Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Głoście i uzdrawiajce
#21
(10-04-2016, 11:39 AM)Arraivald napisał(a):  W Biblii jest taki fragment:

"I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami,"
- Efezjan 4:11

Apostoł to posługa w Ciele Chrystusa, która polega głównie na zakładaniu kościołów, czesto jest to związane z misjami w innych krajach. To nie jest coś unikalnego.
Uczniem Jezusa powinien być każdy, ale uczeń to nie to samo co jedna z wymienionych wyżej posług. Prorocy oczywiście, że są bo mam kontakt z jednym pastorem - misjonarzem, który porusza się w proroctwie. Jezus był jeden i on takie posługi ustanowił.


Co do odkupienia to nasze obecne ciało zginie, a jego całkowite odkupienie nastąpi w dniu zmartwychwstania. Krew i ciało nie mogą posiąść Królestwa Bożego. Natomiast podałem fragment "jego ranami zostaliśmy uzdrowieni". To już jest czas przeszły. Jezus zapłacił za zbawienie i dzięki jego ranom możemy zostać uzdrowieni. Czyli podsumowjąc - nie mamy jeszcze doskonałych ciał, ale możemy skorzystać z uzdrowienia za które zapłacił Jezus dla naszych obecnych ciał.

We fragmencie jaki przedstawiasz jest użyty czas przeszły, a wiemy że Jezus Chrystus jest ten Sam i dzisiaj. Uważam więc że tego nie można stosować na poparcie wniosku jaki prezentujesz. Ktoś kto zakłada nowy zbór jest też najczęściej, ewangelistą, bo ewangelizuje. W tym znaczeniu współcześnie są tacy ludzie, podobnie jak nauczyciele Słowa Bożego. Są też pasterze, uwspółcześniona funkcja pod nazwą pastor, chyba tak jest, jak uważasz ?

Myślę że najbardziej kontrowersyjną służbą/funkcją jest bycie prorokiem. Bo moim zdaniem ten który zachęca, napomina i koryguje na podstawie Słowa Bożego jest już prorokiem. Uważam też że zdarzają się proroctwa w sensie przepowiadania przyszłości... Jakie masz zdanie w tej kwestii ?

Reasumując to widzę że współcześnie nie można wyselekcjonować takiej służby jak apostoł...

Uważam też że uczniem Jezusa Chrystusa jest każdy narodzony na nowo chrześcijanin, niezależnie od pełnionego stanowiska. Ty piszesz że osoby sprawujące jakąś funkcję w zborach/kościołach, to nie to samo co inni wierzący nie mający widocznej i sklasyfikowanej służby. Jednak każdy w czymś jest uzdolniony...jeden jest krasomówcą, inna osoba  umie pocieszyć, jeszcze inna dobrze ugotować, posprzątać, coś naprawić itp. A jakie Wy macie zdanie w tym zakresie ?

Gdy chodzi o odkupienie...czego...czy tylko chodzi o ciało...czy raczej o całego człowieka ? Bo aktualnie nie  jest odkupiony cały człowiek, a nie całe ciało człowieka. Bo przecież człowiek składa się z ciała, duszy i ducha. Ciekawy jestem zdania innych w tej materii ?
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#22
Hej.

Jak chodzi o służbę proroczą to nie wgłębiałem się strasznie w ten temat. Widziałem natomiast tego pastora o którym wspominałem jak co do dnia powiedział pewną rzecz i stała się właśnie w ten dzień. On ma sporo wizji itd. i na podstawie owoców oceniam go pozytywnie. A na przykład znajomy w zborze ma kobietę, która często ma sny od Boga i od razu również dostaje ich wyłożenie. Ogólnie proroctwa to nie tylko przepowiadanie przyszłości, głównie to słowa od Boga, które są skierowane do zboru / kościoła, które mają go na celu np. zbudować albo upomnieć.
I oczywiście jest wysyp fałszywych proroków, ale nie każdy dający fałszywe proroctwo jest takim prorokiem. Może to robić z ciała, może nie mieć poznania itd., a być szczery i robić to w dobrej wierze. W ST się kamienowało takich proroków, natomiast w NT bodajże starsi mają osądzić proroctwo.

Jest jeden taki kościół który ma dosyć dużą skuteczność w proroctwach odnośnie wydarzeń. Havest Army się nazywa o ile pamiętam. Jak jesteś zainteresowany to możesz zerknąć, ja do końca go nie badałem więc na 100% nie wiem czy jest full OK. Wstępnie nie mam zastrzeżeń.

"Uważam też że uczniem Jezusa Chrystusa jest każdy narodzony na nowo chrześcijanin, niezależnie od pełnionego stanowiska."
Tak. W takim sensie, że nie każdy Europejczyk to Polak, ale każdy Polak to Europejczyk (nie mówimy o emigrantach, wiecie o co chodzi). Po prostu Bóg z czasem powinien pokierować ucznia dalej jak będzie dojrzały w wierze i przydzielić mu jakieś stanowisko. Apostoł tutaj rozumiem jako np. osoba jadąca do Afryki zakładać kościoły.

Co do uzdrowienia ciała to niekoniecznie wiążę "jego ranami zostaliśmy uzdrowieni" z zmartwychwstałym ciałem. Biorę po prostu fragment, że zostałem uzdrowiony ranami Chrystusa i w niego wierzę kiedy np. modlę się za chorych. Odkupienie ciała rozumiem jako zmartwychwstanie w przyszłości. Oczywiście na 100% pewny nie jestem związku, natomiast stoję na tym, że uzdrowienie jest dla nas dostępne jeszcze w tym życiu.

Tak ja obecnie rozumiem te kwestie. W proroctwach nie mam mega doświadczenia, ale wiem że są, jednakże trzeba być bardzo ostrożnym i badać to.
Moje wypociny na temat chrztu Duchem i języków jak ktoś chce - http://zbawieni.com/showthread.php?tid=604
Odpowiedz
#23
Doprawdy piszesz dziwne rzeczy...mam na uwadze to poniższe :
„I oczywiście jest wysyp fałszywych proroków, ale nie każdy dający fałszywe proroctwo jest takim prorokiem. „
Osobę która wypowiada rzeczy które nie wypełnią się , współcześnie powinniśmy ignorować, czyli tak jakbyśmy kamienowali. No to jak określiłbyś człowieka który wygłasza rzeczy które nie spełniają się ?
Można szczerze tkwić w błędzie...dowodem są nasi Rodacy widzący Chrystusa w opłatku...

Moim zdaniem to osobę zakładającą zbór na obczyźnie, raczej należy nazwać, MISJONARZEM...

Uzdrowienie jest dostępne jeszcze w tym życiu, jednakże nie zależy to przede wszystkim od naszej wiary. Lecz głównie od Bożej Łaski. Takie było i jest moje zrozumienie ! Smile
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#24
Odnośnie proroctw to niedawno ktoś pokazał różnicę między prorokami ST i NT. Jest to ciekawy temat bo np. prorocy ST prorokowali dane wydarzenie bez podania daty. Umarli i się nie wypełniło za ich życia, tylko czasem kilkaset lat po śmierci, takie bezpieczne.

Co do NT to jest fragment taki:
"A co do proroków, to niech mówią dwaj albo trzej, a inni niech osądzają;"
- 1 Koryntian 14:29

Inni mają osądzać proroctwo, jeżeli ktoś da.

W reszcie mamy podzielone zdanie, ale przynajmniej znamy już nawzajem swoje zrozumienie tych rzeczy. Smile
Moje wypociny na temat chrztu Duchem i języków jak ktoś chce - http://zbawieni.com/showthread.php?tid=604
Odpowiedz
#25
Kaleb napisał:

"Zapłacone jest wszystko, odkupione nasze dusze, oraz ciała. Z tym że to drugie jest dla nas jeszcze niedostępne,

gdyż nie mamy przemienionych ciał na wzór Jezusa Chrystusa...

Proszę pomyśl nad tym...może jednak coś w tym jest ?"

"Gdy chodzi o odkupienie...czego...czy tylko chodzi o ciało...czy raczej o całego człowieka ?

Bo aktualnie nie jest odkupiony cały człowiek, a nie całe ciało człowieka.

Bo przecież człowiek składa się z ciała, duszy i ducha. Ciekawy jestem zdania innych w tej materii ?"


Czy brak odkupienia naszego ciała w tej chwili oznacza, że uzdrowienie nie jest dane dla tego ciała?
Bo co, bo to ciało i tak idzie na zniszczenie i śmierć, więc po co je uzdrawiać?
A całkowite uzdrowienie dla każdego będzie dopiero w "raju", gdzie liście drzew do uzdrawiania będą służyć?

Takie postawienie sprawy przeczy wielu fragmentom Biblii. Słynny werset o szukaniu najpierw Królestwa Bożego
mówi, że reszta będzie nam dodana. Tak samo inny werset, żeby o nic się nie martwić, ale wszystkie prośby
Bogu powierzyć. "Reszta dodana, wszystkie prośby powierzyć", ale według Kaleba chyba należy z tego uzdrowienie
wykluczyć, bo to ciało jeszcze nie jest odkupione. Ale przepraszam bardzo, przecież to "wszystko" życia w tym
ciele dotyczy. Jak wszystko, to wszystko, dlaczego z tego wyzdrowienie wykluczać?
Nasze obecne życie jest w tym ciele, więc proste, że prośby tego ciała też dotyczą. Ciało to może być od grzechu uwolnione,
a uzdrowione już nie?
Na pewno wiemy,że Bóg mimo odrodzenia w Duchu, nie daje nam już teraz wszystkiego, bo śmiertelne ciało nasze
zostanie przemienione dopiero przy objawieniu się Jezusa Chrystusa - więc umieramy, choć o Janie Jezus powiedział:
"a co , jeśli bym zechciał, aby ten pozostał przy życiu, aż przyjdę".
Czy jest jakiś cel takiego Bożego postępowania, że mimo narodzenia z Ducha, każe nam żyć w śmiertelnym ciele, które
ma skłonność do grzechu i które umiera. Oczywiście, że jest. Zdanie egzaminu w grzesznym ciele i przeciwstawienie
mu się w wierze w Bożą moc nad nim, udowadnia, że jesteśmy godni Królestwa.

2Kor 4:7,11 ; Rz 7:22-25 ; Galacjan 5:17 ; Kolosan 2:11

"Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas

Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło.

Bo według człowieka wewnętrznego mam upodobanie w zakonie Bożym. A w członkach swoich dostrzegam inny zakon,

który walczy przeciwko zakonowi, uznanemu przez mój rozum i bierze mnie w niewolę zakonu grzechu,

który jest w członkach moich. Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?

Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!

Tak więc ja sam służę umysłem zakonowi Bożemu, ciałem zaś zakonowi grzechu.

Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie.

W nim też zostaliście obrzezani obrzezką, dokonaną nie ręką ludzką, gdy wyzuliście się z grzesznego ciała ziemskiego;

to jest obrzezanie Chrystusowe."

Jaki obraz nam się wyłania?

Otóż życie Chrystusa ma się objawić na śmiertelnym i grzesznym ciele naszym. Po co? Aby się okazało, że Bóg ma moc,
wszystko przewyższającą i mogącą też pokonać grzech w ciele grzechu.To jest objawienie Bożej chwały w grzesznym ciele.
Obrzezanie Chrystusowe uzdalnia człowieka do tego, żeby swe ciało umartwił i ukrzyżował. Ono dalej jest grzeszne,
dalej zakon grzechu w nim żyje, ale grzech już nie panuje, bo moc Boża ten grzech unicestwia.
Ciało to wydane jest na "cierpienia Chrystusowe": pokuszenia, prześladowania, głód i chłód(2Kor 1:5;11:23-27).
Bo tak, jak Chrystus dał ukrzyżować swe ciało, tak i my musimy swoje ukrzyżować i jak Chrystus cierpiał, tak
i my cierpieć będziemy.

Napisano, że pobożność ma obietnicę nie tylko żywota przyszłego, ale również i teraźniejszego(1Tym 4:8).

A cóż to oznacza? Ano właśnie to, że jak najpierw będziemy Królestwa Bożego szukali, to to wszystko, czego
poganie szukają, będzie nam dodane. Ano to, że obrzezanie Chrystusowe uwolni nas od panowania grzesznego ciała,
które przez Jezusa będzie strzeżone, aby zły nie mógł go tknąć.

A czyż życie Chrystusa w nas nie oznacza również zdrowia dla tego grzesznego i śmiertelnego ciała?

Czy Jezus był kiedyś chory?
A jego służba ludziom czyż nie na tym polegała, że głosił ewangelię i uzdrawiał?
A czyż On sam nie powiedział, że kto wierzy w Niego, te same dzieła będzie czynił, a nawet większe?

Co to znaczy Chrystus w nas i co to znaczy życie Chrystusa w nas?

Przecież znamy życie Jego: to była świętość, moc, służba, miłość, pokora i również uzdrawianie.

O jakim życiu Jezusa my teraz chcemy rozmawiać, o życiu bez mocy i bez uzdrawiania?

A dlaczego? Bo uzdrowienie nie jest wpisane w odkupienie tego ciała?

To jest całkowicie źle skonstruowana teza, która mówi, że skoro ciało grzeszne i na śmierć, to nie ma się

nim co przejmować. A przecież czytamy, że ciało jest dla Pana, a Pan dla ciała(1Kor 6:13).

A ciała nasze są członkami Chrystusowymi i są Bożą świątynią, mieszkaniem Ducha świętego.

A to mieszkanie ma stać się czyste i święte, skoro to ciało Chrystusa. Ale zdrowe być nie musi, choć

nie czytamy, żeby Chrystus kiedyś był chory?

No to niepełne życie Chrystusowe mamy w takim razie.

Jak czytamy o cierpieniach Chrystusowych wśród Chrześcijan, to nie ma tam wymienionych chorób, za to są

prześladowania i pokusy, dokładnie to samo, co Jezus przechodził w swym życiu na ziemi. Jezus chorobą

trapiony nie był. Dlaczego? Bo choroba naprawdę się z grzechem wiąże, a jak o chorobie czytamy, to często

widać, że demony za tym stoją. Nie czytamy za bardzo, żeby Bóg choroby zsyłał, owszem w skrócie myślowym

to przeczytamy, ale zazwyczaj jest tak, że jednak na skutek grzechu to szatan ma "prawo" działać i dać chorobę.

Jak Bóg ogłaszał przekleństwo dla Adama i Ewy nic o chorobach nie wspomniał.

Jezus mówi, że dał uczniom moc, aby deptali po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej. A warto przeczytać Psalm 91

i zobaczyć, jakie błogosławieństwa są dla tych, którzy mieszkają pod osłoną Najwyższego , a szczególnie zwrócić

uwagę na to: "Bo On wybawi cię z sidła ptasznika i od zgubnej zarazy; nie ulękniesz się zarazy, która grasuje

w ciemności, ani moru, który poraża w ciemności; nie dosięgnie cię nic złego i plaga nie zbliży się do namiotu

twego".

Do żadnej refleksji te słowa nie skłaniają? A może nie do teraźniejszości tylko do przyszłości się odnoszą?

Czytamy w Mateusza 8:16,17 , ze Jezus uzdrawiał, aby spełniło się proroctwo Izajasza, że On nasze niemoce

i choroby wziął na siebie i Jego ranami jesteśmy uleczeni.

Na jakiej podstawie wielu twierdzi, że dotyczy to tylko duchowego uleczenia i do przyszłości się odnosi?

Na podstawie formułki, że uzdrowienie obecnego ciała nie jest ujęte w odkupieniu?

Ale ta formułka jest skonstruowana na błędnych przesłankach, że skoro to ciało idzie na śmierć, to już Bóg

nie jest zainteresowany tym, żeby było zdrowe, a tylko czasami od wielkiego święta w łasce da komuś wyzdrowienie.

Bóg jest zainteresowany, żeby to ciało było zdrowe. W darach Ducha świętego jest uzdrawianie i uzdrowienie dla

każdego. Ktoś się nad tym zatrzyma i zastanowi, jakie to za sobą konsekwencje pociąga? Żadne zniewolenie demoniczne,

czy to choroba czy opętanie nie powinny mieć miejsca w ciele Chrystusa, bo On dał moc nad potęgą nieprzyjacielską.

Jeśli jest, to zazwyczaj z powodu niekorzystania z Bożych darów, bo Bóg po to dał dar uzdrawiania, aby Jego ciało

było zdrowe. Paweł kazał modlić się o dary Ducha, Jakub mówi: jeżeli komuś brak mądrości, niech się modli.

Bóg nie chce ludzi z brakami, On chętnie wszystkich obdarza, żeby doszli do pełnych wymiarów Chrystusowych,

ale my Mu wierzyć nie chcemy i tu jest podstawowy problem.

Co do drzew, których liście służą do uzdrawiania narodów. Czy ci, którzy otrzymają uwielbione ciała Chrystusa

i będą Jego małżonką, potrzebują liści na lekarstwo? Przecież są w Chrystusie, w Tym, który ma życie sam w sobie.

Czytamy o czasie, kiedy nowa ziemia i nowe niebo nastanie, że kto grzeszy dopiero mając sto lat zostanie dotknięty

klątwą, a za młodzieńca będzie uchodził ten, kto umrze jako stuletni. Otóż do Świętego Miasta, w którym drzewa

rosną nie będzie mógł wejść nikt nieczysty. Na zewnątrz są psy i wszyscy, którzy czynią zło, a i szatan, jak

wypuszczony zostanie , to skłoni wielu, żeby wyruszyli na Święte miasto i obóz świętych.Oblubienica to ktoś

inny niż reszta, której korony nie dano. Oblubienica to jak Miasto, które schodzi z nieba od Boga, a kim innym

są ci, którzy będą mieli prawo do miasta wejść i skorzystać z np. liści drzew.

A to, że w Świętym Mieście będą drzewa , którego liście służą do uzdrawiania, stoi w sprzeczności z tym,że teraz

każdy może być uzdrowiony przez uczniów Jezusa, przez Ciało Jego, w którym On przebywa i dokonuje dzieł swoich,

tak jak ich dokonywał, gdy był na ziemi?

A Oblubienica z ziemi będzie zabrana, a przyjdzie czas, że Niebiańska Jerozolima na ziemię zstąpi. I gdzie się

znajdować będzie? Z całej ziemi ludzie będą przychodzić, żeby jej Królowi się pokłonić i jej błogosławieństwa otrzymać.
Odpowiedz
#26
(12-04-2016, 04:32 PM)Arraivald napisał(a):  Odnośnie proroctw to niedawno ktoś pokazał różnicę między prorokami ST i NT. Jest to ciekawy temat bo np. prorocy ST prorokowali dane wydarzenie bez podania daty. Umarli i się nie wypełniło za ich życia, tylko czasem kilkaset lat po śmierci, takie bezpieczne.

Co do NT to jest fragment taki:
"A co do proroków, to niech mówią dwaj albo trzej, a inni niech osądzają;"
- 1 Koryntian 14:29

Inni mają osądzać proroctwo, jeżeli ktoś da.

W reszcie mamy podzielone zdanie, ale przynajmniej znamy już nawzajem swoje zrozumienie tych rzeczy. Smile

Cieszę się że są rzeczy w których zgadzamy się Smile

Proroctwa ze swej natury są czymś długodystansowym. Istotą proroctwa pochodzącego od Boga jest jego wypełnienie się. A z tym twierdzeniem że wszystkie proroctwa starotestamentowe wypełniły się po śmierci ludzi ich głoszące, jest zwykłą nieprawdą...

Rozsądzanie proroctwa nie jest równoznaczne z jego oceną czy jest pochodzenia Bożego czy ludzkiego. Pomimo tego że słownik określa to jako synonim.
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#27
@aga

Fajnie się rozmawia z kimś kto sporo pisze  Smile



Jest dokładnie jak wnioskujesz.
Odkupienie NIE  JEST dane dla tego ciała, gdyż ciało i krew nie odziedziczy Królestwa Bożego. Mamy nakaz zachowywania w czystości nasze ciała, dusze i ducha. Lecz zbawiony w 100% jest tylko duch ludzki.
Chyba z tą tezą zgodzisz się ?
To doczesne ciało jest tak jakby (pod względem grzechu ) zależne tylko od człowieka. Oczywiście Bóg wyposaża w zdolność aby tego strzec. Jednak tylko duch ludzki jest w całości oddany Bogu w chwili nawrócenia, decyzji pójścia za Bogiem. Wskazówką do tego jest fakt zaproszenia Chrystusa do serca. Od tej chwili jedynie On jest Panem życia. Jeśli był tam wcześniej inny lokator, to musi się wynieść. Tak więc w sercu osoby autentycznie narodzonej na nowo, nie może już przebywać demon. W tej kwestii jest nauczanie przez niektórych ewangelicznych chrześcijan że jednak może...Ale to już inny wątek...

Wszystkie prośby mamy powierzać Bogu, lecz tak jak wyżej wspomniałem, Bóg jest przede wszystkim zainteresowany duszą ludzką...To żeby nasz umysł, emocje, uczucia, aby to wszystko zostało też zbawione. Bo jest to proces trwający całe życie, czyli dojrzewanie. Natomiast ciała wierzący dostaną w jednej chwili, apostoł określa to jako mgnienie oka.

Cytując wypowiedz Jezusa z Ewangelii Jana 21, wyciągasz opaczny wniosek. Gdyż to nie jest cel Bożego działania, lecz hipotetyczne założenie wyrażające się w myśli „ jeśli bym zechciał „

To co piszesz bazując na  na Rz 7 o podwójnej naturze człowieka, dotyczy głównie  tego ciała i duszy. Bo w tych dwóch obszarach toczy się nieustanna walka, aż do Pochwycenia Kościoła. Tak więc  NIE  DOTYCZY to ducha ludzkiego. Gdyż on albo jest zbawiony, albo nie, nie ma innej opcji.

To co piszesz  o analogi ukrzyżowania ciała Chrystusa i naszego, jest wybitnie opacznym postrzeganiem tej kwestii. Ponieważ w przypadku Syna Człowieczego stało się to dosłownie, zaś w naszym przypadku chodzi o przenośnie. Mamy uważać się za ukrzyżowanych razem z Nim.

Ciągle usiłujesz dowieźć że  nie ma znaczenia jakie mamy ciało, skażone czy uwielbione, poprzez cytowanie 1 Tym 4;8 o pobożności życia ziemskiego i tego gdy będzie możliwe oglądanie Boga twarzą w twarz. Są to dwa różne światy. Zadajesz pytanie co znaczy ten zapis. Znaczy właśnie to że jest życie ziemski i niebiańskie. Królestwo Boże to nie pokarm i napój. Mówiąc inaczej, znaczy to tyle że nie jest to coś co można uchwycić tymi zmysłami.
Bo aktualnie faktycznie mamy niepełne życie, jesteśmy oddzieleni od Boga tylko poprzez to ciało. Czy może nie zgadzasz się z tym ?

Słowa Psalmu 91 w aspekcie fizycznym dotyczyły  tylko ówczesnych Izraelitów, zaś nas teraz  tylko w sferze duchowej. Nie można na żywca przenosić zawartej tam obietnicy, do aktualnego życia. Będąc konsekwentnym to przekleństwa też trzeba byłoby przyjąć...Nie dostrzegasz tego ?

Tak więc fakt że odkupienie tego skażonego ciała, nie jest jakąś formułką czy doktryną jakiegoś kościoła,  wynika z Biblii i zwyczajnego rozumowania. Polegającego na tym że nie mamy jeszcze przemienionych ciał. Nie robi to dla Ciebie różnicy, ważne aby być tylko w Chrystusie ?
Zaś ewentualne uzdrowienie tego doczesnego ciała jest całkowicie w gestii Bożej Łaski.  Gdyż to co widzialne jest przemijające. Proszę rozważ zapis z II Kor 4;16-18.

Opacznie też rozumiesz czym jest Ciało Chrystusa i wymiar pełni Chrystusowej.
Kiedy mowa jest o Ciele Chrystusa, to chodzi o Jego Kościół i Oblubienicę, jest to Ciało mistyczne, chociaż stanowią je ludzie z krwi i kości. Z tym że złączenie z Głową będzie możliwe dopiero w chwili zmartwychwstania sprawiedliwych, polecam analizę 1 Tes 4;13-18.
Natomiast pełnia wymiaru Chrystusowego ( Ga 4;19) dotyczy sfery duchowej, żeby nabierać usposobienia jakie było w Jezusie.

Zadajesz pytanie czy Kościół będzie potrzebować uzdrawiania  przez liście drzewa życia, skoro będzie mieć przemienione ciała. Na tyle jak ja rozumiem, to TAK.

Poruszasz taki ogrom wątków, aczkolwiek powiązanych z przedmiotem dyskusji, więc na przyszłość bardzo proszę o rozdzielenie.

No i na koniec chyba najbardziej drażliwa sprawa. Związane to jest z tym że dla Ciebie opis z Iz 65 oraz  z ten z Apokalipsy to to samo ?
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#28
(30-04-2016, 08:39 AM)KALEB napisał(a):  Proroctwa ze swej natury są czymś długodystansowym. Istotą proroctwa pochodzącego od Boga jest jego wypełnienie się. A z tym twierdzeniem że wszystkie proroctwa starotestamentowe wypełniły się po śmierci ludzi ich głoszące, jest zwykłą nieprawdą...

Hej, chciałem jedynie sprostować bo mogło to zostać opatrznie zrozumiane za co przepraszam. Nie twierdzę, że WSZYSTKIE proroctwa się wypełniły po śmierci danej osoby. Bardziej mi tutaj chodziło o to, że trochę takich było jak np. te dotyczące Jezusa.
Moje wypociny na temat chrztu Duchem i języków jak ktoś chce - http://zbawieni.com/showthread.php?tid=604
Odpowiedz
#29
(01-05-2016, 08:27 PM)Arraivald napisał(a):  
(30-04-2016, 08:39 AM)KALEB napisał(a):  Proroctwa ze swej natury są czymś długodystansowym. Istotą proroctwa pochodzącego od Boga jest jego wypełnienie się. A z tym twierdzeniem że wszystkie proroctwa starotestamentowe wypełniły się po śmierci ludzi ich głoszące, jest zwykłą nieprawdą...

Hej, chciałem jedynie sprostować bo mogło to zostać opatrznie zrozumiane za co przepraszam. Nie twierdzę, że WSZYSTKIE proroctwa się wypełniły po śmierci danej osoby. Bardziej mi tutaj chodziło o to, że trochę takich było jak np. te dotyczące Jezusa.
Okej, przyjąłem do wiadomości  ! Smile
Jezus Chrystus żyje i wkrótce Przyjdzie drugi i ostatni raz.
Odpowiedz
#30
Witaj Kalebie!

Cieszę się, że fajnie Ci się ze mną rozmawia, bo sporo piszę. Jednak i w takim obszernym pisaniu nie da się
uniknąć skrótów myślowych, czego przykład mamy np. w poście Arraivalda, gdzie stwierdziłeś, że nieprawdą jest to, co
napisał, że wszystkie proroctwa starotestamentowe wypełniły się po śmierci proroków je ogłaszających, a nie to miał
on na myśli.
W moim poprzednim poście poruszyłam kilka wątków, chciałbyś, żebym je rozdzielała, choć przyznałeś, że jednak są
powiązane z tematem dyskusji.Chodziło mi po prostu o pokazanie z kilu stron, że uzdrowienie jest dla tego ciała.
Na pewno należałoby się głębiej oczywiście tymi wątkami zająć, ale trochę nie wiem, czy jest sens, bo na końcu i tak
jeden powie, że według niego dany werset odnosi się i do uzdrowienia ciała, a drugi, że ma tylko charakter duchowy
i odnosi się do przyszłości.
Mnie te rzeczy, które napisałam przekonują, ale innych oczywiście nie muszą.

Zrobię tu teraz osobistą uwagę. Ja nawróciłam się doświadczając rzeczy nadnaturalnych. Nie miałam za dużej wiedzy,
co najwyżej byłam oczytana w literaturze świadków Jehowy i jako tako znałam Biblię.Po takich dość bezowocnych
i umęczonych latach u ś.J. poczułam pragnienie żywego Boga i chwyciłam się wersetu, że wszystko jest możliwe dla
wierzącego. Modliłam się o sen, uwierzyłam i ten sen rzeczywiście dostałam. Potem modliłam się o inne rzeczy proste
i drobne i je dostawałam. Zaczęłam dziecięce życie wiary, bez teologicznej bazy, bez rozumienia masy spraw, ale z
prawdziwym Bożym prowadzeniem. Byłam bardzo szczęśliwa. Nie sięgałam po wielkie rzeczy, ale jestem przekonana, że
i je bym dostała, gdybym w wierze trwała, ale nie wytrwałam. Nie wytrwałam dlatego, że zaczęłam karmić swój umysł
teologią, zaczęłam dużo czytać, naczytałam się mądrych książek, wgłębiałam się w różne religijne teorie i to wytrąciło
mnie z równowagi.I co mi to dało? Większą ogólną wiedzę? A po co mi ona,czy ja muszę znać wszystkie teologiczne
niuanse? Zatraciłam moją drogę wiary i chodziłam po bezsensownych bezdrożach marnując czas na niekończące się teorie.
Potem się obudziłam i powoli zaczęłam odbudowywać to, co straciłam, ale z mozołem.
Wdzięczna jestem bardzo Arraivaldowi, że przyszedł na to forum, przyszedł m.in. dla mnie, bo dzięki niemu znowu ożyłam
i uwierzyłam, że to co miałam na początku, jest prawdą, że wszystko jest możliwe dla wierzącego.
Strasznie żałuję straconych lat, aż mi się na płacz zbiera, jak o tym myślę, ale teraz żyję radością tego, że powróciłam
i do mojej pierwszej wiary i do mojej pierwszej miłości. To jest życie, które kochałam i które kocham całą piersią -
teraz już nie pozwolę, żeby ktoś mnie znowu z niego okradł, bo tylko tak warto żyć.Oglądam już owoce mojej wiary, jeszcze
małe, tak jak na początku, ale będę prosić o większe i jestem pewna, że Pan Jezus Chrystus mi je da.

Więc, Kalebie, możesz się nie zgadzać z tym, że coś wspólnego ma Izajasz z Apokalipsą, gdy pisze, że wilk z jagnięciem
będzie się pasł razem i nie będą już krzywdzić na całej świętej górze - możemy "bawić" się tu w niuanse, co, jak, gdzie,
kiedy, ale i tak widzimy to tylko w zagadce.
Możesz się nie zgadzać, że Psalm 91 ma uniwersalne znaczenie i twierdzić, że to, co powiedział Jezus w Łuk 10:19 ,
powołując się na ten Psalm, że daje nam moc deptania po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej i nic nam nie zaszkodzi,
odnosi się tylko do sfery duchowej. A co ze słowami Jezusa z Marka 16:18 "węże brać będą, a choćby coś trującego wypili,
nie zaszkodzi im"? Możesz oczywiście twierdzić, że ma to tylko duchowe znaczenie ,albo że skończyło się ze śmiercią
apostołów, ale czy właśnie Ty sam nie widzisz, że się plączesz.
Piszesz:
"Nie można na żywca przenosić zawartej tam obietnicy, do aktualnego życia.
Będąc konsekwentnym to przekleństwa też trzeba byłoby przyjąć...Nie dostrzegasz tego ?"

No jakoś Jezus przeniósł żywcem zawarte tam obietnice do aktualnego życia, a Ty piszesz, że nie można.
Pomieszałeś stare przymierze z nowym, że trzeba by było przyjąć i przekleństwa. Kalebie, Jezus już przekleństwa wziął
na siebie - cóż to za logika, którą proponujesz? My teraz mamy błogosławieństwa za darmo, z łaski przez wiarę. Nasze
grzechy nie ściągają już na nas przekleństwa, jeśli obmywamy je we krwi Chrystusa, a Chrystus mocą swą uwalnia nas
w ogóle od popełniania grzechów, więc gdzie tu przekleństwa. A jak nie ma grzechów i przekleństwa to jest błogosławieństwo.
I to właśnie mamy w Chrystusie, wystarczy uwierzyć, przecież napisano jak "byk", że nam dane jest wszelkie błogosławieństwo
nieba w Chrystusie.

Co do twoich pozostałych argumentów, to napiszę jeszcze raz. To, że obecne grzeszne ciało nie jest wpisane w odkupienie,
nie pociąga za sobą automatycznie tego, że to ciało nie ma znaczenia i o nie dbać nie mamy, bo przecież nikt nigdy swego
ciała nie miał w nienawiści, jak napisano. My żyjemy w tym ciele, ono jest naszą częścią składową i życie Jezusa Chrystusa
objawia się i na tym ciele. Ja nie mieszam obecnego ciała grzechu z tym przyszłym ciałem uwielbionym, podkreślam tylko,że
to "wszystko", co będzie nam dodane, gdy Bożego Królestwa szukać będziemy, właściwie do ciała się sprowadza, bo mowa jest
tam o tym, żeby nie martwić się, co będziemy jeść i w co będziemy się ubierać. Pan jest dla ciała i zatroszczy się o potrzeby
fizycznego ciała łącznie z uzdrowieniem, po to dał dar uzdrawiania. Tak bardzo niezrozumiale piszę, żeby wyciągać wnioski,
że dla mnie wszystko jedno, czy chodzi o ciało obecne, czy przyszłe?

Odpowiedz mi Kalebie na takie pytanie. Gdzieś pisałeś o ciele grzechu sarks. Czy Ty uważasz, że Jezus właśnie w takim ciele
przyszedł? Jeśli tak, to czy Jezus był kiedyś chory?
Oczywiście możesz powiedzieć, że nie wiesz, czy był chory, ale o czymś takim nie czytamy.
My jesteśmy istotami żyjącymi w ciele. Nasze grzeszne ciało musi być mocą Bożą powstrzymywane od grzechu, przyszłe ciało
uwielbione już tego potrzebować nie będzie, ale o ciało trzeba dbać, jest ono połączone z duszą i duchem i cierpi, gdy jest
głodne czy choruje. A Ty piszesz trochę tak, jakby to ciało było "be" i nawet go tknąć nie chcesz, tak to trochę odbieram,
ale może to za daleko idące wnioski,więc wybacz. To ciała swego mamy nienawidzić,
czy grzechu, który w nim mieszka? A na czym przemiana ciała będzie polegać? Czyż nie na tym,że skażenie i grzech z niego
będą usunięte?
Piszesz:
"
To co piszesz o analogi ukrzyżowania ciała Chrystusa i naszego, jest wybitnie opacznym postrzeganiem tej kwestii.
Ponieważ w przypadku Syna Człowieczego stało się to dosłownie, zaś w naszym przypadku chodzi o przenośnie.
Mamy uważać się za ukrzyżowanych razem z Nim."

Zgadzam się z Tobą, znowu skróty myślowe się kłaniają.

Piszesz:

"Tak więc fakt że odkupienie tego skażonego ciała, nie jest jakąś formułką czy doktryną jakiegoś kościoła,
wynika z Biblii i zwyczajnego rozumowania. Polegającego na tym że nie mamy jeszcze przemienionych ciał.
Nie robi to dla Ciebie różnicy, ważne aby być tylko w Chrystusie ?"

Nigdzie nie napisałam, że nie robi to dla mnie różnicy, wyciągasz trochę za daleko idące wnioski.
Życie w ciele grzechu, choć w mocy Bożej go pokonującej, nie jest przecież naszym celem,a oczekujemy również odkupienia
ciała.Już napisałam powyżej w jakim aspekcie to ciało grzechu jest ważne i że należy również o nie dbać.

Piszesz:

"Opacznie też rozumiesz czym jest Ciało Chrystusa i wymiar pełni Chrystusowej.
Kiedy mowa jest o Ciele Chrystusa, to chodzi o Jego Kościół i Oblubienicę, jest to Ciało mistyczne, chociaż stanowią je ludzie
z krwi i kości. Z tym że złączenie z Głową będzie możliwe dopiero w chwili zmartwychwstania sprawiedliwych,
polecam analizę 1 Tes 4;13-18.Natomiast pełnia wymiaru Chrystusowego ( Ga 4;19) dotyczy sfery duchowej,
żeby nabierać usposobienia jakie było w Jezusie."

Jak najbardziej się z Tobą zgadzam, więc ze skrótów myślowych albo mojego niejasnego pisania wynikają nieporozumienia.

Zauważyłeś Kalebie, że Ty za bardzo nie odniosłeś się do moich argumentów za uzdrowieniem tego grzesznego ciała, a dużo
energii zużyłeś na to, żeby mi zwrócić uwagę na opaczność mego rozumienia, choć tak właściwie to Ty mnie źle zrozumiałeś.
Być może to moja wina, wynikająca ze sposobu pisania, przez to jednak uwagę od sedna odwracasz, a kierujesz ją na drugorzędne
sprawy. To samo zrobiłeś z postem Arraivalda, bo wydaje mi się, że jest to zupełnie niepotrzebne podkreślanie niejednoznacznego
wysłowienia się, bo przecież łatwo można udowodnić, ze wiele proroctw proroków za ich życia się spełniło.
Weź na tapetę moje argumenty i np. odpowiedz na pytanie, po co Ciału Chrystusa został dany dar uzdrawiania.
Nie unikaj rzeczy niewygodnych dla Ciebie, bo wybacz, ale sposób, w jaki piszesz, ma wyraźny posmak łapania za słówka.

Nie obraź się za moją bezpośredniość, w żadnym wypadku nie chcę Cię obrazić, ale tak trochę to odbieram.
Ostatecznie każdy będzie wierzył w co chce. Ja napisałam, w co wierzę i bardzo się cieszę, że powróciłam do życia wiary.
Będę wszystkich do tego przekonywać, że wolą Bożą jest, abyśmy przez wiarę doszli do tego, o czym mówił Jezus:

" Jeśli kto wierzy we mnie, ten będzie dokonywał dzieł,które Ja czynię, a nawet i większe będzie czynił"

Dla mnie to słowa dla nas, słowa aktualne, tylko smutne, że tak niewielu w nie wierzy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości