Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O. MAREK MULARCZYK; O OPĘTANIU, OBJAWIENIACH, APOSTOLE PAWLE...
#1
Witam, po dłuższej przerwie znów mam chwilę czasu, żeby zaglądnąć na "stare śmieci". I pewnie nie pisałabym tutaj, ale chciałam przywołać tu poglądy jednego człowieka, które mnie zainteresowały, chciałabym posłuchać opinii na jego temat, choćby tu, na forum. Zawsze miło nam się dyskutuje ( Big Grin wiem, że bywa różnie, ale mimo wszystko o to chodzi w dyskusjach i naturalne, że pojawiają się emocje, zwłaszcza, kiedy jest się człowiekiem niedojrzałym, tak jak ja.. w każdym razie a propo forumowiczów, bardzo duże i pozytywne wrażenie zrobiła na mnie ostatnimi czasy Aga i nie ważne są tutaj takie, czy inne poglądy, nie mi oceniać, kto całkowitą rację posiada, a śmiem twierdzić, że nikt - poza Bogiem. Doceniam szczerość i dobre intencje oraz zaangażowanie i na dzisiejszy dzień chciałam powiedzieć (pewnie się tłumaczę, ale może trzeba), że moje intencje również były szcere, bo szczerze wierzyłam w to co mówię, podobnie jak inni forumowicze, tacy jak Aga - oczywiste jest, że kiedy dwie strony szczerze obstają przy - wg siebie właściwych racjach, łatwo o spór. Ja ze swojej strony przepraszam za upór i arogancję, to było szczere, ale niewłaściwie... Tak, czy inaczej, u mnie emocje już dawno opadły, a najlepszym lekarstwem dla mnie jest szczera i uczciwa praca (nie mówię o harowaniu od rana do wieczora przy taśmie produkcyjnej, może być i tak, chodzi mi o samo działanie i właściwe pożytkowanie energii na co dzień, możliwości jest wiele) - nie zawsze tak jest, ale widzę, jak odrobina lenistwa potrafi źle na mnie wpływać, ostatnio robię co mogę, żeby sobie na to nie pozwalać. Dobra,dobra, już odbiegam od tematu.. To może tyle, taki mały wstęp, kilka słów wyjaśnienia po małym odstępie czasu.

Wracając do tematu - miałam teraz dłuższą przerwę, jak większość ludzi, dlatego mogłam trochę więcej poszperać, poczytać. Dlaczego Marek Mularczyk? Wczoraj, czy przed wczoraj, sama nie wiem czemu, pomyślałam sobie o Anneliese Michel. Chciałam sobie przypomnieć jak to u niej wyglądało, od czego się zaczęło, dlaczego itd... Miałam małe opory, żeby cokolwiek czytać na jej temat, czy wogóle myśleć o niej, zważywszy że miałam pewne "przygody" z demonizmem - na pewno nie tak radykalne, moje przeżycia to pikuś, ale mimo wszystko przechodzą mnie ciarki... W każdym razie "ozdrowiałam" już na tyle, że odważyłam się trochę zainteresować tematem opętania. Zaczęłam od najbardziej popularnego źródła - wikipedii. I naturalnie, zainteresowało mnie ostatnie zdanie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Anneliese_Michel
"Wedle mocno krytykowanej hipotezy ojca Marka Mularczyka OMI Anneliese Michel została wykorzystana przez szatana jako narzędzie i jej rzekoma ofiara ekspiacyjna była dopełnieniem opętania[sup][8][/sup]."

O Mularczyku wspomniano na samym końcu artykułu, wraz ze z góry narzuconym poglądem, że jego hipoteza jest mocno kontrowersyjna (krytykowana=nieprawdziwa? - dzisiaj wiem już, że prawdopodobnie nie, zwłaszcza jeśli pisze się w taki sposób na wikipedii...). Dlatego odrazu zainteresowałam się i postanowiłam poszperać nieco więcej. Wiem, że to również może być celowa propaganda poprzez krytykę tego człowieka - może zwodzi ludzi, a może ma sporo racji, zwłaszcza że jego niewygodne publikacje są usuwane, zaraz do tego dojdę.

Idąc za odnośnikiem z wikipedii - mającym wyświetlić tekst Marka Mularczyka   - Recenzja książki "Egzorcyzmy Anneliese Michel", trafiam na stronę opokihttp://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/rec_egzorcyzmyanneliese.html# 

 gdzie znajduję zdanie 
"Uwaga. Na prośbę przełożonych zakonnych tekst o. Marka Mularczyka pt. "Recenzja książki Felicitas D. Goodman, „Egzorcyzmy Anneliese Michael”" został usunięty z naszego serwisu w dniu 2008-04-22"

No dobra... Z niektórymi poglądami tego człowieka mogłam zapoznać się dzięki komentarzom forumowiczów - często prokatolickich, anty "heretyckich",ale nie mam zamiaru ulegać czyimkolwiek opiniom, są też ludzie, dla których wypowiedzi tego egzorcysty stały się punktem zwrotnym w ich życiu religijnym - zwykle katolickim. Tak czy inaczej, sporo namieszał, jako egzorcysta, który podważa wszelkie objawienia prywatne - także te maryjne, uznając za mamienie szatańskie. 
Tak, zapomniałam wspomnieć fakt, że Mularczyk jest kapłanem, egzorcystą, jeśli źródła nie kłamią - jest to duchowny (a na pewno był) o mocno kontrowersyjnych - antykatolickich przede wszystkim poglądach. Do tego, jak widać, jego poglądy nie były na ręke przełożonym, skoro tak się ich wtydzą na swojej witrynie...
Ciężko mi wygrzebaćwięcej informacji o nim, bazuję na tym co jest, bo uznałam, że zasługuje na uwagę (nawet jeśli nie jest to prawdziwy egzorcysta, tylko człowiek wirtualny - zdążył nieco namieszać i może warto o nim wspomnieć). Naturalnie zainteresował mnie też jego pogląd dotyczący Pawła z Tarsu - Mularczyk uważa, że Paweł także był... opętany. Że jego prywatne objawienie to mamienie szatańskie, tak jak u Faustyny, Anneliese i wielu innych osób - stał się narzędziem w ręku szatana. Wiem, że wspominając Pawła znów proszę się o ostrą kontrargumentację na tym forum - ale dobrze, warto takie poglądy rozważyć, z każdej strony. Ja chcę tylko przywołać pewne poglądy, mam nadzieję, że rzeczywiste, które jestem w stanie wygrzebać, choćby z komentarzy innych ludzi - sprawa opętań, objawień i Pawła przede wszystkim wciąż budzi ogromne emocje. Nie twierdzę, że te poglądy są jak najbardziej właściwe - tylko przywołuję, bo uznałam że warto. Mój pogląd na temat tego człowieka ma tutaj nikłe znacznie. To jest forum i chodzi o to, żeby dyskutować, nie dyktować (wiem, że i ja tak robiłam, dlatego jeszcze raz przepraszam).
Na początku odniosę się do fragmentów - niepochlebnej, prokatolickiej opinii nt tego duchownego.


http://bog-w-moim-balaganie.blog.onet.pl/2008/05/17/zaskakujace-poglady-o-marka-mularczyka-omi-pisujacego-pod-pseudonimem-prorok-eliasz/

"Jeden z internautów zadał na eksperckim forum jezuickim pytanie o objawienia prywatne, które to objawienia uznane przez Kościół Katolicki, o. Marek Mularczyk OMI uznaje w całości za mamienia szatańskie. Przeczytałam, pełen pewności siebie artykuł autora podpisującego się prorok Eliasz. Choć tytuł wpisu sugerował recenzję filmu Egzorcymy Emily Rose, to ponad połowa tekstu dotyczyła podważenia jakoby z punktu teologii objawień z Fatimy, Lourdes, La Sallet, Ru de Bac (Objawienia Cudownego Medalika), objawień św. Faustyny. Rozumiem, gdyby autor w swoich wywodach  sięgnął do objawień prywatnych odrzuconych przez Kościół Katolicki. Jednak nie, sięgnął do objawień uznanych przez KK i jak czas pokazuje przynoszących pozytywne owoce. "

Z wyżej wyminionymi poglądami nie sposób mi się nie zgodzić (poglądami Mularczyka naturalnie).

No i w końcu.. Paweł

"
Po przeczytaniu arytykułu na blogu, w którym autor zapowiada cykl podważający nauczanie świętego Pawła Apostoła, nazywając go stale Szawłem z Tarsu, oniemiałam. 29 czerwca br. w Kościele Katolickim rozpoczyna się Rok Jubileuszowy św. Pawła z Tarsu. O. Marek natomiast ma zamiar dowodzić, że Szaweł uległ mamieniu szatańskiemu, jak pisze oraz że doktryna jaką głosił stoi w sprzeczności z Ewangelią."

Coś, co przeciwnikom Pawłą stale zdarza się wspominać - mamienie szatańskie, sprzeczność z ewangelią. Wielu dwoi się i troi, że wykazać na to dowody (no m. in. ja to robiłam), bądź kontrargumenty (większość użytkowników tego forum). Właściwie, to czy ktoś wie, kiedy to wszystko się zaczęło? Cały zamęt związany z Pawłem? Czy to Mularczyk był pierwszy? Ktoś musiał... Jakkolwiek było, ja mogę obiecać, że moje wątpliwości związane z Pawłem pojawiły się bez niczyjej ingerencji, bez "pomocy" zasłyszanych - choćby w sieci opinii. Może wpłynęły na to moje poprzednie przeżycie, wplątanie się w okultyzm, demonizm, kręgi Świadków Jehowy - może przez to, coś u Pawła zaczęło mi "śmierdzieć", bo stałam się bardziej wyczulona. I w tym momencie podkreślam, że nie staram się wykazać, jakobym miała w czymkolwiek rację, może wszyscy się mylimy, w jakis tam sposób na pewno, ja chcę przywołać wypowiedzi człowieka, które ostatnimi czasy mnie zainteresowały

Cd, niestety wspomniana strona na której wypowiadał się Mularczyk już nie istnieje:



Przytoczę fragment ze strony:  
http://eliaszhenoch.wordpress.com/2007/11/29/%e2%80%9eegzorcyzmy-emilii-rose%e2%80%9d-recenzja-filmu/
 


"Drodzy czytelnicy, głównym celem szatana, jest doprowadzenie osoby tej, nad którą ma władzę już tutaj na ziemi do życiowej ruiny, a w konsekwencji i na wieczne potępienie. Jego sposób działania wydaje się na pozór niewinny, a treść przesłania w zasadzie zgodna z nauką Kościoła Katolickiego i w zasadzie trudno na pierwszy rzut oka rozpoznać, czy mamy do czynienia z duchem czystym, czy też zwodniczym. I wszystko wydaje się służyć ku dobremu. Jednak tak nie jest. To tylko pozory i ułuda, bo jeżeli uważnie wsłuchamy się w treść owych przesłań i dokładnie je przeanalizujemy, zauważamy, że nie są one niczym innym, jak tylko wypaczeniem oficjalnej nauki/doktryny Kościoła. Szatan jak wiemy ciągle pozostanie w sprzeciwie wobec Boga i nigdy w tym nie ustanie. Będzie wymyślał coraz to nowe teorie inowinki, a po to tylko, aby odwrócić naszą uwagę od oficjalnej nauki Kościoła, albo po to, aby ją wypaczyć. I będzie to czynił, czy też czyni to poprzez objawienia prywatne."


No i prawda...

"Udało mu się to zresztą już na samym początku dziejów chrześcijaństwa, bo zanim spisano naukę Jezusa istniała ona już w formie wypaczonej i zdeformowanej w postaci listów i zawartej w nich nauce Szawła z Tarsu. Tak, to prawda i nie należy się temu zanadto dziwować. Zwróćmy uwagę na to, jak bardzo odbiega ona, chociaż na pierwszy rzut oka stwarza pozory, że jest ty samym, albo jej dopełnieniem i jak bardzo różni się od tego, czego nauczał Jezus.”

No właśnie... chętnie zapoznałabym się z obszerniejszą wypowiedzią na ten temat, tylko gdzie to znaleźć? Za chwilę dojdę do innych źródeł, ale wciąż są to krótkie komentarze na temat, wszystkie obszerniejsze wypowiedzi samego Mularczyka zostały usunięte... Jak ktoś posiada więcej informacji, to będę wdzięczna jeśli się nimi podzieli. Temat szczerze mnie zainteresował. Nie chcę też bazować wyłącznie na własnym zrozuminiu tekstów Pawła, jak to czyniłam dotychczas, a tymbardziej na zrozumieniu samego Henryka Kubika, który w swojej pewności siebie także posuwa się za daleko, nie jest też nieomylny i nie mogę polegać na tym, co on sam w swoich wypowiedziach prezentuje. (Poza tym, nie chcąc iść za jego przykładem, nie powiem, że czyjakolwik wypowiedź jest bezwartościowa, nawet jeśli uznam ją za głupią, mało inteligentną, niezgodną z moimi prywatnymi przekonaniami i zapoznam się z nią - naturalnie chodzi mi o wypowiedż pana H.K. nt komentarzy użytkowników tego forum - nie podoba się? To po jasną cholerę (adminie wybacz, nic innego nie pasuje) tutaj zagląda - tylko po to, żeby następnie ludzi stąd na swoim forum obrażać. Pewnie zachowuję się teraz jak obrażone dzicko, przepraszam, ale taka postawa zniechęca mnie niesłychanie, aż przestaję wierzyć w cokolwiek, co ten człowiek napisz - taki odruch, naturalna reakcja psychologiczna, proszę wybaczyć. Chcę dodać, że nie interesuje mnie czyjkolwiek iloraz inteligencji, ale postawa, jako człowieka, sama również nie uważam się za szczególnie inteligentną i ciągle się uczę - z tego  powodu 100kroć bardziej doceniam autentyczne świadectwo i szczere intencje udzielania pomocy, od dziecinady pod tytułem "znajdź lepszy argument", "wyśmiej naiwnych". Doceniam każdy wysiłek włożony w prezentowaną argumentację, ale byłabym okrutna popierając takie zachowanie. Nie popieram i nie podoba mi się. I piszę to, żeby znów, być szczerą wobec wszystkich.)
 Chciałam zapoznać się z jakimś autentycznym wyznaniem, świadectwem innego człowieka. Jeżeli Mularczyk to egzorcysta i rzeczywiście miał do czynienia z mechanizmem działań demonów, to tym bardziej mógł powiedzieć coś istotnego, zwłaszcza w kwestii Pawła - coś prawdziwego, czy błędnego, mógłby to być punkt zaczepienia w tej sprawie
cd


"Pisze to ku mojemu zdumieniu kapłan, zakonnik.

Jego przesłanie, obecne w internecie w różnych miejscach wywoływało i zapewne jeszcze nie raz wywoła zamęt w duszach czytających. Na prośbę przełożonych zakonnych kontrowersyjny tekst o. Marka Mularczyka pt. „Recenzja książki Felicitas D. Goodman, „Egzorcyzmy Anneliese Michael”” został usunięty z  serwisu opoka w dniu 2008-04-22"

No i ubolewam, wszystko pousuwane, ale nie będę się łamać, teraz inne źródła.

Przeglądając komentarze - dotyczące ojca Mularczyka, dostrzegam podobny zarzut, jak w stosunku do Kubika, czy nawet mnie, czy Małej Mi tutaj - zbyt duża pewność siebie, brak pokory. Pycha może zgubić, z drugiej strony, zbytnia naiwność może doprowadzić do takich rzeczy jak w przypadku Anneliese, Faustyny i innych opętanych i "świętych". Na pewno trzeba jakoś wyśrodkować - zapędzić się w którąkolwiek z tych stron, to niezbyt dobrze... Teraz szczerze zastanawiam się, kto gdzie się zapędził. Obrońcy, przeciwnicy Pawła, "spiskowcy", zielonoświątkowcy... wszystkim nam się to zdarza... Warto na spokojnie i z modlitwą każdy temat rozważyć.

Może to co pisał Mularczyk nie ma większego znaczenia, a może jest pomocne, tak czy siak, chcąc kontynuować w jakikolwiek sposób swoje rozważania nad tekstami Pawła, cieszę się, że i z takimi opiniami przyszło mi się zapoznać i to zupełnie "przypadkiem" (ponoć nie ma, tylko które kto powoduje?).

Dobra, Wypowiedzi Mularczyka w odpowiedzi na artykuł Trojanowskiego:  Dotyczy artykułu: Andrzej Trojanowski TChr, Polemika z o. M. Mularczykiem wokół jego recenzji książki "Egzorcyzmy Anneliese Michael"

http://www.opoka.org.pl/php/komentarze/komentarze.php?msg_id=35356&action=show&brk=1

Poznań 2007-10-05 
W odpowiedzi autorowi tekstu, 
Szanowny księże, 
Szkoda, że przeoczyłem ten tekst, kiedy opublikowany był na portalu Opoka po raz pierwszy, mógłbym odpowiedzieć wcześniej, a tak robię to dopiero teraz. 
Poza tym mógł ksiądz wysłać ten tekst na mój prywatny email, byłbym tym sposobem uprzedzony, że toczy się dyskusja na podjęty przeze mnie temat. 
Spędziłem kilka lat na misjach konkretnie na Madagaskarze, w Hong Kongu i w Chinach i to właśnie tam, a najbardziej w Hong Kongu spotkałem się z siłami zła. 
Podważa ksiądz moje kompetencje, jako kogoś, kto poznał specyfikę działania złego ducha, zatem zapytuję księdza czy w swojej praktyce, jako egzorcysta spotkał się ksiądz oko w oko z samym szatanem, bo ja tak. 
I co więcej, zmusiłem go do wyjawienia swojego imienia i to dwukrotnie. Wypowiedział swoje imię mówiąc ściszonym głosem, tak za pierwszym jak i za drugim razem. 
I za ten czyn poprzysiągł mi zemstę, przyrzekając unieważnienie moich święceń kapłańskich, mówiąc, że zrobi to rękami kapłanów i biskupów. 
Jak na razie nic się na to nie zanosi. 
Szanowny księże, przypadek Anneliese Michel to typowy przykład szatańskiego omamiania. 
Muszę przyznać, że konkretnie w Hong Kongu byłem w mniej więcej podobnym stanie jak dziewczyna, tylko, że ja potrafiłem się z tego stanu uwolnić i wyzwolić. 
Proszę mi uwierzyć, poznałem doskonale sposób działania szatana. 
Polega on na nakłanianiu wybranej osoby do przyjmowania kolejnych ofiar ekspijacyjnych i ciągle jest mu mało. 
Daje przy tym obietnice, mówiąc, że jest ona jemu kimś potrzebnym. 
Zapewnia o jej wywyższeniu. 
Po jednej obietnicy następuje druga, kolejna i tak dalej. 
A prowadzi to do nikąd, a konkretnie daną osobę na potępienie. 


Podpisano: O. Marek Mularczyk OMI , 2007-10-05 08:54:25


i część druga

W moim przypadku chciał, abym wziął na siebie winę czyśćcową ofiar wybuchu bomby atomowej w Nagasaki. 
Razem 150 lat czyśćca. 
Nieźle? Nieprawdaż. 
I wiele innych jeszcze propozycji przyjmowania na siebie ofiar, o których nie czas pisać. 
W sposobie działania szatana od czasów biblijnego kuszenia nic się nie zmieniło. 
Ciągle obowiązuje ta sama zasada, „Będziecie jak Bóg”. 
A po to, aby osiągnąć swój cel w dzisiejszych czasach posługuje się podstępem o nazwie współodkupienie. 
Czy naprawdę uważa ksiądz, że potrzebna była ofiara dziewczyny, że to z woli Bożej piła ona swój mocz i jadała pająki? 
Zapraszam do lektury recenzji filmu mojego autorstwa. 
Zapraszam również do lektury napisanej przeze mnie książki „Władca wielkiej ziemi”. 
Ukazuję tam w sposób alegoryczny podstępne i zwodnicze działanie szatana. 
Napisałem jeszcze „Etiudę dla nieznajomej”, ale to opowiadania o miłości i kierowane do młodzieży. 
Przyjemnej lektury. 
O. Marek Mularczyk OMI 

Podpisano: O. Marek Mularczyk OMI , 2007-10-05 08:56:19

Brzmi sensownie, ale wstrzymuję się z jakimkolwiek zdaniem na jego temat. Po pierwsze - czy to wszystko o czym mówi nie przeszkadza mu w pełnieniu usług kapłańskich? Tyle sprzeczności, czy nie jest to hipokryzja z jego strony? Sam twierdzi, iż ma nadzieję, że przełożeni nie pozbawią go "stanowiska", chyba, że chodzi mu wyłącznie o służenie jako egzorcysta... Ale czy do tego musi być księdzem? Co z tego, że ktoś unieważni mu śluby. Wiele rzeczy nie trzyma się kupy, aczkolwiek sprawa zaciekawia...

Tutaj recenzja filmu "Egzorcyzmy Emily Rose" Mularczyka, może warto przytoczyć.

http://www.filmweb.pl/film/Egzorcyzmy+Emily+Rose-2005-7117/discussion/Komentarz+i+recenzja+filmu+%26%238222+Egzorcyzmy+Emilii+Rose%26%238221+...,37681​8


Moją uwagę przykuł fragment:


"A na koniec moich rozważań zadam pytanie następującej treści. Dlaczego Kościół Katolicki tak łatwo przyjmuje wszystkie tego typu zdarzenia za prawdziwe i uznaje je jako pochodzące od Boga. Odpowiedz jest bardzo prosta. Otóż, ja kapłan katolicki zauważam, że Chrystus nie jest w centrum przepowiadania Kościoła Katolickiego. Odnoszę wrażenie jakby Kościół Katolicki nie bardzo radził sobie z głoszeniem Chrystusa, Odkupiciela i Zbawiciela rodzaju ludzkiego i mimo woli przechodził w temat zastępczy, w kult maryjny. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, ponieważ jest to temat łatwiejszy. Ulubionym tematem kazań i nauk kapłanów jest i nadal jednak pozostaje Zwiastowanie."

taak... a na koniec podpis: W Chrystusie i Maryi Niepokalanej. O. Marek Mularczyk OMI – Poznań 
www.mularczyk.omi.org.pl

Czy ktoś mi to wyjaśni? Zwykła niekonsekwencja, zdaje się - stąd już o krok od obłudy i błędów. Dlatego mimo wszystko słowa tego księdza nie mogą być całkowicie wiarygodne. I nie są. Ale coś poruszyły, zakwestionoały, więc nie są też nieistotne.



i jeszcze ciekawa wypowiedź kogoś postronnego:
http://blogpurytanina.blogspot.com/2014/11/egzorcyzmy-emily-rose.html

 "Przejdźmy więc do podejrzanego nr 2, czyli do Maryi. Jaki jest związek Matki Zbawiciela z szatańskim opętaniem dziewczyny?

Cytat:Anneliese zawsze się modliła - "Zdrowaś Mario", "Zdrowaś Mario". Przy każdej modlitwie diabeł znowu rzucał nią o ziemię.


Niewątpliwie był jakiś związek modlitwy do Maryi z atakami demonicznymi. Może demony chciały powstrzymać Anneliese, by nie modliła się do Maryi, i dlatego ją biły? A może ta modlitwa w jakiś sposób dodawała im animuszu, by znęcać się nad nią? Zobaczmy co powiedziała wspomniana podejrzana (tj. Maryja)..."

dla nas zależność oczywista




cd


"Szatan. Jaka była rola szatana w tym opętaniu? Całkiem znaczna. Zobaczmy co powiedział sam ów podejrzany:

Cytat:"Mam wam coś do powiedzenia. Ona się cieszy... ponieważ ciągle się modliliście... Macie modlić się dalej".


Widzimy zatem, że szatan wyznał, iż Maryja cieszy się z tego, że zanoszone są do niej modlitwy. A oto co Jezus powiedział o ulubionym dyskursie diabła:

Cytat:"Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa" (Jana 8,44)


Pomyślmy logicznie: jeśli diabeł jest kłamcą, to czy oczekiwalibyśmy, że powie prawdę? Chyba niezbyt. Czy to możliwe, że zdanie „Maryja cieszy się z tego, że zanoszone są do niej modlitwy” jest nieprawdą? Czy to możliwe, że w ten chytry sposób diabeł chciał namówić ludzi, by modlili się do Maryi? Anioł z księgi Apokalipsy ostrzegł apostoła Jana, by on nie oddawał mu pokłonu, lecz by oddawał pokłon samemu Bogu:

Cytat:"Na to rzekł do mnie: Bacz, byś tego nie czynił, bo jestem współsługą twoim i braci twoich, proroków, i tych, którzy strzegą słów tej księgi. Bogu samemu złóż pokłon!" (Apokalipsa 22,9)

Wnioski proszę wyciągnąć sobie samemu. Dodam tylko, że pewien ksiądz katolicki, ojciec Marek Mularczyk uznał objawienia Annelise za sprawkę diabelską."







Podstawowe pytanie które mi się nasuwa, już od dłuzszego czasu: gdzie jest granica pokory, a gdzie pewności siebie? Gdzie pokora zmienia się w zgubną naiwność, czy wręcz słabość a pewność siebie w pychę? Wydawać by się mogło, że to zbyt patetyczne-filozoficzne pytania, ale nie znajdując tych właściwych i bezpiecznych granic, kwestie religijne nigdy nie będą dla nas - a przynajmniej dla mnie, całkowicie jasne... Wszyscy się zapędzają, byleby w porę się wycofać.

Szkoda, że tak mało o Pawle, ale może coś odgrzebię jeszcze. I może ten post nie ma większego znaczenia - może wypowiedzi tego księdza także, ale po to jest forum, prawda? Żeby wspólnymi siłami, razem dyskutując, móc do czegoś dojść. Ja o objawieniach, czy o Pawle, myślę zdaje się podobnie, jak Mularczyk, Kubik itd. Z drugiej strony przez cały czas dręczy mnie ta pokora i jak pewne rzeczy ze sobą pogodzić. Miewam różne wątpliwości, dlatego piszę tutaj... Pozdrawiam.
Odpowiedz
#2
jest problem z linkiem do artykułu na filmwebie, który podałam. Wystarczy skopiować i otworzyć na osobnej stronie, ale wkleję tu zawartość:


Cytat:Komentarz i recenzja filmu „Egzorcyzmy Emilii Rose”, amerykańskiego reżysera filmowego Scotta Derricksona. Rok produkcji 2005. 





Wydaje mi się, że kluczowym momentem w tym filmie, na podstawie którego mógłbym dokonać najbardziej wiarygodnej jego oceny, będzie komentarz do listu, napisanego przez Emilię Rose, którego treść w czasie przewodu sądowego przedstawiana jest przez oskarżonego kapłana – egzorcystę.



Już jednak na samym początku mojego komentarza chciałbym zaznaczyć, że ten typ opętania, jest mi bardzo dobrze znany i postaram się go jak najbardziej wnikliwie przeanalizować i przystępnie przedstawić.



Zanim jednak przejdę do opisu i objaśnienia samego przypadku opętania, chciałbym uwrażliwić was wszystkich, czytających moje opracowanie, bo jeszcze na tym etapie nie chcę używać określenia przestrzec, jak bardzo szatan w swoim działaniu jest zwodniczy, podstępny i po prostu bezczelny. 



A więc, nie każde ukazanie się kogoś przyjmującego postać niewiasty, obojętne czy będzie to ktoś z różańcem w ręku, czy też z innymi oznakami kultu religijnego, kogoś ukazującego się i nawołującego do modlitwy i pokuty, oskarżającego przy tym rodzaj ludzki za wszelkie zło popełniane na świecie, nie należy tego kogoś przyjmować jako Matkę Bożą. Nie każde też ukazanie się poranionej i ociekającej krwią, ukoronowanej cierniami zjawy, należy przyjmować jako Pan Jezus. 



Otóż, na prawdziwość objawień składają się oprócz treści tego przesłania również okoliczności, w których do nich doszło. I to właśnie one mają charakter pierwszorzędny i decydujący w ocenie, czy dane objawienie możemy zakwalifikować jako pochodzące od Boga, czy też nie.



Zauważmy, że w niektórych objawieniach prywatnych pojawia się w sposób bardzo ewidentny tak zwana pretensjonalność Bożej teofanii. Szatan chciałby ukazywać się na podobieństwo Boga, jak Bóg objawia się na kartach Pisma Świętego i ku temu w swoich zwodniczych objawieniach zmierza. Wykorzystuje w swoich fałszywych objawieniach, oczywiście na tyle na ile Bóg jemu pozwoli, okoliczności podobne do tych, w których dochodziło do rzeczywistej Bożej teofanii. Jeżeli jednak dobrze się im przyjrzymy i dogłębnie przeanalizujemy zauważamy, że są one jedynie nieudolną próbą nawiązania do tych autentycznych okoliczności, w których objawia się Bóg. Możemy się z kolei zapytać; dlaczego Bóg na to zezwala. Czyżby Bóg nie chciał uchronić rodzaju ludzkiego przed zgubnym działaniem szatana. Wiemy jednak, że przeczyłoby to przywilejowi wolnej woli, którym to darem Bóg obdarzył wszelkie byty duchowe i cielesne. Są one przecież z woli Bożej obdarzone wolnością i nie są w jakikolwiek sposób skrępowane w swoim myśleniu i postępowaniu. 



Zwracam uwagę, zanim przejdę do przedstawienia systematycznie ułożonego wykazu, przynajmniej niektórych charakterystycznych dla fałszywych objawień okoliczności tych zjawisk, że ulubionymi zwrotami demonów na samym początku ich ukazywania się są zwroty o charakterze biblijnym. Czynią to po to, aby tym sposobem uwiarygodnić swoją tożsamość. Charakterystycznym, używanym przez nich zwrotem jest na podobieństwo Chrystusowego, „Nie bój się”. Kolejny z nich, również bardzo często występujący to, „Co robisz”, albo, „Co robicie”. Ukazaniu się demona towarzyszyć będzie również pewien charakterystyczny dla niego gest. Przeważnie jest to łagodny uśmiech, tak naprawdę wyraz drwiny i szyderstwa z kolejnej jego ofiary. 



Oto wykaz tylko niektórych tego typu okoliczności, który ułożyłem na podstawie własnego doświadczenia oraz długoletnich, szczegółowych badań objawień prywatnych:

• Wspomniane już wcześniej rozpoczęcie objawienia zwrotem o charakterze biblijnym i zakończenie jej bluźnierczym zwrotem, albo obraźliwym gestem wobec danej osoby.

• Objawienie odbywa się w miejscu poprzednio wyrządzonego zła, lub popełnionego grzechu. W miejscu uprzedniego zbezczeszczenia chleba; chleb przez kogoś, przeważnie przez dzieci, został rozrzucony i podeptany. W miejscu również przez dzieci popełnionego grzechu i wydaje się niekoniecznie grzechu ciężkiego. W miejscu przekleństwa, czy też złorzeczenia dziecka; „Co do pioruna, nie możesz zrobić tego sama”.

• Zjawa ukazywać się będzie na krzaku dzikiej róży, albo nad dzikim i karłowatym dębem. Przypominam, Jezus w swoich naukach mówi o liliach, to lilia ułożona jest w swojej strukturze w sposób najdoskonalszy z kwiatów. Abraham przyjmuje posłańców Bożych pod szlachetnymi dębami Mamre.

• Zjawa ukazywać się będzie w okolicznościach niekiedy niezręcznych i niepasujących do powagi Bożego przesłania; w czasie wyrzucania śmieci, albo wtedy, kiedy ta osoba jest w tańcu, a więc w objęciach innej osoby. 

• Ukazująca się zjawa odwlekać będzie w czasie ujawnienie swojego imienia i odpowiedzi na pytanie, kim jest. Wyjawi je niekiedy dopiero po czwartym pytaniu, o to, kim jest. Przypominam, że w Piśmie świętym jedno ze znaczeń liczby cztery, to synonim śmierci. A przypominam że, objawiający się na kartach Pisma Świętego Pan Bóg, albo Posłaniec Boży, już na samym początku rozmowy z kimś wyjawia swoje imię i wyznacza temu komuś charakter misji, jaki został jemu powierzony. 

• Występuje element przedłużającego się oczekiwania na przybycie i pojawienie się zjawy. Niekiedy wbrew wcześniejszym zapowiedziom, zjawa w ogóle nie przybywa. 

• Zjawa ukazywać się będzie w grotach i osłonięta będzie kamieniami. Będzie też przyjmować postać siedzącej na kamieniu, płaczącej i zakrywającej dłońmi twarz domniemanej Matki Bożej. Bóg, przypominam, ukazuje się na odkrytej i wywyższonej przestrzeni, na łagodnym pagórku, na szczycie góry, a w końcowej manifestacji swojej boskości, ukarze się na krzyżu.

• W czasie tego typu objawień unosić się będzie w powietrzu szmer. Coś na podobieństwo buczenia roju owadów, albo podobne do tego, jaki odczuwamy pod liniami wysokiego napięcia. 

• Zjawa ukazywać się będzie w nieco zdeformowanej ludzkiej postaci. 

• Zjawa na podobieństwo biblijne zapewnia o powrocie jeszcze w to miejsce, które nigdy nie nastąpi.



Występuje jeszcze wiele innych oznak, wskazujących na fałszywość danych objawień, ale o samych tych zjawiskach napiszę w innym opracowaniu…



Wymienię teraz kilka tylko przykładów wskazujących na to, że dane objawienia nie mają charakteru nadprzyrodzonego. W konsekwencji okaże się, że wszystkie objawienia prywatne są dziełem szatana, a za rzeczywiście autentyczne i jedyne prawdziwe, jako pochodzące od Boga, winniśmy przyjąć jedynie te, zapisane na kartach Pisma Świętego. Poza tym, na obecnym etapie mojego komentarza jest jeszcze zbyt wcześnie, aby otwarcie o tym mówić, a i nie to jest głównym tematem mojego opracowania.

• Wizja ukazującej się domniemanej Matki Bożej z krwawiącym i otoczonym cierniami sercem w dłoni. Zjawa z reguły oskarża rodzaj ludzki słowami, „Popatrz jak to serce krwawi”, albo, „ Jak niewdzięczni ludzie niemiłosiernie obrażają Pana Boga”. Zwracam uwagę, że w tego typu oskarżeniach ulubioną i typową pozycją, jaką przyjmuje szatan, jest położenie ręki na lewym ramieniu wizjonera – swojej ofiary i utrzymywanie rannego, okaleczonego, cierpiącego i niemiłosiernie obrażanego serca, tylko zapytajmy czyjego serca, w prawej swojej dłoni.

• Osoba otrzymująca objawienia, w późniejszym swoim życiu nie zaznaje spokoju i zaczyna błądzić i się „błąkać”. W życiu zakonnym objawia się to w ten sposób, że zachwiany jest jej porządek dnia. Zaczynają się u niej wydłużone nocne adoracje i ciągła potrzeba spowiedzi. Osoba taka z powodu swojego zachowania zaczyna być ciężarem dla wspólnoty.

• Ukazująca się zjawa wykonuje ograniczoną ilość gestów i zwrotów. Mam tu na myśli przede wszystkim takie gesty jak; delikatne skłony w przód, machanie ręką na pożegnanie i przesyłanie pocałunków wizjonerom, oraz błogosławienie przedmiotów kultu religijnego. Podobnie zachowywać się będzie osoba opętana. W czasie rozmowy z nią, czy też egzorcyzmu używać będzie ona ograniczonej liczby słów, zwrotów i wykonywać ograniczoną ilość gestów.

• Nakazywanie na znak pokuty całowania kamienia, ziemi, czy też wykonywanie innych upokarzających godność człowieka gestów. Innymi słowy, pokusy skierowanej do samego Jezusa, „Zamień ten kamień w chleb”, to znaczy spróbuj nawrócić i skruszyć serce szatana, ciąg dalszy. Zapytajmy się, czy pokuta rzeczywiście stanowi esencję i podstawę naszej wiary. Czy nie bardziej wezwani jesteśmy swoim życiem do realizacji Chrystusowych rad ewangelicznych i Jego błogosławieństw. 

• Ukazująca się zjawa podawać będzie wizjonerom, swoim ofiarom pewne tajemnice. I nie ma tu żadnego znaczenia, czy tajemnice te będą podane przez nich od razu do wiadomości publicznej, czy też nakazane będzie ich wyjawiane dopiero po pewnym czasie. Zdarza się też niejednokrotnie, że przekazywane są im osobiste tajemnice, czy też obietnice, których treści pod żadnym pozorem nie wolno im nikomu wyjawić. Otrzymują oni też niejednokrotnie treść jakiejś modlitwy, którą winni odmawiać, i której treści pod żadnym pozorem nie wolno im nikomu ujawnić.

• Zjawa przepowiada dzień i godzinę śmierci niektórym z wizjonerów. Z reguły sam zainteresowany nie ujawnia tej daty, dlatego też nie wiemy „o ile” demon w poszczególnych przypadkach się pomyli.

• Zjawa w celu uwiarygodnienia siebie i swoich możliwości wywołuje obraz i przeważnie obraz ten trwa tylko przez chwilę. Jest to przeważnie wizja piekła, zresztą jak możemy się domyślić miejsca skąd sam demon przybywa. Demon nie jest w stanie wywołać obrazu o stanie trwałym, dlatego też obrazy te trwają jedynie przez chwilę. Wizjoner z reguły jest wdzięczny zjawie za tę przysługę, bo jak niejednokrotnie relacjonuje, gdyby trwała ona dłużej, przypuszczalnie umarłby ze strachu i z przerażenia. Tylko nie wie on o tym, że dłużej niż czas trwania „tej chwili”, w czasie której był on straszony, demon nie jest w stanie wywołać żadnego innego obrazu. Zastanawiające jest i to, że nigdy w tych objawieniach nie pojawia się wizja nieba. Zjawa jest również w stanie wywołać obraz samego zainteresowanego, jako siedzącego na tronie władcę, a nawet młodego boga, wmawiając jemu, że nim jest. Zjawa jest również w stanie wywołać obraz trójcy; trzech siedzących i osuwających się na krzesłach anorektyków. Doświadczyłem i ja w czasie odprawianych egzorcyzmów podobnego widoku. Bardzo niebezpieczna jest również w tym przypadku możliwość zmiany świadomości osobie, której demon się pokazuje. Prowadzić to może nawet do całkowitej zmiany jej osobowości. Ale w tym wypadku działanie demona na ludzką psychikę ma charakter jedynie czasowy. Jeżeli jednak osoba, będąca pod jego wpływem nie uzna w końcu swojego stanu, jako będącej pod wpływem złego ducha i nie zechce się od niego uwolnić, może pozostać w takim stanie dłużej, a nawet do końca życia. 

• Zjawa ukazywać się będzie przeważnie w godzinach demona. Rozpoczyna swoje zwodzenia głównie w czasie, kiedy w świątyni odbywa się modlitwa ku czci Matki Bożej, przeważnie w porze modlitwy Anioł Pański. I to nie na, jak możemy się domyślać potwierdzenie tej modlitwy, ale dla odwrócenia od niej uwagi.

• Dominować będą w objawieniach przede wszystkim liczby; 4, 6 i 13. Zjawa ukazywać się będzie; sześć razy, dnia trzynastego i na dodatek zapewniać będzie, że jeszcze w to miejsce kiedyś powróci.

• Zjawa ukazywać się będzie jako domniemana Matka Boża z odsłoniętą piersią.

• Zjawa schodzi ze schodów i zasiada na tronie. Siedząc a tronie trzyma w dłoni pewne symbole władzy; berło, jabłko itd.

• Zjawa przyjmuje postać młodej i lubieżnie wyglądającej dziewczyny, przeważnie jest to ktoś z rozpuszczonymi długimi włosami.

• Zjawa wzywać będzie wizjonera, swoją przyszłą ofiarę, przeważnie dziecko w karykaturalnym geście zbliżenia się do niej i podawać będzie jemu na ucho treść przesłania, podczas gdy w najbliższej okolicy nie ma żadnej osoby.

Zjawa wezwie do wzniesienia ku jej czci kaplicy, albo świątyni i nakaże przychodzić w to miejsce pielgrzymkami.

• Zjawa popełni błąd teologiczny. Z przymiotu nadanego z woli Kościoła Matce Bożej, przejdzie w sam jego byt, powie; jestem niepokalanym poczęciem. Przypominam, że Matka Boża obdarzona została przez Kościół przywilejem Niepokalanego Poczęcia. W tym wypadku demon postawi się ponad tym przymiotem, mówiąc, że on sam jest niepokalanym poczęciem.

• Zjawa przyjmie postać płaczącej i to niekiedy krwawymi łzami figurki Matki Bożej.

• Pojawiać się będą uzdrowienia, jako potwierdzenie obecności i działania Matki Bożej w tym miejscu. Uzdrowienia te, może się okazać, że mają charakter jedynie czasowy. Bardzo charakterystyczny w tym przypadku jest niekiedy zwrot zjawy mówiącej, „Tych uzdrowię, a tamtych nie”.

• Nastąpi uzdrowienie ciała z przejściem u osoby uzdrowionej na zaburzenia jeszcze bardziej dolegliwe i niebezpieczne, niż te dotychczasowe cielesne. Demon w tym przypadku może zaatakować wiarę „uzdrowionego”, albo zapanować nad jego psychiką.

• Wezwanie na spotkanie z domniemaną Matką Bożą posłaniem małego chłopczyka. Oczywiście na wszystko jest wytłumaczenie, również i w tym przypadku. Przecież można powiedzieć, że przyszedł sam Pan Jezus, ten dwunastoletni ze Świątyni Jerozolimskiej. W przypadku ukazywania się demona wśród kamieni i grot, można powiedzieć, że Pan Jezus też narodził się w grocie. Podobnego tłumaczenia możemy użyć w przypadku dogmatu Niepokalanego Poczęcia. Jeżeli tylko Matce Bożej został ten przymiot nadany, to ona sama też jest tym Niepokalanym Poczęciem. A może już niedługo okaże się, że Pan Bóg i Matka Boża to prawie jedno i to samo?

• Zjawa ukazuje medaliony, a na nich otoczone cierniami i poprzebijane ostrym mieczem serca Matki Bożej i Pana Jezusa i nakazuje wybijanie i rozpowszechnianie medalionów na ich podobieństwo.

• Zjawa na potwierdzenie swojego panowania nad światem wywołuje halucynogenny obraz wirującego i opadającego na ziemię otoczonego ognistymi płomieniami słońca. Zwracam uwagę, że tego typu zjawiskom, określanym jako przypisanie sobie panowania nad Bożym dziełem stworzenia, towarzyszy zawsze szyderczy uśmiech. Pewnego razu w czasie odprawiania przeze mnie egzorcyzmu demon powiedział, że on jest stwórcą świata, a Boga nazwał kłamcą. Wezwał mnie też do tego, abym oddał jemu pokłon. W zamian obiecał dać mi władzę nad dziewiątym pokładem piekła.

• Zjawa ciągle wzywać będzie do pokuty i do nawrócenia. Wymagać będzie aktów oddania rodzaju ludzkiemu Panu Bogu. Niezmiennie nie jest zadowolona ze sposobu ich formułowania i oddania. Zawsze i wciąż czegoś im brakuje. Zarzuty te relacjonowane są w ten sposób, że domniemana matka boża, poszła przed oblicze (jej) pana boga i po sposobie, w jaki (jej) pan bóg na nią spojrzał doszła do wniosku, że (jej) pan bóg nie jest zadowolony z kolejnego aktu oddania jemu rodzaju ludzkiego. I tak wszyscy wokoło chodzą oskarżając się wzajemnie i czynią sobie wyrzuty. Na dodatek pojawia się również (jej) pan jezus mówiąc, że niewdzięczni ludzie również i jego bardzo obrażają. 

Zjawa operuje enigmatycznymi i wielo znaczeniowymi zwrotami typu, „Już niedługo zabiorę cię do siebie”, albo, „ Jest już ze mną”. Zapytuję, co oznacza wyrażenie, „do siebie”. W przypadku recenzowanego przeze nie filmu będzie to zwrot, „królestwo duchowe”, albo „forma cielesna”. Zwracam również uwagę na nieprecyzyjność tych określeń z teologicznego punktu widzenia.

• Zjawa zapowiada i przestrzega, że jeżeli nie zostanie wysłuchana i nie zostaną wypełnione i zrealizowane postawione przez nią warunki, miejsce jej ukazania się, będzie polem okrutnych wojen i kataklizmów. I z reguły zapowiedzi te spełniają się. Dlaczego? Demon doskonale wie, które miejsca na ziemi dotknięte będą nieszczęściem. Miał on przecież przed upadkiem wgląd w przyszłe losy świata, i te akurat dobrze sobie zapamiętał i nie nastręcza jemu żadnych trudności odwołanie się do tych wizji.

• Zjawa oskarżać będzie kapłanów, że żaden z nich nie jest godzien sprawowania Najświętszej Ofiary.

• Zjawa oskarżać będzie rodzaj ludzki i wypowiadać zarzuty typu, „Jak długo będę jeszcze przez ciebie cierpiał”, „Jak długo będziesz mnie zwodzić”, „Choćbyście nie wiem, co robili, nie jesteście w stanie wynagrodzić mi trudu, jaki się za was podjęłam”.

• Zjawa dla uwiarygodnienia siebie będzie się odwoływać pamięcią do pewnych zdarzeń z życia wizjonerów.

• Osoby doznające tzw. objawień cierpią przeważnie na dolegliwości astmatyczne i doznają ogromnego bólu w piersiach.

I wreszcie zjawisko najważniejsze i jednocześnie najbardziej niebezpieczne ze wszystkich, jakie występują w czasie objawień. Demon usiłuje przekonać wybraną przez siebie osobę o tym, ze jest ona przez niego wybrana i przeznaczona do wielkich dzieł. Usiłuje przekonać ją, że (jej) bóg chce się nią posłużyć w dobrym i pożytecznym celu. W przypadku recenzowanego filmu będzie to ewidentne świadectwo obecności i działania demona.



Występuje jeszcze wiele innych oznak, wskazujących na fałszywość danych objawień, ale o samych tych zjawiskach napiszę w innym opracowaniu…



Drodzy czytelnicy, głównym i zasadniczym celem podstępnego i zdradzieckiego działania szatana, jest doprowadzenie już tutaj na ziemi osoby, nad którą ma on władzę do życiowej ruiny, a w konsekwencji jego duszy do wiecznego potępienia. Z pozoru jego strategia wydaje się być niewinna, a treść przesłania w zasadzie zgodna z nauką Kościoła Katolickiego. Na ogół wszystko sprawia wrażenie, że jest czymś dobrym, szlachetnym, a nawet bardzo pożądanym. Ale są to tylko pozory i ułuda. Jeżeli wsłuchamy się uważnie w słowa tych objawień i starannie je przeanalizujemy, zauważamy, że tak naprawdę są one jedynie bardzo podstępnie spreparowaną i zdeformowaną doktryną Kościoła Katolickiego. Zdajmy sobie sprawę z tego, że szatan naprawdę nie ustanie w wierzganiu i w sprzeciwie wobec Boga. On ciągle działa i podobnie jak wtedy w biblijnym raju, również i w czasach Chrystusowego Kościoła, rozbrzmiewają słowa podstępnej pokusy, „Będziecie jak bogowie”. Nie zapominajmy też i o tym, że pokusa ta niezmiennie skierowana jest na te same ludzkie zmysły. Szatan stara się wpłynąć i zawładnąć ludzką żądzą pożądania, pragnieniem bycia wywyższonym i dominacji, a przede wszystkim poczuciem wybraństwa. Człowiek z reguły bardzo łatwo poddaje się, szczególnie tej ostatniej wymienionej przeze mnie pokusie. Jak się później okaże obietnicy iluzorycznej. W ostateczności doprowadzony jest do zguby. Szatan w podsuwanych temu komuś propozycjach i obrazach stara się stworzyć pozory dobra, a siebie samego ukazać jako kogoś godnego zaufania. Będzie się on starał przemycić iluzoryczną doktrynę i prawdy wiary na pierwszy rzut oka, jak już nadmieniałem doktrynę wręcz łudząco podobną do tej, oficjalnej nauki Kościoła Katolickiego. W rzeczywistości jednak będzie to doktryna w zdeformowanej i wypaczonej formie. Jest to celowe i zamierzone szatańskie działanie. Szatan nie mogąc otwarcie zaprzeczyć nauce Jezusa, ani jej zanegować, bo wtedy nie znalazłby posłuchu, ani aprobaty, a sam mógłby zostać zdemaskowanym, stara się więc zniszczyć wiarę w inny, podstępny i przewrotny sposób. Będzie się starał wypaczyć jej sens i ją zdeformować. W jaki sposób? Odpowiedz jest bardzo prosta. Poprzez objawienia prywatne. Posługuje się szatan w tym celu podobnie jak w biblijnym raju podstępem. Klasycznym przykładem jego zwodniczego działania jest przypadek opętania i doprowadzenia do zguby Angeliesse Michel, filmowej Emilii Rose. 


Przystępując teraz do szczegółowej analizy tego przypadku muszę na samym początku zaznaczyć, że na obecnym etapie naszego komentarza nie wiemy jeszcze, dlaczego i co było powodem, że Emilia została przez demona opętana. Postaram się to ustalić i w sposób jak najbardziej przystępny odpowiedzieć na to pytanie. Nie mogę jednak tego ustalić na podstawie ekranizacji filmowej. Wypowiem się dopiero na ten temat po przeczytaniu książki, na podstawie której zrealizowano ten film. 



A teraz chciałbym przeanalizować treść listu, pozostawionego nam przez Emilię Rose, przedstawianego nam w filmie przez oskarżonego kapłana – egzorcystę.

Oto treść listu;

„Ostatniej nocy w Halloween ojciec Moore próbował wypędzić 6 demonów z mojego ciała. Nie chciały odejść. Po próbie egzorcyzmów zabrano mnie do mojego pokoju. Zapadłam w głęboki sen. Obudziłam się kilka godzin później słysząc głos wołający moje imię. Ponownie usłyszałam głos wołający moje imię. To była błogosławiona Maria Dziewica. Kiedy spojrzałam na nią, uśmiechnęła się i powiedziała, Emily niebo widzi twój ból. Powiedziała, że Maria Dziewica przemówiła do niej na środku pola? Tak. Wierzy jej pan? Wierzę, że Emily mówiła prawdę. Proszę kontynuować. Zapytałam ją, dlaczego tak cierpię? Dlaczego demony dziś nie odeszły? Odpowiedziała. Przykro mi Emily. Demony zostaną tam gdzie są. Potem powiedziała. Możesz odejść ze mną, wolna od cielesnej powłoki lub to może trwać dalej. Będziesz strasznie cierpieć, ale dzięki tobie wielu zrozumie, że królestwo duchowe naprawdę istnieje. Wybór należy do ciebie. Chcę zostać. Na końcu dobro zwycięży zło. Dzięki temu, co przeszłam ludzie dowiedzą się, że demony istnieją. Ludzie mówią, że Bóg jest martwy, ale jak mogą tak uważać, jeśli pokazałam im diabła”. 



No i nareszcie koniec koszmarnego horroru i bezczelnego demonicznego łgarstwa. Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła po usłyszeniu tych słów, była następującej treści. Demon najchętniej powiedziałby, że Bóg już zdechł, ale byłoby to wyrażenie zbyt jednoznaczne i on sam mógłby wtedy zostać zdemaskowany.



Chciałbym już teraz, zanim przystąpię do analizy tego tekstu zwrócić uwagę na to, że słowa zapisane w tym liście, wbrew przekonaniu samej Emilii i kapłana – egzorcysty nie pochodzą i żadną miarą nie mogą pochodzić od Boga, czy też od Matki Bożej. Zresztą, mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości przekonamy się i przyznamy, że wszystkie domniemane objawienia maryjne są jedynie podstępnym szatańskim wierzganiem przeciwko Bogu. Zwracam jednocześnie uwagę na to, że w rozmowie tej nie pada ze strony zjawy ani jedno wyrażenie o charakterze czysto teologicznym. Treść listu jest wręcz bluźniercza i napełniona szyderstwem i kpiną z Boga. 



A więc, ten ktoś, kogo Emilia widzi twierdząc, że jest to Matka Boża, Matką Bożą nie jest. Dlaczego? Ot, chociażby dlatego, że na twarzy zjawy pojawi się, jak to zwykle bywa w tego typu charakterystycznych dla wszystkich demonicznych manifestacji ledwo zauważalny, szyderczy i ironiczny uśmiech. Następnie, zjawa, aby wzbudzić u Emilii zaufanie zwraca się do niej słowami, „Niebo widzi twój ból”. Rzeczywiście niebo patrzy i widzi ból Emilii i nie można temu faktowi zaprzeczyć. Nie może również ani zapobiec, ani przynajmniej na razie Emilii pomóc. W dalszej kolejności następują słowa, „Przykro mi, ale demony zostaną tam gdzie są”. Co to za wyrażenie, matce bożej jest przykro, a demony zostają tam gdzie są. Naprawdę zdumiewająco przejmująca demonstracja siły i stanowczości piekła. 



I na tym etapie rozmowy następuje jej moment kulminacyjny. Całe kuszenie szatana zawsze i niezmiennie zmierza właśnie ku temu jednemu pytaniu, które zaraz tutaj padnie. A jest to pytanie o tak zwane wywyższenie i uprzywilejowanie danej osoby. Szatan podobnie jak w biblijnym raju działa na ludzką pychę. Wybranej przez siebie osobie, jego ofierze, daje poczucie wybraństwa. Stara się przekonać tego kogoś, że jest on przez Boga wybrany i przeznaczony do tego, aby być dla świata widzialnym znakiem pewnej złudnej prawdy. Przeważnie podsunie temu komuś wizję, wyświadczenia jak się później okaże iluzorycznego dobra. Jest to przeważnie propozycja ofiarowania się za kogoś, względnie wzięcia na siebie, w intencji czyjegoś zbawienia jego win. W niektórych przypadkach demon mówi nawet o wzięciu na siebie win czyśćcowych któregoś ze zmarłych, albo pewnej grupy ludzi. W tego typu przypadkach demon ciągle zwodzi tego kogoś, mówiąc, że jest on poddawany próbie, i przechodząc pomyślnie kolejne jej etapy wstępuje na coraz to wyższe stopnie trudności. Szatan osobę, do której ma dostęp zapytuje, czy zgadza się ona na kolejny, coraz to wyższy stopień trudności w tej próbie, którą to niby Bóg na nią zsyła. W rzeczywistości jest to sam demon, który tego kogoś męczy i jego oszukuje. Osoba pod jego wpływem przeważnie wyraża zgodę na tego typu propozycje uważając, że po pierwsze, przeszła pomyślnie przez kolejny etap sprawdzianu, co jest oczywistym kłamstwem, ponieważ żadnej próbie nie podlega. Po drugie, wyraża zgodę, ponieważ czuje się wybrana i trwa w przekonaniu, że służy dobru. Pytanie o kontynuowanie tak zwanej próby, i do którego to pytania zmierza całe kuszenie jest następującej treści, „Czy chcesz pozostać na ziemi jeszcze przez pewien czas, czy też chcesz już iść ze mną”. Pytanie to daje danej osobie poczucie wybraństwa i potrzeby wypełnienia pewnej misji już tutaj na ziemi i z reguły taka osoba zgadza się na tę propozycję. Podobnie jest w tym przypadku. Przypominam, zjawa mówi, „Możesz iść ze mną bez cielesnej powłoki, czy też formy”, różnie to można tłumaczyć. Zapowiada Emilii, „Będziesz straszliwie cierpieć… itd.”. Emilia wybiera opcję, że chce zostać tutaj na ziemi. Ale na tym etapie komentarza zapytuję jeszcze, co oznacza wyrażenie, „możesz iść’ i „ze mną”. Iść, ale, iść gdzie. Jeżeli chodzi o mnie, to nie mam żadnych wątpliwości, że chce iść tam skąd, zjawa – demon sama przychodzi, a więc do piekła. W innych objawieniach maryjnych padają podobne określenia typu, „Już niedługo zabiorę cię do siebie”. A zapytuję, jaki sens ma określenie „cielesna powłoka”, czy też „forma”. Czy nie jest to szatańska kpina z określenia takim mianem godności odkupionego przez Chrystusa i przeznaczonego do chwały niebieskiej ludzkiego ciała. Pamiętamy przecież doskonale teorię św. Tomasza z Akwinu traktującą o upadku aniołów. Teolog, upadek aniołów wyjaśnia w ten sposób, że stworzone na początku jako byty duchowe, zbuntowały się na widok wcielonego Słowa Bożego, jako kogoś w niższej od nich formie i nie chciały Jemu oddać pokłonu. Zostały za ten czyn i wymówienie Bogu posłuszeństwa strącone na wieczność do piekła. A więc określenie cielesna powłoka, możemy uważać, jako kolejną kpinę i wyrażenie pogardy dla godności odkupionego przez Zbawiciela ludzkiego ciała. Zapytuję również, co oznacza i co wyraża użyte przez zjawę określenie, „królestwo duchowe”. Dla mnie znającego doskonale przewrotny język demona jest to nazwa piekła. Termin, który to dla swojego użytku stworzył sam demon. Przecież demony to stworzenia duchowe, a miejsce to nazywają nie inaczej jak tylko królestwem duchowym. Nie ma przecież jakiegokolwiek teologicznego uzasadnienia, aby używać tego terminu. Zapytuję, czy Jezus kiedykolwiek mówił o królestwie duchowym? Jezus mówi o Królestwie Bożym i o Królestwie Niebieskim. Jezus nie używa określenia Królestwo Duchowe. Zwróćmy jeszcze uwagę na ciągły charakterystyczny dla demona szyderczy i prześmiewczy sposób definiowania prawd Bożych. Jest to widoczne w słowach zapewnienia, że „Dobro zwycięży zło”. Dlaczego? Ponieważ szatan doskonale wie, że tak się stanie i takie będzie następstwo dziejów. Ale on i tak pomimo tego, że wie doskonale, iż przegra tę walkę z Bogiem. On naprawdę nie chce mieć udziału w przebywaniu na zawsze w stanie szczęśliwości z Bogiem. Szatan świadomie i dobrowolnie chce trwać w zniewoleniu, chociaż wie, że w każdej chwili Bóg w swoim miłosierdziu może szatana z tego zniewolenia uwolnić. W dalszej części listu następuje kolejne, że aż nie wiem, czy śmiać się czy płakać nad losem tego biednego stworzenia bluźnierstwo, po usłyszeniu którego w sali kinowej aż się zatrzęsłem ze złości. Szatan twierdzi, że „Bóg jest martwy”, a „Demony naprawdę istnieją”, bo przecież pokazałam ich tobie. A wygłosił tę teorię uśmiechający się ironicznie pod postacią domniemanej Matki Bożej śmiem twierdzić sam szatan. Chyba, że ktoś inny był do tego stwierdzenia delegowany. Znając jednak przewrotność szatana, wątpliwym wydaje mi się, aby odmówił on sobie przyjemności wypowiedzenia kolejnego bluźnierstwa przeciwko Bogu i to w tak spektakularnym przypadku opętania. A swoją drogą, że wspomnę o tym raz jeszcze, szkoda, że demon nie powiedział, co tak naprawdę w swojej przewrotności myśli o Bogu. Rzeczywiście znalazł się wielki orędownik chwały Bożej, który najchętniej jak już wspominałem znając jego nędzę powiedziałby, że Bóg już zdechł. Ale muszę jeszcze przyznać, że w czasie projekcji filmu z zainteresowaniem zerkałem na moich współbraci kapłanów śledzących z wypiekami na twarzy akcję filmu i z zapartym tchem przyswajających sobie każde słowo wypowiadane przez zjawę. Widziałem jak, przynajmniej niektórzy z nich, próbowali się chyba nawet identyfikować z opętaną, marząc w ukryciu o tym, aby i im coś podobnego się przytrafiło. Oni też chcieliby być pożyteczni i przydatni, i wyrażają gotowość przyjęcia i wykonania podobnego przesłania, pomyślałem. Przekonywałem ich niejednokrotnie, że najlepszym sposobem jest odwołanie się do mądrości i łaski płynącej z Chrystusowego Krzyża. Ale jak widzę, wolą oni, a my ogół wiernych chyba też, jednak coś jeszcze bardziej widowiskowego spektakularnego. 


Ale wróćmy raz jeszcze do słów meritum kuszenia, bo to one są najważniejsze i stanowią centrum całego przypadku. 

W przypadku Emilii są to słowa, „Czy chcesz cierpieć jeszcze bardziej”. Jest to ostateczne pytanie, do którego zmierza cały sens jego rodzaju kuszenia. Demon stara się utrzymać daną osobę w ciągłej świadomości trwania pewnego testu. Przekonuje daną osobę, że przeszła ona pomyślnie przez pewien etap i wstępuje na coraz to wyższe poziomy doskonałości duchowej. W rzeczywistości jest coraz bardziej pogrążona we władzy demona i coraz bardziej stacza się na dno. Stan ten wyraża określenie, „Będziesz straszliwie cierpieć”. Demon przepowiada jej taki los i zapytuje, czy na to się zgadza. Emilia wyraża zgodę i to doprowadzi ją do ostatecznej zguby. Pozostała znakiem, ale zapytuje raz jeszcze, znakiem czego? Ofiarowania się w intencji innych o uchronienie ich od podobnego zniewolenia? Przecież to jest rozumowanie nielogiczne. Czy zmasakrowane ciało młodej dziewczyny może być jakimkolwiek znakiem? Nie wydaje mi się. Może być chyba tylko znakiem zwycięstwa szatana nad ludzką naiwnością. Wydaje mi się, że ostatecznym znakiem i ostatecznym punktem odniesienia w naszej religii jest Chrystusowy krzyż i osoba Chrystusa Zmartwychwstałego. 


Zapytajmy inaczej. Czyżby nastąpił przypadek opętania ekspiacyjnego? Ale zapytuję, co ten termin oznacza i kto w ogóle wymyślił takie pojęcie. Czemu ono miałoby służyć? Czyżby było elementem zastępczym ofiary krzyżowej? No tak, ale demon nie mogąc oficjalnie zaprzeczyć ofierze Krzyża tworzy obrazy zastępcze. A jednym z nich jest opętanie ekspiacyjne. 



Sprawa opętania Emilie Rose wydaje się być bardzo poważna. Bóg nikogo nie opuszcza i nikogo nie podda próbie ponad jego siły. Emilia, bo nie mogło być inaczej, doświadczyła niezawodnie od Boga łaski uświadomienia jej, że tkwi w błędnym przekonaniu myśląc, że to, czego doświadcza dzieje się z woli Bożej. Czy przyjęła od Boga łaskę uświadomienia jej, że trwa w błędzie, czy też nie, trudno mi wyrokować. Wszystko wskazuje na to, że raczej chyba nie. Dlaczego tak uważam? Otóż, gdyby to, czego doświadczyła pochodziło z przyzwolenia Bożego, to wtedy wcześniej czy później Emilia zostałaby z tego stanu wyzwolona. Tak się jednak nie stało. Poza tym w liście pozostawionym przez nią znajduję jeszcze jeden bardzo ważny dla przebiegu tego przypadku element, wskazujący na to, że Bóg Emilii nie opuścił. Pisze ona, że po modlitwie egzorcyzmu pogrążona została w głębokim śnie. Pamiętajmy o pewnych prawidłowościach zapisanych na kartach Pisma Świętego. Bóg tego kogoś, kogo wyzwala z zesłanej na niego próby wiary, pogrąża następnie w głębokim wyzwalającym go z trudów przeżytego doświadczenia śnie. Głęboki sen jest znakiem i synonimem aprobaty tego kogoś przez samego Boga. I jest to jednocześnie wskazanie jemu samemu, że działanie jego było skuteczne i miłe Bogu, że ten ktoś działając w imię Boga, wypełnił polecone jemu zadanie i osiągnął cel. I tak się zdarzyło w przypadku proroka Eliasza i innych jeszcze postaci biblijnych. Natomiast chciałbym przy okazji przypomnieć, że grzesznicy i błądzący cierpią na bezsenności i jest to uważane w Piśmie Świętym za symptom obecności w nich mocy złego ducha. Emilia pogrążona została w głębokim śnie. Fakt ten wskazywałby, na to, że modlitwa egzorcyzmu odniosła pożądany skutek. Została ona uwolniona z mocy złego. I co dalej? Dlaczego zatem po kilkugodzinnym śnie zostaje z niego wybudzona i słysząc głos wychodzi z domu. Jest noc. Demon działa, co prawda na otwartej przestrzeni, ale tym razem pod osłoną nocy. I następuje kolejna próba pokusy. Wskazuje na to pytanie Emilii, „Dlaczego demony nie opuściły mnie tej nocy”. A może nie wiedziała, że już ją opuściły. Dlaczego zadaje pytanie jako pierwsza? Z praktyki egzorcyzmu wiem, że w tego typu przypadkach należy wyczekać chwilę i dać demonowi szansę mówienia. Niech się obnaży i zdemaskuje. Po chwili przestanie mówić. Jest jeszcze inne rozwiązanie tego przypadku. Gdyby Emilia wykorzystała łaskę od Boga uświadomienia jej, że jest pod wpływem złych mocy, wtedy na pytanie, „Czy chcesz cierpieć jeszcze bardziej”, odpowiedziałaby, odejdź ode mnie demonie, albo w ogóle nie podejmowałaby dyskusji. Co więcej usłyszawszy głos, nie wyszłaby w ogóle z domu, albo pozostałaby w dalszym ciągu w głębokim śnie. Skuteczny w rozmowie z szatanem i przeciwstawieniu się jego kuszeniu mógł być tylko sam Jezus. Jaki stąd wniosek. Wydaje mi się, że pomimo jak już wcześniej wspominałem skuteczności działania modlitwy egzorcyzmu, Emilia niestety pozostała w stanie wskazującym na przywiązanie do grzechu. Była w takim stanie przed odmówieniem egzorcyzmu i nie potrafiła się z niego wyzwolić. Wydaje się, że Bóg robił wszystko, aby ją z tego błędnego przekonania uwolnić. Zapewniam was, że człowiek nigdy nie jest przez Boga pozostawiony samemu sobie i zawsze w pewnym momencie dotrze do niego głos Boży wspomagający tego kogoś w walce z demonicznymi mocami. Niestety, śmiem twierdzić podobnie było w tym przypadku.



Zapewniam was Drodzy czytelnicy, że jeżeli na kogoś przychodzi chwila próby i obojętne, czy stanie się to z woli Bożej, dla umocnienia jego wiary, czy też w przypadku, gdy ktoś podda się działaniom sił zła w sposób nieświadomy; może to być poprzez grzeszny czyn, czy nawet poprzez zwyczajną ludzką nieostrożność, zawsze w tego typu przypadkach taka osoba, jeżeli uważa, że pozostaje pod wpływem działania dobrego ducha, a tak nie jest, to zawsze w sposób pewny i niezawodny jest ona o tym fakcie przez Boga uświadomiona. I Bóg pomaga danej osobie z takiego stanu się uwolnić. Podobnie było w tym przypadku. 



A na koniec moich rozważań zadam pytanie następującej treści. Dlaczego Kościół Katolicki tak łatwo przyjmuje wszystkie tego typu zdarzenia za prawdziwe i uznaje je jako pochodzące od Boga. Odpowiedz jest bardzo prosta. Otóż, ja kapłan katolicki zauważam, że Chrystus nie jest w centrum przepowiadania Kościoła Katolickiego. Odnoszę wrażenie jakby Kościół Katolicki nie bardzo radził sobie z głoszeniem Chrystusa, Odkupiciela i Zbawiciela rodzaju ludzkiego i mimo woli przechodził w temat zastępczy, w kult maryjny. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, ponieważ jest to temat łatwiejszy. Ulubionym tematem kazań i nauk kapłanów jest i nadal jednak pozostaje Zwiastowanie. A więc, „Ta, która”, i dalej jakoś to poleci. Obserwuję to zjawisko na przestrzeni ostatnich lat. Więcej miejsca w nauczaniu Kościoła zajmuje Matka Boża, jako doskonała czcicielka Boga, niż Jezus Chrystus, Odkupiciel i Zbawiciel rodzaju ludzkiego. Pochodną tego zjawiska jest łatwość, z jaką przyjmujemy wszelkie teologiczne mrzonki i namiastki prawdziwej doktryny Kościoła. Po prostu łatwiej jest egzystować, mówiąc, że ofiarowałem się w intencji innych, niż wykazać, co ja sam zrobiłem dla samego siebie. Jest to również i wygodniejszy sposób przejścia przez życie, ponieważ w pewnym stopniu zwalniam się z odpowiedzialności myślenia za samego siebie. Zwróćmy uwagę jeszcze i na to, jak bardzo treść objawień, w samej już tylko formie i stawianych rodzajowi ludzkiemu poprzez wizjonerów wymaganiach różni się od nauki Chrystusowej. Jak bardzo nauka Kościoła Katolickiego jest zniekształcana i zdeformowana. Jezus w Ewangelii, a przede wszystkim w błogosławieństwach zwraca uwagę na potrzebę osobistego zaangażowania w zgłębianiu prawd wiary, jak również personalną odpowiedzialność przed Bogiem. A o wiele trudniej jest żyć nauką Chrystusową, niż przesłaniami objawień, dlatego też tak chętnie te drugie wybieramy. Poza tym niosą w sobie pewien aspekt iluzorycznego, jak się później okazuje wywyższenia. A my niestety im ulegamy. Nie chcemy zgodzić się na przeciętność i szukamy czegoś więcej niż Chrystusowy Krzyż, ale jest to niestety złudnie i bezowocne poszukiwanie.



Analizę przypadku opętania samej Anielesse Michael opracuję na podstawie wydanej książki, ale już teraz z fragmentów jej zapisków umieszczonych w ostatnim wydaniu „Miłujcie się” widzę, że jest ona w sposób ewidentny zwiedziona przez szatana.

• Iluzorycznymi obietnicami o jakiejś wiecznej ojczyźnie – zapytuję, co to jest wieczna ojczyzna.

• Ukazująca się jej zjawa mówi o darach, jako wielkiej jej miłości ku Angelisse – jest to próba wmówienia jej przekonania o jej wybraństwie.

• Moje drogi są drogami tajemniczymi – rzeczywiście wyrażenie o zabarwieniu nieco ezoterycznym.

• Zjawa nakazuje Angelisse, siedź i nie wychodź z domu – no tak, najlepszy sposób do tego, aby doprowadzić kogoś do wyobcowania z rzeczywistości.

• Zjawa kocha ją czułością – zalotów z serii, „miła serca mego”, i „pozostańmy w najbliższej zażyłości”, ciąg dalszy.

• Zjawa mówi, nie zapominaj, że możesz czytać pisma Barbary Weigand. Sprawdzę jeszcze, co to jest. Czytaj wszystko, oby tylko nie Ewangelię.

• Ja jestem dobrym pasterzem i kocham moje owce – zdaje się, że Jezus powiedział, że życie oddaje za swoje owce.



Oczywiście w kategoriach myślenia Kościoła katolickiego, którego to jestem kapłanem, pojęcia te jest to, to samo, albo prawie to samo, co oficjalny język pojęć teologicznych. Ot, język mistyków, a więc tych, którzy przeżywali swoje spotkania z Bogiem w sposób głębszy i bardziej zintensyfikowany niż pozostali. Tych, którzy to twierdzili, że ponoć kochają się z Bogiem przed Najświętszym Sakramentem, albo marzyli o tym, zresztą wbrew prawom geografii, aby głosić Ewangelię na pięciu stronach świata i obiecywali sobie, że kiedy będą już tam w niebie u Pana Boga, wtedy to wykradać będą Panu Bogu potrzebne rodzajowi ludzkiemu do zbawienia łaski, a za życia nazywali siebie Bożymi złodziejkami. Obserwuję zresztą tendencję, że być może już za kilka lat zdefiniujemy w sposób uroczysty, że Matka Boża i Pan Bóg to prawie to samo, bo ku temu mówiąc językiem nieco złośliwym wszystko zmierza. A zdaje się, że szatanowi tylko o to chodzi.



Winien jestem jeszcze wyjaśnienie odnośnie samego opętania. Otóż opętanie Emilii Rose jest raczej prostym przypadkiem zapanowania nad tego typu siłami zła. Nie ma tak wielkich problemów z demonami, które krzyczą i wydzierają się w niebogłosy, mówiąc, że nie opuszczą ciała opętanego. Opuszczą je i to dosyć szybko i w pośpiechu, ale zależy to przede wszystkim od woli osoby, którą mają we władzy jak i sposobu odprawiania samego egzorcyzmu, bo śmiem twierdzić, że wyrzucane były w imię samego demona. Najtrudniejsza jest sprawa z samym szatanem. Szatana jest bardzo trudno zmusić do wyjawienia swojego imienia, a jeżeli już ujawni swoje imię, to uczyni to bardzo ściszonym głosem, tak, aby dla innych obecnych wokół osób nie było to słyszalne. Wyjawieniu swojego imienia towarzyszy przeważnie zemsta przyrzeczona temu komuś, kto zmusił jego do tak upokarzającego go przed nim samym czynu. W moim przypadku pamiętam, kiedy przy okazji odprawianego egzorcyzmu, zmusiłem szatana do ujawnienia się i wyjawienia swojego imienia i to dwukrotnie, bo oczywiście za pierwszym razem wymówił swoje imię ściszonym głosem i prawie niesłyszalnym dla otoczenia, zresztą za drugim razem uczynił to dokładnie w taki sam sposób, w zamian jednak za ten upokarzający go przed nim samym czyn przyrzekł mi zemstę. Przysiągł, że zemści się unieważniając moje święcenia kapłańskie, a samego unieważnienia święceń dokona rękami biskupów i kapłanów. Nie zmartwiłem się jednak tym za bardzo, ponieważ znając sposób działania szatana wiedziałem, że jego oskarżenia i zarzuty oparte będą na pomówieniach i fałszywych oskarżeniach.

W Chrystusie i Maryi Niepokalanej.

O. Marek Mularczyk OMI – Poznań 



Niby recenzja filmu, ale...

zwłaszcza interesujące są pojęcia dotyczące "duchowości", tak lubionej przez demony - brak formy, cielesności, sama "duchowość" = szaleństwo, choroba psychiczna, opętanie... Terminy jeszcze niedawno dobrze mi znane, czy wręcz lubiane. Wybraństwo, misja za życia... Chyba jednak trudniej jest nam być szarym człowieczkiem tutaj, uczciwie zmagać się z życiem - taki "uduchowienie" jest bardzo kuszące... A stąd blisko do samego demonizmu. Jestem przekonana, też z własnego doświadczenia... I czy przykład Pawła do tego wszystkiego ni pasuje? Moim zdaniem owszm. Al pwnie trzba jeszcze znaczni więcej pracy, żby to udowodnić...


Tak czy inaczej, zanim mogłabym w jakikolwiek sposób osądzić, czy np. apostoł Paweł był opętany, musiałabym z samym zagadnieniem opętania znacznie lepiej się zaznajomić i wiele osób tu miało rację, że zbyt szybko z takim osądem wyskoczyłam na światło dzienne, za co przepraszam. Jak ktoś jest lepiej obeznany w tych sprawach to będę wdzięczna za opinię, czy zwykły komentarz. Nie wiem na ile starczy mi czasu, żeby się tym zajmować i rostrząsywać takie zagadnienia, nie jestem egzorcystą, ani teologiem, tylko zwykłym człowiekiem, o ograniczonym czasie również. Założyłam temat w nadziei, że kogoś zainteresuje, co kilka głów, to nie jedna i po to jest forum, prawda? Pozdrawiam Smile
Odpowiedz
#3
Te wszystkie objawienia demoniczne mają jeden wspólny wątek: demony obniżają sens i wartość Ofiary Chrystusa.
Są one nazwane przez Kościół opętaniami ekspiacyjnymi: "opętanie dopuszczone jako doświadczenie Boże" (wiki)


Teraz umieszczę dwa przykłady takich opętań-objawień i na końcu  przedstawię bluźnierswo oraz ich analogię w kontekście ap. Pawła:

Faustyna

W 1924, podczas zabawy tanecznej w łódzkim parku "Wenecja" doznała widzenia umęczonego Jezusa, który miał jej wydać polecenie wstąpienia do zakonu.
"W Dzienniczku opisane są wizje Chrystusa, które otrzymywała, stany oschłości wewnętrznej, widzenia piekła, czyśćca i nieba.

"Jezus Chrystus wskazuje na Miłosierdzie Boże, jako na jedyny ratunek dla świata. Pamiętnik opisuje miłość świętej Faustyny do Trójcy Świętej, która doprowadziła ją do zjednoczenia z Bogiem."

Annelise Michel.

Była osobą bardzo wierzącą i religijną. O swoim opętaniu została poinformowana przez Matkę Boską, która powiedziała jej dlaczego doświadczy opętania. Cierpienie Anneliese miało być odkupieniem dla dusz pozostających w piekle. Anneliese przyjęła tą prośbę.
"W miarę upływu miesięcy zachowania Anneliese stawały się coraz bardziej potworne: skakała po ścianach, biegała po schodach, spijała z podłogi swój mocz, wkładała głowę do muszli klozetowej, drapała i gryzła ściany, tracąc przy tym zęby; nago tarzała się w żwirze lub też moczyła w wodzie, usiłując ugasić straszliwą gorączkę w ciele. Miała niewiarygodną siłę fizyczną: gdy siostra usiłowała ją schwycić, to rzuciła ją o podłogę jak lalką. Prawie w ogóle nie spała, a kiedy się kładła do łóżka, wyglądała jak nieżywa. Z powodu napiętych mięśni szyi dziewczyna nie była w stanie ani pić, ani nawet oddychać. Nagle uspokajała się, wracała do równowagi, kilka godzin modliła się, uczyła, grała na fortepianie…"

Podczas egzorcyzmów ujawniły się rzekomo tożsamości owych demonów, które ją opętały: Lucyfer, Judasz, Kain, Neron, Hitler i Fleischmann...

Z jej osobistego dzienniczka  "wynika, że Anneliese jasno i wyraźnie uświadamiała sobie to, że jej straszliwe zmaganie się z mocami zła oraz wszelkie wynikające stąd cierpienia i upokorzenia pomagają innym ludziom osiągnąć zbawienie."



Krótki komentarz: Badając sprawę, uważam, że do opętania doszło za przyczyną jej własnej zgody na ingerencję demonów w jej ciało. Stalo się tak, gdyż dziewczyna uwierzyła, że  jej cierpienie i ofiarowanie się mocom zła pomoże wielu duszom w osiagnięciu zbawienia.  Na podstawie dziennika duchowego Niemki dowiadujemy się, że to Zbawiciel i Maryja prosili ją o zgodę na to cierpienie -opętanie.  "Dobre demony" udające Maryję i Zbawiciela okłamały ją, że jej cierpienie uratuje wiele dusz...


Zapoznając się z mistycznymi faktami i pzresłaniem tych opetań, nasunęło mi się ciekawe skojarzenie...


2Koryntian 12:7 Bym się więc z nadzwyczajności objawień zbytnio nie wynosił, wbity został cierń w ciało moje, jakby posłaniec szatana, by mnie policzkował, abym się zbytnio nie wynosił. 8 W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie.


Kol 1:24 :"Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół.Tego Kościoła sługą zostałem zgodnie z postanowieniem Boga, powziętym co do mnie ze względu na was, abym w pełni rozgłosił Słowo Boże, Tajemnicę, zakrytą od wieków i od pokoleń, a teraz objawioną świętym jego. Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały.



Przede wszystkim jak Paweł mógł stwierdzić, że dopełnia na swoim ciele braki ofiary ChrystusaCzyż to nie bluźnierstwo najwyższych lotów? 

Czy te wszystkie jak je zwą ekspiacyjne cierpienia - opętania nie są bluźnierstwem przeciwko DOSKONAŁEJ OFIERZE CHRYSTUSA?  Gdzie demon prosi lub żąda cierpienia, lub kłamie, że "męczennik" odkupi dusze od czyśćca, piekła nawet  bluźniąc twierdzeniem, że dopełnia Ofiarę Chrystusa...







Odpowiedz
#4
(04-01-2015, 11:34 PM)Mała Mi napisał(a):  Kol 1:24 :"Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół.Tego Kościoła sługą zostałem zgodnie z postanowieniem Boga, powziętym co do mnie ze względu na was, abym w pełni rozgłosił Słowo Boże, Tajemnicę, zakrytą od wieków i od pokoleń, a teraz objawioną świętym jego. Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały.



Przede wszystkim jak Paweł mógł stwierdzić, że dopełnia na swoim ciele braki ofiary ChrystusaCzyż to nie bluźnierstwo najwyższych lotów? 

Czy te wszystkie jak je zwą ekspiacyjne cierpienia - opętania nie są bluźnierstwem przeciwko DOSKONAŁEJ OFIERZE CHRYSTUSA?  Gdzie demon prosi lub żąda cierpienia, lub kłamie, że "męczennik" odkupi dusze od czyśćca, piekła nawet  bluźniąc twierdzeniem, że dopełnia Ofiarę Chrystusa...









Smile nie pierwszy raz zaliczasz wpadkę - na razie nie będę prostował twojego wpisu ale dam ci dobrą radę - wpisz sobie w wyszukiwarkę : "dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych" i sprawdź interpretacje odmiennie od fałszywych interpretacji rzymskokatolickich. Jeśli sama poszukasz alternatywnych odpowiedzi to może będą one miały jakąś wartość dla ciebie. Paweł nie pisał o tym o czym ty napisałaś Smile  , takie wpadki powinny dać ci do myślenia, że jednak apostoł Piotr miał rację w swoim drugim liście - nie bądź wśród ludzi którzy przekręcają Pisma ku swej zgubie. Jeśli w takiej rzeczy jak np Kolosan 1:24 popełniasz takie błędy to dlaczego nie miałabyś w pozostałych tekstach Pawła też się nie mylić ?? mylisz się i w pozostałych ale może właśnie ten wielki błąd z Kol 1:24 otworzy ci oczy, że to ty się mylisz a nie Biblia. pozdrawiam o owocnego szukania prawdziwego sensu Kol 1:24 - kto prosi otrzymuje - więc poproś Zbawiciela
Odpowiedz
#5
Czerwonyflamaster!

Zaczęłam wczoraj pisać odpowiedź, co do tego, co napisałaś, ale nie skończyłam, bo "coś" mnie zatrzymało,

a w nocy miałam sen, którego teraz nie opowiem, ale sen miał wydźwięk taki, żeby nie angażować się w pomaganie

ludziom pod wpływem "muzułmańskiego " ducha, bo szkodę poniosę i poszarpana zostanę.

Jakby to brutalnie nie zabrzmiało, jeszcze na dodatek w kontekście Twoich "pokojowych" i pozytywnych słów pod

moim adresem, to jednak zadam Ci pytanie i "zagadkę":

Jak myślisz, czy sen ten był od Boga, czy był szatańskim zwiedzeniem odstręczającym mnie od pomagania np. takim

ludziom jak Ty?

Pomyśl nad tym głęboko i zastanów się nad tym, dlaczego to przychodzi czas, kiedy mądre panny odmawiają udzielenia

swego oleju innym. Wniknij też głęboko w słowa Amosa 8:11-14 (oraz Am 5:4,5  i  1Król 12:28,29):


"11Oto idą dni - mówi Wszechmogący Pan - że ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz słuchania słów Pana.

12I wlec się będą od morza do morza, i tułać się z północy na wschód, szukając słowa Pana, lecz nie znajdą.

13W owym dniu mdleć będą z pragnienia piękne panny i młodzieńcy, 14Którzy przysięgają na "Przewinienie" Samarii i mówią:

Jako żyw twój Bóg, Danie! Albo: Jako żyw twój ulubieniec, Beer-Szebo! Upadną i już nigdy nie powstaną. "




A co mam na myśli pisząc o "muzułmańskim " duchu, to może nieco przybliży Ci ten artykuł:


 http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/06/13/jezus-chrystus-nie-byl-zydem-byl-aryjczykiem/


Totalnie z niczym Cię jednak nie zostawię i dam rzecz do zastanowienia co do tego wątku.

"Badajcie duchy czy są z Boga" - odnosi się i do rzeczy nadzwyczajnych i zwyczajnych , czy też tylko do tych drugich?

Tylko tyle i aż tyle!
Odpowiedz
#6
Dziękuję Aga: również uważam, że aż tyle - ja cały czas zastanawiam się nad "duchami" - które pochodzą od Boga, dlatego nie ufam - snom, "natchnieniem" i innym tego typu rzeczom... Pawłowi też. I co do snów - uważam, że pochodzą od szatana, demonów, dlatego że jeszcze kiedy byłam bardzo mała, czasem śniła mi się "Matka Boska" udzielająca cennych rad... Raz ukazała się w dość makabrycznej wizji - wymordowano ludzi w mojj miejscowości, wszędzie była krew, kilka osób uciekało, ona sobie stała... już nie pamiętam dokładnie, ale bałam się jej - potem zastanawiałam się nad Bogiem, Marią - jacy na prawdę są, okrutni i budzą postrach, karząc za grzchy? Jaki tak na prawdę jest Bóg? Sennych mar się boję i uważam za demoniczne, nie polegam na czymś takim i może faktycznie - to też racja i mój błąd - że coś mnie tkneło na tę Anneliese, a ja sprawdziłam. Może to nie jest dobry pomysł,żeby się tym zajmować, a może w innym przypadku będę zwyczajnym tchórzem? Tyle, że to też taki tani chwyt prawda? Tchórz! I reakcja człowieka: udowodnię że ni! Jak to się kończy? No np chęć ratowania duszcz czyśćcowych i opętanie... To trudn tematy.
Co do snu: nie do końca rozumiem dlaczgo ich posłuchałaś (demonów ze snu), ale będąc w Twojej sytuacji zastanawiałabym się i bałabym się podobnie jak Ty, dlatego rozumiem, że nie chcesz się w tę sprawę angażować i nie mam zamiaru Cię do tego na siłę namawiać. Sama nie wiem, czy powinnam się w to wplątywać - sama się zastanawiam, czy to nie szatan podszpnął mi na ucho "Anneliese" i stąd zainteresowanie Mularczykim. I sama cały czas powtarzam, że ta sprawa mi śmierdzi i że mu nie ufam, zwłaszcza że należy do zgromadznia OMI - maryjnego. Może trzeba tego człowieka zdemaskować i wiele kwestii się wyjaśni, skąd mogę wiedzieć.
Badajcie duchy: nawet zwyczajna sytuacja, może być "nadzwyczajna", jstem za głupia, żebym sama nazywała coś "zwykłym", czy "niezwykłym", wile rzeczy wciąż mnie zaskakuje.
Z mojej strony też narazie tyle, nie chc za bardzo się angażować w ten temat, bo nie wiem, czy nie przyniesie mi to większej szkody. Narazie... zobaczymy. Na pewno jeszcze się odezwę.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#7
 @Mieczu
Przekład interlinarny z http://biblia.oblubienica.eu/wystepowanie/word/id/%CF%80%CE%B1%CE%B8%CE%B7%CE%BC%CE%B1%CF%83%CE%B9%CE%BD   brzmi :  "Który teraz raduję się w cierpieniach moich za was i ze swojej strony dopełniam w moim ciele niedostatku udręk Chrystusa — za Jego Ciało, którym jest Kościół"

Cytat:nie pierwszy raz zaliczasz wpadkę - na razie nie będę prostował twojego wpisu ale dam ci dobrą radę - wpisz sobie w wyszukiwarkę : "dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych" i sprawdź interpretacje odmiennie od fałszywych interpretacji rzymskokatolickich. Jeśli sama poszukasz alternatywnych odpowiedzi to może będą one miały jakąś wartość dla ciebie. Paweł nie pisał o tym o czym ty napisałaś Smile  , takie wpadki powinny dać ci do myślenia, że jednak apostoł Piotr miał rację w swoim drugim liście - nie bądź wśród ludzi którzy przekręcają Pisma ku swej zgubie. Jeśli w takiej rzeczy jak np Kolosan 1:24 popełniasz takie błędy to dlaczego nie miałabyś w pozostałych tekstach Pawła też się nie mylić ?? mylisz się i w pozostałych ale może właśnie ten wielki błąd z Kol 1:24 otworzy ci oczy, że to ty się mylisz a nie Biblia. pozdrawiam o owocnego szukania prawdziwego sensu Kol 1:24 - kto prosi otrzymuje - więc poproś Zbawiciela

I ty to Mieczu nazywasz wpadką, że nie wierzę ślepo komus kto bluźni przeciwko Chrystusowi, umniejsza Ofiarę Mesjasza?

Ok, wygooglowałam by się przekonać, dlaczego w przypadku Pawła należy szukać interpretacji w różnych źródłach, gdyż to co  pierwsze i oczywiste rozum podpowiada jest "wpadką"?



Oto tłumaczenie:

Cytat:Kolosan 1:24 .(24) Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało Jego, którym jest Kościół...
W tym wersecie Apostoł Paweł mówi o swoich cierpieniach. Głosząc Ewangelię, doznaje udręk i cierpień, z czego się raduje. W ten sposób uzupełnia własne braki (nie braki Chrystusowe), co umożliwia mu pełne naśladownictwo Chrystusa (2 Koryntian 4:10-11). Służba ta została mu powierzona, co przyjął w radości i pokorze. Mówi nam o tym kolejny werset z listu do Kolosan:
Kolosan 1:25 
...(25) Tego Kościoła sługą zostałem zgodnie z postanowieniem Boga, powziętym co do mnie ze względu na was, abym w pełni rozgłosił Słowo Boże...

Nie należy tego rozumieć jako dopełniania cierpień Chrystusowych – w Liście do Hebrajczyków ten sam Apostoł wyraźnie pisze o doskonałości ofiary Chrystusa (Hebrajczyków 10:1-18). Dodatkowym argumentem, przemawiającym za takim tokiem myślenia, może być fragment z 2. Listu Pawła do Koryntian (szczególnie wersety 10 i 11).

http://www.zajezusem.pl/index.php?num=4858

[b]Nie rozumiem, jak można tłumaczyć ze Paweł pisząc "dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało Jego" miał na mysli własne niedostatki. Przeciez pisze czarno na białym: niedostatek udręk Chrustusowych! [/b]

Poza tym, tak jak pisałam na forum wcześniej,  jeżeli List Pawła był kierowany do jakiegos zboru powinien być kompletny, tzn. informacje np. tak jak tutaj omawiane powinny być wystarczające dla danego zboru do pełnego zrozumienia tego o czym pisał Paweł!  Więc tłumaczenie, że przecież w Liście do Hebrajczyków napisał o doskonałej Ofierze Chrystusa oraz w Liście do Koryntian przemawiał w podobnym tonie jest żenadą i kłamstwem, gdyż Kolosanie nie mieli automatycznego dostepu do Listów do Hebrajczyków i Koryntian! Więc ten argument odpada!




Ok, szukając dale w necie przeważnie  ten werset jest wyłożony mniej więcej tak:


"Czy Pawłowi chodziło o to, że Chrystus miał jakieś braki w cierpieniu? Oczywiście, że nie. Paweł nie pisze o brakach Chrystusa, ale o swoich własnych brakach w naśladowaniu Chrystusa.



Tłumaczą Pawła bo aż nie do wiary że napisał to tak jak jasno i czytelnie co jedyne i ohydne wynika z tego wersetu! Tłumaczą Pawła i przekręcają jego wlasne bluźnierzce słowa z niedoskonałej ofiary Chrystusa na niedoskonałą ofiarę Kościoła lub Pawła, lub nasladownictwa Mesjasza, aby tylko odwrócić sens okropnej wypowiedzi Pawła.  Dlaczego jeżeli ktoś tak bluźni mało kto to widzi? Gdzie sprawiedliwość i poznanie? 



Ten Paweł nieźle zamotał cały chrześcijański świat, gdzie nawet tak oczywiste i ohydne jego słowa , jego wyznawcy są w stanie interpretowac na kilka róznych sposobów. 


Na koniec: Zagadka.



"O co chodziło Pawłowi w Kol 1,24?"



Odpowiedzi bez liku i każda poprawna aby tylko nie odczytywać dosłownie, literalnie,  bo aż strach pomyśleć, takie bluźnierstwo jak od samego diabła! Więc dwoja się i troją by znaleźć wyjście z tej nieprzyjemnej sytuacji i wyprowadzić Pawła znowu zwycięskiego w tej konfrontacji z Prawdą! Tak jak w większości tekstów Pawła i ich chrześcijańskich interpretacji  jego Kościoła,  przez przyjęcie takowych tłumaczeń Pawła - Prawda zostaje po raz kolejny zmiażdżona przez kłamstwo.  Ale nie dla wszystkich! Ja absolutnie nie uznaję żadnych pokrętnych tłumaczeń, tego co złe!
Odpowiedz
#8
Cytat:Nie rozumiem, jak można tłumaczyć ze Paweł pisząc "dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało Jego" miał na mysli własne niedostatki. Przeciez pisze czarno na białym: niedostatek udręk Chrustusowych! 

Też nie rozumiem, dlaczego "bury kot w białe paski" miałabym rozumieć jako "niekoniecznie bury - może rudy, ale przybrudzony, w białe kropki ułożone w rzędy". Czy to wszystko nie jest zbyt enigmatyczne i nie powinno być: czarne na białym właśnie? Czy nie takim tajemniczym, enigmatycznym językiem posługują się demony? "Jeszcze chwila", "Niedługo wrócę tam, skąd przybywam, a potem znowu wrócę i powiem Ci pewien sekret", uuuuu.... Po co nadinterpretować i szukać dziury w całym? To szatan mówi w sposób niezrozumiały, inteligentny, zagadkowy -  w taki sposób, żebyśmy mogli odnaleźć wiele rozwiązań - i w ten sposób pobłądzić. Moim zdaniem Bóg ustalając prawa czy dając człowiekowi swoje słowo - wszystko zrobił tak, by najbardziej prosty z ludzi zrozumiał, a przynajmniej we właściwym czasie (jak księgi prorockie). Nauka Pawła jest dla mnie zbyt pokrętna i śmierdzi prywatnym "objawieniem" (demonicznym), dlatego się zainteresowałam. 
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#9
Mała Mi i Czerwonyflamaster!

Nie będę wam się narzucała z moim rozumieniem tego fragmentu, ale jak chcecie to posłuchajcie.


"dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało Jego"


Otóż  niedostatek odnosi się do kościoła- Ciała Jezusa Chrystusa. Paweł cierpi za ciało Chrystusa i na siebie

bierze jego braki i słabości.

Paweł mówi"jedni drugich brzemiona noście i tak wypełnicie zakon Chrystusowy"

Mówi również(2Tym 2:8-10):

"Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych, jest z rodu Dawidowego, według mojej ewangelii,

2:9 Dla której cierpię niczym złoczyńca aż do więzów, ale Słowo Boże nie jest związane;

2:10 Dlatego wszystko znoszę przez wzgląd na wybranych, aby i oni dostąpili zbawienia, które jest w Chrystusie Jezusie, wraz z chwałą wiekuistą."



Mówi również bardzo ważną rzecz w 2Kor 4:12:

"Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was"

A jeśli nasiono rzucone w ziemie obumrze, to wyda wielki plon.

Jeśli umrę dla siebie , to Bóg przeze mnie doprowadzi do wydania wielkiego plonu.

Udręka Chrystusowa to to , że uniżył się i poszedł na śmierć, żeby przez Niego wielu przyszło do życia.


Nikt nic do ofiary Chrystusowej dodać nie może, ale jak ktoś pójdzie w ślady Jezusa Chrystusa i umrze dla siebie i będzie

tą śmierć Chrystusową zawsze na ciele swoim nosił(2Kor 4:10),

to Bóg przez takiego człowieka działa , Jego życie się w nim objawia i przez tego człowieka przyprowadza wielu do Chrystusa.

To objawił mi Duch, a Wy potraktujcie to jak chcecie!
Odpowiedz
#10
(04-01-2015, 11:34 PM)Mała Mi napisał(a):  Kol 1:24 :"Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół.Tego Kościoła sługą zostałem zgodnie z postanowieniem Boga, powziętym co do mnie ze względu na was, abym w pełni rozgłosił Słowo Boże, Tajemnicę, zakrytą od wieków i od pokoleń, a teraz objawioną świętym jego. Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały.



Przede wszystkim jak Paweł mógł stwierdzić, że dopełnia na swoim ciele braki ofiary ChrystusaCzyż to nie bluźnierstwo najwyższych lotów? 

Czy te wszystkie jak je zwą ekspiacyjne cierpienia - opętania nie są bluźnierstwem przeciwko DOSKONAŁEJ OFIERZE CHRYSTUSA?  Gdzie demon prosi lub żąda cierpienia, lub kłamie, że "męczennik" odkupi dusze od czyśćca, piekła nawet  bluźniąc twierdzeniem, że dopełnia Ofiarę Chrystusa...

















O jejku. MM potrafisz się uczepić każdego wersetu, który daje Ci chociaż namiastkę cienia "szansy" na to, że można dobluzgać Pawłowi. To nie jest dobrze, by w ten sposób pisać. To już naprawdę jest trudne do zniesienia. Człowiek chce przeczytać coś budującego, coś co go utwierdzi, co mu pomoże, a tu ta sama zdarta już, trzeszcząca i charcząca płyta. Przecież o tym, o czym mówi Paweł, Apostoł Chrystusa, mówił i Apostoł Piotr.



Cytat:BW - Kolosan 1:24

Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół.

Νῦν χαίρω ἐν τοῖς παθήμασιν μου ὑπὲρ ὑμῶν καὶ ἀνταναπληρῶ τὰ ὑστερήματα τῶν θλίψεων τοῦ Χριστοῦ ἐν τῇ σαρκί μου ὑπὲρ τοῦ σώματος αὐτοῦ ὅ ἐστιν ἡ ἐκκλησία


BW - 1 Piotra 4:12-14


(12) Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu,
(13) ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili.
(14) Błogosławieni jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż Duch chwały, Duch Boży, spoczywa na was.

13 - ἀλλὰ καθὸ κοινωνεῖτε τοῖς τοῦ Χριστοῦ παθήμασιν χαίρετε ἵνα καὶ ἐν τῇ ἀποκαλύψει τῆς δόξης αὐτοῦ χαρῆτε ἀγαλλιώμενοι


Jestem na forum. Nie nauczam, bo jeszcze mało wiem.
Nie nauczam, tylko dyskutuję. Pisuję też na http://ewangelia.net.pl/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości