Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Głoście i uzdrawiajce
#51
Witaj Kalebie!
No widzisz, tak to w życiu się jakoś układa. Wyszłam z katolicyzmu, potem zaplątałam się w świadków Jehowy, no i o ruch wiary też zahaczyłam. Myślę, że było to nawet konieczne ze względu na moje nieumocnienie i jakąś niestabilność, i łatwowierność. Gdybym była mądrzejsza, miała "dobre" serce................, to pewnie bym tego uniknęła.......Biblia mówi: " baty na grzbiet głupców". Jeśli się słów mądrości nie przyjmuje, to po prostu boleśnie, na własnej skórze, na własnym grzbiecie trzeba się nauczyć.
Ten ostatni okres tych trzech lat chyba był najgorszy w moim życiu. Pełen osobistych ciężkich doświadczeń, które z tego życia nawet jakiś koszmar zrobiły. W różnych ciężarach i wręcz czasami rozpaczy wpadłam w jakąś ignorancję i po prostu poddawałam się rzeczom, które przychodziły do mojego życia. Ta rozpacz i potem ignorancja doprowadziła do upadków w mym duchowym życiu. Jest to straszne, co piszę. Nie podejrzewałabym siebie nigdy o taką głupotę, beztroskę i naiwność.....To nie dotyczy tylko tego ruchu, w który się zaangażowałam, ale wielu innych spraw, w których zawaliłam. Teraz to widzę jak na dłoni.Straciłam czujność, bo to, tamto i jeszcze to..............

Tak krótko przed moim nawróceniem, gdy jeszcze chodziłam do ś.J., poszłam kilka razy na nabożeństwo do pewnego koscioła charyzmatycznego. W tym czasie wymodliłam mój pierwszy sen od Boga. Był to czas przełomów, gdy Bóg mi zaczął odpowiadać i prowadzić. Spytałam się Boga, czy mam chodzić do tego kościoła i jednoznaczna odpowiedź brzmiała: nie.
Nie rozumiałam tego, ale posłuchałam.
Po latach dopiero zrozumiałam, że tak naprawdę tamten kościół głosił ewangelię sukcesu.
Niedawno zmarł pastor tamtego kościoła, zresztą w ostatnim czasie zmarło kilku pastorów w dość młodym wieku z powodu nowotworów.Niektórych z nich nawet znałam. Jakąś "ironią losu" jest to,że oni głosili uzdrawianie i "uzdrawiali", ale sami siebie uzdrowić nie potrafili. Tak jakby w domu Bożym rzeczywiście na naszych oczach sąd się odbywał.
Wtedy, kilkanaście lat temu posłuchałam, ale potem jednak weszłam w ten ruch......... I naprawdę doznałam wielu duchowych szkód. To nie jest bez znaczenia z kim człowiek się spotyka i co spożywa. Myślałam, że jestem mocna i zbagatelizowałam to, że kto mniema, że stoi niech baczy, żeby ne upadł.
Po tych moich upadkach, błędach i grzechach, gdy już byłam świadoma, co się stało w moim życiu, dostałam kilka snów pokazujących mi kościoły, w których byłam, pastorów. Sny były po prostu przerażające.Widziałam duchy, które za nimi stały.....Jeden sen pokazywał pastora, który w piekarniku piecze glinę - nie prawdziwy pokarm i tym karmi ludzi, a całe powietrze jest w dymie. Czyli po prostu zatrute powietrze i pokarm, który nie jest pokarmem. Inny sen pokazywał mi rzekę, żywe płynące wody, ja do tej rzeki szłam a po drodze różni ludzie mnie zaczepiali i angażowali w swoje sprawy.........Już pod sam koniec zaangażowała mnie w soje sprawy jakaś kobieta i poszłam do jej domu "szlachetnie" mówić o Bogu i jej w czymś pomagać..............Po tym śnie kilka takich kobiet się w moim życiu pojawiło i omal się o nie nie potknęłam......... Na szczęście ten sen stawał mi przed oczami..............
"Aby, o ile można, zwieść i wybranych" - mówi Biblia. Ja tego doświadczam z tak olbrzymią intensywnością, jakiej nigdy w moim życiu nie było. To dla mnie też wyraźny sygnał, że wojna trwa na całego.
Zdarzały się i cuda w tych kościołach, czy na konferencjach. Nigdy jednak takie jednoznaczne.........Jednemu człowiekowi została uzdrowiona ręka, ale zastanawiające jest to, że potem popadł w depresję i wrócił do picia alkoholu. Na pewnej konferencji znanego uzdrowiciela jedna osoba "pokazowo' wyskoczyła w powietrze odrzucając kule, w świat poszło "uzdrowienie", ale ja tę osobę znam i wiem, ze uzdrowiona nie została, po prostu w tamtej chwili zadziałały emocje i adrenalina......
Pooglądałam sobie takie różne rzeczy, ale robiłam też to, co zawsze; pytałam się ludzi o światłość, o prawdę i sprawiedliwość ich serca.
I dochodzę do jednoznacznego wniosku, że większość chrześcijan to kłamcy, tylko bardziej wyrafinowani.......ukrywają swoje serce i zasłony nie zdjęli.
W zborach za bardzo nie mówi się o grzechu ani pokucie, nie pyta o przeszkody, dlaczego nie ma uzdrowień. Prorokuje się zazwyczaj same pozytywne rzeczy.................Słychać przeważnie kazania motywacyjne, jak zwiększyć wiarę, aby być zdrowym i bogatym..............
Na pewno nie wszystkie zbory takie są, ale myślę, że większość.
Myślę, że większość zborów jest skażonych ekumenizmem i nie do końca zdają sobie sprawę, co się dzieje. Na konferencjach znanych protestanckich uzdrowicieli, ewangelizatorów itp. jest bardzo wielu katolików. To, co łączy katolików i protestantów to " duchowe dary".....Dary, które jednak bardzo odbiegają od choćby uzdrowień, które czynił Jezus i apostołowie..........Widzę, jak moi znajomi ze zborów protestanckich mają coraz mniejsze opory, żeby bratać się z katolikami. I zrozumiałabym, gdyby ich wyrywano z katolicyzmu w "łagodny" sposób, ale to się zazwyczaj nie dzieje. Powstaje dziwna, swoista jedność, która chyba jednak nie ma z Biblią nic wspólnego.
To kilka takich ogólnikowych spostrzeżeń.
Serdecznie Cię pozdrawiam
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości