Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
11 pytań
#31
załóżmy że ktoś z was dowiaduje się, że ma nowotwór złośliwy - uważalibyście że tak się stało bo nie macie wiary ?? później załóżmy umarlibyście na niego i w godzinie śmierci też uważalibyście że nie macie wiary ??



, brak żywej, zbawczej wiary można poznać po wielu rzeczach, ale cielesne zdrowie i cielesna choroba nie są żadną oznaką duchowego zdrowia, czy duchowej choroby.


, " Byłem bowiem głodny, a daliście mi jeść, byłem spragniony, a daliście mi pić, byłem obcym, a przyjęliście mnie;
36 Byłem nagi, a ubraliście mnie, byłem chory, a odwiedziliście mnie, byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie.
37 Wtedy sprawiedliwi mu odpowiedzą: Panie, kiedy widzieliśmy cię głodnym i nakarmiliśmy cię albo spragnionym i daliśmy ci pić?
38 I kiedy widzieliśmy cię obcym i przyjęliśmy cię albo nagim i ubraliśmy cię?
39 Albo kiedy widzieliśmy cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do ciebie?
40 A król im odpowie: Zaprawdę powiadam wam: To, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, mnie uczyniliście. " - Mateusz 25:35-40 UBG ......... " A wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, powiedział: Oto moja matka i moi bracia! 50 Kto bowiem wypełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie, ten jest moim bratem i siostrą, i matką " - Mateusz 12:49-50 UBG


, uczniowie Chrystusa mogą być prawdziwymi Jego uczniami a jednocześnie być chorymi, być głodnymi, spragnionymi, nagimi, w więzieniu itd - te i różne inne cierpienia, doświadczenia, trudy spotykały uczniów Pana na przestrzeni całej historii i spotykają nadal wielu z nich. Nie ma powodu do zgorszenia gdybyśmy usłyszeli diagnozę : nowotwór złośliwy i gdyby przyszło nam umrzeć na niego. Ostatecznie wszystko w rękach Pana - my pilnujmy siebie aby być Jego ludem, Jego uczniami a wtedy nawet w momencie agonalnym np spowodowanym nowotworem umrzemy z Bożym pokojem ducha, w pewności zmartwychwstania już w nowym ciele i świecie


,
Odpowiedz
#32
MieczuDucha , zestawię Ci cztery fragmenty Biblii, Hioba 36:8-21, 1Kor 11:27-31, Jakuba 4:1-10 ; 5:13-16.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A gdy są skuci w pęta, skowani więzami nędzy, 9Wtedy wyjawia im ich sprawy i ich występki, że się wzmogły. 10Otwiera im ucho dla przestrogi i wzywa ich, żeby się odwrócili od złości. 11Jeżeli usłuchają i poddadzą się, dokończą dni swoich w szczęściu i lat swoich w rozkoszach. 12Lecz jeżeli nie usłuchają, zginą od śmiertelnego pocisku i umrą, nie wiedząc jak i za co. 13Ludzie bezbożnego serca hodują gniew; nie wołają o pomoc, gdy ich wiąże. 14Toteż ich dusza umiera w kwiecie wieku, kończą swe życie wśród nierządników świątynnych. 15On wybawia cierpiącego przez jego cierpienie i otwiera jego ucho przez utrapienie. 16Także ciebie wyrywa z paszczy niedoli na wolną przestrzeń, gdzie nie ma ciasnoty, a twój stół jest bogato zastawiony tłustymi potrawami. 17Lecz jeżeli w pełni sądzisz jak bezbożny, to cię sąd i prawo pochwycą. 18Niech cię gniew nie skusi do urągania, niech cię nie zwiedzie bogaty okup! 19Czy twój krzyk wyprowadzi cię z niedoli albo wszystkie twoje choćby jak napięte wysiłki? 20Nie tęsknij za nocą, że ludy porwą się ze swoich miejsc! 21Strzeż się, abyś się nie zwracał ku niegodziwości, gdyż z powodu niej znosisz cierpienie.

27Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. 28Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. 29Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. 30Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło. 31Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi.

1Skądże spory i skąd walki między wami? Czy nie pochodzą one z namiętności waszych, które toczą bój w członkach waszych? 2Pożądacie, a nie macie; zabijacie i zazdrościcie, a nie możecie osiągnąć; walczycie i spory prowadzicie. Nie macie, bo nie prosicie. 3Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, zamyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności. 4Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. 5Albo czy sądzicie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie chce On mieć tylko dla siebie ducha, któremu dał w nas mieszkanie? 6Owszem, większą jeszcze okazuje łaskę, gdyż mówi: Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje. 7Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. 8Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy. 9Biadajcie i smućcie się, i płaczcie; śmiech wasz niech się w żałość obróci, a radość w przygnębienie. 10Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was.

13Cierpi kto między wami? Niech się modli. Weseli się kto? Niech śpiewa pieśni. 14Choruje kto między wami? Niech przywoła starszych zboru i niech się modlą nad nim, namaściwszy go oliwą w imieniu Pańskim. 15A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone. 16Wyznawajcie tedy grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Trzy pierwsze fragmenty jednoznacznie mówią o zasadzie przyczyny i skutku. Ja widzę, że ten aspekt w zasadzie jest pomijany w dyskusji.
Bóg wszystko kontroluje i Jego wola zawsze się dzieje - więc nasza choroba jest Bożą wolą i kropka. Taki obraz, może nieco powierzchowny,ale nieodparcie wyłania się z tego , co piszesz np. Ty czy Kaleb.Może zauważyłeś to, że ja odnoszę się do argumentów dla mnie jakby niewygodnych i całościowo analizuję temat, Ty zaś jakbyś unikał tego, co Tobie jest niewygodne -czyli tego, co napisałam powyżej. A Duch wprowadza w "całą prawdę", a to tu konkretnie i ogólnie znaczy, że argumentów przeciw się nie pomija i nie unieważnia.
Umiesz analizować za i przeciw, napisałeś wiele o pozornych sprzecznościach w Biblii, ale wprost piszę, że unikasz konfrontacji w pewnych kwestiach i zostawiasz je tak sobie bez odpowiedzi. A przykładem niech będzie nasza dyskusja o Izraelu, gdzie chyba jak ognia unikałeś zmierzenia się z 12. rozdziałem Zachariasza. Napisałam tam pewne argumenty, na które nigdy nie odpowiedziałeś. A rzeczą prostą jak drut jest to, że bierzemy wszystkie argumenty, za i przeciw i one potem się ustawią tak, że nie tylko poznamy prawdę, czy jedna czy druga opcja jest prawdziwa, ale poznamy coś jeszcze: sprzeczności odsłaniają nam aspekty. Tu właśnie jest wchodzenie w całą prawdę, dlaczego są wyjątki, co one dla nas oznaczają i czemu służą.
Jeśli nie postąpimy w ten sposób, ale nasza wizja, sympatie czy antypatie, spowoduje, że z niechęcią odniesiemy się do rzeczy, które nam nie leżą i je potraktujemy po macoszemu, to do prawdy nie dojdziemy. Bo do prawdy wiedzie sprawiedliwość - nie super wiedza i super inteligencja. A mierzenie się z własną niechęcią i antypatią, to filar, bo tu upadamy, nawet często w świadomości sobie z tego sprawy nie zdając.Kamień zgorszenia jest naszym upadkiem, a nie o spektakularne skandaliczne rzeczy w tym zgorszeniu chodzi, a o naszą sprawiedliwość, bo sprawiedliwość pretekstów nie szuka.

Jezus mówi:" Byłem nagi, a ubraliście mnie, byłem chory, a odwiedziliście mnie".
Napisałam, w którymś z poprzednich postów, że Galatowie zostali wystawieni na próbę przez chorobę Pawła i nie wzgardzili nim i nie plunęli na niego i nie zgorszyli się nim. A napisałam to w kontekście tego, że sam Jezus dawał ludziom "pozorne zgorszenia", bo to była próba sprawiedliwości. Tak, ludzie gorszyli się Jezusem, nawet niektórzy jego uczniowie się zgorszyli - bo Jezus jest dla wielu kamieniem zgorszenia i potknięcia. On przyniósł miecz, nie pokój, bo nie ma z Nim pokoju bez sprawiedliwości, a tym mieczem jest sprawiedliwość.
A w małym się objawia m.in. w zgorszeniu. Jeśli człowiek nie przejdzie tej próby sprawiedliwości, to na drodze sprawiedliwych nie jest i żadna jutrzenka mu nie zaświeci, choćby i profesorem teologii został.Może mu się wydawać nawet , że chodzi po ścieżce sprawiedliwości, bo stara się wykonywać uczynki sprawiedliwości i dużo wie - ale prawdziwa światłość mu nie świeci i wcale prawdziwych owoców nie ma.
Wielu chrześcijan żyje w takich pozorach...Powtarzam to wiele razy, bo to klucz, tu trzeba się bardzo wysilić, żeby prawdziwy fundament założyć, a po co biec, działać, super wiedzę zdobywać, gdy fundamentu brak. Ale jak Jezus bierze do swojej szkoły, to my nie musimy uczyć się wszystkiego, wszystkich teorii, koncepcji... On nauczy nas tego, co potrzeba. Nauczy nas w teorii i praktyce, a Jego namaszczenie nauczy nas tak, że nikt nas nie będzie potrzebował uczyć, my będziemy przekonani , bo Duch przekonuje...

Wiele razy piszę, że Bóg i chorobą się posługuje, ale podkreślam, że Bożą wolą jest, aby ludzie Boga prosili o uzdrowienie.Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a reszta będzie wam dodana. Proste zdanie przez wszystkich chrześcijan bardzo dobrze znane. Przyczyna i skutek, sianie i zbieranie. To Bóg nam wszystko da, jeśli jego sprawiedliwości będziemy szukać, ale uzdrowienia to już nam nie da - bo zbawienie nie dotyczy tego ziemskiego ciała i wiele ucisków musimy przejść, aby wejść do Królestwa Bożego?
I kropka i nie trudź się już człowieku, bo kropka, bo my wiemy swoje. Swoje wiemy, ale nie chcemy rozmawiać o tym, że nie macie, bo nie prosicie i nie chcemy rozmawiać o tym, że brak osiągnięcia jest w Biblii non stop z naszym niedopisywaniem powiązane. No bo Bóg wszystko kontroluje i nawet nasze niedopisywanie to Boża sprawka - tak to Słowo Boże się unieważnia i teologię usprawiedliwienia dla naszych niedociągnięć znajduje. Ale upadek zawsze jest z naszą niesprawiedliwością związany, jednak odpowiednią teologią zwalmy to na Boga i sprawa załatwiona. Nie będziemy zamartwiać się naszym "zgrzeszeniem", niektórzy nawet i grzeszeniem nie będą się zamartwiać, no bo przecież Orędownika u Boga mamy. Chorobę też jakoś wytłumaczymy, ale nie daj Boże, żeby ją naszą niewiarą wytłumaczyć, na Boga to zwalimy i Jego wolą wytłumaczymy.Ale że w Biblii non stop są kierowane do nas zdania w trybie rozkazującym, to nieważne, to tylko taki styl i nic więcej.
Krok wiary polega na tym, że idę i robię. Bóg za mnie będzie walczył i dokończy. On dokończycielem wiary naszej. Wiara jak ziarno wystarczy, żeby zacząć, ale Bóg da potem wiarę taką, że górę przeniesiemy, jeśli nie zwątpimy. Wiara tu to odwaga, żeby stanąć na placu boju....., ale po co my walczyć będziemy? Czasami powalczymy, ale nie wychodzi, więc na Bożą wolę to zwalimy i wszystko już OK.

Napisałeś MieczuDucha:
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"załóżmy że ktoś z was dowiaduje się, że ma nowotwór złośliwy - uważalibyście że tak się stało bo nie macie wiary ?? później załóżmy umarlibyście na niego i w godzinie śmierci też uważalibyście że nie macie wiary ??



, brak żywej, zbawczej wiary można poznać po wielu rzeczach, ale cielesne zdrowie i cielesna choroba nie są żadną oznaką duchowego zdrowia, czy duchowej choroby.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Oj, bardzo, bardzo się mylisz i napiszę wprost - chyba nie znasz sądów Bożych.

Na własne oczy te sądy oglądałam w Bożej szkole. Oglądałam na własne oczy takie sądy Boże, gdzie ludzie właśnie na raka umierali i nie tylko na raka.
A umierali, bo Boga się zaparli. Ja do nich przychodziłam, bo Bóg mnie do nich posyłał, o niektórych w ogóle nie wiedziałam, że są chorzy, a często oni sami też o tym nie wiedzieli. Nie będę tu za bardzo tego zgłębiać; i tak to są tylko moje słowa, w które wcale wierzyć nie trzeba. Jedna starsza kobieta na emeryturze urządziła sobie wygodne życie i chciała się zająć korzystaniem ze świata. Kilka razy z nią rozmawiałam o Bogu i nawróceniu. Słuchała do czasu, a potem powiedziała, że ona jednak do Boga się nie zwróci, bo to takie trudne, woli sobie tych kilka lat pożyć po swojemu i korzystać z życia. Ta kobieta zmarła po dwóch miesiącach na raka - Bóg jej pokrzyżował to, co sobie zaplanowała. Inna kobieta, była świadek Jehowy. Była niesprawiedliwa w swym życiu , odeszła od świadków Jehowy i od Boga się całkiem odwróciła. Nie miałam z nią kontaktu od lat, ale Bóg tak sprawił, że dowiedziałam się, że ona jest w hospicjum i poszłam do niej.
Powiedziałam jej , ze nawróciłam się do Jezusa Chrystusa i żeby ona do Niego przyszła, bo zbliża się koniec jej zycia i rozliczyła się ze swego życia , prosiła o wybaczenie i oddała swe życie Jezusowi. Widać było, że zmaga się z tym, ale ostatecznie tego nie zrobiła; niedługo potem zmarła w wieku 48 lat zostawiając swoje dzieci sierotami, bo mąż zmarł wczesniej w wieku tylko 43 lat.
Mam takich przypadków kilka, niektóre są bardzo zaskakujące, może je kiedyś opiszę.
Jako dygresja jeden przypadek pozytywny. Mój brat po wypadku miał takie uszkodzenie mózgu, że nie dawano mu szans na przeżycie. Leżał w śpiączce z otwartymi oczyma, ale bez kontaktu. Przyjechałam do niego i przy jego uchu powiedziałam mu wprost, że leży na łożu śmierci i chiałabym, żeby pojednał się z Bogiem. Wszystko, co trzeba powiedziałam mu o pojednaniu z Bogiem , mój brat zrobił się cały czerwony na twarzy i zaczął głośno wzdychać i widać było, że to do niego dotarło i że to pojednanie zrobił. Niedługo potem zmarł.

Niech każdy wierzy , jak uważa, ale niech uważa, jak wierzy, bo nie na darmo Jezus mówi:"Baczcie , jak słuchacie", a wszak wiara jest ze słuchania...

Jeśli uważasz, MieczuDucha, że poznałeś w tym temacie całą prawdę, to nie mam zamiaru Cię przekonywać, ale zachęcam, żebyś nie formułował za szybko wniosków, bo cóż, jeśli się okaże, że prawdy jednak nie głosisz - a czyż nie jest lepiej milczeć, niż słowa bezużyteczne wypowiadać. A do wszystkich nas odnosi się ostrzeżenie, że zdamy sprawę z każdego słowa bezużytecznego.

Serdecznie Cię pozdrawiam!
Odpowiedz
#33
"załóżmy że ktoś z was dowiaduje się, że ma nowotwór złośliwy - uważalibyście że tak się stało bo nie macie wiary ?? później załóżmy umarlibyście na niego i w godzinie śmierci też uważalibyście że nie macie wiary ??"

Samego zachorowanie nie uznałbym za niewiarę, natomiast gdybym umarł na raka to już tak. Nie ma rzeczy niemożliwych dla tego kto wierzy, jeżeli zostałbym pokonany przez chorobę to znaczyłoby, że nie miałem nawet wiary, żeby zostać uzdrowionym.

Wiecie, dlaczego ludzie nie widzą uzdrowień i nadnaturalnej mocy Bożej, jaka była w pierwszych wiekach? Ponieważ budują doktryny na podstawie swojego doświadczenia. Modlą się o osobę chorą na raka, która następnie umiera, po czym budują doktrynę w stylu "uzdrowienie nie jest na dziś". Ci ludzie są zbyt dumni by ukorzyć się przed Bogiem i powiedzieć "miałem za małą wiarę", ponieważ wtedy oznaczało by to, że ponoszą częściowoą odpowiedzialność za ich śmierć z powodu słabej wiary. Lepiej to wyprzeć z umysłu i zrzucić jak to napisała Aga winę na "wolę Bożą". Tak jest wygodniej i nie ma się wyrzutów sumienia.

Uczniowie Jezusa też nie mogli uzdrowić chłopaka z epilepsji i co powiedział im Jezus? To moja wola, żeby był chory?

"Wtedy przystąpili uczniowie do Jezusa na osobności i powiedzieli: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? A On im mówi: Dla niedowiarstwa waszego. Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie."
- Mateusza 17:20

Jezus ich zganiał za ich niewiarę! Chrystus jest taki sam wczoraj, dziś i na wieki. Tak samo jak dziś zganiałby ludzi za niewiarę, a tym bardziej za fałszywe doktryny budowane na doświadczeniu "nie udało mi się to znaczy, że się nie da".

Może myślicie, że jestem nakręcony tylko na uzdrowienia i żeby było fajnie, ale musicie zrozumieć, że przez doktryny w stylu "choroba to wola Boża" giną ludzie i wielu z nich czeka wieczna śmierć, ponieważ ludzie którzy mieli moc, aby ich uzdrowić zostali błędnie nauczeni "to nie jest na dziś" lub "to Bóg chce żebys umarł na raka" i nawet nie spróbowali im pomóc. Jest jasno powiedziane, że jednym ze znaków, który będzie towarzyszył tym którzy uwierzyli będą uzdrowienia po nałożeniu rąk. Jeżeli tak nie ma to nie naciągajcie Biblii do swojego doświadczenia, ale popracujcie nad sobą. Mówi się, że "szaleni charyzmatycy" idą tylko za doświadczeniami, a przeciwnicy robią dokładnie to samo - "modliłem się i nie wyszło". Ich doświadczenie decyduje o prawdziwości doktryny w którą wierzą.

Ja znam osobę, która została uzdrowiona z białaczki oraz inną, która została uzdrowiona ze stwardnienia rozsianego. Gdyby one umarły to możliwe, że dziś bym z wami tutaj nie pisał i możliwe, że w ogóle bym nie był nawrócony. My grupowo modliliśmy się za 2 przypadki raka i Ci ludzie mają się dobrze i żyją do dziś.

I od razu odniosę się do sztampowych argumentów w stylu "dajesz ludziom fałszywą nadzieję i potem nie są uzdrawiani i odchodzą od Boga" albo "potępiasz chorych ludzi, że nie mają wiary". Sporo z tego wywodzi się z jednostkowych przypadków i są powtarzane w artykułach w stylu "uzdrowienie to zło". Ktoś kiedyś komuś tak powiedział i było to negatywne i teraz robi się z tego regułę. Ja widziałem i uczestniczyłem w modlitwach za ludzi na żywo. Część z nich została uzdrowiona, część nie. Takie sytuacje jak wymieniłem powyżej zdarza się bardzo rzadko i jest prawie zawsze błędem osoby, która się modli. Mamy tak modlić się za ludzi, aby nawet jak nie zostaną uzdrowieni wiedzieli, że Bóg ich kocha. W wielu przypadkach samo to, że ktoś się chciał pomodlić za daną osobę bardzo ją wzruszało, nawet jak modlitwa nie była skuteczna. Nie widziałem na żywo oskarżania innej osoby o to, że jest chora i to jej wina, albo że nie została uzdrowiona ponieważ ma za małą wiarę. Mamy działać z miłością i starać się pomóc takiej osobie, ale powinniśmy więcej wymagać w tej kwestii od samych siebie.

Są rzeczy, gdzie się nie wypowiadam bo nie mam rozeznania, ale w tym jest ugruntowany, doświadczyłem oraz widzę to na własne oczy i dlatego komentuję. To jest ważny temat bo to nie doktryna drugorzędna, ale taka od której zależy często życie i wieczność drugiego człowieka. Wiele osób niestety zamiast robić to co nakazał Jezus i modlić się za chorych, a jak nie wychodzi to budować swoją wiarę i relację z Nim - woli intelektualnie debatować nad tym czy to jest czy tego nie ma, zamiast być jak małe dziecko i po prostu iść i to robić.

Pozdrawiam wszystkich i nie bierzcie ostrych uwag osobiście bo nie znam waszych serc i mówię bardziej ogólnikowo. Natomiast rozmawiam też na te tematy z innymi ludźmi i jestem zorientowany jak do tego podchodzą ludzie, szczególnie w necie.
Moje wypociny na temat chrztu Duchem i języków jak ktoś chce - http://zbawieni.com/showthread.php?tid=604
Odpowiedz
#34
hmm  a tak  w skrócie  to o czym  mówicie  MD napisał

Cytat: , brak żywej, zbawczej wiary można poznać po wielu rzeczach, ale cielesne zdrowie i cielesna choroba nie są żadną oznaką duchowego zdrowia, czy duchowej choroby.
aga  uwaza  inaczej ?

A  ja nie wiem  czy  tak jednoznacznie  moge wskazac o kazdym chorym ,ze ma cos  nie tak z Bogiem .
I nie moge  powiedziec  ze  ten sprawny  zdrowy piekny  to musi byc ulubiencem Boga .

Psalmista  mówi  ze o mało  sie nie potknał  bo widział jak bezbozny  ma wszystko  łacznie ze zdrowiem a sprawiedliwy
nie koniecznie .


Ps 73:4 bp "Nie dręczą ich żadne strapienia, zdrowe i tęgie jest ich ciało."

Co mam powiedziec  boli mnie głowa  czy to znaczy   ze Bóg mnie karci ?
Czasem sie  zastanawiam  kiedy  z kogos przechodzina mnie np odwiedza mnie brat w Mesjaszu mówi swój jakis
problem  ze nad czyms sie zastanawia  az ma ucis w głowie a ja go pytam  o to cos  i  co sie dzieje?
Zaczyna mnie bolec głowa on sie dziwi i mówi A mnie przestała bolec '
Zdarzyło  sie  to kilka razy  i  co o tym aga powie ?
Odpowiedz
#35
Orjo, aga odpowie zdaniem, którego użyła w poprzednim poście i o czym kilka razy już wspominała:

"Wiele razy piszę, że Bóg i chorobą się posługuje, ale podkreślam, że Bożą wolą jest, aby ludzie Boga prosili o uzdrowienie"

Przytaczasz Psalm 73:4. Takich wypowiedzi w Biblii jest wiele i pokazują one przede wszystkim to, że człowiek szczęśliwy i zadowolony zazwyczaj Boga nie szuka, bo nie jest mu potrzebny. Zwróć uwagę na jeden błąd związany z przytoczeniem tego wersetu, a to jest ten sam błąd, który zrobił MieczDucha jak zestawił zdrowie, szukanie bogactwa i światowego życia. Bo ludzie światowi też zdrowia szukają, aby mogli dalej taplać się w swych pożądliwościach i żyć "szczęśliwie". I Jezus też mówi do tłumów, że szukają Go, bo napełnili swoje brzuchy. Ale taka teściowa Piotra po zgromieniu gorączki, wstała i usługiwała Jezusowi, a o wskrzeszenie Dorkas proszono, bo bardzo użyteczna była dla wielu. Piotr mówi:"Gdyżeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan, przystąpcie do Niego.
Dłużnik zakosztował, że dobry jest Pan, ale serca jego to nie zmieniło i długu swojemu dłużnikowi nie darował.On prosił Pana o darowanie długu, Pan wysłuchał, bo dobry jest Pan i daje bez wypominania. Nie macie mądrosci, proście ,Pan daje bez wypominania, tylko proscie z wiarą. Nie macie zdrowia - proscie - a czemu Pan ma go nie dać, jak obdarza chętnie bez wypominania. Nie da ci kamienia, jak prosisz o chleb. Przecież dużymi literami to jest na różne sposoby w Słowie napisane.Jeśli prosisz o zdrowie, żeby Panu służyć, a nie dla zaspokojenia pożądliwości, żeby grzeszyć, to dlaczego Pan ma go nie dać?
Uzdrowienie jest wyrazem Bożej dobroci, aby człowiek niezbawiony do Boga przyszedł. Uzdrowienie wśród chrześcijan jest darem dla owocnej i skutecznej pracy, ale też tym, że Pan jest dla ciała - jeśli człowiek dba o Królestwo Boże i jego sprawiedliwość, to Bóg o cżłowieka zadba w tym, czego potrzebuje, a w tym i o jego zdrowie.
Rzeczą człowieka jest dbać o sprawy Pana poprzez zadbanie o swojego ducha, żeby się duchowo Panu podobać, o ciało człowiek ma się nie martwić, bo PAN JEST DLA CIAŁA. Zróbcie to pierwsze, a będzie wam dane to drugie. Taka jest zasada. I nie łączcie zdrowia od Pana z powodzeniem bezbożnych, bo tu jest mowa o różnych aspektach rzeczy.Zdrowie jest normalnością życia, jest potrzebne tak jak pokarm i odzienie. Chrześcijanie bywają doświadczani i w tych dziedzinach, ale odpowiedz mi , co znaczą słowa Dawida równiez z Psalmów(37:25): "Byłem młody i zestarzałem się, a nie widziałem, żeby sprawiedliwy był opuszczony, ani potomków jego żebrzących chleba"?
Hiob miał swoje wielkie doświadczenie, ale jak je przeszedł, to czyż jeszcze raz potrzebował przez nie przechodzić?
A Paweł mówi "chyba żeście próby nie przeszli". Jak chrześcijanie próby nie przechodzą, no to ją powtarzać muszą i Bóg ma z nimi swoje rozrachunki.
Ja jednak w tym całym pisaniu podkreślam, że nikt nie chce rozmawiać o tym zdaniu : nie macie, bo nie prosicie, a tylko przytacza mi się przykłady, że chrześcijanie tez chorują, a wielu bezboznych jest zdrowych i cieszy się powodzeniem. Owszem, owszem, ale konteksty i aspekty gdzie? O, oto mam werset, który przeczy temu, co mówisz, więc mówisz nieprawdę - tak to wygląda.
A Bóg wiele dla nas niezrozumiałych rzeczy czyni, wszak Jego drogi są niezbadane i choroby też może i w wielu aspektach używać, ale nie mylmy reguły z wyjatkami i z wyjątków nie róbmy reguły.
Mam nadzieję, że Ci odpowiedziałam. Serdecznie pozdrawiam!
Odpowiedz
#36
No wlasnie  oto jest pytanie  dlaczego  nie daje uzdrowienia o które sie prosi  by Jemu służyc ?

Uwazasz  ze  w ułomności w niepełnosprawności nie mozna Bogu  sluzc ze Bóg takich nie potrzebuje?
Zatem niewidomy  to ktos gorszej jakości   nie przydatny  do słuzby ?
Nie wiem dlaczego  ten kto prosi nie otrzymuje pewnie  ze mozesz powiedziec - bo źle prosi-  no i jak by nie
podejsc zawsze winien.
Wiem z obserwacji  ze np  rak jest oznaka  i szoku i  goryczy ze kobiety odrzucone  własnie  choruja na raka.
Jest to ugodzeniew jej kobiecosc  i zaczyna  sie problem  dlatego wazne jest by kobieta  nie obrazała sie

na mezczyzne .
Obserwuje i porównuje ale nie wszystko  tak  sie  da i nie da sie podkładac  pod kazda chorobe  ze Bóg chce zeby wszyscy  bylii zdrowi  a ludzie nie chca itp .
Ostatnio ogladałam  film gdzie na ulicach głoszono i uzdrawiano  i  wielka  radośc ze hoho.
Połozył reke na  czyjejs  nodze i  juz  zdrowy juz nie bola kolana .
No i co ?
Gdzie on pójdzie  jak juz noga nie boli czy kolana ?
Na impreze  .

Ale dlaczego oni nie poszli  dziec  do szpitali  tam gdzie łóżka pelne  chorych słabych albo do  przytułków albo tam gdzie dzieci
obłoznie chore .Wiem mozna powiedziec  ze choruja przez rodziców  ,tak tez moze byc  ae co to zmienia  ?
Dzisiaj paga jest ze dzieci choruja na zanik mięsni  czy one niechca  biegac bawic sie ?
Powiedziec im PROS  i PROŚ  ?!
A niewidome ?
Widziałam mame płaczaca  nad swoim  niewidomym malutkim synkiem uczył sie chodzic trzymajac ławki .
To trudny temat  .
Odpowiedz
#37
@MieczDucha
Zadajesz bardzo zasadne pytania i popierasz je trafnymi zapisami. Skoro nasz Pan zakłada iż mógłby chorować, bo przecież przyjął śmiertelne i starzejące się ciało. Oczywiście w tym przytoczonym fragmencie chodzi o ludzi którzy są ukryci w Chrystusie, a nie o Niego Samego...
To jak można twierdzić że to aktualne ciało, jego stan zależny jest tylko od wiary człowieka ?

Dodam jeszcze taki wniosek jaki nasuwa się czytając zwolenników bezwzględnego uzdrowienia ziemskich ciał :
Fakt pozostaje faktem że oddani Bogu ludzie chorują i umierają. Czy w związku z tym należy uważać że ich wiara jest jeszcze mniejsza niż ziarenko gorczycy, albo że jej w ogóle nie mają ?

Cieszę się że nie jestem sam w takim zrozumieniu kwestii uzdrowienia Smile

(10-04-2016, 12:50 PM)Arraivald napisał(a):  Samego zachorowanie nie uznałbym za niewiarę, natomiast gdybym umarł na raka to już tak. Nie ma rzeczy niemożliwych dla tego kto wierzy, jeżeli zostałbym pokonany przez chorobę to znaczyłoby, że nie miałem nawet wiary, żeby zostać uzdrowionym.

Uważam że poprzez taką postawę jak przedstawiasz, chora osoba jest dwukrotnie pokrzywdzona. Raz przez samą chorobę, a dodatkowo przez takie osoby które mówią jej że nie ma wiary.

(10-04-2016, 05:41 PM)aga napisał(a):  Przecież dużymi literami to jest na różne sposoby w Słowie napisane.Jeśli prosisz o zdrowie, żeby Panu służyć, a nie dla zaspokojenia pożądliwości, żeby grzeszyć, to dlaczego Pan ma go nie dać?

Zasadne pytanie, i jaka jest Twoja odpowiedź ? Big Grin
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#38
Cytat:Skoro nasz Pan zakłada iż mógłby chorować, bo przecież przyjął śmiertelne i starzejące się ciało.
a gdzie to  tak  zakładał  ze mógłby chorowac  ze miał smiertelne    ciało ,starzejące .

Podział komórki  uwazasz  ze to juz  starosc ?

Widział ktos  zeby zmartwych wstało  smiertelne  ciało z prochu  Ziemi ?

Wielu kaznodziei umarło  na raka  i to takich o których wielu wielu  sie modliło a mimo  to
modlitwa nie została wysłuchana  .
Czy on zgrzeszył  ze osmielił sie umrzec na raka ?

Kiedys słyszałam pewnego pastora  jak emocjonalnie podchodził  ze ludzie  jego zdaniem
nie przyjmuja uzdrowienia bo przeciez Jezus  uzdrawia.
Mówił  ze predzej pulpit za którym stał by uwierzył ....ten pastor pare lat później umarł
na raka .
Odpowiedz
#39
Zależy od podejścia Kalebie. Ja znam niewiele przypadków, gdzie to na czym stoję w kwestii uzdrowienia się negatywnie odbiło. Bardzo mało, a znam sporo którzy dzięki temu żyją, dzięki temu się nawrócili itd. Jak modlimy się za osobę to bierzemy odpowiedzialność za uzdrowienie na siebie, a nie zrzucamy na nią. To co napisałem, to przypadek w którym ja sam od siebie wymagam pewnych rzeczy, ze względu na moje poznanie. Wymagam więcej od siebie w tej kwestii po prostu.

"Fakt pozostaje faktem że oddani Bogu ludzie chorują i umierają. Czy w związku z tym należy uważać że ich wiara jest jeszcze mniejsza niż ziarenko gorczycy, albo że jej w ogóle nie mają ?"

Wiara sięga tak daleko, jak dalece znasz wolę Bożą. Nie można się o coś modlić z wiarą, jeżeli nie jesteśmy pewni, że to wola Boża. Jeżeli ktoś jest nauczony, że choroba to wola Boża, albo że niewiadomo czy uzdrowienie to wola Boża, to też nie może się o to modlić z wiarą. Jest to wynik nauczania, a nie małej wiary.
Moje wypociny na temat chrztu Duchem i języków jak ktoś chce - http://zbawieni.com/showthread.php?tid=604
Odpowiedz
#40
Orjo , napisałaś:

"Nie wiem dlaczego ten kto prosi nie otrzymuje pewnie ze mozesz powiedziec - bo źle prosi- no i jak by nie
podejsc zawsze winien."

W kontekście tego, co pisałam, uważam to zdanie wręcz za krzywdzące dla mnie, bo jeszcze raz przytoczę to , co często powtarzam:

"Wiele razy piszę, że Bóg i chorobą się posługuje, ale podkreślam, że Bożą wolą jest, aby ludzie Boga prosili o uzdrowienie"

A w którymś z poprzednich postów napisałam :

" Czasami tak jest , że i próba na nas jak na Hioba przychodzi, tylko w tym wszystkim nauczmy się rozpoznawać
z czym mamy do czynienia, żeby się nie okazywało, że to właśnie nasza niewiara jest naszym głównym problemem."

Hioba oskarżali jego "przyjaciele", że musi mieć jakiś grzech na sumieniu i że jest WINIEN i dlatego nieszczęście go spotkało.

Ja nie ośmielę się wyrokować w indywidualnym przypadku, z jakiego powodu ktoś cierpi i choruje, bo nie raz pisałam, że Bóg się chorobą posługuje, a nawet bardziej kontrowersyjną rzecz powiem, że Bóg się i grzechem i szatanem "posługuje", bo skoro to już zaistniało na tym świecie i stało się osnową problemu, w który jesteśmy uwikłani, to nie sposób się z tym nie stykać, bo zależności i korelacje się potworzyły.

Natomiast nie mów mi orjo, że: " pewnie ze mozesz powiedziec - bo źle prosi- no i jak by nie
podejsc zawsze winien" - powiedz to Bogu, bo to Jego Słowa są o niewłaściwym proszeniu a nie moje.

Ja nie obwiniam, to Bóg obwinia !
Ja piszę:
" Czasami tak jest , że i próba na nas jak na Hioba przychodzi, tylko w tym wszystkim nauczmy się rozpoznawać
z czym mamy do czynienia, żeby się nie okazywało, że to właśnie nasza niewiara jest naszym głównym problemem."
Natomiast tu na forum nie chce się tego analizować, czy mamy do czynienia z naszą niewiarą, ale ciągle mówi się o woli Bożej, która ma stać za chorobą. A i owszem, czasami może się tak zdarzyć, ale są i inne powody, a tu właśnie i brak wiary, ale tego powodu nie tykacie i nie chcecie w to się wgłębić. Wola Boża już wam ten problem rozwiązała, choć wszystko na to wskazuje,że chyba jednak nie rozumiecie, co oznacza sprawować swe zbawienie i że tam też jest dla nas zadanie do wykonania. Jak go nie wykonamy, mieć nie będziemy, bo nie na darmo Pismo mówi: proście , a będzie wam dane, ale proście dobrze i z wiarą i nie dla zaspokajania pożądliwości.
Czy jak ktoś nie prosi albo źle prosi , to otrzyma? Słowo mówi , że nie i prosta logiczna zasada przyczyny i skutku jest tu jak najbardziej zachowana.
Jeśli komuś brak mądrości, niech prosi z wiarą, a będzie mu dana, jeśli ktoś choruje, niech starsi modlą się, a modlitwa z wiarą uzdrowi chorego. Czego tu nie rozumieć?
Że w wyjątkowych przypadkach Bóg nie wysłucha, bo ma akurat inne plany, to przepraszam, ale tylko potwierdza regułę, tak jak wyjątki regułę potwierdzają. A tu na forum pewne osoby z wyjątków regułę zrobiły.

Niemowlę w Chrystusie zazwyczaj mocnej wiary nie ma i nikt nie będzie go osądzał, że jeszcze chodzić nie umie, że twardego pokarmu jeszcze nie je - jak ma jeść, jak zębów jeszcze nie ma... Ale jednak w Biblii wielokrotnie przeczytamy słowa podobne do tych:

" zważywszy na czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem wam znowu mleka potrzeba" albo

" zaczęliście w Duchu, a w ciele chcecie skończyć"

Masa takich wersetów pokazuje, że jest wielki problem wśród chrześcijan ze sprawowaniem swego zbawienia i właśnie z niewiarą, żeby wziąć wiarą to, co Bóg dla nas przygotował, a przecież mamy w Nim pełnię i Jego olbrzymią moc do dyspozycji, ale wszystko bierze się wiarą. Dlatego też Paweł mówi o ludziach, którzy popadli w próżną gadaninę, bo czego nie osiągnęli? - CELU nie osiągnęli, a cóż tym celem?(1Tym 1:5):
" A celem tego, co przykazałem, jest miłość płynąca z czystego serca i z dobrego sumienia i z wiary nieobłudnej"

A nieco dalej Paweł pisze(1Tym 1:19 ; 3:9) :

"Zachowując wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie odrzucili i stali się rozbitkami w wierze"
"Zachowując tajemnicę wiary wraz z czystym sumieniem"

I tu jest napisane to, co na wiele innych sposobów jest w Biblii napisane, bo wszystko to to jest to samo.
To samo, co oczyścić wnętrze , aby to co na zewnątrz stało się czyste , znaczy również, że jeśli zdejmiemy swoją zasłonę, to Bóg zdejmie swoją,a to samo i z obrzezaniem Chrystusowym, a to samo z zależnością wiary od sprawiedliwości.

A uczniowie prosili Jezusa, aby im wiary przydał, a Jezus przypowieścią odpowiada, a w przypowieści ukryta jest ta sam zasada, która jest podana w przykładach powyżej.
Ale jak ktoś jeszcze nie pojmuje, to ją zdradzę:

Najpierw nasyć Pana swego, a potem i ty będziesz jadł.

Zróbcie to, a stanie się wam - bo to jest obietnica i przykazanie i co posiejesz , to zbierzesz

Jest tajemnica wiary. nie na darmo Pismo zestawia ją z czystym i dobrym sumieniem, bo sumienie o sprawiedliwości serca mówi.
Ale wielu umie je zagłuszać, zamiast na części składowe rozłożyć i do dna przeniknąć. Wielu umie od sumienia uciekać i zamurować je na dnie serca i udają, że nie ma problemu i doskonale potrafią nawet samych siebie oszukać, a diabeł jakże chętnie im w tym pomaga.

Jak więc chcecie wszystko na wolę Bożą zwalać, to zwalajcie. Ja was nie osądzam, każdy poniesie swój ciężar i za siebie zda sprawę, a czemuż mam cudzego sługę osądzać?
Tylko zachęcam was, weźcie pod uwagę to, co piszę ja, co pisze Arraivald i uczciwie bez uprzedzeń rozważcie za i przeciw i nie uciekajcie
przed argumentami niewygodnymi, bo tak ludzie z Boga nie postępują.

Napisałam:

" Przecież dużymi literami to jest na różne sposoby w Słowie napisane.Jeśli prosisz o zdrowie, żeby Panu służyć, a nie dla zaspokojenia pożądliwości, żeby grzeszyć, to dlaczego Pan ma go nie dać?"

A Kaleb napisał

"Zasadne pytanie, i jaka jest Twoja odpowiedź ?"

Odpowiedź jest w tym, co już pisałam i m.in. w tym fragmencie , który już przytaczałam, a Ty go nawet pochwaliłeś w tamtym poście:

" Czasami tak jest , że i próba na nas jak na Hioba przychodzi, tylko w tym wszystkim nauczmy się rozpoznawać
z czym mamy do czynienia, żeby się nie okazywało, że to właśnie nasza niewiara jest naszym głównym problemem."

Bóg czasami nie da tego, o co prosimy, ale Biblia mówi dlaczego tak sie dzieje i odpowiedzi jest kilka, a wśród nich i brak wiary i złe proszenie. Odpowiedzią jest również to, że czasami dzięki chorobie my się czegoś uczymy albo inni się czegoś uczą...
Ale w tym fragmencie powyżej napisałam o rozpoznawaniu. A jak Pawła czytamy, to widzimy jak on rozpoznawał, że przyczyną chorób i wielu niedociągnięć była cielesność, brak wiary, ale i brak właściwego osądu siebie, bo jak byśmy sami siebie osądzili, to nie podlegalibyśmy sądowi. Jednak niektórzy robią rzeczy źle, np. niegodnie spożywają wieczerzę Pańską, ale siebie z tego nie osadzają, a sumienie tłamszą, co ich na drogę niesprawiedliwości ściąga.

Więc co, będziemy rozmawiać o rzeczach, które mogą dać prawdziwe życie i obfitość przynieść, czy dalej tylko przepychanki?

Pozdrawiam wszystkich serdecznie, Aga
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości