tego, czego nie rozumiesz.

"Gdyż zauważam że pniesz w tę stronę pisząc o tym że jesteśmy omyci Krwią Chrystusa do następnego grzechu i tak w nieskończoność.

Niezbyt rozumiem pytanie odnośnie przebaczenia naszych grzechów, jeśli je wyznamy ?"

Nie wiem, czy zrozumiałeś do końca, co ja napisałam. Zwróciłam uwagę, w kontekście grzeszenia i zgrzeszenia,że Jezus uwolni nas od wszelkiej nieprawości i będzie strzegł od grzechu, a to oznacza wyeliminowanie również "zgrzeszenia". Podkreślam to, bo wielu uczy, że stan doskonałości na tej ziemi nie jest dla nas osiągalny. Jak ktoś zgrzeszy to ma orędownika u Boga, ale naszym celem jest świętość i doskonałość a nie stan wiecznego upadania i podnoszenia się, a niektórzy przyjmują , że to norma. Nawet posiadając grzeszne ciało,skłaniające nas do grzechu, można je ukrzyżować, a bez nagany na Dzień Chrystusowy ma być nasz duch, dusza i ciało.
O przebaczeniu grzechów jeśli je wyznamy piszę w kontekście światłości i narodzenia z ducha. Duch narodzony w światłości jako czysty wydaje owoc światłości.Ciało niemowlęcia w Chrystusie za świętoscią zazwyczaj nie nadąża, ale czysty duch już jest sprawiedliwy i mówi prawdę, dlatego nigdy postępków ciała nie zatai, ale i serca swego ukrywać nie będzie, co na jego dnie się znajduje.To wcale nie jest taka oczywista sprawa, bo łączy się z prawdziwym narodzeniem ze światłości. Czytamy, że Jezus do wielu powie :nigdy was nie znałem.
I tu podkreślam rzecz zasadniczą : nie osiągamy świętości, bo źle kamień węgielny założyliśmy, choć może nam się wydawać, że dobrze.
Ale zastanówmy się głęboko po jakim owocu rozpoznajemy, kto z Boga się narodził. Po tym, że miłuje i jest sprawiedliwy..., ale to tylko w skrócie.
Co do wiary, to oczywiście, że jest ona łaską, tak samo jak miłość jest nam z Góry dana. Tylko że czytamy, że mamy wierzyć i to jest nakaz od Boga, to jest przykazanie. I tu jest kolejna tajemnica. To nie jest tak, że jeśli wiara jest łaską, to my nic nie możemy i mamy czekać, że może Bóg nam ją da.Jest zależność między wiarą i sprawiedliwością. Jeśli zrobisz jedno, dostaniesz drugie. Nie będę się na ten temat teraz rozpisywać, ale zasada przyczyny i skutku tu jak najbardziej obowiązuje...choć jak zawsze są wyjątki...

Co do szatana. Mormoni mówią , że grzech pierworodny musiał zaistnieć, że Bóg tak to wszystko zaplanował. Czyli stworzył też szatana, który będzie kusił, aby do grzechu doprowadzić. Jeśli Bóg wszystko kontroluje i nad wszystkim panuje, a nawet i napisano , że wszelkie ojcostwo od niego pochodzi , to znaczyłoby, że i ojciec kłamstwa, którym jest szatan również. A jeśli czytamy, że już przed założeniem świata Bóg pewne osoby do pewnych zadań wyznaczył, no to wszystko by się nawet zgadzało. Tylko że Jezus mówi, że szatan -ojciec kłamstwa mówi od siebie... Bóg dając wolność musi liczyć się z różnymi scenariuszami i jak najbardziej przewidział to , że w tej wolności niektórzy mogą mu się przeciwstawić, wszak jest mądry. Zawczasu więc wszystko przewidziawszy tak rzeczy poprowadził, aby jednak świat, który stworzył był, ostatecznie miejscem szczęśliwości i ci , którzy Boga wybierają i kochają, mimo podłożenia "nogi przez szatana",
mogli spełnić warunki, żeby mieć udział w Bożym świecie, a zrobił to przez Chrystusa.Wolność jest właściwie nieusuwalnym darem, żeby być prawdziwie "doskonałym" i szczęśliwym.........
Co do Ruchu Wiary. Ja nawróciłam się w zasadzie dzięki prostej wierze biblijnej, a jeszcze przed mym nawróceniem wiarą wymodliłam sen od Boga. Po prostu wzięłam " na tapetę" słowa, że wszystko jest możliwe dla wierzącego. Modliłam się tak długo do Boga,aż naprawdę dostałam wiarę. Snu pierwszej nocy nie dostałam, więc się na Boga obraziłam, ale dostałam następnej nocy i już wiedziałam , że wiara działa, a Bóg jest żywy. Jak się nawróciłam, to dostałam wyraźne Boże prowadzenie.
Czy popieram tych nauczycieli, których wymieniłeś ? - badam ich.
Odrzuciłam po moim nawróceniu np. Benny Hinna , choć na początku, na krótko się nim zachwyciłam.Przez wiele lat w ogóle się tymi tematami nie zajmowałam, choć , jak najbardziej wierzyłam w to, co przydarzyło się np. Sadhu Sundar Singhowi i wierzyłam , ze Bóg działa w sposób nadzwyczajny, ale i fałszywi prorocy w sposób nadzwyczajny działają.
Wysłuchałam tego świadectwa polskiego Joba.
Wiesz, ja mam za sobą życie tak wywrócone do góry nogami, że doszłam wręcz do takiego stanu, o którym Paweł pisze, że byli już pewni śmierci, aby się nauczyli polegać tylko na Bogu. Ja o śmierć się otarłam i moje doświadczenia przywiodły mnie do jedynego słusznego i prawdziwego wniosku, że żyję tylko dzięki Bogu i on mnie utrzymuje. Tak Bóg mnie utrzymuje i dba o mnie, bo jak szuka się Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, to Bóg da rzeczy potrzebne nam do życia.
Byłam w szkole Bożej, tak jak w tym świadectwie, autentycznej, prawdziwej szkole Bożej i wiem, czego Bóg mnie nauczył i jaką to ma wartość.
Piszę również, że wierzę, że Bóg się i chorobą posłużyć może, ale mówię o aspekcie tego posługiwania się chorobą.

Może nawet nie zwróciłabym uwagi na ten t.zw. Ruch Wiary,no ale Bóg mnie przywiódł do tego, żeby się nim zająć. Pozory od niego bardzo odstręczają, nauczyciele zachowują się czasami bardzo dziwnie...Ale już usłyszałam od tych nauczycieli rzeczy, które znałam tylko ja, których nikt mnie nie nauczył...
Nie lekceważę przykazania, żeby strzec się fałszywych proroków i wiele rzeczy przeciwko temu ruchowi już przestudiowałam, ale widzę taką zasadzkę szatana, żeby chrześcijanom zohydzić klejnot, ponastawiał naokoło fałszywych proroków, żeby się na ich skorupie zatrzymać
i nie pójść dalej. A skarb też ukryty był w brudnej ziemi i warstwę "zgorszenia" w imię sprawiedliwości też trzeba przebić, aby się nie okazało, że nasz kamień zgorszenia, który odrzucimy, tak naprawdę jest kamieniem węgielnym.
Wiele razy pisałam o sądzie Bożym, który się od ludu Bożego zaczyna. Pan sprawdza swe zastępy i patrzy, kto przygotowany, wszak powiedział:niech świece wasze będą zapalone, a wy przepasani. Śpiący głosu Pana nie usłyszą.
Lud Twój chętnie pójdzie za tobą
w świętej ozdobie,
gdy wystawisz wojsko swoje,
młódź twoja zrodzi ci się
jak rosa z zorzy porannej
(Psalm 110)
Bóg położył mi na sercu modlenie się za Polskę, nawet się temu dziwię, ale widzę jak wielu młodych ludzi "budzi się".
Oni widzą, jak ten świat jest zdeprawowany i zakłamany i szukają prawdy, a ta coraz częściej wiedzie ich do Boga.
Tak nieodparte mam wrażenie, że Bóg rodzi młódź swoją, a serca ojców zwrócą się do synów, bo to ci młodzi rewolucję zrobią.

Pozdrawiam Cię Kalebie serdecznie!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości