Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
EBOLA-nie-dla-karabinow-tak-dla-chlorku-magnezu/
#1
Chlorek magnezu może zatrzymać skutki wirusa Ebola!

Pierre Lance

Afrykańską epidemią spowodowaną wirusem Ebola straszy się obecnie cały świat. Medycyna konwencjonalna wyznaje swą niemoc, ponieważ nie dysponuje żadnym skutecznym leczeniem.

Jednak światowe laboratoria przemysłu farmaceutycznego są w stanie ożywienia i gorączkowo angażują się w wynalezienie leku lub szczepionki na tego nowego wroga publicznego numer 1.

Oczywiście żadna z pochylających się nad problemem wirusa Ebola wybitnie wykształconych osób nawet nie pomyśli o sprawdzeniu, czy jakaś naturalna substancja o udowodnionych już właściwościach nie mogłaby pokonać tego mikroskopijnego potwora.

No, ale po co sprawdzać taką hipotezę, której główną wadą jest to, że gdyby okazała się pozytywna, nie przyniosłaby ani jednego dolara czy ani jednego euro zysku.

Na szczęście są jednak jeszcze ludzie bezinteresowni, których jedyną troską jest zdrowie drugiego człowieka i którzy stawiają życie wyżej niż pieniądze. Taką właśnie osobą jest Marie-France Billi, moja przyjaciółka, była Radna Miasta Nice, która wsławiła się już w czasie epidemii chikungunya pustoszącej wyspę Reunion w 2006 r. To kobieta o wielkim sercu i wielkiej odwadze. Znając od 30 lat właściwości lecznicze chlorku magnezu, doszła do wniosku, że mógłby być skuteczny również w przypadku chikungunya. (Chlorek magnezu ma uznane działanie antystresowe, wzmacniające system immunologiczny i stymulujące organizm.)

Przesłała na Reunion kilkadziesiąt kopii informacji z poradą używania chlorku magnezu, aby zwalczać tę chorobę, która się rozprzestrzeniała, a lekarze bezradnie rozkładali ręce. Po jakimś czasie otrzymała dziesiątki telefonów i wiadomości z podziękowaniami od wdzięcznych i wyleczonych dzięki niej mieszkańców tej wyspy.

Kontynuowała więc swoje działania. Wiadomość o cudownym leku rozprzestrzeniła się po całej wyspie i we wszystkich aptekach wkrótce zabrakło chlorku magnezu.

Natomiast środowisko lekarskie nadal pogardliwie traktowało jego stosowanie, odrzucając znakomite prace profesora Pierre’a Delbet, wybitnego ordynatora chirurgii, który odkrył właściwości lecznicze chlorku magnezu w czasie drugiej wojny światowej i który udowodnił jego skuteczność w walce z rakiem.

Mój świętej pamięci przyjaciel André Passebecq (były dyrektor Ceredor – Centrum Badań Ortobiologicznych) oraz przeglądu Vie et Action, wykładał na Wydziale Medycyny w Bobigny i sam wysłał 6 kg chlorku magnezu do swych przyjaciół na wyspie Reunion.

Pod koniec marca 2006 r. dzienniki telewizyjne słusznie podały, że epidemia wydaje się być zatrzymana. Nikt jednak nie powiedział ani słowa o kampanii informacyjnej Marie-France Billi ani o pozytywnych efektach stosowania chlorku magnezu. Nawet Nice-Matin, który ujawnił działania Marie Billi, nie poświęcił nawet linijki tekstu o tym sukcesie. Czasem wydaje się, że kłamstwo przez przemilczenie stało się specjalnością dużych francuskich mediów, zbyt posłusznych względem przemysłu farmaceutycznego.

Tymczasem Marie-France Billi, poruszona jak wszyscy spustoszeniami, które niesie obecnie wirus Ebola, zadała sobie pytanie, czy chlorek magnezu nie mógłby być skuteczną bronią w walce z tym zagrożeniem. Zmobilizowała więc siebie i członków swojego stowarzyszenia do przetestowania tego w terenie, w warunkach rzeczywistych.

Oto, co napisała do mnie w liście z 2 września 2014 r.:

Znając już fascynującą moc chlorku magnezu w oddziaływaniu na makrofagi (pierwsze na linii obrony w razie ataku wirusowego w organizmie), natychmiast o nim pomyślałam w obliczu epidemii wirusem Ebola. Wysłałam więc dwóch pielęgniarzy Malijczyków z 40 kg nigari w teren… (nigari to japońska nazwa chlorku magnezu mało rafinowanego, w formie białego proszku lub kryształków).

Dotarli do Gwinei i po wielu rozmowach z władzami i lekarzami, którzy oczywiście nic nie chcieli podać (spodziewałam się tego), znalazł się jednak jeden opiekun z Czerwonego Krzyża, który zrozumiał przekaz i rozdystrybuował nigari bez żadnego oficjalnego pozwolenia.

I zauważył efekty! To działa na EBOLA!

Małe doprecyzowanie. Istnieje zakaz podawania chlorku magnezu chorym będącym po opieką “Lekarzy Bez Granic”. Ta organizacja odmawia zgody na przetestowanie nigari, zasłaniając się przestrzeganiem protokołów, a także odmawia dostępu innego lekarza do chorych. Dlatego ten Gwinejczyk z Czerwonego Krzyża podaje nigari wszystkim osobom, które mają objawy choroby, nie wysyłając ich do szpitala. I wszystkie objawy znikają!

W swoich pracach profesor Delbet przedstawił całą listę korzystnych efektów zdrowotnych suplementacji magnezem. Okazuje się, że chlorek magnezu:
przeciwdziała skurczom,
ułatwia wiązanie wapnia w kościach,
sprzyja pracy intelektualnej,
wzmacnia system nerwowy i odporność na stres,
zapobiega rozrostowi prostaty,
obniża ciśnienie u osób z nadciśnieniem tętniczym,
ułatwia usuwanie złogów miażdżycowych z tętnic, zmniejszając tym samym ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego,
zapobiega zapaleniom dziąseł i utracie zębów,
wzmacnia paznokcie,
zapobiega tworzeniu się kamieni żółciowych,
zapobiega egzemie,
jest skuteczny w leczeniu brodawek,
zapobiega przedwczesnemu siwieniu włosów (siwe włosy mają za mało magnezu),
poprawia sprawność starszych ludzi (którym brakuje magnezu) i spowalnia proces starzenia się.
Nie dziwi więc jego potężne oddziaływanie w walce z gorączką krwotoczną spowodowaną wirusem Ebola, który niewątpliwie wykorzystuje stan niedoborów w niedożywionych organizmach.

http://www.pocztazdrowia.pl/ebola-nie-dla-karabinow-tak-dla-chlorku-magnezu/
Odpowiedz
#2
Przecież wirus ebola nie istnieje to brednie jak wszystko inne Smile
A nawet jeśli istnieje, to pamiętaj, wiara w Boga LECZY WSZYSTKO.
Tylko wiara w Boga i Bóg. To forum biblijne a Ty o jakimś chlorku sragnezu i jakimś doktorze piszesz?
Chrystus by chyba powiedział gdyby udzieł sie w tym temacie: "o małowierni!".
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości